Zaloguj się do konta

Styczniowe wędkowanie

Tak sie szczęśliwie dla mnie złożyło, że w trakcie mojego styczniowego urlopu dopisuje pogoda i mogę posiedzieć nad wodą. Pierwszy tydzień za mną i chciałem się podzielić spostrzeżeniami. Postanowiłem że jedną z używanych wędek będzie bat a drugą będę dobierał w miarę sytuacji i potrzeb. Bat Mikado 7m uznałem za właściwy.
Łowiska wybrałem 2. Jedno to staw w Boguszycach a drugie to zimowisko barek na Osobowicach we Wrocławiu.
Postanowiłem też że będę łowił na przemian. Raz Boguszyce, następny dzień Osobowice.
W pierwszy dzień już na starcie popełniłem błąd zabierając nie właściwą skrzynkę i tak o to miałem jeden jedyny zestaw na bata o gramaturze 2,5. już po chwili okazało się tak jak przewidywałem zresztą że to będzie zdecydowanie za dużo i sporo brań może umknąć mej uwadze. Postanowiłem jednak powalczyć. Jako drugą wędkę wybrałem feeder na hak dendrobena i do wody. W ciągu 4 godzin udało mi się złowić 4 płotki około 12-15 cm oraz 3 okonki do 10 cm. Na feedera miałem jedno duże branie ale przypon z żyłki 0,12 okazał się za słaby i nie miałem przyjemności zobaczyć co było na haku.
Następny dzień- zimowisko barek. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to ilość wędkujących. Zajęte około 20 stanowisk. Mogło by to świadczyć o tym że coś się tam dzieje , ale jak sie okazało po kilku rozmowach działo się tydzień wcześniej. Zestawy wybrałem identyczne. Tym razem 2,5 grama na bacie było ok ze względu na wiatr i falę. 5 godzin wędkowania i 3 leszczyki 25,28 i 32 cm.
Następnego dnia powrót do Boguszyc. Zaraz po rozłożeniu się kontrola SSR . Miło fachowo i bez problemu. Wiatr dokuczał niesamowicie ale mimo wszystko postanowiłem powalczyć. Zestaw identyczny jak wcześniej ale po 4 godzinach na haku zameldowała się zaledwie jedna płoć.
Kolejny dzień to Osobowice. Tym razem odpuszczam bata. poza feederem używam bolonki ale przeraźliwe zimno oraz brak jakiegokolwiek kontaktu z rybą wygania mnie znad wody po 2 godzinach. Wracam po godz 14 i wtedy udaje mi się złowić na bolonkę leszcza 45 cm.
Kolejny dzień to niedziela , pogoda z pozoru chyba najgorsza. Mróz nie za duży , około jednego stopnia ale prószy śnieg. Melduję się w Boguszycach o 8 rano, na szczęście nie wieje. Wybieram bat z zestawem 0,5 grama oraz feeder.
Zanęcam tak jak wcześniej czarną płocią z aromatem ochotki w proporcjach 1 część zanęty 3 części gliny na wody stojące.
Już po kilku chwilach widać że woda w miejscu nęcenia zaczyna żyć, ale to feeder zaczyna szaleć pierwszy. Na haku miałem białe robaki a przypon tym razem 018. Po zacięciu czuję opór ale nie jestem pewien czy to ryba czy zaczep. Po kilku chwilach jednak wiem że to ryba. Krótki hol , ryba stawia nikły opór , nie spodziewam się więc kolosa a na brzegu melduje się Pan Karp!!! co prawda tylko 39 cm ale to mój pierwszy karp złowiony zimą. Fotka , buziak i do wody.
Po kilkunastu minutach w końcu i ze spławikiem bata coś zaczyna się dziać. Kilka razy mimo brania nie udaje mi się zaciąć ale w końcu mam leszczyka a później płoć. I tak przez 4 godziny udaje mi się złowić jeszcze 11 płoci i 2 leszczyki.
Okazuje się że najgorsza pogoda dla mnie okazała się najlepsza dla ryb.
Od jutra zaczynam kolejny tydzień nad wodą

Opinie (1)

kucus22

Warto próbować nawet zimą, koledze gratuluje rybek i zazdroszczę wolnego czasu ;) [2015-03-08 22:28]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej