Swój sezon rozpocząłem na lodzie..

/ 16 komentarzy / 4 zdjęć


Ten sezon będzie ciężki. Wiedziałem już o tym i niestety moją wędkarska dusza wewnętrznie płacze, bo przyszłe wędkarskie eskapady w bieżącym roku będą mocno ograniczone z powodu braku czasu, czy też funduszy jakie mogłem przeznaczyć na wędkarstwo wcześniej. Sezon otworzyłem w tym roku na lodzie, oczywiście w poszukiwaniu okoni i na tym będę się głównie skupiał w tym sezonie. Lód u mnie jest już słaby i niestety skończę swój podlodowy sezon na dwóch dość krótkich wypadach.

Łącznie w życiu wliczając tegoroczne wyprawy, na lodzie byłem pięć razy. Przy czym jestem z natury samoukiem i popełniłem sporo istotnych błędów, nie będąc pod skrzydełkami jakiegoś mentora. Trochę z wyboru, bo taki już jestem, że lubię się bawić w te klocki samemu. Niestety, ale doznałem dość bolesnej nauki, która pokazała mi, że w łowieniu większych okoni spod lodu, nie ma miejsca na prowizorkę, szczególnie z domieszką niechlujstwa. 

Podszedłem tak trochę do tematu na zasadzie: kupię sobie jakąś wędkę, nie zamontuję kiwoka bo mi się nie podoba takie ustrojstwo, coś założę z pudełka i będę ciachał ładne pasiaki. Trochę zbyt zabawowo i niechlujnie do tematu podszedłem i następnym razem będę już po prostu gotowy do podlodowego łowienia tych przebiegłych stworzeń.

Łowienie podlodowe dużych garbusów niestety nie wybacza aż tylu błędów, co w przypadku zwykłego spinningu (przynajmniej moim zdaniem), Postaram się podzielić jakimiś spostrzeżeniami, które wyrobiłem na swoim krótkim poligonie. Może komuś, kto dopiero zaczyna przygodę to się przyda, bo lepiej uczyć się na błędach cudzych (czyt. moich).

1. Nie można mieć jednej wędki do wszystkiego.

Kupiłem sobie wędkę z St. croix, Mojo Ice, o mocy ml i myślałem, że teraz będę królem świata i podlodowych okolic. Snobem trochę jestem i nie będę się z tym krył. Oprócz okoni, lubię pokazać się z ładną kobietą, z drogim zegarkiem na ręku, lubię dobrą whisky i kubańskie cygara. A tak na poważnie, po prostu lubię sobie samemu raz na jakiś czas zrobić fajny prezent wędkarski ; ) Szczytówka jest czuła, miękka, więc myślałem że ominie mnie kiwok, który po prostu mi się nie podoba. No i dupa. Nie czułem połowy brań i straciłem prawdopodobnie dzisiaj największego okonia w swoim 24letnim żywocie. Oczywiście trochę ryb złowiłem, ale... co to za łowienia bez kiwoka. Kij dobrze ładował średnie i większe blaszki podlodowe, ale co z tego jak okonie na to nie brały i musiałem łowić zadaniowo na gumki do drop shota i jedno gramowej główce ? Dlatego tutaj przykład z autopsji, że trzeba do zwykłego spinningu mieć dwa zestawy, jeżeli już uprzemy się łowić się na jedną wędkę bez drutu na szczytówce.

2. Ryby w zimę inaczej ustawiają się niż późną jesienią. Nie do końca rozumiem czemu, ale na stokach i półeczkach między nimi, brały niekiedy tylko marne, małe samczyki.. Nagle się okazało, że duże okonie stały na wodzie max. metrowej, z warstwą muły na dnie i trzeba było łowić lekko. 

3. Pytajcie miejscowych na co łowią. Teraz już wiem, że blaszka jest lepsza na pierwszym lodzie. Teraz dużo lepiej łowić na poziomki.. (których nie miałem), a nie mając w ogóle lekkich przynęt na płytką wodę, łowiłem na gumy do DS. 95% ryb złowiłem na keitecha custom leech, na gramowej główce, w kolorze blue gill. Zrobiłem to bo musiałem wymyśleć coś na szybko, a nie patrzeć jak inni wyciągają pasiaki z przerębli. I o dziwo podziałało. ; )

4. Teraz opowiem o najważniejszej prawdzie, która ostatnio wylała na mnie bardzo zimny prysznic. Nie wiem jak to ująć w słowa, ale.. lepiej już zadawać się z wędkarzem, który przez młodego amatora wędkarstwa, siedzącego dużo w sieci będzie nazwany gumofilcem i mięsiarzem. Dla mnie to wszystko, co teraz się dzieję w sieci to skrajność w drugą, bezsensowną stronę. Ale nie o tym.. Chodziło mi o to, że prawdziwej nauki, zachowania ryb, techniki i tego co naprawdę możemy kupić do skutecznego łowienia okazów ryb, nauczymy się od nich, a nie od internetowych modnisi. Idźcie na jakieś jezioro, zagadnijcie jakiegoś starszego Pana, posiedźcie koło niego, poczęstujcie ciepłą herbatą i słuchajcie. Niestety, ale stare polskie wędkarskie DNA, jest dużo wartościowsze niż ten internetowy shit. Dużo więcej na tym zyskacie, niż na przeglądzie dużych gum z tysiącem dozbrojek (i tak marudzą, że ryby im spadają) u youtuberów w sklepie czy wywiadu ze sławnym wędkarzem na super wypasionej łódce w Skandynawii czy Holandi. Marketing niepotrzebnie zmienia pokolenie naszej wędkarskiej młodzieży i zabija u nich kreatywność w samodzielnym wykorzystaniu tego co posiadają materialnie, a co najgorsze tego co w nieupierzonej główce.

I mimo dzisiejszej porażki i tak jestem zadowolony, bo wiem w która stronę podążać.. za rybonami oczywiście.

Serdeczności.
B.

 


4.8
Oceń
(24 głosów)

 

Swój sezon rozpocząłem na lodzie.. - opinie i komentarze

Mati23Mati23
0
Na lowieniu pod lodem sie nie znam i mnie do tego nie ciagnie, ale tekst bardzo fajnie sie czytalo i naprawde poruszyles bardzo wazna kwestie, czyli podejscie mlodziezy do wedkarstwa i wedkarzy, ktorzy zeby zjedli nad woda a ryby znaja jak pacierz, a cala ich wada to zamiast spodniobutow za 1000zl gumiaki, a wedka nie z pracowni, tylko z bazaru... Smutne to jest jak ten caly marketing, ten szpan nad woda, te internetowe madrosci i ci znachorzy z Bozej laski potrafia zabic ta zwykla radosc z wedkowania i wypaczyc ludzkie umysly... Ile to razy wedrujac brzegiem zdarzylo sie spedzic kupe czasu na rozmowie z jakims milym dziadziusiem! Uczmy sie od starszych wedkarzy, bo tej generacji ludzi juz coraz mniej, a tyle jeszcze maja nam do przekazania! Pozdrawiam. (2017-01-20 13:47)
halski021halski021
+1
Wędkuję ponad 48 lat i też jestem samoukiem . Piszesz , że na lodzie byłeś tylko 5 razy , jeżeli to prawda , to WIELKI SZACUN , takie wyniki , nie bardzo w to wierzę :) Ale najważniejsze , że główka pracuje i kombinujesz jak rybki podejść . TZW GUMOFILCE znają swoją wodę i tak jak piszesz dużo można się od nich nauczyć , a opinia obiegowa , że to kłusole i mięsiarze, jest krzywdząca . Większość z nich , lepiej dba o rybki i przyrodę niż nieżyciowe przepisy . (2017-01-20 14:58)
kabankaban
+1
Punkt czwarty wart tej oceny... 5* (2017-01-20 15:44)
ryukon1975ryukon1975
+1
Internet zabija? Moim zdaniem ciężko zabić to czego nie ma. Poparz na pytania tu zadawane. 80 % to jaka wędka, jaki kołowrotek ewentualnie zanęta. Na rozsądne pytanie na temat wędkarstwa trzeba długo czekać.Absolutnie nie dotyczy to tylko wędkarstwa. Znam kilku młodych i mam oczy a nawet uszy. Ich tzw. "codzienne rozmowy" skupiają się nad tym jaki telefon kupić, pomimo że w kieszeniach każdy z nich ma przynajmniej po trzy i inne takie pierdoły. Więc temat absolutnie nie dotyczy tylko wędkarstwa. Inna sprawa czy wędkarz chcący mieć spokój zechce sobie takiego początkującego z jego wszystkimi kolegami brać na głowę. (2017-01-20 15:55)
ryukon1975ryukon1975
+1
Ostatnie zdanie napisałem dlatego że niewątpliwie lepiej uczyć się od kogoś w praktyce ale nie jest to takie proste jak się wydaje. Chyba że ktoś ma starszych "nauczycieli" w rodzinie. (2017-01-20 16:25)
luxxxisluxxxis
+1
Odn.pkt 4-- to fakt,niezaprzeczalny niestety. Rozmowa z tubylcami da ci więcej niż wyuczenie się "internetów" na pamięć. Szkoda tylko że "internety" stały się jakąś wykładnią,żródłem pseudowiedzy wędkarskiej i wędkarskich zachowań,kolorowi młodzi ludzie na kolorowych aluminiowych łódkach które kołyszą się na fajnej szwedzkiej wodzie usiłują nauczyć młodych jak powinno się łowić na przetrzepanych wodach pzw. Podczas wielu rozmów z kolegami padają pytania-ty ,a widziałeś jak łowili pstrągi na coronie? albo co tam wiznery mówili na tubie jakiejś? a ja to w d....ie mam,nic nie oglądam,szkoda mi czasu,wolę iść na ryby. (2017-01-20 16:27)
erykomerykom
+1
Dzięki Bogu jak zaczynałem przygodę z wędkarstwem to nie było "internetów" i trzeba było samemu się wszystkiego uczyć a w szczególności od starszych dziadków którzy wiedzieli kiedy ,gdzie i jak łowić ryby. Łowienie na bata z leszczyny z kawałkiem żyłki i wyciąganie wzdręg po 20 cm to było coś... (2017-01-20 20:35)
SlawekNiktSlawekNikt
0
St. croix i ograniczone fundusze ... jakoś to pisanie nie przemawia do mnie. Mnie lód nie wciągnął i nie wciągnie. Tobie sukcesów życzę w przeręblach. (2017-01-20 21:25)
ryukon1975ryukon1975
+1
Sprzeczności w tym tekście widziałem i ja. Przykładowo w zauważonym w komentarzach pkt 4 " tego co naprawdę możemy kupić do skutecznego łowienia okazów ryb," , "młodzieży i zabija u nich kreatywność w samodzielnym wykorzystaniu tego co posiadają materialnie, " i jeszcze by się w nim znalazło. Kontra jeden z dwóch powodów z jakiego autor ogranicza łowienie na ten rok czyli odpowiednio dużych funduszy na wędkarstwo o czym pisze na początku. Dla mnie mocno niezrozumiałe - nie dajcie się przekręcić ale ja muszę jechać na bogato bo jestem snobem.:) (2017-01-20 21:33)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
+1
Sławku, podlodówka St.croix, która kupiłem po rabacie kosztowało ok. dwóch stówek, więc nie są to jakieś niebotyczne pieniądze w porównaniu do normalnych spinningów, gdzie za takie st. croix trzeba dać często od tysiaka w górę. A wypad na rybki poza miasto, to same 5 dyszek na paliwo w obie strony w moim przypadku, co daje stówkę tygodniowo, jeśli chciałbym spędzić weekend na rybach. Chyba, że jeźdżę sobie tramwajem nad Motławę w mieście. Krzysiu, widzisz ja piszę w odróżnieniu od Twoich rzetelnych recenzji dla Dragona (a to można w większej mierze spotkać na Twoim blogu) często co mi ślina na język przyniesie (mam nadzieję, że ta przenośnia będzie dla Ciebie zrozumiała ; ) ) Lubię czasami coś z siebie wyrzucić, niekoniecznie o poprawnej składni czy jakiegoś głębszego przesłania merytorycznego (Zrozumiałego dla wszystkich). Jakiś mój wędkarski kogel mogel, co też zapewne jest spowodowane tym, że nie mam z tego korzyści materialnych czy rzeczowych w odróżnieniu od Ciebie, a robię to dla siebie bo lubię (i nie mówię o tym, że Ty nie lubisz pisać postów rzecz jasna, tylko chodziło mi bardziej o spontaniczność pisania i jego treść, gdzie mogę sobie pozwolić żeby moje teksty były jakie są. Często bardziej niechlujne od Twoich). I na tym raczej powinien opierać się moim zdaniem blog, żeby przekazać czytelnikom część siebie (ale poetycko to nazwałem ;) ), a nie na samych testach sprzętu. Poza tym w akapicie, o którym wspominasz, zaznaczyłem na początku, że "Teraz opowiem o najważniejszej prawdzie, która ostatnio wylała na mnie bardzo zimny prysznic." - czyli jakoby przyznaję się, do mojego snobizmu i tego, że jestem ofiarą marketingu. Ale nadałem też temu trochę uśmiechu, pisząc wcześniej, że lubię drogie zegarki i kubańskie cygara ; ). Czyli podsumowując pisałem też o sobie, o chłopaku który przejrzał pod pewnymi względami trochę na oczy, gdzie inni łowili chałupniczymi wędkami piękne garbusy, a mi z cudownego st. croix spadła ryba życia (prawdopodobnie na wędkę z kiwokiem za 15stka bym ją wyjął, bo bym zauważył branie). Czyli nie chodzi o to, żeby wydać kase, a wydać ją mądrze, jak najmniejszymi kosztami (bo o to też chodzi w łowieniu amatorskim, a nie zawodniczym). Stąd taki post, z autokrytycyzmem, który może do końca nie był co dla niektórych widoczny. I nie piszę tego o smoku, żeby Ci dowalić, tylko szukałeś trochę dziury w całym, a ja Ci odpowiadam, mój drogi przyjacielu także prztyczkiem w nos ;) Serdeczności (2017-01-20 22:09)
ryukon1975ryukon1975
+1
Dam radę i przeżyję to.:) Pisz śmiało, nie jestem nieomylny i czasem mogę coś nie do końca dobrze zrozumieć. Po Twoim komentarzu już trochę inaczej patrzę na sprawę. Pozdrawiam. (2017-01-20 22:39)
AskanAskan
0
Kolego,piszesz że Gumofilce to faceci od serca i to może być prawda bo sam nim jestem ale serca nie mam nigdy do śmierdzieli co wszystkich wkoło obrażają.Swoje pierwsze kije pod lód robiłem sam,przerabiałem RUSKIE i dochodziłem do tego w jaki sposób obecnie wędkuję.Piszesz o pasji w łowieniu okoni więc dopowiem że okoń to bardzo chimeryczna ryba i często bierze w różnych porach dnia.Żeby dopaść dużego to niekiedy nie wystarcza kilku godzin.I TO JEST TO (2017-01-21 04:43)
pstrag222pstrag222
0
***** ładne pasiaki, ja natomiast wolę inne łowy niż lód , jakoś mnie to nie korci :) (2017-01-21 13:15)
oloHoloH
0
Jeśli chodzi o ten cholerny marketing to dzisiaj miałem niezły ubaw. Pojechałem na ryby z ojcem i z kolesiem.No lodzie spotkaliśmy ekipę wędkarzy (5osób) tzw profesjonalistów uzbrojonych w ehosondę za 2000zł (tak mnie poinformowali na dzień dobry:-))którzy też znają to jezioro. w ciągu 4.5godz Zmierzyli tym cackiem 90% powierzchni jeziora.EFEKT- 7 okoni.Największy 28cm. Ja w tym czasie sam złowiłem 13szt. dużo większych niż oni. Dlaczego? Ja łowiłem na mormyszkę, tylko na uskokach a oni z błyskami latali po całym jeziorze.Wniosek: Sprzęt za grubą kasę nie zwalnia z myślenia i umiejętności obserwacji.Łowię na tym jeziorze od 4lat i wiem, że na odwilży okonie chętniej biorą na mormyszkę.Ja to wiem.Dlaczego oni nie? (2017-01-21 17:33)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
+1
No niestety, ale wędkarstwo wymaga wielu godzin spędzonych nad wodą, bo tylko tak nabieramy doświadczenia. O sukcesie decyduję często drobne szczegóły i cała zabawa polega na dostosowaniu się do warunków, które często się zmieniają, nie mówiąc już o znajomości wody. Tego nie przeczytamy w internecie. Może to dobrze, że większość wędkarzy ze starszego pokolenia to prawdziwi faceci, którzy wiedzą czym się pochwalić, a co zachować dla siebie, dlatego często modnisie nie będą mieli tylu efektów onanizując się na forach dotyczących doboru blanku do wędki zrobionej w pracowni ; ) (2017-01-21 18:02)
rysiek38rysiek38
+1
z wielka przyjemnością się czytało owy tekst za co piona na poczatek poleciala oczywiście a teraz co do meritum...sam kupę sprzętu mam kombinowanego i DZIAŁA ! o osprzęcie nawet nie wspomnę ,co do obserwacji "starych wyjadaczy" bezcenne i bynajmniej nie chodzi tu o wiek a raczej staż i tu mógłbym się czymś pochwalić :-) (2017-01-21 22:42)

skomentuj ten artykuł