Świętokrzyski pstrąg na miękko

/ 6 komentarzy / 13 zdjęć


Tak jak wcześniej wspominałem, niedzielny poranek spędziłem w pogoni za pstrągiem na wodach świętokrzyskich, ale zacznijmy od początku.
Na wspólna wyprawę namawiam mojego serdecznego kolegę Daniela.Mój przyjaciel preferuje spławik, laskę i zawody. Czasem udaje mi się go skusić na jakąś wyprawę w dzicz za kropkami.I tak było ty razem.

Umawiam się na niedziele .Start godzina 5,00.Wstaje przed piątą a tu niespodzianka ciemno jak cholera.Dzwonie do kolegi i przesuwam wyjazd o pół godziny.Klamoty spakowane wyruszmy.
Na łowisko, które wybraliśmy na połów docieramy dość szybko.Montujemy sprzęt i o brzasku słońca skapani w porannej rosie docieramy do koryta rzeki.Wyrzyskie rzeki i rzeczki w tym rejonie są wyjątkowo piękne ale tą darze wyjątkowym sętymętem .Cudowna, piękna w pełni zasługuje na swą nazwę.Nie raz nie dwa tu zaglądam.Cenie sobie spokój i dzicz, jaka tu panuje.Rzadko spotykam jakiegoś wędkarza.Niestety dzisiaj rzeka toczy wodę typu kawa z mlekiem .
Już mam ochotę jechać gdzieś indziej, ale zostajemy.Postanawiam sprawdzić dwie super miejscówki.Na beżowej wodzie nie ma co ryzykować utraty super przynęt, dlatego dziś łowię na miękko. Sprawdza się riperek, biały z niebieskim grzbietem.W tej kawie trochę go widać.Pierwszy rzut i siedzi, maluch, ale cieszy.
Kolejne miejsce i na moim Power grapie cormoan czuje stukniecie.Jeszce raz posyłam przynętę i jest następny malec.
No cóż nie jest źle.Postanawiamy przejść jeszcze kawałek i wtedy zdecydować, co dalej.

Trawsko do pasa szybko moczy mi ubranie i byty, Kolega dźwiga ze sobą kilka kilo przynęt, ale co chwile widzę, że hamulec gra na kolejnym krzaku po drugiej stronie albo na zaczepie w nurcie.Łowienie dziś jest bardzo trudne. Dotarcie do wielu miejsc jest utrudnione, powalone drzewa i mnóstwo krzaków a na dodatek kawa z mlekiem skrywa ciekawe miejsce.
Kolejna miejscówka prąd rzeczki przyspiesza na prostce i wyhamowuje na zakręcie w krzakach.Na dodatek w poprzek nurtu leży drzewo i zwisają nad nim gałęzie.Posyłam sprawdzone kopytko w potencjalne stanowisko ryby i nic.Kilka rzutów i nagle widzę kątem oka, że spora ryba zbiera owada tuż za powalonym drzewem.Ni mam szans spuścić tam wobka. Próbuje jakoś tam się dostać, ale niestety krzaczyska skutecznie blokują dostępu do wody.Swoja droga cwaniaczek wiedział gdzie stanąć żeby nikt nie dobrał mu się do skóry a jednocześnie miał niezła stołówkę.

Z czasem rzeka staje się bardziej czytelna.Już mi ten kolor nie przeszkadza, ale mimo to dale łowię na sprawdzona przynętę.Dobrze, że mam spory zapas.Czasem coś zostanie na krzakach często udaje się odhaczyć.Natomiast Daniel sukcesywnie pozbywa się sowiego balast.

W między czasie udaje mi się zaliczyć kilka brań, ale zacięcie jest spóźnione albo rybki biorą delikatnie.Kolega na razie zero.
Po przejściu kliku kilometrów, w miejscu, co zawsze robimy śniadanko, choć pora już na rosół, bo dobrze po 12.
Komary nie próżnują i w czasie, kiedy my spożywamy posiłek, robią sobie ucztę na nas. Mam wrażenie, że mój kark i dłonie jest dla nich krwionośny polem, z którego obficie spaja krew.W słuchając się w odgłosy przyrody czujemy się tu intruzami.Po 5godzinach marszu nikogo nie spotykamy po drodze. Temperatura ostro skacze do góry wyciskając z nas siódme poty W powietrzu słychać tylko bzyczenie komarów, które kąsają zajadle. Patrząc na mojego przyjaciela, który wyraźnie ma już dość, nie mam mu serca powiedzieć, że to dopiero pół drogi.Ja ten odcinek pokonywałem wiele razy, także wiem, co jeszcze mnie czeka. Kolega uzupełnia wypoconą wodę chmielem ja, kawa i Tajger.Przy fajce jednak zdradzam mu, że mamy jeszcze pół drogi do przebycia, plus powrót.
Postanawiamy przy najbliższej okazji przejść przez rzekę po drzewie albo kładce
.Niestety nie znajdujemy bezpiecznego przejścia i brniemy do najbliższego mostu.Na moście meldujemy się 14;40. Ja w miedzy czasie łowię kilka okoni i zaliczam kilka brań .
Kolega padnięty, zmęczony i zrezygnowany, zalicza w końcu jedno wyjście.
W sumie łowiliśmy od 6; 30 do 14; 30 Swoja drogą niezły suwriwal a powrót na skróty przez las zajął nam 0; 45 minut,.
Choć w drodze powrotnej nogi trochę protestowały, szczególnie przy wejściach pod strome zbocza to wypoczęci i szczęśliwi wracamy do domu.


PS.
\Jak dla mnie nie było źle trzy pstrągi, okonie i kilka brań , ale nie wiem czy nie zniechęciłem kolegi do dalszych wyprawy.
W drodze powrotnej zatrzymujemy się w najbliższym sklepie, w celu uzupełnienia elektrolitu,.Niestety do najbliższego
Trzeba było jechać spory kawałek.A tu przed sklepem spora niespodzianka wychodzimy z auta jak połamani mam wrażenie, że przydałyby nam się balkoniki.
Sezon na kropki na ziemi świętokrzyskiej uważam za zamknięty. Ryby, które nie zostały wyjęte na przyszył sezon pewnie będą większe i sprytniejsze.My bardziej doświadczeni i z większą pokorą, może lepiej będziemy mogli dobrać się im do skórny.
Pozdrawiam uzależnionych

 


4.6
Oceń
(35 głosów)

 

Świętokrzyski pstrąg na miękko - opinie i komentarze

DelTor0DelTor0
0

Swietny tekst. Co do koloru wody to zawsze jast taki w koncu sierpnia, choc w tamtym roku bylo troche lepiej. Dolna czesc rzeki juz byla troche czystsza, niestety w tym roku na calej dlugosci rzeka w kolorze gliny. O dziwo okonie dobrze biora w tej brei, reszta juz troche gorzej...

Ps. podobno, gdy trwa wycinka w lesie w gorze rzeki wszystko wyciagaja przez nia i dlatego taki kolor gliniasty ;)

(2011-09-02 11:15)
daro303daro303
0
Witam
Czy to Krasna???

(2011-09-02 16:03)
kabankaban
0
Mój koniec sezonu w środę wyglądał tak : pierwsze rzuty i kropuś około dwudziestki-myślę nieźle będzie się działo-a potem klenie,kleniki,szczupaczątka i okonki... Porażka jak i cały mój tegoroczny sezon pstrągowy.Przy mętnej i nieznanej wodzie też zaczynam łowienie od gum bo straty "mniej bolą". Pozdrawiam z piątalem.
(2011-09-02 17:49)
ekooloekoolo
0
"kropki":)dobre, nie znałem takiego określenia.Podoba mi się.Pozdrawiam zostawiając5.
(2011-09-06 10:08)
grisza-78grisza-78
0
Takie właśnie jest życie pstrągarza. Komary, pot, krzaki, wycisk, a czasem branie najpiękniejszej rybki - pstrąga potokowego. ***** i pozdro! (2013-12-13 23:53)
ewenementatrniexewenementatrniex
0
śiwetnie to opisales az sie chcialo czytac zostawiam piec i pozdro! (2015-12-12 16:54)

skomentuj ten artykuł