Zaloguj się do konta

Szczupaki z Błądzimia

Wszyscy wiemy, że 1 maj to początek sezonu na szczupaka a ci co mają łódki to także początek połowów z łodzi:-). Początek sezonu i problemy. To brak czasu i łodzi, która została w Pucku u znajomych. W kwietniu jeździłem na trocie nad Zatokę Pucką. I nie chciało mi się za każdym razem jej holować 200 km w jedną stronę. Ale 2 maja jadę po nią i próbuję coś jeszcze na Zatoce złowić. Ale nic!!! Nawet brania:(. Trocie wypłynęły już z Zatoki, bo woda za ciepła. A belony jeszcze nie wpłynęły. 3 maja za to już z przyjaciółką pływamy po jeziorze w Błądzimiu. Przepięknie:-). Ciepło i temperatury letnie! Trzciniaki i kukułki umilają wypoczynek. Zapach zieleni i kwiatów rajem dla nozdrzy. Bajecznie! Jakby to było już lato, pływam w samych majtkach. Kilka małych szczupaczków na gumki otwiera mi sezon na zębacze. Nie muszą być od razu taaakie sztuki. Na początek wypoczynek i kąpiel kilku ripperków oraz znikające ogony wypuszczanych ryb w zupełności mi wystarcza:-). W piątek 4 maja po pracy jadę sam na to samo jezioro. Woduję łódkę równocześnie ze strażą rybacką. Widać dostali wezwanie na konkretne siatki. Płynę pod wyspę i na dzień dobry szczupak 68cm i 1.56kg. Chudy ale pięknie wybarwiony. Miałem jeszcze kilka małych esoksów, które wróciły obowiązkowo do wody. Z daleka widzę wracającą łódkę strażników. Kierowca samochodu wyjmuje worek. Czyli coś do niego będą pakować. Jakieś siatki w końcu zmienią właściciela:-). Ściemnia się. Dopływam do brzegu i jakiś wędkarz pyta się czy coś jeszcze dołowiłem. Bo widział jak holowałem tego pierwszego mojego szczupaka. Jemu też przy wyspie przy samej łodzi się przewinął szczupak z 3 kg i to późno wieczorem. Podsumował, że te duże to właśnie biorą podczas pełni Księżyca. Takiej opinii to jeszcze nie słyszałem... Ale faktycznie, kiedyś z kuzynem kończyliśmy łowy na Zalewie Koronowskim podczas pełni Księżyca i on złowił szczupaka 75cm, który miał pusty żołądek. Czyli swoje żerowanie zaczął po zachodzie słońca a o wschodzie Księżyca w pełni... Może coś w tym jest;-). Wracając do weekendu majowego i znów peszek. Niestety, weekend kończący tę długą labę u co niektórych u mnie jest zajęty ślubem w rodzinie. I na dodatek strasznie się ochładza. Za to w poniedziałek po pracy znów jadę na jezioro w Błądzimiu. Zimno, ale gdy wychodzi słońce i nie wieje to robi się nawet ciepło w tych ciuchach wędkarskich. Od wyspy zaczynam obrzucanie gumami. Tym razem zupełnie nic. Płynę pod brzeg stałego lądu i rzucam wzdłuż trzcin. Łowię króciaka, za chwilę następnego. Wygląda przyzwoicie ale nawet go nie mierzę. Tylko zaznaczam sobie ślad ryby na dnie łodzi. Wypuszczam zębacza wierząc, że na pewno nie ma wymiaru. Bo widzę świeży ślad po haku w pysku ryby po innym wędkarzu. Śmieję się sam do siebie, że szczupak miał szczęście do uczciwego wędkarza, bo już raz został wypuszczony do wody. Mierzę ślad na dnie łodzi, który ma 48cm. Wpływam w miejsce jeziora zwane Nurowem gdzie głębokość sięga maksymalnie do 2-3metrów. A jezioro Błądzimskie słynie z głębin do 40 metrów. Łowię 3 krótkie szczupaczki. Zachód słońca i narastające zimno mnie wygania w drogę powrotną na przystań. Wszystkie ryby zostały złowione na gumki perłowe robinsona 9cm. Wracając koło wyspy mimo przejmującego zimna zachciewa mi się jeszcze raz obrzucać to miejsce gdzie miałem 3 dni temu tego 68cm szczupaka. I nic. Jestem cienko ubrany i już z zimna się cały trzęsę. Ale nie odpuszczam sobie ;-). Zmieniam kolejno gumki...perłowa i nic. Potem żółta fluo i też nic. Przy trzcinach z reguły te wszystkie szczupaki brały i te rzuty się teraz nie sprawdzają...Chyba jest już za ciemno. Zakładam białego ripperka z czarnym grzbietem, który celnie trafia przy trzcinach. Kilka ruchów korbką kołowrotka i branie!!! Ryba stawia się i szaleje na całego. Nurkuje do dna... Po kilku odjazdach podbierakiem wydobywam tego szczupaka! Mierzę i ważę wagą na chwytaku. Ryba ma 73cm! Waży 2,48 kg. Chudzizna bo to po tarle. Jestem w lekkim szoku. W 2011 nie miałem szczęścia do większych szczupaków i 67cm to było wszystko na co mnie było stać;-). A w tym dwa wymiarowe i mają więcej niż ten największy sprzed roku. Czyli 68cm i 73cm. Chyba to ten o którym wspominał 3 dni temu wspomniany wcześniej wędkarz. Hol i samo złowienie tej ryby nieco mnie rozgrzewa. Ale ręce się trzęsą od zimna i plecy bolą od chłodu. Jednak duma mnie rozpiera. Gdybym na łodzi pływał z kimś to z powodu zimna i ciemności musiałbym kończyć to łowienie dużo wcześniej. Gdybym uległ własnej słabości i darował sobie to miejsce też nie miałbym powodów do zadowolenia. A często mimo wielokrotnych i wytrwałych starań często wracało się pokonanym. Tym razem jednak wytrwałość i wiara w sukces zostaje nagrodzona:-). Może jednak to ta pełnia tak późno wygania większe zębacze na żer;-)

Opinie (5)

marzena68

Opowiadanie na 5+ i gratulacje za złowione ryby i życzę dalej takiej wytrwałości ! [2012-05-12 21:57]

kostekmar

Gratuluję takiego pięknego otwarcia sezonu. Ja za wymiarowym szczupakiem pięć dni ganiałem od początku sezonu, a tutaj proszę raz a dobrze. Ciekawie się czyta takie przygody. Piątal i połamania. [2012-05-13 10:58]

kwas1423

Ładny szczupak. Zostawiam 5. [2012-11-07 20:12]

Lipkor

Pewnie kiedyś się spotkamy na zalewie, pozdrawiam i ***** [2013-07-05 22:51]

grisza-78

Piąteczka za wspaniałe przeżycia i całkiem przyzwoite szczupaki. Pozdrawiam serdecznie! [2014-07-05 16:11]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…