Sum z łódki

/ 17 zdjęć


Kolejna noc na jeziorze

Po ostatnim nocnym łowieniu suma nabraliśmy takiej ochoty , że pojechaliśmy na nockę z środy na czwartek, a nie jak planowaliśmy dopiero w piątek. Na jeziorze byliśmy o godz.15.30. Znowu liczyliśmy że znajdzię się jakiś sum - Krzysztof łowił ze swojej kładki ,a ja z łódki. Tym razem żywca było trudniej złowić . Tak jak i poprzednio liczyliśmy na większą rybę podczas popołudniowego łowienia. Tego dnia było ciepło , ale pojawiały się chmury. O godz.20.00 po płynęliśmy na te same miejsca gdzie ostatnio łowiliśmy. Na jeziorze razem z nami było pięć łódek , oraz trzech wędkarzy na kładkach. Do godz.23.00 nic się nie działo u mnie , ani u Krzysztofa. Od czasu do czasu za chmur wychodził księżyc, który był w pełni. W pobliżu spławika blisko trzciny słychać było plusk wody, świadczący o dużej rybie. Uderzenia o lustro wody były tak mocne,że nie pozwoliły drzemkę uskuteczniać. Ale niestety nie skusiła się na moją przynętę. O godz. 23.15 kiedy księżyc był zakryty , spławik nagle schował się pod wodę. Zaciąłem, ale prawie od razu zorientowałem się , że ryba nie będzie bardzo dużą. Był to sum o wymiarach 70 cm. O godz.1.00 zaczęliśmy zwijać sprzęt, ponieważ rano na siódmą szliśmy do pracy . W ślad za nami poszli pozostali. Tylko mnie tej nocy udało się coś złowić. I znowu z Krzysztofem łudzimy się, że rekordowy sum , trawi się następnym razem. Nocka z piątku na sobotę ciągle aktualna.
08.08.2014 (piątek)
Zgodnie z naszą poprzednią umową, wyjechaliśmy w piątek na noc na suma. Myślałem , że do wyjazdu nie dojdzie , bo od rana pogoda była pochmurna i zapowiadano deszcz. Byłem pewny, że dzisiaj będę miał te szczęście i wyciągnę , tego wymarzonego suma. Jednak z każdą godziną chmury rozchodziły się i koło południa dzień stał się słoneczny wręcz gorący. Nad wodę przyjechaliśmy o godzinie 15.30 Krzysztof jak zwykle zajął kładkę ja łódkę. Brania tego dnia były mizerne. O godz.20.00 popłynęliśmy na poprzednie stanowiska. Tej nocy księżyc był w pełni, ani razu nie schował się za chmurą. Było tak cicho, spokojnie i jasno , że wydziałem wyskakujące z wody rybki , uciekające przed drapieżnikami. Po godz.22.00 w tym samym miejscu , co w środę cisze przerwało dwukrotne uderzenie ryby ogonem o taflę wody. Mógłby to być mój kolejny sum z łódki ale ryba była cwańsza nie skusiła się na moją przynętę i popłynęła dalej. O godz. 1.30 spłynęliśmy z wody. Tej nocy na jeziorze było więcej wędkarzy. Jednemu udało się złowić lina. Moje marzenia o dużej rybie ciągle przede mną. Jeżeli się uda to planujemy jeszcze jeden wypad na nockę.

 


5
Oceń
(12 głosów)

 

Sum z łódki - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł