Sylwestrowe mętnookie w Norwegi

/ 5 komentarzy / 3 zdjęć


Sylwestrowe Metnookie. Przygotowania trwaly od tygodnia. Z niecierpliwoscia czekalismy na sobote aby ,ostatni raz w starym roku wyplynac na wode. Ostatnie dni przed wyjazdem nie rozpieszczaly nas, szalejacy wiatr z nad Norwegii uprzykrzal nam zycie . Ale w sercu mielismy nadzieje ze do soboty sie wyklaruje wszystko. W czwartek pojechalismy nad jezioro, aby przygotowac lodke na sobotni wypad. Wszystko co mielismy w planie zostalo przygotowane, teraz z nadzieja wracamy do domu i oczekujemy na sobote. To przeciez tylko dwa dni. I tak w oczekiwaniu ,ostatnie zakupy w wedkarskim ,pare gumek i do roboty. Sprzet przygotowany do wyjazdu. Wstepnie umowilismy sie na godzine 7 rano. Wczesniej nie ma potrzeby ,bo do jeziora mamy okolo kilometra, o tej godzinie u nas w Szwecji jest bardzo ciemno. Pobudka o godzinie 6 rano. Pierwsze co to podszedlem do okna by sprawdzic pogode. Na szczescie nie wialo i byl przymrozek 4 stopniowy. Pogoda idealna typowo ksiazkowa. Wiec nie ominelo skrobanie szyb w samochodzie i po tej milej czynnosci ,nadszedl moment wyjazdu. Atmosfera wspaniala. Ciepla herbatka w termosie ,kilka czekoladek na uzupelnienie energi. Po kilku minutach od wyjazdu jestesmy nad woda. Otwieramy szlaban od przystani , podjezdzamy pod lodke i ogarnia nas niemile zaskoczenie. Jezioro na ktorym mielismy zamiar ostatni raz w roku powedkowac jest przymarzniete. Warstwa lodu jest w granicach do jednego centymetra. Rzut okiem na jezioro i jednoglosne spostrzezenie' ale sobie polapalismy'. W oddali widac polan wody, ktora nie zostala jeszcze scieta przez lod. Decyzja mogla zapasc tylko jedna, PLYNIEMY. Usmiechy na twarzach ,wszystko zapakowane do lodzi. Palimy silnik i plyniemy. Niesamowity dzwiek lamiacego sie lodu i lodki robiacej za lodolamacz. Po klku chwilach jestesmy na wodzie gdzie nie ma lodu, niestety jestesmy zmuszeni do lapania w tym miejscu , a nie tam gdzie bysmy chcieli. Woda ma zero stopni ,zupelnie nie ma wiatru, jest mrozno ale przyjemnie. Wiec wedkujemy. Rzucamy ,rzucamy, przelotki zamarzaja i pleconka oczywiscie tez. Kolowrotek jak by ciezej chodzil, nie mowiac o spowolnionych i blizszych rzutach. Nic ,zupelnie cisza ,ani brania. Ale katem oka spogladamy ze coraz mniej mamy miejca do lowienia. Lod scina caly czas powoli ale sukcesywnie. Pada decyzja ze wracamy. W drodze powrotnej ,wszystko niesamowicie trzesczy i lodka jak by wolniej plynela ,przedzierajac sie przez warstwe lodu. Po jakims czasie jestesmy przy brzegu. Bez ryb , ale bogatsi o kolejne doswiadczenie. Popijajac herbatke na brzegu doszlismy do wniosku ,ze gdybysmy dluzej pobyli jeszcze na wodzie moglby byc problem, z powrotem do brzegu. Wiec w jakims stopniu jestesmy zadowoleni, poniewaz mimo pogody i warunkow panujacych na wodzie ,jednak wyplynelismy w tym jeszcze starym roku. Czego sie nie robi dla naszej kochanej ryby SANDACZA!!! Zycze wszystkim SZCZESLIWEGO NOWEGO ROKU 2012 I JESZCZE WIEKSZYCH OKAZOW NIZ W STARYM.

 


4.8
Oceń
(39 głosów)

 

Sylwestrowe mętnookie w Norwegi - opinie i komentarze

ZanderHunterZanderHunter
0
Robercie fajna wyprawa + szczęśliwe zakończenie=człowiek całe życie się uczy *****.

Pozdrawiam.
(2012-01-01 12:21)
Iras1975Iras1975
0

***** Piąteczka za fajny wpis i brawo za wytrwałość Robercie!

Pozdrawiam.

(2012-01-01 17:44)
Adam01Adam01
0
Gratuluje wspaniale spędzonych chwil nawet bez brania. Gdyby lód zamarzł na całym jeziorze możnaby wkońcu połowic podlodówką z łodzi. Metora chyba nie praktykowana ale mogąca przynieść ciekawe efekty.
Za wpis daje *****!
Pozdrawiam,
Adam.
(2012-01-01 20:23)
TomekooTomekoo
0
Na szczęście wasze że wróciliście :)bo kto by je łapał za rok:)***** (2012-01-07 17:21)
heroesxdheroesxd
0
Super przygoda. Sam z chęcią wybrałbym się jeszcze na jakąś wyprawę przed nowym rokiem :) (2013-12-06 22:54)

skomentuj ten artykuł