Szczupak - moje prywatne szaleństwo

/ 20 komentarzy / 5 zdjęć


Witam wszystkich ! ;)

W gruncie rzeczy jest to pierwszy mój artykuł i w zasadzie będzie to też historia mojego spinningowania. Przygodę z kijem w ręku na dobrą sprawę zacząłem w okolicach 2010 roku, były to pierwsze wypady z dobrym wędkarskim kumplem a to nad rzekę(Drawa) za jakimś drapieżcą a to nad okoliczne mniejsze i większe jeziorka. Wszystko zaczęło się od trochę prehistorycznego zestawu(kij i kołowrotek Daiwa, połowa lat 90-tych) i różnorakich przywieszek - gumki, wahadła, obrotówki, woblery. Z początku efekty nie zachwycały, głównie na gumki około wymiarowe szczupłe i masa drobniejszych okonków. Pierwsza wniosek do którego doszedłem to odległość rzutu. Zacząłem eksperymenty z z cięższymi gumkami(niestety w rodzimym miasteczku trudno dostępne), blaszkami, woblerami. Potem nadeszło poszukiwanie rozsądnej linki(zaczynałem od chińskiej podróbki PowerPro którą to zajechałem po jakiś 2 miesiącach :D ). Udało mi się również nabyć rozsądny kij(Dragon Express 10-30 gram) który w końcu połączyłem z plecionką PowerPro 0.19 mm, troszkę grubas ale przy używanych przeze mnie wahadłach w granicach 30 gram spisywało się to fajnie, zestaw uzupełniał młynek Kongera(nie pamiętam dokładnej nazwy ale wtedy to było cudo z aluminiową szpulą !!! :D ). Znalazłem również swoje ukochane choć dość trudne łowisko - dość płytkie i mocno zarośnięte stawy należące do PZW. Ach... cóż to były za piękne czasy, wtedy też padł mój prywatny rekord, na jakieś 4-5 godzin łowienia blisko 30 szczupaków od 30 do 70 centymetrów, z czego wszystko wróciło do wody. Gdy już młodzieńczy maniakalny zapał trochę przygasł zacząłem kombinować jak by się tu dobrać do większych \\\"mamusiek\\\". Było kilka spadów, prawie że uronionych łez.

Drugi etap wędkarskiej pasji przyszedł przy wyjeździe do Norwegii, wędka oczywiście pojechała ze mną. W pobliżu miejsca zamieszkania miałem niezbyt duże jeziorko z cudowną idealną do brodzenia zatoczką. Po raz kolejny trafiłem na niemal \\\"eldorado\\\", znowu kompletny wysyp szczupaczych podlotków(największy 70 centymetrów z groszem). Nadeszła też pora na ulepszenie sprzętu - pierwszy kij dostał porządnego Spro Red Arc 10400, którego uwielbiam do dzisiaj. Jednak wciąż było mi mało, więc po przekopaniu różniastych forum w internecie wybór padł na kijek Dragon Guide Select Tiger 10-35 gram, dopełniony młynkiem Penn Battle 3000. Powyższy zestaw dał mi dokładnie to czego oczekuję - rzuty w granicach 60-70 metrów z brzegu i kupę frajdy i z samych rzutów i z holu ryb. Zacząłem również wtedy bawić się w jerkowanie które przyniosło mnóstwo świetnych efektów, chociaż sentyment do starych blaszek pozostał.

Koniec końców obecny kończący się sezon jesienny wynagrodził mi wszystko, masę pourywanych przynęt, kilometry robione często przez zarośla, tysiące oddanych rzutów. Ukochane stawy w Polsce przyniosły mi na koniec tego sezonu piękną na oko osiemdziesiątkę piątkę i długo wyczekiwaną życiówkę 91 centymetrów - pierwszy padł co ciekawe na starą prawdopodobnie radziecką blachę(jak nasz Mors 3, tyle że szersza i ważącą blisko 40 gram), zaś rekord padł na 7 centymetrowego jerka. Sentyment mam do dziś do blaszek (przypadkiem trafione karlinki), duże obrotówki w rozmiarach od 4-6 i woblery z uwielbieniem jerków.

Na zakończenie dodam że owa życiówka tylko podniosła mi ciśnienie związane z oczekiwaniem na maj oraz długie godziny spędzone nad wodą, niezależnie od pogody. Mam nadzieję że pierwszy artykuł będzie w miarę udany. Póki co jeszcze może się uda zaliczyć jakiś wyjazd nad wodę. Wszystkim życzę cierpliwości i przysłowiowego połamania kija ;)

 


4.7
Oceń
(33 głosów)

 

Szczupak - moje prywatne szaleństwo - opinie i komentarze

barrakuda81barrakuda81
0
Pasja,pasja i jeszcze raz pasja! Co najmniej metrówki życzę. Wiara potrafi czynić cuda ale trzeba byc niezłomnym i dążyć do celu - takie jest wędkarstwo.*****.Pozdrawiam (2015-12-16 12:22)
luxxxisluxxxis
0
Tak,pasja bije z tekstu pisanego jednym tchem:) fajnie mieć takiego zajoba:)daję piatala. (2015-12-16 13:34)
ryukon1975ryukon1975
0
Każdy wędkarz ma swoje słabości jeden do szczupaka, drugi do suma a trzeci do sprzętu. Dzięki temu wędkarstwo jest pojęciem szerokim i mocno urozmaiconym. 5***** (2015-12-16 13:52)
rysiek38rysiek38
+1
ryukon1975 - czujesz klimat bo skąd się wzięło nazwanie naszego hobby cicho-wariactwem :-) Kady ma jobla na inną rybę i metodę a sport niby ten sam ...dla autora piątka za debiut a za treść dałbym drugą ale się nie da! PDK :_) (2015-12-16 20:44)
kabankaban
0
Ja na przykład mam hopla na punkcie klenia "sześćdziesiątki" więc rozumiem autora wpisu. Pozdrawiam. (2015-12-17 12:11)
chrzanowski79chrzanowski79
+1
Taaak to jest pasja jak się spróbuje i się spodoba to już nie ma odwrotu to wciąga coraz bardziej ;-) ze mną było tak samo :-) tylko mnie zaraziły wiślane sandacze, i szczupak też się trafiał. Gratuluję piękne ryby powodzenia sukcesów i jeszcze większego szczupaka . (2015-12-17 18:15)
marciin 2424marciin 2424
0
To jest jak choroba :) chciałbym ,żeby każda choroba miała takie objawy . Też lubię biegać po krzaczorach za zębatym :) ***** ! (2015-12-17 19:59)
Kristoph1Kristoph1
+1
Nie jestem za tym by nie wziąć jakiejś ryby na kolację, ale te zdjęcia powalają, ryby uwalane w błocie, trzymane w rękach zezwłoki szczupaka a portalowi czarodzieje, lizusi dają najwyższe oceny dla gościa co pisać nie potrafi, nie potrafi zrobić dobrego zdjęcia. Padlina na zdjęciach, a reszta że jest pięknie! Prawdą jest, że na tym portalu nie jest istotne to co w wędkowaniu jest najważniejsze, liczy się portalowe kolesiostwo oraz to że za zgrzewkę zanęty wiele portalowych idoli da z siebie zrobić eksperta, którego prócz tego portalu wszyscy mają w nosie bo nic nie reprezentują. (2015-12-17 21:39)
Pike89Pike89
+1
Do kolegi ----> Kristoph1 Przykro jest mi niezmiernie że łowię w miejscach gdzie podbierak jest dla mnie tylko utrudnieniem w dotarciu do miejscówek. Stawy na których łowię to miejscami błoto(dosłownie dawne wyrobiska kredy), gdzie rośnie również w cholerę małych wierzb, cały tumult pokrzyw i innej roślinności przez którą MUSZĘ się przedrzeć - stąd zdjęcia ryb przy wędce, na dość małych miejscówkach. Zdjęcia robię telefonem więc jakość też może pozostawiać trochę do życzenia. Najważniejsze, ryby wracają do wody !!! Czasami owszem zabieram ryby ze sobą ale są to albo wymiarowce(czasami też mam ochotę zjeść rybę - nie jest to nagminne, rabunkowe) albo ryby które nie będą w stanie dalej funkcjonować w środowisku(uszkodzone skrzela), duże ryby idą spowrotem do wody, inni też mają pełne prawo z nimi powalczyć i dać im szanse rozmnażania się. Kolegę zapraszam do opublikowania swoich czysto etycznych zdjęć i wpisów. Wszystkim innym dziękuje za pozytywny odbiór :) Połamania kija ;) ! (2015-12-18 00:45)
rysiek38rysiek38
+1
Nie martw się mnie też tu kilku nie lubi albo jeden o wielu wcieleniach (ciele akurat pasuje) mam dwa+ a na drugi dzięń już np'minusik i to nawet za bardzo neutralne komentarze , :-) (2015-12-18 17:02)
Dos equis xxDos equis xx
0
Zazwyczaj z Kristoph1 sie nie zgadzam ale tu ma rację (2015-12-19 19:29)
Alister Alister
0
Kristoph1, wyluzuj nieco. Wbrew głoszonym pogłoskom, ryby to nie muchomory i nadal są jadalne. Ciekaw jestem czy z takim samą troską, podchodzisz do losu kurczaka czy prosiaka, który w postaci fileta z piersi, czy też schabowego podany jest Ci na talerzu. Być może więcej ryb w życiu wypuściłem, niż niejeden złowił, można mi wierzyć lub nie, wisi mi to. Proszę was o jedno, nie dajcie się ogłupiać żadnym bzdurnym ideologiom nowoczesnego wędkarstwa. Chcecie ryby wypuszczać w 100%, wypuszczajcie, wasze prawo. Nie piętnujcie jednak wędkarzy, którzy łowiąc zgodnie z zasadami i przepisami wędkarskiej sztuki, cześć z nich zjedzą. Co jest w zgodzie z prawem natury i dziejami ludzkości. Czy to aż takie obrazoburcze? Dla Pike89, czwórka. (2015-12-20 19:27)
Dos equis xxDos equis xx
+1
Alister dorobiłeś jakąś dziwną teorię do prostych słów. Po co usiłujesz znaleźć coś miedzy wierszami skoro tam nic nie ma. Kristoph1 skomentował zdjęcia szczupaków a nie zabieranie ryb do domu. Zdjęcia są brzydkie i koniec dyskusji. Po co z jakimś wypuszczaniem ryb wyjeżdżasz. Można pokusić się o stwierdzenie że trolujesz tu i próbujesz wywołać kłótnie wkładając innym w usta słowa których nie wypowiedzieli. (2015-12-20 19:39)
Alister Alister
0
Kristoph1 napisał: "trzymane w rękach zezwłoki szczupaka ". Pogardliwie i to mnie zainspirowało (czyt. zezwłoki kurczaka, prosiaka). Pewnie gdyby Pike 89, złowił dla tzw. "sportu"!!? byłby szlachetnym łowcą. A propos Twoich aluzji, dyskusji nigdy za wiele, żeby sobie niektóre kwestie wyjaśnić. (2015-12-20 20:39)
Dos equis xxDos equis xx
0
To może przeczytaj początek pierwszego zdania Kristoph1. "Nie jestem za tym by nie wziąć jakiejś ryby na kolację" przeczytałeś to po czym piszesz: "Wbrew głoszonym pogłoskom, ryby to nie muchomory i nadal są jadalne", "Chcecie ryby wypuszczać w 100%" jak to sie ma do pierwszego jego zdania? Albo nie przeczytałeś ze zrozumieniem i poniosły cie emocje albo trollujesz. (2015-12-20 20:50)
Alister Alister
+1
Idę na kompromis - poniosły mnie emocje. Pytanie - czy wszystkich niewygodnych adwersarzy posadząsz o trollowanie? (2015-12-20 22:52)
LeoAmatorLeoAmator
0
Uważam iż lepiej zrobić zdjęcie średniej jakości i wypuścić rybę niż ustawiać się z nią do zdjęcia , szukać odpowiedniego światła i tła męcząc ją przy tym niemiłosiernie . Mi też czasami zdarza się robić fotkę zdobyczy leżącej na trawie . Po prostu jestem na rybach z reguły samotnikiem i inaczej jest mi ciężko zrobić jakąkolwiek fotkę, a robiąc fotki telefonem ciężko jest znaleźć odpowiedni "statyw ". (2015-12-21 23:05)
LeoAmatorLeoAmator
0
Kristoph1 nie rozumiem Ciebie, jak mi gdzieś towarzystwo nie odpowiada to je po prostu ,sam z własnej woli opuszczam i na nikogo się nie oglądam. Nieuleczalna choroba zwana też WĘDKARSTWEM ma tyle niuansów iż każdy z nas przechodzi ją z trochę innymi objawami. (2015-12-21 23:19)
rysiek38rysiek38
+1
No i mamy znowu tzw.(pierdolenie o szopopenie) wpis o jednym a komenty o drugim,co ma piernik do wiatraka a co do zabrania ryby ? tu powiem jedno wszystkim c&r co spałaszują tradycyjnego karpika na wigilie-wole zaraz po zlowieniu walnąć jedną sztuke w łeb niż mieć świadomość ze zwierze cierpiało kilka tygodni walane z kata w kąt. P.S. fota ma być dowodem a nie sciemą NP.wypuszczeniem ryby na żyłce (2015-12-23 00:15)
rysiek38rysiek38
0
Leo - jak zwykle ująłeś temat dosadnie ale jakże konkretnie - rzekłbym że to wisieńka na torcie,oczywiście chodzi o twój komentarz Po0dpisuje się pod nim wszystkimi członkami .PDK! (2015-12-23 23:05)

skomentuj ten artykuł

 





Sklep wedkuje.pl

Spro Red Arc Legend