Zaloguj się do konta

Spotkałem się z kolegą...

... bo kolega jest od tego, żeby czasem spotkać się z nim. Siedzieliśmy do rana kibicując naszym sportowcom. Wina nie miał kto nam donosić...
Henia poznałem tutaj na forum portalu wędkuje. Okazało się, że mieszkamy niedaleko od siebie, więc kwestia spotkania była bardzo realna. Spotkaliśmy się w piątek, 3-go sierpnia w dniu naszych największych olimpijskich sukcesów. Nasz doping przydał się...
W sobotę wypłynęliśmy dopiero po południu, co raczej dziwne nie jest. Co prawda wolę płynąć na sandacze o świcie, ale Igrzyska Olimpijskie są co 4 lata i kibicowanie z kolegą u boku to jest to !
To co kiedyś było w miarę czystą rzeką w sobotę przypominało ściek. Nie mam na myśli zatrucia Łyny chemikaliami, ale tak "syfiastej" wody dawno nie widziałem. Brązowa breja, masa śmieci, liści, patyków, trzcin. Przynęta niknęła z oczu tuż po zanurzeniu jej w tej "wodzie". To efekt nieustających burz. Łyna jest zlewnią kilku mniejszych rzeczek a ściekające ze stromych brzegów cieki niosą same leśne śmieci. Rezultat spinningowania był oczywiście wiadomy. Nie mieliśmy kontaktu z rybą...
- Trzeba zmienić łowisko. Ruszamy do Grzybka w Bory Tucholskie. Nawet jak i tam nic nie złowimy, to pobędziemy kilka dni w pięknej okolicy - zadecydował Henio.
Wpadliśmy do domu Henia tylko na obiadzik i przepakować Heniowe manele. W pośpiechu Henio zapomniał echosondy. Trudno, zdam się na jego wiedzę i pamięć, albo na swój instynkt. Zalew duży, ale kolejna, niemiła niespodzianka. Woda kwitnie...
Z białą rybą problemu nie było, ale spinningowanie w nieznanej mi wodzie o niewielkiej przejrzystości nie nastrajało mnie bojowo. Poznaję gospodarzy i organizujemy wieczorek zapoznawczy...
Wypłynęliśmy w poniedziałek przed południem. Wszędzie ataki boleni. Oczywiście ignorują nasze przynęty. Więc próbujemy złowić szczupaka. Ciekawa linia brzegowa, z wieloma zatoczkami i powalonym drzewami. Ale woda bardzo płytka, więc moje gumy sandaczowe na nic tu się zdadzą. Henio mówi, że miejscowi rzucają obrotówkami pod brzeg. Ale moje "zabawki" okoniowe zostały pod wiatą...
Spływamy bez kontaktu z rybami. Po południu rozmawiamy z Waldkiem - gospodarzem. Pokazuje swoje woblery, bo głównie na nie łowi. Mieszka tu "od zawsze" i od zawsze łowi. Mówi, że to trudny zbiornik i sam dopiero we wrześniu zaczyna polowanie. Grzebiąc w swojej skrzynce trafiam na białe, 15-to centymetrowe gumy Relaxa ( Jankes-6 ). To nowy model i jeszcze na nie nie łowiłem. Uzbrajam jednego Jankesa hakiem 12/0 na 15-to gramowej główce. Tak na wszelki wypadek...
Następnego dnia wypływamy po południu. Pogoda zmieniła się - jest chłodniej i wieje silny wiatr. Namawiam Henia na wycieczkę po zbiorniku i to na część , na której jeszcze nie łowił. Postanawiamy trollingować, bo to jedyna sensowna metoda jak się nie zna zbiornika. Oczywiście trzeba mieć łódkę. Po drodze bolenie wyprowadzają nas "z nerw". Ataki co chwila i to w pobliżu łódki. Ale ja nic na bolenie nie mam, bo ich nie łowię. Tracimy tylko czas na bezproduktywnej zabawie. Rzucamy ripperkami, obrotówkami pod brzeg, ale co chwila zaczep. Nie lubię takiego łowienia...
Postanawiamy płynąć pod drugi, zacieniony już brzeg. Tutaj to samo, ataki boleni i prawdopodobnie okoni. Henio nadal próbuje szczęścia rzucając w ich stronę. Ale ja już podjąłem decyzję. Trollinguję od strony koryta rzeki, czyli na spadzie. Na "sandaczowego" Mannsa nie mam brania, więc zakładam Jankesa. Jego biel aż w oczy kłuje. Jest bardzo miękki, zupełnie inny od dotychczasowych kopyt Relaxa.
Nie czekałem długo. Spłynęliśmy może z 50 metrów i atak... Mocne targnięcia szczytówki. Luzuję hamulec Aernosa, bo szczytówka jest klejona po złamaniu a nowej jeszcze nie dostałem. Czuję, że nie jest to mała ryba i na pewno nie sandacz. A wiec raczej szczupak, bo tutejszym boleniom nie wierzę. Jeszcze chwila i jest przy łódce. Ładny szczupaczek ! No to mam prezent dla żony Henia do nowej zastawy stołowej, którą właśnie kupiła. Tylko trzeba go jeszcze wyjąć z wody. Podbieraka nie mamy, więc Henio próbuje podebrać go chwytakiem. Nie trafia i szczupak robi pełne salto Auerbacha ze śrubą i pięknie wpada do wody...
Ale nie wyczepił się. Podprowadzam go ponownie do Henia. Henio znowu próbuje chwytakiem, ale ręce mu się trzęsą jak po 3-dniowym weselu na Kurpiach.
- Henio, chwyć go za kark i dociśnij skrzela - podpowiadam.
Henio posłuchał i wciągnął szczupaka do łódki. Ale szczupak się nie poddał. Ponownie wykonał salto wyrywając się z uścisku Heniowej dłoni. Na szczęście spadł na dno łódki i Henio szybko "nakrył go" sobą. Ale przypłacił to solidnym skaleczeniem, bowiem palec wszedł pod skrzela...
Więcej brań nie mieliśmy. I tak wzbudziliśmy małą sensację wśród wczasowiczów i zazdrość innych wędkarzy, bo nikt dawno tu takiego szczupaka nie złowił.
Wieczorem uczciliśmy udany połów w towarzystwie Sylwii i Pani Małgosi mieszkającej w Paryżu, ale przyjeżdżającej do Grzybka co roku. Tu jest naprawdę pięknie, przemili ludzie i można wypocząć. Wzruszające pożegnanie. Byłem tu tylko trzy dni a czuję, że traktują mnie jak stałego bywalca. Waldek dał mi nawet wędkę płociową, bym towarzyszył Pani Małgosi w połowach płotek i leszczy, gdyby mój stan "zachmielenia" nie pozwalał na wypłynięcie łodzią. Zaprosił mnie na jesienne "poważne" połowy drapieżnika. Zostawiłem mu na pożegnanie tego szczęśliwego Jankesa...
A wszystko dzięki Henrykowi 58. To z jego inicjatywy spotkaliśmy się i spędziliśmy ze sobą prawie tydzień. Myślę, że nie ostatni. Henio to wspaniały kompan, bardzo sympatyczny, wesoły, towarzyski i uczynny człowiek. Miał tylko pretensję, że nie poznałem go z naszą portalową koleżanką Zanką...

Potwierdziła się stara prawda w połowach drapieżnika. By mieć sukcesy, trzeba znać wodę. Albo wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie zdobywane latami...

Opinie (23)

niutek40

Spotkać się i miło spędzić czas z kolegą, na rybach i kibicowaniu naszym sportowcom to super sprawa. Zresztą jak mogło by być inaczej, przecież wszystkim wiadomo, że wszystkie Heńki to równe chłopaki :) [2012-08-09 12:02]

feroza

No i już wszystko jasne; tak podejrzewałem, że Kolega Mirek "fruwa" gdzieś po wodzie. Dobrze, że choć podzieliłeś się z nami wrażeniami. Tylko pozazdrościć. Pozdrawiam... [2012-08-09 16:52]

wojhen

Miruś moje gratulacje. Ładna rybka. Pozdrawiam Wojtek [2012-08-09 16:57]

edyta35

Mirku mile spędzić czas z kolegą portalowym, to fajna sprawa i poznawać nowe wody to super sprawa, a na koniec fajny szczupaczek się trafia, oczywiście za wpis i szczupaka zostawiam***** i pozdrawiam:) [2012-08-09 21:50]

kamil11269

w tym roku rozpoczynam przygodę ze spinningiem [2012-08-10 16:50]

mechanik samochodowy wedkarz

mi póki co życiówka zabrała kija heheh,wyśliznoł się w trakcie holu ehh,nadal choruje na coś dużego,po niedzieli zakup i wyprawa,pozdrawiam:) [2012-08-10 17:19]

Zanka

widzę, że urlop na spontanie:) jak zwykle ***** [2012-08-10 23:25]

Lin1992

Super wpisik,fajnie się czytało.5 [2012-08-11 05:58]

tomczyk001

Gratki, fajnie się czytało 5 ***** [2012-08-11 11:55]

maverick314

Co racja to racja trzeba znać wodę na której się łowi :-).Bardzo fajna lektura 5 zasłużona [2012-08-11 23:11]

j4nkos7

Fajny artykuł :) jednak JANKES czasami przenosi szczęście :) [2012-08-12 00:23]

henryk58

W końcu mam dostęp do komputera , Mirek artykuł ***** i nie dla tego że , razem byliśmy, bo fajnie to opisałeś , aczkolwiek nie do końca z prawdą , bo nie popłynęliśmy na Łynę rano z mojego powodu, bo jako przesympatyczny kolega nie napisałeś że , spałem do południa po sukcesach naszych olimpijczyków a reszta to prawda i tylko prawda i polecam również ten pensjonat . Miła atmosfera i ciekawe łowisko. [2012-08-13 15:12]

henryk58

W końcu mam dostęp do komputera , Mirek artykuł ***** i nie dla tego że , razem byliśmy, bo fajnie to opisałeś , aczkolwiek nie do końca z prawdą , bo nie popłynęliśmy na Łynę rano z mojego powodu, bo jako przesympatyczny kolega nie napisałeś że , spałem do południa po sukcesach naszych olimpijczyków a reszta to prawda i tylko prawda i polecam również ten pensjonat . Miła atmosfera i ciekawe łowisko. [2012-08-13 15:13]

henryk58

No właśnie , i dwa razy poszło ..... [2012-08-13 15:58]

niutek40

No właśnie , i dwa razy poszło .....I tego niestety każdy facet nie potrafi:)) "Prawdziwego mężczyznę poznaję się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna, a ja się pytam czy może drugi raz":))) [2012-08-13 22:37]

robban

Fajny wypadzik Mirku. Pozazdroscic rybki , mozna tylko. A i imprezki tez mozna pozazdroscic. Ale ,nie ma jak czas spedzony w milym towarzystwie. ***** [2012-08-14 16:23]

henryk58

Niutek jesteś młodszy ,to powinieneś wiedzieć nie mogę wszystkiego zdradzać [2012-08-14 16:53]

niutek40

Jasne Heńku wiem ,wiem, ale jak to przeczytałem "No właśnie , i dwa razy poszło ..... " to tak mi się jakoś skojarzyło;) A wiem masz duże poczucie humoru, a to niestety nie każdemu jest dane:) Pozdrawiam imiennika. [2012-08-14 18:55]

Zander51

Dodam jeszcze, że Henio przywiózł moim dzieciakom akcesoria wędkarskie, statuetki i medale. Mam zapas na kilka lat na zawody i nie muszę już gdzie indziej żebrać. Tym bardziej, że nie zamierzam już być prezesem koła. Dzięki Heniu. Wkrótce wstawię fotkę. [2012-08-14 19:09]

Tomekoo

Gratulacje Panowie wspólnej wyprawy,ja również chwalę sobie portalowe spotkania z Andrzejem i Irkiem;) Pozdrawiam;) ***** [2012-08-15 19:38]

Zibi60

Ciekawie przebiegają spotkania portalowych znajomych, z takim kompanem jak Henio nie można się nudzić. Ja moje także opisałem na blogu. 5* [2012-10-26 18:08]

henryk58

Zbyszku,to tylko zależy od nas samych i powiem szczerze że,miałem obawy ale wyszło wspaniale i z przyjemnością spotkam się z innymi znajomymi z portalu [2012-10-27 21:14]

adamek199973

Wpis normalnie poezja oczywiście ***** ;) [2013-01-30 17:47]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…

Czas na garbusa...

Sierpień rozpoczyna okres, w którym grube okonie zaczynają intensywnie p…

Małe bąki

Nadchodzi weekend ,kilka telefonów do mojego kolegi po kiju i jesteśmy j…