Sprzęt - rozmiar ma znaczenie

/ 23 komentarzy

Od początku niech będzie jasne – to jest tylko moja opinia. A gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania, więc statystycznie nawet teraz jestem w stanie nie zgodzić się sam ze sobą. I ja sobie z tego zdaję sprawę. Nie chcę w żaden sposób narzucać czy sugerować, że na Wiśle to tylko tak, a nie inaczej, takim sprzętem jak ja mam, bo inny jest bleeee. Nie ma jednej racji, a z pewnością nie w wędkowaniu. Co jeszcze ważne tytułem wstępu? Ano to, że opiszę stan aktualny. Ten oczywiście nie wziął się z powietrza. Sprzęt ewoluuje wraz z doświadczeniem zdobywanym latami. Jestem więc na jakimś etapie, nie pierwszym i zapewne nie ostatnim.

Zacznę od zdania chyba każdemu znanego: Sprzęt trzeba dobrać do łowiska. No jasne, ale to proste. Dobrałem, lecę łowić, medalowe okazy są już moje. Ok., powoli. Dobiorę jeszcze raz. Startujemy od wędki.
Dla mnie podstawowym łowiskiem jest Wisła. Już w przedszkolu zdobyłem pierwszą wędkarską wiedzę: największa rzeka w Polsce, płynie przez cały kraj. I gitara. Idę skonfrontować teorię z rzeczywistością. Stoję na brzegu. No duża jest. I szeroka. I głęboka. I płytka. I wartka. I spokojna. I uregulowana. I dzika. I…. No to sobie dobrałem. Wisła jest …. każda. Znaczy na podstawie samego zbiornika wodnego dobór sprzętu jest niemożliwy. Trzeba dołożyć parametr. Dokładam – co chcę łowić? Dla początkującego wędkarza odpowiedź jest równie banalna, co oczywista. No ryby. Dobrze. Musimy więc przyjąć, że jesteśmy już na tyle świadomymi wędkarzami, że potrafimy obrać „specjalizację”. Wybrałem. Jak już wiecie mają to być sumy i węgorze. Reszta to przyłów, który czasem potrafi być miłą niespodzianką.
Zaczynamy zabawę. Wszystko wskazuje na to, że łowić należy i w głębokich miejscach, w warkoczu, przy bardzo dużym naporze nurtu i jednocześnie w płytszych, spokojniejszych zakolach. Dla mnie w tym momencie jest pierwsza wskazówka – sprzęt będzie zmagał się z naporem wody. Ta będzie ciągnęła ciężarek, napierała na wędkę, nurt będzie szarpał dzwonkiem jak kościelny w niedzielę. Druga sprawa, płytsze miejsca, mniejszy problem, lżejszy zestaw. No dobra, lżejszy. Ale o ile lżejszy i od czego w zasadzie lżejszy? Oba są i tak dość pancerne. Z pomocą przychodzi nam tak zwany wyrzut maksymalny. Wisła podpowiada mi, że będę operował dwoma ciężarami ołowiu: 100 i 150 gram, czyli potrzebuję wędkę o takim właśnie parametrze. Tu uwaga – kij który określony jest wartością wyrzutu maksymalnego powiedzmy 150, poradzi sobie z 200 gramowym ołowiem. Więcej będzie zabójstwem dla szczytówki. No dobra. Subtelne to nam nie wyjdzie. Ma być moc, ale z mocą też nie ma co przesadzić. Zastanówmy się, sum, węgorz. Brzmi dumne. Ach te rekordy! No może takiego nie złapię, ale jakiego? No właśnie. 50kg? 30 kg? A może 10 kg? Ochłońmy. W rzeczywistości 2-3 kg będzie dla nas świętem, 5 kg długo niezmiennym rekordem, 10 kg potworem o którym realnie możemy pomarzyć. Wszystko inne to cud. A czy mamy dość mocy, by działać cuda? Podobno tylko jeden taki był. Chyba wędkarz, bo po wodzie chodził.
Przechodzimy do długości kija. W tym celu nurkujemy pod wodę, bez cudu na powierzchni. Interesuje nas podłoże, a konkretnie jego ukształtowanie. No piknik to nie jest. Płycizna gwałtownie opada w rynnę, a główka prawie pionowo pnie się w górę, żeby tylko samym grzbietem wystawać nad wodę. U jej podnóża i na jej stoku gałęzie, kamienie, pnie. kłody. Gdzie będziemy stali, gdzie zakotwiczymy wędki? Na główce. Znaczy się mamy kolejną wytyczną – kij musi nam pozwolić na takie wyciągnięcie zestawu z wody, dzięki któremu ominiemy przeszkody. W tym przypadku „stopę” główki, czy „zbocze” rynny. A to będzie tym łatwiejsze, im dłuższe będzie wędzisko. Im dłuższe, tym dalej od nas zestaw wyjdzie z wody, czyli prawdopodobnie nie whaczymy. Oczywiście jako zwolennicy holowania, nie przeholujmy z tą długością. To nie bat czy bolonka. Dla mnie optymalną jest długość 3,60 – 4,20.
Nie pomińmy pogody, ona również determinuje nasz wybór. Sum, węgorz, lato, burze. To tak w skrócie i tyle wystarczy. Burze. Czyli stajemy przed dylematem: elegancka węglóweczka, czy oldschool-owy szklak. Na szali stawiamy dwie opcje, łowimy bezstresowo, lub przed każdą burzą przerywamy zabawę. Ja do domu nie mam daleko, kilkaset metrów, ale wiecie, stosunek przerywany jest niezdrowy… Szklak. Siedzę, choćby deszcz po drabinie za kołnierz wchodził. A jak szklak, to zupełnie niechcący rozwiązuje nam się problem zasobności portfela. Nie zbankrutujemy jak Grecja, wędka kosztuje w granicach 60-70 złociszy. Więc teraz na bogato będzie. Trzy wędki to koszt 200 zł, mniej niż jedna przeciętna węglówka. To ja jak panisko, co roku mam trzy nowe. A co, stać mnie. I mało tego. Nie będę się z nimi cackał. Sprzęt ma służyć mnie, nie ja jemu. Łowię często, bardzo często. W każdej pogodzie, na piachu, na kamieniach. Przewożę, przenoszę, brodzę po pas w wodzie, przepływam, przeciągam przez krzaki i znowu do piachu, i z buta, i kolanem.... Zniszczę wszystko, prędzej czy później, nie potrzebuję do tego ryb. Wersja budżet jak najbardziej wskazana i do tego teleskop. Tym samym załatwiam problem z moją nieumiejętnością obsługi kija trzyczęściowego. Po prostu tego nie kąsam.
Kołowrotek. Teraz w zasadzie mamy z górki. Wiele wskazówek już mamy, będą dotyczyć również tego elementu. I będzie krócej. Bez filozofowania. Ma być mocny. Ma być tani. Niby nie do pogodzenia. I ja się nie będę upierał, że to pogodziłem. Idę oczywiście na kompromis. A znalazłem go przy… kołowrotkach morskich. Wybieram rozmiary 6000-8000, nie wiem czy to jest to samo co rozmiary 600-800, ale jakoś tak mi się wydaje. Są duże, więc składają się z większych elementów. Tu intuicja mi podpowiada: większe jest mocniejsze. I ja jej wierzę. I takie teraz kupuję. Za 150-200 złotych polskich wyrywam taką sztukę, wcześniej przewertowawszy wszelkie możliwe opisy danego egzemplarza w Internecie. Staram się również odwiedzić kilka sklepów wędkarskich, im większe tym lepsze, ma być wybór, później i tak kupię z netu. Ale pomacać muszę, pokręcić, zważyć w dłoni. W domu komputer, wujek google i do koszyka. Morskie mają jeszcze jedną zaletę, mniejsze przełożenie, około 4:1. Powoduje to wolniejszy, bardziej opanowany hol, a co za tym idzie, zmniejsza się możliwość zerwania. Odrobinę, ale zawsze. Każdy jeden procent szans po naszej stronie to wartość dodana. Zwracam również uwagę na położenie hamulca, przedni czy tylny. Z przodu łatwiej się operuje, mam wrażenie, że jest bardziej precyzyjny i w ogóle, tak jakoś wszystko jest na miejscu. Pamiętam, że moje ukochane sumy potrafią dobrze poszaleć na wodzie. Słyszałem i czytałem historie o tym, na jaką odległość sum potrafi odpłynąć uwieszony na haku. Dlatego na szpuli musi być dużo żyłki, z początkiem sezonu po prostu nawijam 300 metrów. A nich ma długą smycz. Pogania, wysika się i przyjdzie do podbieraka.
O uzbrojeniu zestawu tutaj tylko dla porządku, nie chcę się powtarzać, szczegóły we wcześniejszym wpisie: żyłka 0,35-0,40, przypon 0,35-0,40, ciężarek 100-200, duży krętlik, duży stoper, głośny dzwonek, jasny świetlik. Dwa słowa o podpórkach. Widziałem tu gdzieś na forum, czy blogu taki temat. Ja postawiłem na ekonomię i … oczywiście moc.
Materiał – leszczyna, wymiary: dowolne, cena: zero, części zamienne: od ręki. Do wglądu na zdjęciu ilustrującym artykuł, razem z moimi Paniami.

Streszczenie lektury, dla leniwych:
Kij teleskopowy, szklak, długość 3,60 – 4,20, wyrzut max do 150g, cena 60-70zł.
Kołowrotek morski, rozmiar 6000-8000, cena 150-200zł
Żyłka, ołów, drobiazgi – 30zł
Wytrzymałość zestawu: 1,5 intensywnego sezonu

Pozują od lewej:
1* York Red Line Bolognese 600 5-22g / Jaxon Dura Carp DXL 550 / żyłka nie pamiętam, zeszłoroczna 0,28
2* York Red Line Tele Strong 400 30-100g / Shakespeare Salt FDX 2200.060 / Dragon Super Camou Feeder 0,35
3* York Red Line Tele Feeder 390 30-110g / Mitchell Blue 6000 FD / Dragon Millenium Karp 0,35
4* Mitchell CHALLENGE PRO T-420 Power / York Sea Trend 8000 / Jaxon Satori Carp 0,35


Będzie się działo.
[/p]

 


4.8
Oceń
(55 głosów)

 

Sprzęt - rozmiar ma znaczenie - opinie i komentarze

Lin1992Lin1992
0
Bardzo potężny sprzęt. (2013-03-27 17:38)
pawel75pawel75
0
Świetny artykuł ! Naprawdę fajnie to opisałeś :) Wisła to wyjątkowa rzeka muszę przyznać. W zeszłym sezonie na karpiówkę 3,5 Lbs z żyłką 0,35 i rosówką brały bez problemu okonie :) Na wędeczkę o wyrzucie do 250 gram i z plecionką 0,28 złowiłem kilka kleni na wątróbkę tudzież też rosówkę. Ale najlepszy jest spining w ciężkim wykonaniu nad tą wodą ! Na wędeczkę o c.w do 80 gram i żyłką 0,30 z nudów gdy jest bez rewelacji jeśli chodzi o brania dużych rybek zakładam obrotówkę nr 1... i ? Kleń, Jaź ! :))) Tu naprawdę rybki są dzikie na niektórych miejscówkach i nie mnie już nie zdziwi nad tą królową naszych rzek :))) Co do ciężkiego spiningu klenie i jazie łowię na takie monstra od lat, także nie tylko jakiś tam ultra light i cieniutka żyłeczka plus jakiś "chrabąszczyk" na końcu :) Pozdrawiam i ***** zostawiam (2013-03-27 18:23)
szutomaszszutomasz
0
super artykuł :D 5***** (2013-03-27 18:28)
korczenskiskorczenskis
0
bardzo ciekawie i z humorem napisane:)***** (2013-03-27 19:08)
sjungesjunge
0
Taka prawda ... co wędkarz to inne spojrzenie na sprzęt.A im więcej czasu ma wędkarz na myślenie tym więcej dylematów jaki wybrać,szczególnie początkujący.Jestem żółtodziobem,przede mną pierwszy pełny sezon ... myśli na temat odpowiedniego sprzętu tysiące :D Wieczorami przeglądam tu posty,i mam nadzieje że wybiorę ten najlepszy dla siebie :) Pozdrawiam wszystkich mających podobne rozterki :)) A za artykuł ***** (2013-03-27 19:18)
Zibi60Zibi60
0
O wyborze sprzętu nie dyskutuję - osobiście mam inne preferencje - ale za jego opisanie masz wielkie 5* (2013-03-27 19:33)
Zibi60Zibi60
0
...zapomniałem dodać - tytuł także zajefajny ! (2013-03-27 19:35)
rzepaBrdrzepaBrd
0
Świetnie opisane, bardzo dobrze się czyta, konkretnie i na temat. To zdanko najlepsze: Już w przedszkolu zdobyłem pierwszą wędkarską wiedzę: największa rzeka w Polsce, płynie przez cały kraj. I gitara. oczywiście 5 i oby te ''cudy'' sie trafiały. (2013-03-27 19:46)
esox61esox61
0
Rady praktyka zawsze są w cenie :) Artykuł na szóstę :) (2013-03-27 20:27)
jacoozyjacoozy
0
"Sprzęt - rozmiar ma znaczenie"....podobno tak jest..... Najlepiej gdyby na ten temat wypowiedziała się jakaś nasza portalowa koleżanka:) A tak na poważnie,mam troszkę inne podejście do kwestii sprzętu ale przy Twoim trybie wędkowania(i tu gorąco pozdrawiam Śpiewaka:))jest to optymalne rozwiązanie:)5* (2013-03-27 21:57)
AmitafAmitaf
0
Grzegorzu, ja wychowałem się na Bambusach..., ale opis świetny dla wszystkich (tak sadzę, choć sędzią nie jestem...:), także dla mnie, bo nie wiem czy jeszcze nie zacznę (wznowię z "new technology" sprzętu i innej metody wędkowania. Pozdrawiam i 5*. (2013-03-27 22:07)
camelotcamelot
0
U mnie masz piąteczkę ***** za zdrowe podejście do tematu ! - Piszesz, że jesteś na pewnym etapie w swoim wędkowaniu. Pewnie za jakiś czas nieco zmienisz preferencje sprzętowe ? Ale wierzę że będą to zmiany niewielkie i pewnie ukierunkowane na praktyczność ? Kiedyś przeszło mi przez myśl aby opisać na forum swój sprzęt którym łowię. Ale zrezygnowałem ! Nie chcę drażnić ludzi ! Już widzę komentarze , gdybym napisał, że mój ulubiony spinning ma 3.65 m , gdy tymczasem z tego co widzę w różnych opisach dla wielu 2,70 m to już kij bardzo długi. Pozdrawiam serdecznie ! (2013-03-27 22:47)
AREKG80AREKG80
0
fajnie opisane masz ***** pozdrawiam (2013-03-27 23:20)
waldi05waldi05
0
Jasno,zdrowo i do rzeczy-tak lubię. dla mnie "5". (2013-03-28 06:59)
pstrag222pstrag222
0
Potężna artyleria nie ma co:) Aż strach oglądać:) ***** pzdr.pstrag222 (2013-03-28 08:03)
marecki27-1979marecki27-1979
0
Cóż,każdy wędkarz ma swoje upodobania.Nie mniej jednak Twoje wskazówki pomogą nie jednemu.Za wpis 5*****.Pozdrawiam (2013-03-28 08:38)
lipa43lipa43
0
Dobry artykuł. Piąteczka :D (2013-03-28 09:51)
piotr-strzalkowpiotr-strzalkow
0
Najważniejsze, to być zadowolonym ze swojego sprzętu i czerpać przyjemność z jego użytkowania. Świerze i zarazem od lat znane spojrzenie na temat. 5ka. (2013-03-28 10:30)
miecz-gazmiecz-gaz
0
Witam. Bardzo ładnie opisałeś umieszczając w swoim artykule przeciwieństwa pogodowe,sprzęt- przewodnik prądu w anomaliach pogody które zaskakują nas coraz częściej na zasiadce. A wiemy że najlepiej drapieżnik żeruje w załamaniu pogody kiedy to jego receptory zmysłowe są pobudzone bardziej niż w upalny dzień. Na prawdę dobry artykulik by przypomnieć tym że nie sprzęt czyni wędkarza lecz jego umiejętności. Powiada się ( od ha ha ha sprzętu, a zero talentu). Pozdrawiam (2013-03-28 14:16)
Bigos44Bigos44
0
Tekst niebywały, ciekawie się czyta i z przymrużeniem oka, a streszczenie mnie ścięło z nóg***** POZDR (2013-03-28 19:23)
adamo0adamo0
0
Tytuł podchwytliwy.A za artykuł ***** (2013-04-06 14:33)
szron41szron41
0
Rozmiar zawsze miał znaczenie,choć niektórzy mówią że nie.Chciałbym czytać tylko Twoje artykuły z Twoimi puentami.Też będę kupował co roku jedną wędeczkę,wymarzoną,wypatrzoną za 110 zł.A co kto bogatemu zabroni.DUŻE 5 albo i 6. (2013-04-12 11:49)
romaniromani
0
Rozmiar jest b-ważny ,w tym długość i grubość ,czytałem z przyjemnością a nie zawsze tak jest, ode mnie 5-teczka, z 5-ięciu pozdrawiam. (2015-04-04 22:42)

skomentuj ten artykuł