Zaloguj się do konta

Sum z łódki

Kolejna noc na jeziorze

Po ostatnim nocnym łowieniu suma nabraliśmy takiej ochoty , że pojechaliśmy na nockę z środy na czwartek, a nie jak planowaliśmy dopiero w piątek. Na jeziorze byliśmy o godz.15.30. Znowu liczyliśmy że znajdzię się jakiś sum - Krzysztof łowił ze swojej kładki ,a ja z łódki. Tym razem żywca było trudniej złowić . Tak jak i poprzednio liczyliśmy na większą rybę podczas popołudniowego łowienia. Tego dnia było ciepło , ale pojawiały się chmury. O godz.20.00 po płynęliśmy na te same miejsca gdzie ostatnio łowiliśmy. Na jeziorze razem z nami było pięć łódek , oraz trzech wędkarzy na kładkach. Do godz.23.00 nic się nie działo u mnie , ani u Krzysztofa. Od czasu do czasu za chmur wychodził księżyc, który był w pełni. W pobliżu spławika blisko trzciny słychać było plusk wody, świadczący o dużej rybie. Uderzenia o lustro wody były tak mocne,że nie pozwoliły drzemkę uskuteczniać. Ale niestety nie skusiła się na moją przynętę. O godz. 23.15 kiedy księżyc był zakryty , spławik nagle schował się pod wodę. Zaciąłem, ale prawie od razu zorientowałem się , że ryba nie będzie bardzo dużą. Był to sum o wymiarach 70 cm. O godz.1.00 zaczęliśmy zwijać sprzęt, ponieważ rano na siódmą szliśmy do pracy . W ślad za nami poszli pozostali. Tylko mnie tej nocy udało się coś złowić. I znowu z Krzysztofem łudzimy się, że rekordowy sum , trawi się następnym razem. Nocka z piątku na sobotę ciągle aktualna.
08.08.2014 (piątek)
Zgodnie z naszą poprzednią umową, wyjechaliśmy w piątek na noc na suma. Myślałem , że do wyjazdu nie dojdzie , bo od rana pogoda była pochmurna i zapowiadano deszcz. Byłem pewny, że dzisiaj będę miał te szczęście i wyciągnę , tego wymarzonego suma. Jednak z każdą godziną chmury rozchodziły się i koło południa dzień stał się słoneczny wręcz gorący. Nad wodę przyjechaliśmy o godzinie 15.30 Krzysztof jak zwykle zajął kładkę ja łódkę. Brania tego dnia były mizerne. O godz.20.00 popłynęliśmy na poprzednie stanowiska. Tej nocy księżyc był w pełni, ani razu nie schował się za chmurą. Było tak cicho, spokojnie i jasno , że wydziałem wyskakujące z wody rybki , uciekające przed drapieżnikami. Po godz.22.00 w tym samym miejscu , co w środę cisze przerwało dwukrotne uderzenie ryby ogonem o taflę wody. Mógłby to być mój kolejny sum z łódki ale ryba była cwańsza nie skusiła się na moją przynętę i popłynęła dalej. O godz. 1.30 spłynęliśmy z wody. Tej nocy na jeziorze było więcej wędkarzy. Jednemu udało się złowić lina. Moje marzenia o dużej rybie ciągle przede mną. Jeżeli się uda to planujemy jeszcze jeden wypad na nockę.

Opinie (0)

Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.

Czytaj więcej

Wyjazd na karpie

Pojechali na karpie, "łowili" szczupaki 28-29 lipiec 2014Ostatni poniedzia…

Mepps na pstrąga

Moja życówka z kropkamiMój drugi dzień urlopu spędziłem podobnie jak…