Sposób na leszcza


Leszcz nie ma najlepszej opinii - wypomina się mu mnogość ości. I to, że w zanętę często wbijają się stada chudych jak żyletka "podleszczaków". Niektórzy mają doń pretensje o to, że pokryty jest grubą i czepiającą się palców warstwą śluzu.
Duże leszcze niełatwe są do zlokalizowania, trudno je przytrzymać
w łowisku zanętą. Jednak każdy, komu udało się wstrzelić
w stado dużych ryb tego gatunku, kto wyjął w ciągu godziny
kilka potężnych sztuk - weryfikuje swą opinię o leszczach.
Okazuje się, że ryby te potrafią dzielnie walczyć i potargać
niepoprawnie skonstruowane zestawy. Umieją wykorzystać
każdą niedoskonałość wędkarskiego warsztatu, nerwowość,
brak refleksu, zbyt siłowe hole. Trzykilowy leszcz - a dużo ich
w polskich rzekach - przynosi satysfakcję najbardziej nawet
wymagającemu łowcy.
Okazuje się potem, że mięso pogardzanej dotąd ryby bywa wyjątkowo smaczne - niektórzy porównują je do prawdziwie delikatesowego karpia. Grube ości przestają przeszkadzać, śluz nie jest tak niemiły, jak u mniejszych osobników.

"Brudolubność" leszczy jest mitem - co prawda łowi się je regularnie przy każdym niemal "berglu", zrzucie ścieków komunalnych, ale więcej i większe trafiają się na pełnej wodzie, na nurcie wręcz. Te leniwe na pozór ryby po bliższym poznaniu okazują się wyjątkowo wytrwałymi wędrowcami. Okazuje się, że niesłusznie kojarzone były z grubą warstwą mułu i rzecznymi zastoiskami. Leszcz otóż odżywia się przede wszystkim wodnymi bezkręgowcami. Bodaj największą część ich diety stanowią larwy owadów, przede wszystkim ochotkowatych. Te ostatnie z kolei występują masowo w partiach rzeki bogatszych w tlen, a więc po prostu w cienkiej warstwie osadów strefy pełnego, choć niezbyt szybkiego nurtu albo wśród filcowatych pasm glonów na kamienistych przelewach. Na głęboczkach za takimi przelewami można oczekiwać stad leszczy. W rzecznych rynnach o większej głębokości także łowi się duże sztuki - wystarczy dobrze zanęcić i poczekać cierpliwie.

Sposobów poławiania leszcza jest wiele. Każdy z nich może przynieść efekty i ma swój urok.

Metodą wędki ze spławikiem łowię leszcze najczęściej na otwartej wodzie, więc co za tym idzie albo przy bezwietrznej pogodzie, albo przy bardzo lekkim powiewie. Z reguły dno wówczas jest twarde, lub z bardzo niewielką ilością mułu. Ponieważ leszcze łowimy na sporych głębokościach z dna, to używam spławików przelotowych typu waggler.

Do połowu spławikowego używmy wędzisk dł. 3,0 do 3,5m., o stosunkowo małym ciężarze wyrzutu, bo do 40g i zdecydowanie szybkie o szczytowej lub półszczytowej akcji. Kołowrotek zdecydowanie preferuję tu matchowy, lub z szerszą szpulą. Żyłkę główną stosuję 0,18 do 0,20 z zapasem od 100 do 150m. Przypony robię z żyłki 0,14 do 0,16. Nie są to więc zestawy zbyt wyrafinowane w swej delikatności, gdyż nigdy nie nastawiam się na malutkie żyletki. Duży leszcz potrafi pociągnąć i daje znaczny ciężar na wędzisku. Grubszej raczej nie stosuję, gdyż połowy spławikowe odbywają się zazwyczaj właśnie na otwartej wodzie. Przypon z żyłką główną łączę za pomocą węzła pętelkowego. Długość przyponu z reguły wynosi około 50cm. Haczyki do połowu spławikowego stosuję koloru złotego, z łopatką, długim trzonkiem, wąskim kolankiem i gwałtownie zagiętym żądłem. Do połowu na robaka podobne, tylko ciemne z zadziorami.

Inną techniką jaką stosujemy przy połowach leszczy jest gruntówka.
Można ją zbroić podobnie jak w feederze z ciężarkiem, ustawiając na podpórce przedniej i trzymając dolnik w ręku oparty na kolanie. Drugą ręką trzymamy żyłkę w palcach. Doskonale daje się wyczuć branie ryb. To nazywana przeze mnie metoda na czuja opisana w jednym z opowiadań. Napięty zestaw doskonale przenosi, co się dzieje na jego końcu. Jednak przypon winien być krótki 15 do 20cm. Łowisko winno być wówczas wcześniej zanęcone.

Ale taką typową gruntówką będzie ta, w której zmontowana wędka jak w opisie powyżej, będzie oparta na podpórkach z sygnalizatorem elektronicznym i swingerem. W gruntówkach można zakładać również sprężyny dociążone. Tu jestem zwolennikiem sprężyn lub koszyków żebrowych. Nie wykluczam zastosowania lekkiego koszyka do techniki "na metodę".

 


5
Oceń
(2 głosów)

 

Sposób na leszcza - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł