'Starzy' mięsiarze

/ 39 komentarzy / 4 zdjęć


Wiosna dopiero wkracza na łowiska, ciężko jeszcze o jakąś rybkę którą można by się pochwalić, ale są miejsca gdzie trwają rybne żniwa. 
Jak każdego przedwiosnia , zaraz po zejściu lodów ruszam na łowiska szukać miejsc gdzie ryba żeruje najwcześniej. Z doświadczenia wiem że nie są to te same miejsca co roku. Tym większa zabawa.
W tym roku poszukiwania rozpocząłem z końcem lutego. Najpierw była to mała rzeczka gdzie rok temu udało mi się połowić duże jazie i klenie, w tym roku jednak okazała isę martwa. Później zacząłem objazd okolicznych stawów. Tak trafiłem na gliniankę, która , o czym nie wiedziałem, jesienią została zarybiona karpiem. We wcześniejszych latach łowiłem tam wiosną piękne płocie i leszcze. Tym razem zaraz po zanęceniu rozpoczął się atak karpiowego przedszkola. Raz po raz na spławiku meldowały się karpiki od 15 cm do 35. Takie łowienie szybko mi się znudziło.
Znam jednak okolicznych wędkarzy starej daty i wiedziałem że jak tylko zwęszą mięso to nie odejdą do ostatniej ryby. Niestety, nie pomyliłem się. Kilka dni temu podjechałem na gliniankę a tam wędka przy wędce, auto przy aucie i co chwilę po wyciągnięciu ryby kurs do auta niby po jakiś sprzęt , ale spod pachy wystaje trzepoczący ogon... Masakra jednym słowem. Kontrole oczywiście nie wiele pomagają bo bez policji auta przeszukać nie można a policja ma inne sprawy na głowie...
W Dzień Wędkarza pojechaliśmy z kolegą nad Odrę poszukać jakiś fajnych miejscówek, trochę porzucaliśmy ale bez kontaktu z rybą przenieśliśmy się nad staw który przez ostatnie lata był totalnym bezrybiem. Ostatnio zaopiekował się nim duży wrocławski sklep wędkarski więc mieliśmy nadzieję iż coś sie zmieniło. Nie pomyliliśmy się.
Staw został zarybiony a co za tym idzie znów karpiowe przedszkole atakowało. Nieopodal siedział chłopak, na oko 23 lata. Opowiadał nam źe karp bierze jak wściekły i ze martwi się , ponieważ gdy dowiedzą sie miejscowi to wszystko wyłowią i zabiorą w tydzień.
Rozstawiliśmy się kilka stanowisk dalej i próbowaliśmy złowić cokolwiek innego niż karp. Chłopak obok zaczął sie pakować, kiedy przejeżdżał obok nas zobaczyliśmy w rowerowym koszyku dwa karpiki. Kiedy krzyknęliśmy do niego co robi , w odpowiedzi usłyszeliśmy żebyśmy s.......li.
To pokazuje że nie wiek czyni mięsiarzem tylko pazerność chciwość i brak perspektywicznego myślenia... Na jesień te karpiki już przypominały by rybę , teraz zabierając takie akwariowe okazy  tylko ogołaca się wody...

Nachodzi mnie też taka refleksja ze zarybianie bezmyślne karpiem nie jest dobrym rozwiązaniem . Łowiska gdzie rybostan był bardzo zróżnicowany zamienia się w stawy hodowlane wręcz. Szkoda ,że nie zarybia sie też inna rybą z myślą o tych których karpiowanie nie bawi, a poławianie co kilka sekund kroczka wręcz męczy.
Są stawy gdzie gospodarz dba o różnorodnosć i z takich ludzi należy brać przykład.

 


4.5
Oceń
(11 głosów)

 

'Starzy' mięsiarze - opinie i komentarze

SlawekNiktSlawekNikt
0
Co tu dużo pisać, tragedia po prostu ... (2017-04-06 16:10)
oldboyoldboy
+1
Dopóki lobby wędkarzy nie wymusi drakońskiego podniesienia kar, wszystko będzie iść "po staremu". Gdyby tak każdemu z tych nie tyle "mięsiarzy" co po prostu Legalnych Kłusowników (bo z kartami wędkarskimi w kieszeni) udowodnić przy pomocy policji lub uprawnionych do rewizji osobistych strażników, zwykłą kradzież i dopakować np. 1000,- PLN, to problem na pewno by się zmniejszył. Z tych zarekwirowanych pieniędzy można by płacić specjalne premie dla kontrolerów, aby im zrekompensować stres wynikający z nieuchronnych w takich okolicznościach awantur. (2017-04-06 16:55)
KondixKondix
+2
Niestety ale to problem chyba na wszystkich zarybianych jeziorach. Karpiki biorą jak na stawie hodowlanym, a amatorów miesa wszędzie w bród. U mnie pewnego roku zarybili karpiem i amurem - jeziorko typowo linowo-szczupakowe (płytkie, naokoło zarośnięte liliami).   I co ? Najpierw wy**bali karpia i amura (wyłowili tu nie pasuje, chowali te ryby po filcakach, samochodach, za pazuche i Bóg wie gdzie jeszcze, jakby nie jedli od miesięcy) , a jak zobaczyli, że jest jeszcze ładny lin i szczupak to dawaj ! No i po jeziorku. Dzisiaj przyjeżdżają tam żywca złowić i jadą dalej tępić ryby gdzie indziej. Tutaj pomogło by tylko AK-47 i kule, nie te zanętowe. (żeby nie było, że nawołuję do nienawiści, bo zaraz jakiś CBŚ mi na chate wjazd zrobi :v ) (2017-04-06 18:24)
Jakub WośJakub Woś
0
Ja mam na to pomysł. PZW ma problem z miesiarzami. Rolnicy przez pomór świń afrykańskich nie mogą sprzedać zdrowej wieprzowiny. Niech PZW zamiast karpi kupi wieprzowinę. Porozrzuca nad wodą. Miesiarze się nasycą a i ryby w spokoju zostawią. No i pewnie taniej wyjdzie. (2017-04-06 18:43)
użytkownik200880użytkownik200880
+4
A potem co poniektórzy gadają ze kormorany, kaczki, gołębie itp. Nawet potrafią zwalić wine na rybaków którzy na większość wód nie zaglądają (rybactwa nie popieram, po prostu ryb nie ma niezależnie czy są czy nie, jak nie ma rybaków to wędkarze więcej zapieprzą).  (2017-04-06 19:59)
Tomas81Tomas81
+3
O durnych działaniach tzw. członków PZW nie będę się rozwodzić bo nie ma sensu. Za dużo musiał bym użyć wulgaryzmów. Podobnie też nie będę bronić ludzi biorących wszystko co ma łeb i ogon. Lecz nie rozumiem Autora :-/ Otóż karp, jaki by duży/mały nie był, jest SZKODNIKIEM! Gdyż to nie jest ryba naturalnie występująca w Polsce i będąca zarazem konkurentem naszych prawowitych gatunków (lin, płoć, leszcz itp). I jako taki powinien być traktowany jak trawianka czy czebaczek. Czyli czy 5cm czy sto pięć, od ręki w łeb! Lub do prywatnego stawu/jeziorka. Ale NIGDY spowrotem do "swojej" wody. Tego typu ryby nie powinny mieć żadnego wymiaru i limitu więc nie mam żadnych obiekcji wobec ludzi zabijających te świniaki. Kto tego nie rozumie, nie zna nawet podstaw rządzących naturą. A chyba od tego powinno sie zacząć przygodę z wędkarstwem, jako hobby/pasją ściśle związaną z naturą. Nieprawdaż?... (2017-04-06 21:48)
użytkownik200880użytkownik200880
+6
Tomas wydaję mi sie ze karp dostarczy nam więcej emocji niż płoć, i warto żeby w naszych wodach był bo chyba wędkarzom o emocje powinno chodzić :) poza tym nie widzę wpływu karpia na inne gatunki i tu znów wezmę na przykład pobliską mi wode no kill karpi 5-15 jest nawet dużo w porównaniu do wód kill&gril a płoci tyle ze ciężko nie złapać i nie są to małe 10cm plemniki ale ladne 30, z Leszczem podobnie 50 to żaden problem, a właściwe problem bo biorą na kulki przy połowie karpi i trzeba stosować duże kulke np bałwanki z 24 :) Jedynie lina nie ma ale nigdy go tam za wiele nie bylo :) pazatym spotyka sie tam śliczne jazie, wzdręgi (2017-04-06 22:23)
użytkownik200880użytkownik200880
+5
Za co ciągle dostaje minusy na wyrażenie swojej opini? .. :/ (2017-04-06 22:29)
kumkakumka
+2
Sami dobrze wiemy jak to wygląda... Na to, że nie ma ryb składa się wiele czynników. Chcesz, żeby one były? Nie oglądaj się na innych i zmieniaj świat od siebie. (2017-04-07 06:47)
ryukon1975ryukon1975
+4
Póki co do władze PZW zmieniają świat pod siebie. Gdyby nie ten karp i wiosenne połowy to połowa ludzi by z PZW odeszła. Jakoś nie widzę zamiennika tego karpia w postaci innego gatunku. (2017-04-07 07:07)
barrakuda81barrakuda81
+7
Co prawda to prawda ale kiedyś zarybień nie było ,miesiarzy dwa razy tyle i ryby były...Prawda jest taka że ktoś jest bezpośrednio albo raczej pośrednio odpowiedzialny za depopulację ryb w tym kraju a sugeruje nam się że to część nas samych wszystko zeżarła...Szczują jednych na drugich a właściwa przyczyna jest nieodgadniona.Nie wierzę że wędkarze wybrali i zjedli wszystkie ryby - to niemożliwe.Mimo to popieram wypuszczanie dlatego że dzięki temu jest ich więcej.Teoretycznie.Żyjemy w większości nad pustymi wodami -taka jest smutna prawda.Rybacy, kłusownicy, kormorany , chemia a może starożytni kosmici - nikt nie wie kto jest za to odpowiedzialny ale od tego problem nie zniknie.,, (2017-04-07 10:30)
użytkownik200880użytkownik200880
+2
Zastanawia mnie jedno... Czemu na zachodzie ryby są... Wędkarze są wstanie wytrzepac nawet bardzo dużą wode. Ile niby ma być szczupaków w jeziorze np. 10ha? 10000000? Raczej nie, skoro np z wiosny i jesieni zjadą sie ,,wedkarze,, zarzuca żywca i wyciągają. Dajmy na to że nad wodą jest 5 wedkarzy a każdy weźmie jednego codzienie a łowią 150dni w roku 1x5x150 = 750szt. I tak co roku... I jak ryby ma przybywać?  (2017-04-07 11:13)
Tomas81Tomas81
+2
@Pan karpiczek a jakie emocje sprawia np. okoń nilowy... Wielka, silna, waleczna ryba a zeżarła, DOSŁOWNIE! kilka afrykańskich jezior. Jezior w których NIGDY nie występowała a została wpuszczona specjalnie dla ludzi. Świniak co prawda nie je ryb ale roślinność która jest tarliskiem naszych NATURALNIE występujących gatunków. Zatem nie mają gdzie się one trzeć i nie ma odpowiedniej ilości nowego pokolenie. Proste, nie sądzisz? Wybacz ale Twoje argumenty są tak "bystre i sprytne" jak wszystkie działania głównych włodarzy PZW. Patrzysz się tylko na czubek swojego nosa, bo tak trzeba odbierać Twoją obronę tego szkodnika jakim jest karp. PS. W głównej mierze brak ryb to nie wina wędkarzy, rybaków, kormoranów itp a czegoś zupełnie innego. Tylko trzeba się interesować przyrodą, znać jej prawa i być dociekliwym obserwatorem. A nie tylko marudzić: wypuszczajcie wszystko bo ryb nie będzie. Gdyż nie tędy droga, ona jest dużooo bardzie skomplikowana i kręta... (2017-04-08 22:38)
użytkownik200880użytkownik200880
+2
Tomas81 bez przesady, jeszcze nie słyszałem żeby karp zniszczył populację innych ryb... Chyba ze w polsce. Jeśli wierzysz ze brak ryb ze to wina karpi, a nie ,,wędkarzy, rybaków,, to radzę przemyśleć sprawę jeszcze raz. Byc może gdybyś wpuścił 1000szt/ha to by szkody narobiły, ale kilkanaście/kilkaset na jezioro 10-15ha zdecydowanie problemem nie jest. I znów posłużę sie na przykład pobliskim jeziorem no kill. Karpi sporo a innych ryb jeszcze więcej, szczupaki, sandacze, sum i to nawet ładny ale nie zbyt dużo, leszcze 70, ploci tyle ze szkoda gadać jedna na drugiej, pozatym klenie bolenie jazie.. Ale tak, masz racje karpie robią destrukcję polskich wód.. Wędkarze nie... Wędkarze prowadzą selekcję zeby ryby było więcej... Jeziorko to nk jest z tego co wiem juz 7lat. Powstało też 3 lata temu kolejne jezioro nk i ,,polskich,, ryb z roku na rok przybywa mimo ze karpi przy okazji też. Dziwnie, być może na tych jeziorach jest inny ekosystem?  I nie porównuj okoni nilowych do karpia, to tak jakby porównywać wróbla do jastrzębia, inne ryby inny pokarm inna waga... Pozatym karp to taki przerośniety leszcz. (2017-04-09 16:27)
Jakub WośJakub Woś
0
Panie karpiczku jeśli nie słyszałeś o tym żeby karp nieszczył populacje ryb to wpisz sobie w google "karp australia" lub "karp usa" zobaczysz ile gatunków ryb zagrożone jest właśnie przez karpia. Ile dziesiątek milionów wydawane jest na tępienie karpia. Jak dla mnie karp tylko w prywatnych wodach. Dla karpiarzy bo lubią łowić i dla miesiarzy żeby zżerali karpie a nie inne ryby. (2017-04-09 17:34)
użytkownik200880użytkownik200880
+2
Takkk... Ale między karpiem tam a tu u nas jest pewna bardzo istotna różnica... Jaka?  Poszukaj w google ;) ​​​​​​ ​ (2017-04-09 18:06)
użytkownik200880użytkownik200880
+1
A w usa większym problemem jest toupyga ;) (2017-04-09 18:07)
Jakub WośJakub Woś
0
Nie ma żadnej różnicy między naszym karpiem a tamtejszym. Żre to samo. Zabiera naszym gatunkom rodzinnym pożywienie. (2017-04-09 18:42)
użytkownik200880użytkownik200880
+3
Ehh... Tam się rozmnaża.... Tu nie, a jak już to raz na kilka lat a malutkie karpiki czesto w większości nie przeżyją pierwszej zimy.  (2017-04-09 19:41)
użytkownik200880użytkownik200880
+4
Prawdziwym chwastem jeśli już o to chodzi jest pstrąg tęczowy. Niby taki nie pozorny ale żeby tylko kiedyś nie dostał sie do normalnych rzek... Czemu to poczytajcie. Pozatym to taka miesiarska ryba ze szok, wpuszcza sie ją a za 3 dni znika, bez sensu i na takie coś idą nasze składki. A np. W Lidlu mozna za 6-7zl kupić takiego pstrążka :) (2017-04-09 20:04)
Jakub WośJakub Woś
0
To że się rozmnaża to nie dlatego, że karp jest inny, to dlatego, że woda jest cieplejsza. Wpływ na środowisko ma taki sam u nas jak i w Australii. Wpływ destrukcyjny na naturalne środowisko. Tylko, że tam z racji tego że jest go więcej, zjawisko to jest łatwiejsze do zaobserwowania. To dotyczy każdego gatunku, który został do polskich wód zwleczony przez człowieka. Jeden karp w naszej wodzie zeżre tyle co kilka linów czy karasi. (2017-04-09 20:18)
użytkownik200880użytkownik200880
+4
To jest jak np. Z pszczołą 2 Cię nie zabiją ale 30 już tak. U nas karpi jest malutko, tam nawet karłowacieją i tu jest ta różnica że u nas jest ich akceptowalna ilość. Ale skoro jest tak jak mówisz to powedz czemu na wodach no kill na które chodzę gdzie karpi jest dużo ,,polskich ryb jest też od cholery? Nie rozumiem skoro jest takim szkodnikiem to na takim karpiowym łowisku no kill innych ryb by ubywalo a jest na odwrót.. (2017-04-09 20:33)
Tomas81Tomas81
+3
To że mało wiesz @karpiczku rozumiem, jesteś młody. Ale że nie potrafisz analizować, lub nie chcesz, nie pojmuję. Karp TO CHWAST!!! Koniec, kropka. Dla przykładu wyobraź sobie, o ile potrafisz, następującą sytuację. Jest sobie nieduże kilkudziesięcio hektarowe standardowe polskie jeziorko, pływa w nim z wielu zarybień parę tysiący karpi różnej wielkości. Nagle przychodzą 2-3 gorące lata, co w obecnych czasach jest bardzo prawdopodobne, i świniak zaczyna się mnożyć. Co się potem dzieje? Otóż wypiera do cna rodzime gatunki. I w chu... strzela cały ekosystem. Zostaje tylko większy karp, mniejsze są wyławiane, i pusta mętna woda bez zanurzonej roślinności. A przez to bez typowych tarlisk jakie są konieczne dla rozrodu naturalych gatunków. Pamiętaj że tak może być w całym kraju, jak w wymienionej przej Jakuba Australii. Poza tym sam znam osobiście kilka niedużych jezior które zostały zniszczone przez intensywniejsze zarybienia świnią. Kiedyś piękne czyste z dużymi populacjami lina, płoci, leszcza, szczupaka, okonia itp, obecnie pustynie bez krzty roślinności podowdnej z zamulona wodą. Co innego w pilnowanym i monitorowanym akwenie. Tam faktycznie można utrzymać dość zdrowe populacje polskich gatunków jak i karpia. Ale nie bez fizycznych ingerencji w nie. Zawsze trzeba coś odłowić, dopuścić. Tylko jak by miało to wyglądać na szeroką skalę, skalę całej Polski? Ni chu, nie da rady. I najważniejsze: skoro nie powstał w naturalnym procesie doboru gatunkowego w PL taki twór jak karp to znaczy że owy ekosystem nie potrzebuje go. Więc z mojej strony STANOWCZE NIE DLA KARPIA. Swoją drogą było by to na rękę wszystkim normalniejszym wędkarzom. Gdyż brak zarybień świnią może tylko zniechęcić leśnych dziadów do siedzenia nad wodami, czyli pakowania przy "okazji" do toreb wszystkiego co ma łeb i ogon. Wywód przydługi lecz zawiera samą prawdę. Przemyśl to, warto ;-) (2017-04-09 23:27)
KaziolKaziol
+4
Przesadzacie... u nas karp nie jest nigdzie chwastem, no chyba, ze przez tydzien po wpuszczeniu, potem problem znika ;) (2017-04-10 00:04)
użytkownik200880użytkownik200880
+1
Tomas81 to podaj z 3 przykłady takich polskich jezior w którym żyje tylko karp, i nie mam na myśli hodowlanych :) (2017-04-10 07:38)
Tomas81Tomas81
-1
Tylko z moich terenów: j. Głuchowskie, Józefowo, Grodno. Kiedyś były to jeziora z czystą wodą, roślinnością podwodną, dużymi populacjami rodzimych gatunków. Nigdy nie występowała tam przyducha, czy to letnia czy zimowa. Lecz stary zarząd na przełomie wieków zaczął je intensywnie zarybiać karpiem. Owa ryba zeżarła podwodne łąki, inne gatunki nie mogły się w odpowiedniej ilości trzeć i populacje zaczęły maleć. Ale stało się coś gorszego. Otóż przyszła sobie zima, w bodaj 2010r, i szlag trafił owe zbiorniki. Przyducha zniszczyła te akweny w niesamowitej skali. Od padłych ryb było biało. Dlaczego można sie spytać zrzucam to na karpia? Bo świnia zjadła całą podwodną roślinność, nie było tlenu, a opadłe obumarłe szczątki zakawaszały wodę. Dodatkowo wzruszone od głębokiego rycia przez karpie dno jeszcze intensywniej niż naturalnie "produkowało" dwutlenek siarki i siarkowodór, procesy gnilne się kłaniają. Wszystko to przyczyniło się bezpośrednio do przyduchy tamtej zimy. Teraz sytuacja się trochę poprawia ale tylko przez to iż obecny zarząd stawia na zarybienia drapieżnikiem, płocią czy linem a nie chwastem-karpiem. Karp zawsze wyrządza szkody, ich wielkość zależy jedynie od jego ilości. Ale zawsze niszczy! Może teraz te przykłady dotrą do Ciebie młody człowieku. (2017-04-10 12:01)
Tomas81Tomas81
-1
Aaa nie dopisałem wyżej. W tamtych jeziorach karpia na szczęście jest już mało, natura sama usunęła szkodnika. Szkoda tylko że wraz ze wszystkimi innymi rybami... (2017-04-10 12:08)
użytkownik200880użytkownik200880
+2
To skoro lód byl długi czas koło mogło sie sprawą zająć, gdyby tak zrobiło przyduchy by nie bylo, albo je skutki dużo mniejsze, pozatym karp nie żre roślin na potęgę jak to robi amur. Poczytaj o przydatności tych ryb bo nie mają samych wad. W ROZSĄDNEJ ilości nic nie zaszkodzi. A brak ryb to wina wędkarzy codziennie wynoszą kilka kg ryby i jak ma ich przybyć, co zime sieczka okoni, płoci na wiosnę, szczupaków na majówkę i jesienią znika więcej niz ci sie przyśni, tłuką ile się da. Ale tak to karp wybił ryby :) Tomas czemu tak bronisz wędkarzy? (2017-04-10 18:44)
ryukon1975ryukon1975
+1
Karpiczku, nie dam ci przykładów z USA czy Australi poczytaj w co obrócił karp i sum rzekę Ebro która wcześniej tych gatunków nie znała. Z naszych wielce ubogich wód zróbmy to samo biznse a reszrę w zad. (2017-04-10 21:02)
użytkownik200880użytkownik200880
+3
Ale na ebro się rozmnaża CO ROKU I PRZEŻYWALNOSC jest BARDZO duża. Swoją drogą podoba mi się taki ekosystem :) hehe, ale oczywiście naszym wodą tego nie życzę :) (2017-04-10 23:03)
Tomas81Tomas81
-2
Cyt.:"A brak ryb to wina wędkarzy codziennie wynoszą kilka kg ryby i jak ma ich przybyć, co zime sieczka okoni, płoci na wiosnę, szczupaków na majówkę i jesienią znika więcej niz ci sie przyśni, tłuką ile się da."   I znów kulą w płot. Kiedyś zabierało się dosłownie wszystko, byli rybacy, lokalni kłusownicy, wydry i kormorany. Ale ryb było w pip. Tylko że środowisko było dużo bardziej naturalne, wody z podwodnymi łąkami, wielkimi tarliskami. Rybę prawie rękoma się wyjmowało. Co ciekawe też były zarybienia ale w znakomitej większości rodzimymi gatunkami. Lecz potem nastąpiła chemizacja rolnictwa najgorszym gie jakie było na rynku. Trochę później do tego doszedł karp, wpuszczany na potęgę, wszędzie gdzie tylko był kawałek wody. I zeżarł to co zostało. A potem było już tylko gorzej vide różne przyduchy i coraz mniej efektywne tarło przez brak podwodnej flory. Lecz Ty o tym możesz nic nie wiedzieć, w planach Ciebie nie było gdy ja to obserwowałem na własne oczy. Nie widziałeś, nie wiesz więc lepiej milcz bo tylko się pogrążasz w swoim uwielbieniu chwasta. (2017-04-10 23:30)
użytkownik200880użytkownik200880
+5
No wlasnie warunki sie zmienily, ok. Ale na zachodzie o tym wiedzą I nie pogarszaja sprawy zapewniając sobie pożywienie kosztem wód słodkowodnych. I ryby są.  I to mnie interesuje. Skoro warunki sie zmieniły i juz sie nie zmienią to przystosujmy sie do nich. I chyba mi nie powiesz że to karp zmienił tak drastycznie środowisko, zmieniły je koparki a co znów z tym idzie ,,człowiek,,.  (2017-04-11 06:49)
Yogi2160Yogi2160
+3
Ogólnie wszyscy którzy pisali powyżej macie po części rację. Jednak głównym winowajcą braku ryb nie jest karp, miesiaż, bezmózgi wędkarz czy PZW. Winę ponosi SYSTEM. Od lat nic nie zmienia się w sprawie regulaminu, prawa, czy struktur PZW. Człowieka nie da się zmienić, debil zostanie debilem do końca. Regulamin i prawo można zmienić ale jest to dość trudne. Natomiast strukturę PZW, władze można zmienić. Wszyscy piszą ze nie ma ryb, a no nie ma i nie będzie dopuki coś się w tym kraju nie zmieni. Chyba że zadowala was łowienie płotek, krąpi czy małych okonkow. Mnie takie łowienie frustruje. Zważywszy na to ze wszystkie ryby wypuszczam. PZW na obecną chwilę nie jest wstanie nic zaoferować wedkarzowi nie mówiąc o przyciaganiu nowych młodych ludzi. A jednak może coś z tym zrobić. Wystarczy że w każdym ale to absolutnie w każdym okręgu utworzyć przynajmniej dwa zbiorniki "NO KILL " oraz jeden odcinek rzeki "NO KILL". Wówczas każdy kto będzie chciał jechać po mięso pojedzie na zbiornik działający na zwykłych zasadach i wtedy może sobie łowić to co tam pływa. A ten wędkarz który będzie łowić dla pasji i chęci przeżycia prawdziwej przygody pojedzie na łowisko NO KILL. Tak nie wiele a może naprawdę mocno pomóc wedkarstwu w Polsce. Utworzenie takich łowisk to same korzyści. U nas też może być jak w Anglii czy Szwecji. Założę się ze łowiska NO KILL byłyby oblegane przez wędkarzy również z poza okręgu a to oznacza znowu korzyści - kasę dla okręgu na nowe zarybianie. Tylko czy leśnym dziadkom w ogóle chce się co kolwiek robić dla wędkarza oprócz liczenia kasy za znaczki. Ogólnie mógłbym tak pisać i pisać. Pozdrawiam wszystkich. (2017-04-11 23:09)
użytkownik200880użytkownik200880
+5
Yogi dokładnie, ale debilą i tak to przeszkadza, co chwile słyszę zeby nk znieść... Po co? .... Bo co ta za łowienie jak ryb nie można wziąć.. Albo teksty ze on płaci a nie może korzystać... I jak taki człowiek ma się prawo wędkarzem nazwać? Ja sie tylko modle żeby no killa nikt tam nie zniósł. Bo sie zjedzie banda ,,prawdziwych,, wędkarzy i zostawią pustą wode i śmieci. (2017-04-12 06:50)
pompipspompips
+3
Widzę że dyskusja obrała rózne formy i standardowe poszukiwanie winnych. Powiem wam że winnych należy upatrywać codziennie rano stojąć przed lustrem. Pewnie większosć ogarnia ździwienie po takich słowach ale skomleniem i szukaniem winnych nie zmieni się świata. Należy zapytać samego siebie co zrobiłem aby coś zmienić w świecie w którym mi się nie podoba. Odpowiem za 98% z wasz popłakałem w internetach. Jest wiele możliwości na poprawę stanu becnego nawet w porozumieniu z opluwanycm tak często PZW. W moim opolskim okręgu dzięki temu że ludziom chce się chcieć mamy masę łowisk z formułom złów i wypuść gdzie naprawdę można połowić a grupa działączy dba o nie nesamowicie Dodam że takich łowisk stale przybywa. Nawet moje koło które posiada raptem nieco ponad dwa hektary wody jeden hektar przeznaczyło na zbiornik o formule złów i wypuść. Wystarczy chcieć i coś zrobić a da się i ludzie po kilku latach zmieniaja podejście jest to proces powolny ale ja zauważam zmiany.  (2017-04-12 09:48)
użytkownik200880użytkownik200880
+3
Pompis też pochodzę z opolskiego :) i naprawdę da sie dużo zmienić, ale oprócz c&r-ów też nie ma bajki :) (2017-04-12 10:47)
briardbriard
0
Popieram niektórych kolegów i twierdzę ,że karp i amur to chwasty zanieczyszczające wody,konkurujące o pokarm z rodzimymi gatunkami i zwabiają tłumy wściekłych mięsarzy ,którzy niszczą wszystko.Ja od 2 lat wypuszczam ryby ale po zastanowieniu się na temat karpia stwierdziłem ,że teraz każdego wymiarowego karpia młotkiem w łeb i do zjedzenia choćby przez moje koty.U nas w Gozdnicy do glinianki o powierzchni 1,2 hektara co roku PZW wpuszcza  od 400 do 600kg karpia ,w roku 2016 wpuszczono 1000kg a karasia zaledwie 40 sztuk i 4 sztuki jazia.Gdzie tu logika .Na szczeście miejscowi mięsarze do końca kwietnia wyłowią wszystko(no może wszystko) Trafnie mówią młodzi ludzie że te karpie to zabawa i jedzenie dla szefów PZW. (2017-04-18 16:33)
użytkownik200880użytkownik200880
+3
Bo są karpiarze, którzy cenią wielkie karpie i trud w ich złapaniu, i są miesiarze którzy jarają sie pulpetami z karpia 35cm który bierze jak durny bo jest go pełno i jeszcze ,,nie zna,, jeziora. Sam na takie karpie z zarybien nie chodzę chodźby dlatego ze nie mogę patrzeć na bandę zwierząt którzy chowają je po bagażniku. Ale nie wrzucajmy wszystkich karpi i ,,niby karpiarzy,, do jednego worka. Z doświadczenia powiem wam ze duży karp 15kg+ to śliczna waleczna rybka której bylo by wam żal walnąć w łeb. Piszcie w wielu miejscach ze ktoś jest nietolerancjny na inne metody, a najlepiej byście zakazali połowu i zarybien karpia. Zwalacie na karpia ze ryb nie ma, a tym czasem ,,prawdziwi,, wędkarze tłuką co popadnie. Mam takie szczęście ze mieszkam w okolicy gdzie takiego zwierzęcego zachowania jest coraz mniej i naprawdę sie pilnuje wszystkiego. A i na dużej ilości wód no kill można wszystko połapać w dużej ilości i w dużych rozmiarach.  (2017-04-18 17:59)
troctroc
0
Wszyscy tutaj macie rację- że karp szkodnik, że amur szkodnik, że japoniec to gatunek obcy i szkodnik ale- dbajmy o to, co mamy, już jesteśmy bardzo blisko tego, że niedługo nad wodę nie będzie po co jechać. Przykłady z USA czy też Hiszpani- fakt, zagrożony ekosystem ale też inna mentalność ludzi. Wpuśćcie tam naszych rodaków- zakładam się, że problem zniknie... (2017-04-20 18:12)

skomentuj ten artykuł