Zaloguj się do konta

Styczniowy rekonesans wędkarski

Zdopingowany artykułami kolegów opisujących swe wypady nad wodę postanowiłem i ja spróbować. W dniu 5-I-2013.wstałem wyspany po nocnej zmianie ,patrzę przez okno i co widzę ,świeci słońce a więc wymarzona pogoda na wypad nad wodę. Myślę sobie ,składki opłacone wiec czemu mam nie jechać. Nie bardzo miałem z kim więc podjąłem decyzję ,jadę sam. Dla bezpieczeństwa zostawiam namiary w którym miejscu będę łowił. Wybór padł na rz. Wartę w ok. Radojewa. Godz.10 a więc sklep wędkarski już otwarty.Po drodze zakupiłem paczkę ”Pinki” i zanętę płociową. Zajeżdżam nad rz. Wartę, wokół pusto. Rzeka płynie całą szerokością koryta. Jak na tą porę roku poziom wody niezbyt wysoki. W oddali pływa kilka łabędzi i kaczek. Lustruję linie brzegową za pomocą lornetki - żywej duszy. Wybieram jedną z ulubionych miejscówek. Wrzucam do wody kilka niewielkich kulek zanętowych wzbogaconych pinkami i przygotowuje sprzęt. Postanowiłem spróbować na bacika 7 kę. Wędka zapatrzona w spławik 2 i haczyk 14. Zakładam kilka pinek i zestaw ląduje w wodzie. Łowię na prądzie wtórnym, zestaw pięknie penetruje łowisko. Głębokość wystarczająca bo ok. 2 m. Wykonałem tych rzutów niezliczona ilość lecz, bez rezultatu. Postanawiam założyć cięższy spławik i łowić metodą na przytrzymankę lecz i ta metoda okazała się bezskuteczna. Spędziłem nad wodą przy pięknej słonecznej pogodzie ok. 2 godz bez brania. Zmartwienie to dla mnie nie wielkie. Po zakończeniu łowienia uprzątnąłem stanowisko po jesiennych łowach pseudo wędkarzy. Wór ze śmieciami zapakowałem do samochodu. To jeden dobry uczynek. A drugi dobry uczynek to taki że przywiozłem ze sobą worek kasztanów i resztki warzyw z warzywniaka dla mych leśnych przyjaciół, dzików, bobrów, saren itp. Zwiedziłem jeszcze kilka miejscówek ,nasyciłem się pięknym widokiem rz. Warty ,zrobiłem kilka fotek i dotleniony postanowiłem wrócić do domu. Taki widok musi mi pozostać w pamięci do następnego zimowego wypadu ale już bez wędek. Do domu wracam bez ryby ale wiem co w trawie nadwarciańskiej piszczy.
.

Opinie (4)

dendrobena

Trochę zazdroszczę.Oj gdyby nie choroba na pewna była bym z prezesem/mężem/.Może następnym razem. [2013-01-07 21:53]

marek-debicki

Też poniekąd zazdroszczę Koledze pobytu nad wodą, ale obowiązki służbowe nakazały mi spędzić, ten piękny słoneczny dzień, na spacerze po lesie z ukochaną wnuczką. Bez wędki, ale też było rewelacyjnie. Trochę ptaszków, jakieś grzybki na pieńkach, żywe , zielone kolory mchów, chociaż w ten sposób zdołały nacieszyć moje oczy przyrodą. Pozdrawiam. [2013-01-09 00:06]

zbych51

Brawo Prezesie Dobry przykład jak zwykle idzie z góry))) [2013-01-09 19:50]

fisch 73

Coś wiem na ten temat. Prezesa trudno utrzymać w domu. Jak nie widzi wody to normalnie chory. [2013-02-24 11:57]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej