Szczęściara i karaś

/ 31 komentarzy



  • konto usunięte




Po ostatnich wydarzeniach nad stawem , który zafundowały mi rybusie , mogę siebie spokojnie określić tym mianem. Tak właśnie było w majowy weekend. Załamana, smutna jak to potrafi tylko kobieta siedziałam nad stawem. Obiecałam sobie w duchu , że nie pójdę do domku teściów , gościć się tylko spędzę caaaaaaały dzień nad wodą , a najlepiej będzie jak pójdę zaraz do domu i będę cierpieć w samotności.

Cały mój zły nastrój był spowodowany , niedotrzymaniem obietnicy przez mojego męża, który
uznał , że jeśli jego brat się wyłamuje a kumpel nie może , to wyprawa z żoną na ryby (a obiecał!!!!!)nie jest już warta zrealizowania.Olał mnie i wolał iść się gościć. Siedziałam wściekła i smutna jak to tylko kobieta potrafi.Towarzystwa dotrzymywały mi trzy wędki.Dwie na spławik i jedna na grunt.Do tej pory wędkę na grunt zawsze rozkładał mój Łukasz, ja się tylko przyglądałam.Teraz nie miał mi kto jej rozłożyć. Po nad to łowiłam do tej pory na ślimaki, bo ryby w stawie udowodniły mi , ze takie a" la francuskie menu im odpowiada. Co więcej i karaski a w szczególności karpie bardzo chętnie brały na ślimaczka. Ale nie było to regułą.Tego dnia wszystkie jednomyślnie chciały robaka.Także uzbroiłam wszystkie wędki właśnie w świeżo wykopane robaki, takie zwykłe. :)
jak upolować
Na gruncie umieściłam wyjątkowo dużą sztukę a do koszyka upchałam parodniowe robaki wymieszane z ziemią i czym tam jeszcze miałam. No... i tak były do wyrzucenia, a ryby na stawie i tak są przekarmiane wiec nie miałam zamiaru za darmo oddać żadnego robaka.
Siedziałam spokojnie przy jednym ze spławików i nie zawiodłam się bo co jakiś czas pięknie tańczył przede mną spławik, to tu , to tam i hop w dół, a ja w górę i już jest karaś.Nad staw zawitał mój mąż i dogłębnie mnie wkurzył obwieszczając, że nie pojedziemy(spodziewałam się tego)Dała znać o sobie moja kobieca natura-posłałam go do wszystkich diabłów, i już teraz nawet najpiękniejsza karaska nie wyrwałaby mnie z otchłani rozpaczy w jaką właśnie się zapadałam.
Odpłynęłam w myślach, nic mi się nie chciało, nic, nic nic...
...........................................................................................
Coś miga przed oczami, wracam wiec na chwilę do rzeczywistości, Ooooo jasna chol..... na przeciw mnie wędka na grunt macha się ostrzegawczo, co ja mówię , strzela o wodę jak chluba! Plask ! Plask !Uderza o tafle jak wściekła. Nie wiem co mną kieruje w takich chwilach, bo mimo ciężkiego szoku (po tym co się działo na moich oczach z wędką)już byłam w połowie drogi do gruntówki, heheh to chyba instynkt łowcy;P Jak to dobrze że ją prawie wkopałam w ziemie i zaczepiłam o płyty.

Chwyciłam za wędkę, i do góry ,ooo nie!No ja w górę, a on w dól , czułam każdy jej ruch. W między czasie już przeskoczyłam na zniszczony przez zimę pomost.Chwiał się jak głupi ale w takiej chwili nie zauważyłabym nawet jakby się pode mną załamał. Rozpoczęłam holowanie przeciwnika za pomost na schody. Nie miałam innego wyjścia , bo nikogo przy mnie nie było z podbierakiem.Gdy już ominęłam pomost i zeskoczyłam z powrotem na brzeg, pociągnęłam wędkę trochę wyżej w nadziei ,że zobaczę moją ofiarę.Mój jeden ruch i znów wędka ucieka do wody. No dobra spokojnie - tylko spokojnie. Ciągnęłam dalej, nagle poczułam luz , oj niedobrze niedobrze.
Ach drodzy wędkarze , żebym nie była grubo początkująca może nie zrobiłoby to na mnie wrażenia.Ale jestem i zaraz pomyślałam , że puściła.

Poprzedniego dnia ryby zrobiły mi podobny numer wiec nic dziwnego , że w myślach słyszałam tylko; "ot, powtórka z rozrywki". Ale, ale było nadal wcale nie lekko, pociągnęłam i do płyt zbliżyło się coś o barwie żółtej.No tak ! MOGŁAM TO PRZEWIDZIEĆ. Pan Karp we własnej osobie.Coś mi się przypomniało tamtej chwili, że Łukasz mówił mi kiedyś na rybach , że karpie zwykle zbytnio nie walczą.Ten też się szybko poddał.Pozwolił mi robić wszystko co chciałam, a ja chciałam go przyholować do schodów i tak też zrobiłam.

O masz ci los , głęboko połknął, pokłusowałam do altanki po takie jakby radełko, nie znam nazwy, nieistotne.Wracając z daleka widziałam jak mało waleczny karp podskakuje do wody i już był na płytach.O nie, nie nie! Krzyknęłam do siebie i rzuciłam się na rybę ;P;P;P Ależ to był widok.Nie zdążył zwiać. Klęczałam przy nim , pyszczek sam otworzył dlatego pozbycie się haczyka było dosyć łatwe.Gdy tylko oswobodziłam rybę z niewoli, wzięłam ją na ręce niczym matka niemowlaka i pędem ruszyłam w stronę hacjendy, żeby pokazać co upolowałam.Idąc sama do siebie wciąż powtarzałam - Ja ........ ale jestem szczęśliwa!!!No jak dziecko.Zamiast do drzwi podeszłam do okna w kuchni i zawołałam męża.Tocząca się rozmowa ucichła, a ja usłyszałam głos teścia - Co ? Co tam? - Z oddali słyszałam Łukasza - Co . Pewnie karpia złapała ? Tak ?
- O ja Cie nie mogę!!! - Już firanka poszła w górę ujrzałam twarz teścia, z drugiej strony do szyby przyklejona była siostrzenica męża Natalka.- Ooo !!! - wyczułam wielki zachwyt w głosie małej ślicznoty.

Reszta towarzystwa w tym czasie zdążyła wyjść na dwór.Niespodziewanie na mojej twarzy zagościł słodki buziak uznania od mojego męża. A zaraz po tym - No, to teraz zważymy go i na patelnie.
- Co ?!!!- Prawie krzyknęłam , gotowa walczyć jak lwica o życie karpia.
- Tato, mogę go wypuścić? - Spojrzałam na teścia wzrokiem szczeniaczka.....
No i co ten biedny tatuś mógł zrobić - No , no jak chcesz to go wypuść.

Poszliśmy nad staw, po ważeniu(2.5 kg) i sesji zdjęciowej, mój mąż oznajmił - No to teraz, włóż go do wiaderka a ja go zaraz rozprawie. - Nie zdążył dokończyć zdania, a ja już zbiegałam do stawu po schodach z karpiem na rekach.Dosięgnęła mnie ręka sprawiedliwości męża i jednym pociągnięciem za kaptur nie dopuścił do wypuszczenia zdobyczy.
- No co Ty , zostaw ją , jak chce niech go puści !- Zawołał tatuś.
- Co? Zwariowałeś? Mało tego pływa? Natalia nawet się nie waż! -krzyknął ostrzegawczo do mnie klęczącej tuż przy wodzie.
- No co? Tata mi pozwolił. - Mówiąc uśmiechnęłam się do rybki porozumiewawczo (karp już wiedział , że ma zagwarantowaną wolność ;) )Położyłam go na wodzie i...... już go nie było.

Za nieudaną wyprawę otrzymałam zadość uczynienie od samych rybek. Ach , gdy tak teraz siedzę i wspominam tę moją małą wielką przygodę, słyszę jeszcze głos mojego Łukaszka , który pół żartem pół serio mówi; " No tak , sześćdziesiąt karpi pływa w stawie a ona musiała wypuścić akurat tego....."
He he he no tak , właśnie tak , na szczęście!@!
Niech mu w wodzie dobrze będzie!

 


4.9
Oceń
(91 głosów)

 

Szczęściara i karaś - opinie i komentarze

użytkownik5269użytkownik5269
0
no no niezle
(2010-05-06 08:59)
emilrxemilrx
0
NO TO DAŁAŚ DO WIWATU !!!!!***** . POZRAWIAM
(2010-05-06 09:36)
użytkownik31907użytkownik31907
0
gratulacje5 (2010-05-06 09:56)
zegarzegar
0
Piękne opowiadanko, aż się serce kraje . Karp był pewnie nie źle wystraszony, pewnie tak jak Ty , gdy usłyszał że zaraz patelnia będzie w pogotowiu . Pozdrawiam...
(2010-05-06 12:44)
spokojnyspokojny
0

Och Ty nieposłuszna żono ;)

 

He he no to się Twój mąż miał z pyszna :)

Ładnie napisana historia masz 5***** odemnie

 

Pozdrawiam

 

Grzegorz

(2010-05-06 13:29)
użytkownik24522użytkownik24522
0

Brawo za taką rybke , a jak mąż chce rybke to polecam paluszki kapitana igloo. Pozdrawiam. Oczywiście piąteczka.

(2010-05-06 18:05)
maksymilian 42maksymilian 42
0
Moje najszczersze gratulacje,no i oczywiście dla Ciebie i przeciwnika po piątalu,pozdrawiam maksymilian 42
(2010-05-06 21:42)
użytkownik38843użytkownik38843
0
No no no niezły połów, tylko ten misiek na zdjęciu jakiś taki wychudzony chyba? Albo takie ujęcie. Tak czy owak gratulacje.
(2010-05-06 22:53)
wiechu1603wiechu1603
0

Bardzo fajnie opisałaś swoją przygodę nad stawem, do tego ładnego karpia udało ci się złowić, a że mąż niezadowolony, to mu minie, za to karp jest ci wdzięczny za darowanie wolności.

Pozdrawiam i życzę kolejnych udanych i miłych chwil spędzonych nad wodą.

Wiechu.

(2010-05-07 01:31)
użytkownik24247użytkownik24247
0
 A mężowi już minęło sam teraz nie rozstaje się z gruntówką

Bardzo dziękuję  i także szczerze pozdrawiam wszystkich :):):)
(2010-05-07 08:50)
rastifrastif
0
Brawo super,więcej takich brań ipołamania kija. (2010-05-07 19:10)
janglazik1947janglazik1947
0
Po raz kolejny kobieta udowodniła ,że potrafi- moje gratulacje!!!!!!
(2010-05-07 19:33)
użytkownik4539użytkownik4539
0
Wszystko ok- ale dlaczego łapałaś na 3 wędki?
(2010-05-08 08:44)
użytkownik24247użytkownik24247
0
 ..... Bo ... więcej nie miałam ;P
(2010-05-08 10:17)
JointJoint
0
Bardzo ładny artykuł, super się czytało. No i oczywiście gratulacje zdobyczy, złapanie swojej pierwszej rekordowej ryby jest niesamowitym uczuciem. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów. (2010-05-08 11:09)
withanight88withanight88
0
bogdanbej bo kolezanka łowi na stawie teściów... a co do opowiadanka - bardzo fajnie to opisalas :) za caloksztalt daje pięć gwiazdeczek... (2010-05-08 13:05)
minusminus
0
wielka piąteczka za świetne opowiadanko... rewelacja... Masz talent pisarski... Czekam na następne opowiadania. SUPEEEEEEEEERRRRRRRRRRR. BRAWOOOOOOOOOOO
(2010-05-08 16:15)
withanight88withanight88
0
i powiem szczerze , że zazdroszcze Ci nie tyle ryby co tego stawku , jak widac jest calkiem spory. Taki stawek to chyba marzenie kazdego wedkarza, a przynajmniej moje:) (2010-05-08 16:42)
wasyl480wasyl480
0
to  takiej  żony  to  tylko  po  zazdrościć..!!! :)
(2010-05-09 14:49)
użytkownik24247użytkownik24247
0
Koledzy, koledzy, koledzy  przez te komentarze to w końcu trafię w samozachwyt "wędkarski".A tak poważnie dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam, a co do stawu, to teraz z perspektywy czasu mam wrażenie , że nie jest taki duży, ale chyba mi się tylko tak wydaje.Tak czy siak, to rzeczywiście i moje marzenie taki stawik ;P
(2010-05-10 11:01)
withanight88withanight88
0
tylko ,ze Twoje marzenie po części sie spełniło wychodząc za mąż:) Musze szukać kobiety której rodzice maja taki staw hehheeh :) (2010-05-10 21:36)
użytkownik24247użytkownik24247
0
;P heh heh no jest to jakieś wyjście ;P Mi na początku ten cały staw się nie podobał.Niecały rok temu  zmuszona do zanurzenia kija , zobaczyłam jaki to fantastyczny sport.Tak jest do dziś...
(2010-05-11 09:11)
gruby12345gruby12345
0
fajne opowiadanko ciekawie sie czytalo daje piateczke za artykol i drugo piateczke za super zachowanie i wypuszczenie rybki pozdrawiam i klaniam sie honorowemu wedkarzowi pozdrawiam (2010-05-11 12:14)
withanight88withanight88
0

"Mi na początku ten cały staw się nie podobał[...] zobaczyłam jaki to fantastyczny sport" Kazdy tak ma , że dopóki czegoś nie sprobuje to mówi o tym źle, a jak juz sprawdzi i załapie o co chodzi to pochłania go to bez reszty:)


Pozdrawiam urokliwą wędkarkę:) 

(2010-05-11 21:05)
użytkownik24247użytkownik24247
0
No właśnie ja zwykle nie korzystam z możliwości komentowania, a tym razem byłam  na nie, a tu proszę.Teraz żyć bez tego nie mogę.

Ja również pozdrawiam i jak to napisał robert40 " jak nie tu to nad wodą" ;)
(2010-05-12 22:33)
matrix6926matrix6926
0

brawo siostrzyczko

max. ocenka za felieton już go nawet wydrukowałem a

 rybki już gdzieś widziałem brawo to mnie się podoba

(2010-05-19 16:16)
użytkownik24247użytkownik24247
0
WĘDKOWANIE ZBLIŻA LUDZI ;p


No ja się tak domyślałam , ze to Ty Marcinku(że Paulina wędkowała z moim ojcem to wiedziałam , ale że Ty?)Jestem baaaardzo mile zaskoczona,no proszę ...
No teraz to chyba musimy się na wspólne wędkowanie umówić co??????/
A swoją drogą to Ty wszędzie mnie znajdziesz i słusznie , pozdrowienia od siostrzyczki ;);*;*

(2010-05-20 10:08)
matrix6926matrix6926
0
a wcale nie szukałem, poprostu: "góra z górą sie nie zejdzie a człowiek z człowiekiem zawsze", chociaż na blogu "wędkuje" (2010-05-20 13:21)
jamesbondjamesbond
0
Fajne opowiadanie. Gratuluję karpia i połamania kija!!! (Tylko nie na mężu!!!) Za opowiadanko daję 5.
(2010-07-20 09:34)
kolocarpkolocarp
0
obie piękne - jest *****-piąteczka (2010-07-29 18:38)
gg003gg003
0

Super opowiadanko i super przygoda , moje gratulacje i jak zwykle  5 +

(2010-10-27 11:39)

skomentuj ten artykuł