Spotkanie z wydrą

/ 14 komentarzy

Nie powiem ile lat temu to było, ale na pewno ok. 5. I pewnie nie jeden z was w to nie uwierzy ale to zdarzyło się naprawdę. Zabrałem na wypad na rybki bratanka, miejsce Guber-Cegielnia, sposób wędkowania -spinning. Dzień jak to jesienią pochmurny, oramy wodę już około 2 godzin i nic, żadnego kontaktu z rybą. Zmiana miejscówki, bratanek zostaje na brzegu bo nie posiada woderów. Sam wchodzę do wody, rozglądam się i widzę jak pod drugim brzegiem płynie coś pod po wierzchnią a uklejki wyskakują z wody w popłochu. Bez zastanowienia zarzucam przynętę... metr za i metr przed. 3 obroty korbką i siedzi, zacięcie i hol. Ryba stawia wielki opór, ja pompuje, powoli łukiem raz w lewo raz w prawo próbuje uciec, adrenalina uderza mi do głowy, oczyma wyobraźni wyobrażam sobie przeciwnika.

Nagle widzę wystający z wody pień drzewa, ryba kieruje się za niego a ja nie umiem jej zmusić do zmiany kierunku ucieczki, myślę już po rybie. Nagle na pień wdrapuje się okazała wydra, a w jej lewym policzku widzę tkwiące moje białe kopyto relaksa. Nogi zrobiły mi się jak z waty, mało majtek sobie nie zmoczyłem (stałem w woderach w wodzie), wędka też prawie z rąk mi nie wypadła. Przez chwilę, stojąc w odrętwieniu patrzyliśmy sobie w oczy. Z odrętwienia wyrwał mnie skok wydry w bok do wody, lekko szarpnąłem wędką, bardziej odruchowo niż zamierzenie. I poczułem luz, zwijam żyłkę pewny że zerwała zestaw, a na końcu widzę moje kopyto. Odetchnąłem z ulgą i po chwili wyskoczyłem z wody.

Bratanek tak był podekscytowany tym holem i tym co zobaczył że nawet nie zdawał sobie w jakim byłem wtedy niebezpieczeństwie. Pierwsze jego słowa brzmiały; „Wujek szkoda że kamery nie mieliśmy, lodówka była by nasza!”, za chwilę; „A co byś zrobił jak byś ją wyholował?” Ja jeszcze nie ochłonięty po nietypowym przeżyciu odparłem; „Dzieciaku przecież ona mogła mnie zaatakować, a w wodzie nie miał bym żadnych szans się bronić.
Nawet dzisiaj opisując tą historię widzę jak by to było przed chwilą jej czarne, okrągłe i błyszczące oczy

 


4.5
Oceń
(53 głosów)

 

Spotkanie z wydrą - opinie i komentarze

użytkownik26041użytkownik26041
0
to kolega miał piekną niespodzianke wydra to piękne zwierze lubie je obserwować nad wodą a szczególnie młode fajna przygoda na pione (2011-01-12 21:09)
DariaDaria
0
Super opowiadanie. Można powiedzieć iż nigdy nie można być pewnym co mamy na wędce dopuki tego nie zobaczymy. Ja narazie oprucz ryby, na wędkę złowiłam małego raka. Ale taki przyłuw pewnie miało sporo osób. Daję piąteczkę. (2011-01-12 21:40)
KACZASKACZAS
0
wydry ważą jakiej max 10kg poradziłbys sobie (2011-01-13 10:24)
kaktustznkaktustzn
0
Siłowo napewno by sobie poradził ale pani wydra wystarczylo zeby ugryzla i juz trzebaby bylo bolesne zaszczyki przyjmowac
(2011-01-13 12:08)
lowca1987lowca1987
0
witam
Zabawna przygoda nad wodą. Nie raz widziałem bobra nad wodą bobra nawet 3 dni po kolej.ale czegoś takiego nigdy nie miałem. serdecznie pozdrawiam i zostawiam 5
(2011-01-13 16:34)
MariuszmajaMariuszmaja
0
mi udało się podczepić przepływającego szczura na spławik ,całe szczęście że żyłka była cieniutka a koledze weszły łabędzie w zanęte niestety jeden miał pecha i się złapał trzeba było ciąć żyłke (2011-01-13 18:31)
WagoWago
0
Mnóstwo szczęścia. Oczywiście branie to jedno ale najważniejsze że rozstaliście się za wczasu. Znajomy łowił karpie na plywającą kulę i nęcił kawałkami chleba. Jak zaciął i wycholował rybitwę to miał trzy tygodnie L4. Potem przez następne kilka lat przy każdym braniu świadkowie zdarzenia znający go krzyczeli "Heniu tylko holuj wodą". Dlatego hol jak każdy problem występuje kiedy trzeba to coś odpiąć. Ptak zawze się cofa i waży mniej niż wydra. Ona oprócz 10 Kg myśli i instynktowinie może poprostu rzucić się na człowieka. Dobrze też, że przynęta nie została jej w pysku bo to mogło się dla niej źle skończyć. (2011-01-13 20:20)
WagoWago
0
Mnóstwo szczęścia. Oczywiście branie to jedno ale najważniejsze że rozstaliście się za wczasu. Znajomy łowił karpie na plywającą kulę i nęcił kawałkami chleba. Jak zaciął i wycholował rybitwę to miał trzy tygodnie L4. Potem przez następne kilka lat przy każdym braniu świadkowie zdarzenia znający go krzyczeli "Heniu tylko holuj wodą". Dlatego hol jak każdy problem występuje kiedy trzeba to coś odpiąć. Ptak zawze się cofa i waży mniej niż wydra. Ona oprócz 10 Kg myśli i instynktowinie może poprostu rzucić się na człowieka. Dobrze też, że przynęta nie została jej w pysku bo to mogło się dla niej źle skończyć. (2011-01-13 20:20)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Dziękuję wam za bardzo piękne komentarze, one są dla mnie bardziej cenne niż sama ocena. Miło mi się je czyta.
(2011-01-13 21:33)
mario5401mario5401
0
Mi też zdarzyło się pare razy złapać nie planowaną zdobycz hehe I czasami to nie było nic miłego W tym sezonie moją pierwszą zdobyczą była duża małża złowiona na spinning na mepsa longa 3. Jak ciągnełem to już czułem że coś jest nie tak hehe. Złowiłem także perkoza w lipcu przez przypadek na mannsa predatora 3 zaczepił się za błonę między palcami czy coś takiego Wycholowałem go złapałem w ręce i odczepiłem A ostatnia moja przygoda miała miejsce jesienią i była spowodowana moją głupotą Chciałem żucić niedaleko trzciny a obok stał łabędź Rzuciłem na chwilę się zagapiłem a moja przynęta była już kawałek za łabędziem Chciałem podciągnąć wędką aby przynęta wruciła w moją stronę lecz wracając wbiła się w skrzydło dla tego łabędzia Byłem w szoku nie wiedziałem co mam zrobić gdy szamotał mi się na wędce. Szkoda mi było plecionki ucinać więc popuściłem sprzęgło i powoli go cholowałem ale po dłuzszej chwili zobaczyłem że to nie ma sensu bo był zbyt silny. Aby odzyskać przynęte i plecionkę w całości musiałem działać troszkę nie humanitarnie. Popuściłem plecionki łabędź zaczął się w niej plątać i owinął ją sobie pare razy wokół szyi. Wtedy powoli cholowałem go do siebie Słyszałem jak się dusi i głośno sapie było mi z tym źle ale nie mogłem już nic zrobić Przyciągnełem go do łudki. Jedną ręką złapałem go za szyje i podduszałem a drugą rozplątywałem plecionke i odczepiałem przynęte mannsa predatora 3. Na szczęście szybko udało mi się go uwolnić i trzymałem go już tylko za szyje Bałem się że jak będe go puszczał to mnie skrzydłem potraktuje lub coś w tym stylu lecz on odrazu uciekł w trzciny. Całe to zdarzenie trwało około z 10 minut a wokół mnie       (2011-01-25 11:34)
mario5401mario5401
0
CD historii : zebrała się cała chmara łabędzi około 15 nastu. Przyglądały sie podpływały coraz blizej , wydawały dziwne odgłosy. Zapewne chciały mnie zaatakować i tego się obawiałem lecz na szczęście nie zrobiły tego. Po całym zdarzeniu ręce zaczeły mi się trząść zakończyłem wędkowanie. Czułem się z tym źle że tak męczyłem to piękne stworzenie. W domu jeszcze długo o tym myślałem ale czasu nie da się cofnąć. Zadowala mnie jedynie fakt że sprawa zakończyła się pomyślnie. Uwolniłem stworzenie i nie zostałem zaatakowany przez stado które to obserwowało. Gdy przeczytałem twoje opowiadanie pomyślałem że moge tu dodać swje przeżycia tyle że w komentarzu. Sory za błędy. Wiem że nie które z nich to naprawdę WIELKIE BYKI itp. Zawsze przed wystawieniem swojej wiadomości na forum itp. najpierw zamieszczam ją w Wordzie aby wykrył błędy. Przez przypadek teraz nie skończyłem pisać i tekst poszedł do publikacji. Jeszcze raz sory za błędy ale na swoją obrone dodam że mam na nie papiery. Tzn. byłem w poradni jeszcze za czasów szkoły i dali mi na to jakieś kwity. Nawet na maturze miałem taryfe ulgową jeżeli chodzi o ortografię , interpunkcję , składnie itp . Pozdro :) (2011-01-25 12:16)
użytkownik60849użytkownik60849
0
I co. Opłacało ci się? Pała. HAHAHAHA (2011-02-27 13:02)
pstrag222pstrag222
0
idiota z ciebie dafiucie. piona (2011-02-27 14:07)
Kowal73Kowal73
0
:)***** (2014-01-07 14:36)

skomentuj ten artykuł