Zaloguj się do konta

Sposób na leniwe szczupaki

Deszczowa sobota ściąga nad nasze jezioro grupkę zapaleńców spinningu na ostatnie już w tym roku zawody o tytuł Mistrzostwa Spinningowego Koła. Już na zbiórce widzę kilku Kolegów przygotowany do brodzenia, z wędkami dostosowanymi do bocznego troka, więc zanosi się na ciekawą rywalizację.

Już wieczorem dnia poprzedzającego zawody szykuję dwa zestawy. Jeden okoniowy z wyklejanką Jaxona, Inspiral 2,70m wyposażonego w Daiwę Harrier, drugi Mikado Medium Spin, 2,70m z solidną Okumą Toledo. Plan mam stosunkowo prosty. Obławiam wybrane cztery, max pięć punktów, nie będzie żadnego szalonego biegania. Decyzję tą może zmienić tylko wykrycie żerującego drapieżnika lub zlokalizowanie drobnicy. Pierwsze pół godziny walczę bocznym trokiem a następnie szczupakowymi gumkami w rejonie stopniowego przechodzenia dna jeziora z 4 na 6m. Brak brań i jakich kol wiek oznak żerowania ryb skłania mnie do przejścia w rejon zatoki. Tam zawsze stała drobnica, może i tym razem? Po dotarciu w rejon zatoki na wodzie nie widzę ani kółeczka. Jedynie swoisty koncert z mocnymi akcentami plusków i bębnienia po pomostach dają spadające z okolicznych dębów żołędzie. Wybieram jeden z pomostów, uważnie namierzam pas jeszcze wynurzonej roślinności podwodnej i tam posyłam zestaw bocznego troka z perłowo, pomarańczowym twisterkiem.

Miejsce z dala od brzegu, które zająłem, umożliwia mi obserwację lustra przezroczystej wody przed pomostem, pozostawiając jednocześnie całą moją sylwetkę pod osłoną kładki. Przy jednym z wyrzutów dosłownie dwa metry od pomostu spod zatopionej gałęzi dębiny startuje całkiem słusznych rozmiarów pasiak. Dwukrotnie podskubuje nad wyraz ruchliwy ogonek przynęty i w jednej chwili zasysa twisterka. Wytrzymałem napięcie i delikatnie zaciąłem dopiero w momencie, kiedy na delikatnym wędzisku wyczułem wyraźne okoniowe szarpnięcia. Oczywiście taka sytuacja znacznie podniosła mnie na duchu, utrzymując nieukrywane zadowolenie przez kolejne pół godziny bezowocnego szukania drapieżnika. W między czasie okazało się, że żyłka do odległościówki, którą miałem na Daiwie niezbyt spełnia swoje zadanie mocno skręcając zestaw.

Na domiar złego agrafki mikroprzyponów okazały się mało praktyczne, sprawiając kłopoty z zapięciem. Cała ta sytuacja spowodowała, że rezygnuję z bocznego troka i przygotowuję zestaw podpatrzony kiedyś u jednego z Kolegów. Otóż do 6g główki jiggowej zakładam małe 3-4cm twisterki i tak zamierzam wykorzystać walory zarówna wędziska, jak i kołowrotka i tonącej żyłki oraz małej ruchliwej przynęty. Ogromną zaletą tak lekkiego zestawu jest możliwość złapania nie tylko okonia lecz nawet najbardziej leniwego szczupaczka, co w przypadku zawodów może okazać się trafnym rozwiązaniem. Z takim zamiarem zmierzam do wcześniej upatrzonego stanowiska, przy którym rośnie kusząca kępa grążeli. Delikatny zestaw zostaje położony z dala od grążeli, czekam aż przynęta opadnie na dno i falistym ruchem podprowadzam ją w rejon roślinności. Atak następuję w momencie jak tylko zestaw mija ostatni pęd rośliny. Wklejanka wygina się w kabłąk, a hamulec kołowrotka raz po raz oznajmia odjazdy drapieżnika. Zapięta ryba, zawody, oby jej nie spiąć, aparat do jednej ręki, fotka na kij, następnie na rybę, ryba do podbieraka, miara i …45cm szczupaczek powoli powraca do wody.
Zerkam na zegarek i widzę, że do końca rywalizacji pozostaje jeszcze 90 minut. Ruszam więc na przedostatni z wybranych punktów. Po trzydziestu minutach bez kontaktu z rybą jeszcze pełen nadziei i woli walki zmierzam do punktu ostatniego, który przed chwilą zostaje opuszczony przez Kolegę. Szczupakówkę zostawiam na boku, na pomost wchodzę z wklejanką. Być albo nie być, tym bardziej, że zużyłem ostatni mikroprzypon. Wiążę żyłkę bezpośrednio do oczka główki, bez zabezpieczenia. Rzuty wykonuję krótkie, kilkanaście metrów od brzegu z zamiarem maksymalnego spenetrowania pasa w bezpośredniej bliskości trzcin. Pas trzcin jest w tym miejscu dość zwarty, a wolna przestrzeń jest nie większa od szerokości jednego metra. Długość wędziska 2,70m umożliwia mi jednak wysunięcie zestawu na tyle, że prowadzę przynętę dosłownie muskając trzciny.
Tym razem ten atak był dla mnie niesamowitym zaskoczeniem. Kaczodzioby uderzył dosłownie spod nóg. Ładnie musiałem się nakombinować starając się odpierać ataki walczącej ryby, zmierzającej do wejścia w kikuty pobliskich trzcin. Widziałem, że jest większy od poprzedniego, ale czy uda mi się go podnieść nie mając przyponu? Odpowiednia długość i wielkość podbieraka ratują mnie z opresji i po chwili w siatce ląduje miarowa ryba. Fakt ten został skwitowany radosnym okrzykiem, a do końca pozostało już tylko 20 minut. Uspokoiwszy emocje ponownie biorę wędzisko do ręki i posyłam przynętę na podobnym kierunku lecz kilka metrów dalej. To co się stało przy kolejnym rzucie przeszło wszelkie możliwe warianty. Poczułem lekkie szarpnięcie i przygięcie miękkiej szczytówki, a w następnej chwili pustkę w myślach i na zestawie. Mała gumeczka została ścięta przez drapieżnika, a po chwili zawody dobiegły końca. Podsumowanie rywalizacji daje mi drugą lokatę z 830 punktami. Jest satysfakcja i chyba chociaż w ten sposób spełniło się marzenie o wymarzonym kaczodziobym z mojego fikcyjnego snu.

Opinie (20)

jurek

Moje gratki Marku , miło i ciekawie się czytało . [2012-10-09 10:55]

Zibi60

I znów miła, "wędkarska poezja" kolegi Marka i na dodatek z rybką - świetne ! 5* [2012-10-09 11:45]

mleczus3

Kolejna opowieść kolegi Marka, po przeczytaniu której przenoszę się w świat wędkarskiej wyobraźni ***** [2012-10-09 11:52]

Zionbel

Leniwy ale i tak uderzy :) [2012-10-09 13:40]

maverick314

Bardzo fajny artykuł ode mnie zasłużona 5. Pozdrawiam [2012-10-09 14:00]

janglazik1947

Moje gratulacje. Zawody o mistrza spiningu jeszcze przede mną bo za dwa tygodnie. Ale wezmę sobie do serca Twoje taktyczne postępowanie i zrobię tak jak Ty. Za artykuł oczywiście V . [2012-10-09 14:33]

89krzysztof

Widzę, że średnia wieku dość wysoka na Waszych zawodach. Szkoda, że młodzi nie łowią. Gratulacje drugiego miejsca ;) [2012-10-09 14:43]

Lin1992

Kolejny bardzo ciekawy i pouczający artykuł na ***** [2012-10-09 14:49]

MateuszR86

Ostatnie linijki czytałem z zapartym tchem. Gratuluje wyniku. [2012-10-09 14:50]

kubeq123

fajnie się czyta 5 [2012-10-09 16:16]

troc

Te karolewskie szczupaczki są faktycznie bardzo leniwe....... [2012-10-09 18:16]

camelot

A nie mówiłem ? - Październik ! - Gratuluję ! Twój sen, zaczyna się spełniać ! Od razu czułem , że to sen proroczy ! Pozdrawiam serdecznie ! [2012-10-09 21:40]

esox61

Fajnie opisane. A w przyszłym sezonie to już nie może być inaczej jak tylko 1-sze miejsce. Gratuluję :) [2012-10-09 23:18]

jarekk

Fajny, emocjonalny przekaz. Bardzo przyjemnie się czyta :) Rozumiem, że w zdaniu: "Wiążę przynętę bezpośrednio do główki" ...chodzi o wiązanie żyłki do główki ? To chyba przejęzyczenie ? Nie rozumiem jednak : "...do 6g główki jiggowej zakładam małe 3-4cm twisterki " Chodzi o jednoczesne zakładanie twisterów, czy normalne łowienie, tyle że z zastosowaniem ciąższej głowki ? [2012-10-10 12:06]

marek-debicki

W artykule faktycznie nastąpiło przejęzyczenie. Jak na zdjęciach załączonych do artykułu, żyłka jest bezpośrednio zawiązanna do oczka 6g główki. Twisterki natomiast (same gumki) były zmieniane. [2012-10-10 14:16]

edyta35

Moje Gratulacje:) Świetnie opisana wyprawa wędkarska na zawodach i to 2 miejsce, następnym razem na pewno będzie 1:)Oczywiście***** pozdrawiam. [2012-10-13 20:52]

użytkownik

Witam i ja też tak bym czynił duże ***** i tak dalej, powodzenia. [2012-10-14 18:29]

użytkownik

Witam i ja też tak bym czynił duże ***** i tak dalej, powodzenia. [2012-10-14 18:31]

adamo0

Świetny pouczający opis. ***** [2012-10-21 22:55]

BlueFisherman

5 [2013-05-09 09:53]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Maj z rodzicami.

Kiedy widzę małych chłopców nad naszymi wodami, zastanawiam się częst…