Sprzęt używany do kruszenia tafli lodowej

/ 10 komentarzy / 7 zdjęć


Wprawdzie pora roku nie ta, ale chciałbym kolegom wędkarzom przedstawić i opisać - szczególnie młodszej braci, sprzęt używany do kruszenia tafli lodowej. Wiadomo, że w czasie mrozów lustro wody skute jest grubym lodem i aby pokonać jego warstwę używa się różnych narzędzi. W latach 70 i 80-tych ubiegłego stulecia, wędkarstwo podlodowe zaczęło wkraczać na nasze łowiska.

Na rynku krajowym praktycznie nie było sprzętu do tych połowów, wychodzący na lód wędkarze używali do rąbania tafli zwykłe siekierki lub toporki z gospodarstwa domowego. Jako, że potrzeba matką wynalazków, zaczęto wyrabiać "domowym sposobem" w warsztatach ślusarskich tz. pierzchnie. Były to przedmioty wykonane z metalowej części kującej lód i przeważnie drewnianego uchwytu - trzonka. Część tnąca zrobiona była z metalu np. budowlanych prętów zbrojeniowych, samochodowych piór resorowych lub stali narzędziowej.

Chodziło o to, aby metal był dość twardy i nie tępił się przy uderzeniach o lód. Zasadą przy wyrobie tych pierzchni było to, że im grubszy lód tym cięższa i masywniejsza jej konstrukcja. Ważnym elementem było zamocowanie na końcu uchwytu linki, którą oplatano wokół nadgarstka. Zabezpieczało to wyśliźnięcie się pierzchni przy nagłym i niespodziewanym przebiciem się przez lód. Co przy łowieniu na głębokich zbiornikach groziło utratą pierzchni lub toporka. Po erze pierzchni nastąpiły czasy wierteł do lodu.

W sklepach, wówczas sportowych nie było tych świdrów, wprawdzie można było wielkim staraniem dostać wiertło prod. szwedzkiej, ale było bardzo drogie. Dopiero najazd handlarzy zza wschodniej granicy zarzucił nasz rynek dość dobrymi i nie drogimi wiertłami produkcji rosyjskiej. Sprzętu było dużo i o rożnych średnicach pióra tj. 115, 130 i 150 mm. W późniejszym okresie pokazały się też wiertła naszej produkcji, jednak gatunkowo ustępowały tym zza granicy. Aktualnie w sklepach wędkarskich mamy duży wybór różnych wierteł, no ale mamy też i inne czasy.

 


4.5
Oceń
(46 głosów)

 

Dokumenty (1)

  • - Pierzchnia. - 144 kb



Sprzęt używany do kruszenia tafli lodowej - opinie i komentarze

użytkownik1117użytkownik1117
0
no Stanisławie widzę, że przygotowujesz sie powoli do zimy:) , oj pamiętam jak to było dawniej , przeręble robiło się tym co było pod ręką i było dostępne na rynku, udało mi sie wówczas kupić własnie wiertło od ruskich ile to było uciechy, ale było naprawdę dobre................ (2009-08-11 18:22)
użytkownik1805użytkownik1805
0
Ja posiadam jedno i drugie, ale od kilku dobrych lat jakoś nie bardzo się przydają. Albo nie ma lodu, a jak jest to za cieńki. Ale dawniej używałem częściej pświdra ze względu na łatwość w użyciu. Może w tym roku. (2009-08-14 07:38)
użytkownik695użytkownik695
0
Wprawdzie nie łowię spod lodu lecz niniejszy artykuł przypomina niektórym wędkarzom o tym iż wędkarstwo podlodowe do lekkich nie należy . 5 . (2009-08-15 21:10)
użytkownik22572użytkownik22572
0
Posiadam świder i 2 pierzchnie. Świder kupiłem "Polspingu" i odradzam. Trudno nim przebić się przez grubszy lód. Bardzo wolno wwierca się, mimo częstego ostrzenia noży. Dodatkowo łatwo luzują się noże, wiec zamocowanie noży trzeba przerobić. Przewiercić na wylot i skręcić śrubami z dwóch stron. Odradzam ten świder.
Pierwszą pierzchnię zrobiłem z pióra resora, trzonka od łopaty (z tójkątnym zakończeniem) oraz kawałka rury od rusztowania. Resor jest twardy i nie tępi się ale trzeba uważać by przy ostrzeniu szlifierką nie przegrzać ostrza. Trzonek należy wybrać z końcówką metalową - plastiki wytrzymują 100-200 dziur. Rura powinna mieć ok 0,5 m żeby pierzchnia miała odpowiednią wagę. Należy przewiercić ją w 3 miejscach wraz z trzonkiem i skręcić na śruby. (2009-08-16 09:10)
kolka1236kolka1236
0
Jestem wędkarzem tz. starej daty. Też wyrabiałem różnego rodzaju pierzchnie. Jednak zaczynałem od siekierki domowej. Jako że pracowałem w ślusarni zrobiłem sobie pierzchnię z resora. Rękojeść z bakielity elekrtycznego. Dzisiaj są świdry i wiercę nimi w lodzie. Artykuł pouczający. (2009-08-16 21:17)
jerzy33jerzy33
0
Polskie świdry są do........(na pewno nie do wircenia w lodzie) Polecam świdry produkcji rosyjskiej. Posiadam takowy już 7 lat i jest zaje...fajny!!! (2009-08-17 15:13)
karoltsu1karoltsu1
0
Potwierdzam wyzszosc pierzchni nad wiertlem.Jakakolwiek jej dlugosc gwarantuje bezpieczenstwo poruszania sie po lodzie,gdyz bezwiednie "dziobiemy" jego powierzchnie przemieszczajac sie na wybrany rejon lowienia.Odglosy "dziobania" pozwalaja zorietowac sie co do grubosci lodu(ekspertem zostaje sie juz po drugim wejsciu na lod),unikajac niespodzianki "cienkiego lodu",wymytego przez cieply nocny prad.Przyznaje,ze nie odnotowalem szczegolnego zainteresowania okoni na odglosy "kucia",w porownaniu z otworami "wierconymi",jednak pierzchnia odstrasza ploc ,bioraca 2m obok.Jest to z pewnoscia hipokryzja,gdyz na lodzie przydatna jest pierzchnia i wiertlo,bo sie uzupelniaja.Zabieram wiec jedno i drogie.Moja"dziabka"-135cm styliska drewnianego,30cm rury calowej,25cm grot z nakretkom hydraulicznom,wykrecana w celu naostrzenia . (2009-09-29 12:17)
użytkownik50355użytkownik50355
0
Posiadam świder i 2 pierzchnie. Świder kupiłem "Polspingu" i odradzam. Trudno nim przebić się przez grubszy lód. Bardzo wolno wwierca się, mimo częstego ostrzenia noży. Dodatkowo łatwo luzują się noże, wiec zamocowanie noży trzeba przerobić. Przewiercić na wylot i skręcić śrubami z dwóch stron. Odradzam ten świder.
Pierwszą pierzchnię zrobiłem z pióra resora, trzonka od łopaty (z tójkątnym zakończeniem) oraz kawałka rury od rusztowania. Resor jest twardy i nie tępi się ale trzeba uważać by przy ostrzeniu szlifierką nie przegrzać ostrza. Trzonek należy wybrać z końcówką metalową - plastiki wytrzymują 100-200 dziur. Rura powinna mieć ok 0,5 m żeby pierzchnia miała odpowiednią wagę. Należy przewiercić ją w 3 miejscach wraz z trzonkiem i skręcić na śruby. [2009-08-16 09:10] (2010-08-23 09:38)
Zbig28Zbig28
0

Na pierwszym lodzie tylko pierzchnia ! 

Wtedy wiadomo co i jak. Jednak, gdy już znam łowisko, a grubość lodu jest ponad 20 cm i mam zamiar ganiać po jeziorze w poszukiwaniu okoni to lepszy jest świderek. Chyba, że planujemy stacjonarnie i w nęconym kilka dni łowisku poławiać większe i szersze rybki ( np. leszcze ), wtedy warto wykuć odpowiednią dziurkę pierzchnią. Nawiasem - pierzchnia w niektórych rejonach kraju nazywana jest KOCIUBĄ !

 

(2010-12-30 23:26)
ekciakekciak
0
ładnie i ciekawie 5 (2012-10-06 21:28)

skomentuj ten artykuł