Spławikówka na przedwiośniu

/ 6 komentarzy / 12 zdjęć


„Opis dobranych wędzisk, kołowrotków, jak i zestawów, a także zanęt i przynęt, wraz z bogatym materiałem zdjęciowym, umieszczę w następnym artykule”. Dwa karpie w pięć minut

Takim zdaniem zakończył się mój ostatnim felieton pt.: „Dwa karpie w pięć minut” z krótkiej, ale satysfakcjonującej wyprawy nad jezioro Karolewskie, gmina Skoki, uwieńczonej złowieniem w ekspresowym tempie pierwszych „karpików” w tym sezonie. 

Opisując zestawy, sprzęt i zanęty oraz przynęty do metody float „spławikówki”, zdaję sobie sprawę, że raczej wielkich rewelacji do istoty spławikowego wędkowania nie wniosę. Zamierzam jednak podzielić się pewnymi swoimi spostrzeżeniami, które przynajmniej na naszym jeziorku, na przedwiośniu, zdecydowanie się sprawdzają.
Wędki i Kołowrotki
Od dłuższego czasu, tzn. jak tylko przeniosłem się z Poznania do Swarzędza, wyjeżdżając na wędkowanie zaopatruję się w sprzęt i akcesoria, w Centrum Wędkarskim Swarzędz. Tym samym w miejscowości, w której obecnie mieszkam od kilkunastu lat. Tam kupiłem swoje pierwsze wędziska i kołowrotki Mikado, które w swoich felietonach, oprócz innego sprzętu, chętnie opisuję. Tam w końcu spotkałem wędkarskich doradców i zarazem Kolegów, poczynając od wędkarstwa spławikowego do karpiowego, w całym tego słowa znaczeniu.
Od przedwiośnia, jak tylko lód na naszym jeziorku odstąpi na metr od pasa trzcin, wędkuję metodą spławikową. Wędkuję najczęściej wykorzystując do tego celu wędziska typu match (odległościówki). Nie znaczy to jednak, że zastosowanie wędzisk typu match, ma wiele wspólnego z samą metodą odległościową. W tym przypadku, już ze względu na samą bliskość wędkowania, nie będzie to nic innego, aniżeli wykorzystanie wspomnianego sprzętu, jako najzwyklejszego zestawu wędki spławikowej z kołowrotkiem. 
Same wędziska były już przeze mnie częściowo opisane w sierpniu 2012 roku, w artykule „Wykonanie zestawów i test odległościówek”.
Pierwsza z odległościówek, to moja ulubiona Mikado SCR 4,20m, 10-30g. Ulubiona za estetykę, finezję wykonania, a także za rewelacyjną pracę podczas holu większych rybek. Zerkałem ostatnio na allegro i cena tego atrakcyjnego i mocnego wędziska oscyluje w granicach 150PLN (wraz z przesyłką). Dość ciekawie to wędzisko prezentuje się na stronie http://allegro.pl/wedka-odleglosciowa-mikado-scr-match-420-i5035278620.html. 

Drugą odległościówką, którą mam już wiele, wiele lat, jest ciemnozielony, długości 4,20m, z c.w. 5-20g, w klasie match mój staruszek Syrius Jaxon. Zdjęcie nr (1), (2),(3) Jaxon Syrius na stanowisku z kołowrotkiem Daiwa Harrier.


Z pewnych przyczyn, może nawet bezpośrednio związanych z koncepcją unifikacji sprzętu, zastąpiłem jeden z wymienionych w artykule kołowrotków Cormoran Corcast 4PiF-3000 Super Jet Match, drugim Harrierem 3053 MATCH Daiwy. Zostały one opisane bliżej w artykule „Mój nowy łupieżca” .

Moim zdaniem godnym uwagi jest także fakt, że na obu kołowrotkach mam od roku 2012 nawiniętą „ceglastą” lub inaczej czerowno-brązową żyłeczkę firmy Maver Polska F.H. o średnicy 0,18mm, typową do metody odległościowej. Zdjęcie nr 4 żyłka Maver Polska F.H. na kołowrotku Daiwa Harrier 

Przed wspomnianym wędkowaniem, sprawdziłem jedynie kilkanaście początkowym metrów, przecierając je suchą watką, pod kątem zadziorów. Usunąłem elementy z najmniejszymi oznakami zadrapań, a następnie kolejne kilkanaście metrów, tzw. obszaru roboczego, odtłuściłem za pomocą szmatki nasączonej delikatnie płynem do mycia naczyń. Żyłka główna jak najbardziej spełnia nadal swoje wymagania!
Zestawy
Oprócz wędziska i kołowrotka, zdecydowanie dobór elementów związanych z obciążeniem spławika, a tym samym sygnalizacją wędkowania, jest w tym przypadku zasadniczą kwestią. W moim przypadku polegało to ona na wstępnym montażu przelotowej oliwki i kilku śrucinek. Zastosowałem dwa różne zestawy. Oba wyposażone były w spławiki przelotowe typu waggler 4 i 5 g, zapięte na agrafki. Wędzisko Mikado ze spławikiem 4g, natomiast Jaxon ze spławikiem 5g. Nie ma co ukrywać, jednak z wielu interesujących mnie materiałów w przedmiotowej sprawie preferuję, bardzo merytoryczną i zarazem przejrzystą stronę, opracowaną przez poznańskich Kolegów. http://www.leszcz.pl/diagram.php. Na tej stronie klikam sobie np. TECHNIKA–ZESTAWY–RODZAJ …– MATCH i cóż mi więcej do szczęścia potrzeba. Uważam, że właśnie Ci specjaliści, mają taką bazę danych, z której każdy „spławikowiec” i nie tylko, może coś konkretnego, zgodnego ze swoimi preferencjami spokojnie sobie do swojego zestawu wybrać . Na tej stronie dostaniemy ponadto informacje związaną m.in. z zestawami, łowiskami, technikami połowów i innymi parametrami. Wracają do mojego wędkowania. Siedząc dosłownie na zydelku skrzynki wędkarskiej, zestawy układałem w następują sposób, rozpoczynając od samego początku montażu zestawu. W pierwszej kolejności na żyłce zameldował się „dobry” stoper spławika, adekwatny do wielkości użytej przelotki. Stopery od wielu lat wykonuję osobiście, z włóczki elastycznej, który wystarcza mi, na co najmniej pół roczny okres wędkowania. Stoper wędkarski - uniwersalny stoper. Następnie dokonuję wyboru łącznia spławika z żyłką główną, patrz agrafka z krętlikiem. Montaż zestawu (1,2,3). Nie zawsze musi to być jednak specjalna agrafka do metody odległościowej. Wystarczy to niejednokrotnie agrafka z krętlikiem, umożliwiająca bezpośrednie założenie, a po wędkowaniu zdjęcie spławika, czyli elementu najbardziej zagrożonego uszkodzeniem, podczas transportu wędziska.
Przypony i obciążenia zestawów.
Wbrew pozorom, z samą grubością żyłki nie przeginam w sensie delikatności zestawu. Do głównej osiemnastki (0,18mm), podłączam przypony z żyłką 0,16mm lub 0,14mm, a nawet 0,12mm, zwracając główną uwagę na haczyk, który dostosowuję do przynęty. Inne wymogi w tym zakresie ma np. ziarenko puszkowej kukurydzy, natomiast inne dwie malutkie pineczki. Nie bez kozery w tym przypadku jest też dobór haczyka z odpowiednią długością trzonka. Panuje tu zasada niezmienna od wielu lat. Długi trzonek szybkie zacięcie, krótki trzonek pewny hol.
Jednocześnie informuję, że bardziej zainteresowani tematem, mogą kliknąć na stronę http://leszcz.eu/pl/c/Haczyki/46 i wszystko powinno stać się jasne. Jakości tej marki nie trzeba przecież zachwalać.  Chociaż preferuję osobiste wiązanie przyponów, to jednak w pewnym deficycie czasu, braku nawyków po zimowej przerwie, mam zawsze kilka gotowych zestawów, które wymagają ode mnie jedynie odpowiedniego ułożenia pętelki i jej zawiązania. Długość przyponu ustawiam tak, aby dać rybie szansę na delikatne podniesienie przynęty i swobodne z nią odpływanie. Staram się układać długość przyponów w granicach 25-30cm.Zestaw pierwszy i bardziej stacjonarny. Zależało mi na tym, aby jeden z zestawów stabilnie ulokować na stoku, w wybranym łowisku. Dlatego też, mając spławik do 5g, małą odległość wędkowania, zaraz za krętlikiem z agrafką, łączącym przypon z żyłką główną, lokuję jedną śrucinę sygnalizacyjną. W odległości około 20-30 cm drugą, a tuż za nią przelotową oliwkę, która stanowi około połowy wyporności uprzednio wyważonej do wysokości jednego, dwóch centymetrów, antenki spławika. Taki zestaw z ziarenkiem kukurydzy lub często czerwonym robaczkiem układam na stoku i obserwuję go kątem oka. Zwracam też przy montażu zestawu na u łożenie oliwki na żyłce głównej. Grubsza jej część zawsze jest ułożona w kierunku przyponu.nie 
Zestaw drugi.
Całą finezję wędkowania przejmuje drugi zestaw, wyważony bardziej finezyjnie. Przypon, zaraz za nim śrucina sygnalizacyjna, 30-40cm druga śrucina, a następnie obciążenie zasadnicze w postaci kilku śrucin lub jednej zastopowanej oliwki. Rozłożenie śrucinek na większej odległości, daje określoną stabilizację zestawu i możliwości jego precyzyjnego ulokowania, bezpośrednio tuż, nad powoli rozwijającą się roślinnością. 
Zanęta i przynęta.
Przygotowanie zanęty to jedna sprawa, a jej ulokowanie w łowisku to druga. Na przedwiośniu, w nęceniu staram się zachować maksymalny umiar, z jednoczesnym wprowadzeniem dobrej jakości produktów. Podczas niespełna dwugodzinnego wędkowania, użyłem do wykonania zanęty kwaterkę (podwójna garść, o pojemności około szklanki) Magnetic Lorpio Carp (halibut), sprzedawaną w 2kg opakowaniach po około 15PLN za opakowanie oraz kwaterkę Magnetic Lorpio Tench, w przybliżonej cenie za opakowanie. Więcej o tych zanętach znajdziemy na stronie.
 http://www.lorpio.pl/Katalog/466_377_lorpio/5994_zanety/Produkt/51460_magnetic-tench.aspx.
Idąc na wybrane stanowisko, wśród listowia nadbrzeżnego olszynowego zagajnika, wypatrzyłem kretowiska z piękną, czarną i bogatą ziemią. Mając już w wiaderku dwie kwaterki zanęty, dodałem z kretowiska kolejne cztery kwaterki czarnej i pachnącej ziemi. Usunąłem kawałki ściółki i wszystko dokładnie, nad brzegiem wymieszałem. Oceniłem spoistość materiału zanętowego i dodałem odrobinę, jakże jeszcze lodowatej wody z jeziora. Nie bawiłem się w żadne sita do przecierania zanęty, ze względu na deficyt czasu, a jedynie po lekkim jej nawilżeniu, starałem się dokładnie rozetrzeć zanętę w dłoniach. Od czarnej, tłustej ziemi i samej zanęty, po takim wyrobieniu mieszanki, ręce wyglądają tak jakoby były pokryte lepką smołą. Umycie ich w zimnej wodzie było sporym wyzwaniem. Brak ściereczki do wytarcia rąk, jednocześnie brak możliwości do ich starannego osuszenia bez naruszania nogawek spodni, szybko nauczyło mnie szacunku, związanego z pieczołowitym przygotowaniem nawet najdrobniejszego elementu, jakim jest ściereczka do rąk, przed wypadem wędkarskim.
Przynęta.
Krótko po zajęciu stanowiska, dodałem do zanęty dwie garści pinki. Natomiast pierwszą garść pinki, na kilkanaście minut przed głównym nęceniem, posłałem bezpośrednio w łowisko, na typowy wędkarski zwiad. Jednocześnie po lewej stronie ułożyłem dwie garści puszkowej kukurydzy, do której karpie prawdopodobnie nie zdążyły już dojść.
Nęcenie
Po uprzednim, dokładnym wygruntowaniu i ostatecznym wybraniu kierunku wędkowania, ¾ zanęty umieściłem bezpośrednio w łowisku. Łącznie około jednego litra z groszami, biorąc łącznie z ziemią. Ze względu na głębokość wędkowania, lepiłem małe kule zanętowe i raczej lekko ściśnięte. Zleżało mi na tym, aby składniki zanęty wraz z pinką, obciążone ziemią, w miarę możliwości swobodnie opadły na dno, w rejonie wybranego cypelka trzcinowiska. Donęcanie nastąpiło jedynie krótko przed godziną osiemnastą, poprzez dorzucenie resztek luźnej zanęty i dosłownie garści pinki.
Wnioski:
Pomimo okresu przedwiośnia, we wspomnianym wędkowaniu, po raz kolejny na naszym łowisku sprawdziła się teoria „Nocnych łowców”. Piękne brania ryb wraz z nastawaniem zmroku i krótko po nim. Ponadto moim zdaniem, ważny okazał się wybór miejsca (rejonu wędkowania), odległości ulokowania zestawów, a także delikatne, a wręcz maksymalnie skryte w obecnych warunkach, zajęcie stanowiska, a także cichutkenkie na nim zachowywanie się. Bez pukania, bez stukania i jak najdalej od lustra wody. Uwierzcie jednocześnie proszę, że wędkowanie z wędziskiem spławikowym jest równie fascynujące jak każde inne. Trzeba go tylko polubić, a wiosna potrafi się pięknie odwdzięczyć.

 


4.9
Oceń
(28 głosów)

 

Spławikówka na przedwiośniu - opinie i komentarze

marek-debickimarek-debicki
0
Po weekendowej walce z tekstem widzę, że to co misternie układałem w zakresie zobrazowania materiału, w tym podkreśleń, akapitów i temu podobny pierdółek , po prostu zniknęło. Myślę, że chociaż idea przekazu pozostanie niezmieniona. Gdyby była możliwość wklejania zdjęć w tekst, można by było zaoszczędzić czasami na zbędnych słowach. Dla wędkarza, mężczyzny, obraz odgrywa bardzo ważną rolę, bez względu na wiek i niekoniecznie trzeba rozmawiać o rybach!!! (2015-03-15 19:34)
marek-debickimarek-debicki
0
Dzięki! Rozdzielność tekstu jest już widoczna. (2015-03-15 21:48)
troctroc
0
I w ten oto sposób zindywidualizowaliśmy się z rozentuzjazmowanego tłumu… Marek, i tak *****, pozdrawiam i my im pokażemy w piątkowo- sobotnio- niedzielnej wyprawie albo one nam.... (2015-03-16 12:21)
użytkownik146431użytkownik146431
0
Widzę wena jest.Fajnie to ze szczegółami opisałeś. (2015-03-16 19:54)
kabankaban
0
Dla mnie marcowa spławikówka to czas kiedy mętna i przybrana woda niweluje wszelkie spinningowe wyprawy. W moim wydaniu z wygody przemieszczania się od zatoczki do zatoczki to prosty teleskop do max 4,5 metra (szybki skład do przejścia około 200-tu kolejnych metrów w trudnym terenie), bez zanęty z "garścią różowej kopanki" żyłka 0,18 mm a 0,16 na przyponie w razie "W", spławiczek typu bombka i zabawa czasami przednia. (2015-03-17 10:10)
ELMenesQELMenesQ
0
Fajny materiał bardzo pomocny! Pozdrawiam (2015-03-18 13:29)

skomentuj ten artykuł