Spontaniczny wypad i niechciany przyłów

/ 2 zdjęć


11.04.18r Spontaniczny wypad nad rzekę Bzurę , dzwoni do mnie przyjaciel i pyta może by tak się przejechać nad rzekę zobaczyć co dzieje się na wodzie pomyślałem czemu nie ,przy okazji wezmę kijek i pomacham troszkę na spontanie , zero przygotowania zero szykowania po prostu jedno pudełeczko z malutkimi blaszkami i jedziemy może klenik lub jazik wpadnie.
Godzina 17 meldujemy się nad wodą , rozkładam kijek szybkie wpisanie w rejestr i zaczynamy rzuty , na końcu zestawu ląduję malutka srebrna blaszka w rozmiarze 0 od Piotra Lipca ,i rzucamy po 10 minut w każdym z miejsc .Woda jak się patrzy ,leci ładnie w dół a więc jest dobrze jeszcze 2 tygodnie i wróci do swojego stanu, i zacznie się łapanie na dobre znajdujemy się nad rzeką Bzurą odcinek Zakrzew lasek pogoda piękna ciepło słonecznie a więc nadzieja na klenika jest .Z tego wszystkiego że to tak na szybko było ogarniane zapominam przyponów, może nie zerwę pomyślałem a nawet jeśli ,to poradzę sobie bez jakoś .
Przechodzimy tak kilka miejscówek i bez żadnego kontaktu z rybą zero brań jakich kolwiek ,na wodzie widać spławy ryb ale nic nie chce współpracować ,myślę sobie pewnie będę na zero bo to troszkę przy wcześnie jeszcze te noce nie są stabilne co do temperatury , i ta woda raz spada a raz jest duża nie może się unormować w ogóle i pewnie to nie przyniesie dobrego wyniku w dzisiejszym wędkowaniu. Kilku miejscowych wędkarzy łowiących na spławik , widać pochowanych w swoich miejscach ale pewnie i oni na zero także nawet nie spytałem jak u nich z wynikami , i skupiłem się na dalszych rzutach , przechodzimy tak miejscówka za miejscówką rzut za rzutem i dalej nic .
Słońce pomału zaczyna zachodzić , a my zbliżamy się do kolejnej miejscówki , miejsce nawet fajne wysoka burta z prawej strony zwalone drzewo w wodzie i te gałęzie wystające nad wodę to na pewno fajna kryjówka dla jakiejś rybki pomyślałem i do tego jest dołek . Zaczynam rzucać oddaje dwa pierwsze rzuty i nic trzeci rzut , dokręcam blaszkę prawie do brzegu i naglę widzę wypływa coś z pod drzewa i atakuję blaszkę , a więc zacinam ryba siedzi i zaczyna odjeżdżać hamulec kołowrotka gra a ryba odjechała , zaczynam skręcać i holować rybkę ale ona w dobrej kondycji i tak ławo skóry nie sprzeda .
Kilka dokręceń korbką kołowrotka i ryba wychodzi do brzegu wody patrzę , a tu niestety przyłów ładnego szczupaka szkoda że to nie kleń pomyślałem ech , trzeba walczyć dalej bo szczupły złapał 2 wdech i znów zaczął szaleć , i odjeżdżać mógł by wypiąć się sam to nie musiał bym go wyjmować nawet z wody ale niestety uparcie walczy i ani myśli się wypiąć odjeżdża w stronę drzewa, w stronę z której było branie odparłem atak szczupły złapał powietrza i już wiedziałem że idzie do podebrania ,i tak też się stało szczupak podebrany .Niestety nie zabrałem ze sobą szczypcy do odhaczania bo tak jak wspomniałem na początku , to był wyjazd na spontanie szybkie 2 h łowienia ,ale jakoś poradziłem sobie bez i dałem radę rybka po odhaczeniu została zmierzona całe 70 cm wielka szkoda że nie kleń no cóż i wypuszczona z powrotem do wody niech cieszy innych wędkarzy ,ale już teraz od 1 maja .
Może wielu z was będzie mnie hejtować ze szczupaki łowimy od 1 maja ale nie możemy tego przewidzieć że łowiąc w kwietniu nastawiając się na klenia będziemy mieli przyłów szczupaków ,niestety wędkarstwo i ryby są nie przewidywalne nie wiadomo co połakomi się na nasze przynęty pozdrawiam kolegów po kiju .

 


5
Oceń
(1 głosów)

 

Spontaniczny wypad i niechciany przyłów - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł