Zaloguj się do konta

Szwecji nie będzie

Po czym wnoszę? Zawodowo zajmuje się ochrona środowiska – to w roli wyjaśnienia. Często ot choćby na tym portalu czytam płacze rzewne: że ryby nie biorą, że PZW nie zarybia, że jeno okonki i płotunie dłubać da się. Smutna wędkarska rzeczywistość wyrybionych zbiorników podważa sens łowienia. Pozostaje achanie: „ach we Szwecji to panie mają szczupaki metrowe potwory”, „ach jakby to było w Polsce, ach….” ”W Polsce to tylko kłusownicy, rybacy, niedostateczne zarybienia, PZW co kradnie składki, gdyby jeno ktoś się do roboty wziął” – acha spora część wędkarzy.

Śmiem twierdzić, że co by PZW robiło bądź nie robiło to i tak „Szwecji u nas nie będzie”. Kilka ważnych spraw przekreśla jakiekolwiek nasze marzenia o rybnych zbiornikach. Powodów jest wiele, pozwólcie opisze tylko trzy z nich i to dość skrótowo.

Sprawa nr. 1 ilość Polaków na kilometr kwadratowy. W ekologii jest taki termin jak antropopresja – wpływ człowieka na środowisko (zarówno pozytywny jak i negatywny). Porównując stopień zaludnienia od razu widać że Szwedzi mają mniejsza ilość ludzi na kilometr kwadratowy. Mniej ludzi mniejsza presja wywierana na zbiorniki wodne. Tymczasem w Polsce prawie każde jezioro posiada już jakąś infrastrukturę pseudo turystyczną (domki, działeczki itp.) Każdego lata olbrzymia ilość ludzi jeździ wypoczywać nad jeziorami.

Wpływ turystyki na ekosystem małych jezior jest przerażający. Nie oszalowane szamba osiedli domków powodujące wzrost żyzności wody, co powoduje pojawienie się sinic (zakwity wody). Zaśmiecenie brzegów (to także sprawka kolegów po kiju) . te wszystkie czynniki wpływają na jakość wody, czy warunki rozwoju organizmów w jeziorach.

Sprawa nr 2
Presja wędkarsko/ kłusowniczo/ rybacka. Zwalamy na innych kłusowników, rybaków, mięsiarzy. Sami własnej d…y nie widząc. Ilości osób zajmujących się łowieniem w naszych wodach są przerażające. Często trudno znaleźć miejscówkę. Nie jestem przeciwnikiem łowienia w końcu jestem czynnym wędkarzem. Jednak prawda jest przeciwko nam. Walimy tony zanęty nie wyjadanej przez ryby. Rozkładająca się zanęta przyczynia się do zakwitów wody, przez co np.: przyduch czy wymierania gatunków o niskiej tolerancji na brak tlenu.

Zastanówmy się nad jednym ile ryb przez działania nas wędkarzy jest co roku zabieranych – wychodzi podejrzewam dziesiątki tysięcy ton w skali całego kraju. Ba często polujemy na drapieżniki które są ważnym elementem drabiny pokarmowej, nie przepuszczając żadnemu pasiastemu czy cętkowanemu drapieżcy. Dołóżmy do tego kłusownictwo czy dzikie rybactwo i mamy klops. Kupa ludzkiej pazerności: wędkarskiej, kłusowniczej czy rybackiej…. efekt prosty wyrybione wody, pełne skarłowaciałych roślinożerców. I żeby nie było sam święty nie jestem, fanatykiem C&R nie jestem.

Sprawa nr 3.
Polityka PZW
'Nie ma co łapać wpuścicie karpie, karpie dobre są….do łowienia.' Bo na pewno nie do zarybiania. Karp się przeca u nas naturalnie nie rozmnaża, więc po co nim zarybiać? A już wiem karp tani jest, dużo kroczków można kupić w gospodarstwach hodowlanych … Karp to podstawa naszego przemysłu, lubimy łowić karpie. Zarybienia linem są trudniejsze, droższe i mniej akceptowane przez członków PZW. Karp jest bezpieczny w zarybieniach - jak seks w kondonie, każdy go akceptuje nikt nie unika. Wymiary ochronne i limity - kto ich przestrzega, kto o nich pamięta, no i kurde kto o nich pisze. Właściwie to ilu z nas wędkarzy ma świadomość po cholerę one są?
Teorie PZW o szkodliwości górnych widełek wymiarów ochronnych, o tym że 80 cm szczupale są niepłodne... bajki, bajki, bajki… Ludzie wolicie łowić 40 taki czy 80 tki? Proste.
Prawda?

Epilog
Łowię z brodzenia spingiem, 8 cm gumka na lekkiej główce co chwilę myszkuje przy trzcinach. Po chwili czuję jak coś przytrzymuje kopytko, jednak po chwili puszcza. Zatrzymuje przynętę, chwilkę czekam potem podrywam do góry – gwałtownie. Ryms siedzi, czuje pulsujący ciężar. Walczy jak mały szczupak, zajadle ledwie przez kilka sekund. Wczepiam cętkowanego przy brzegu, mierzę, równiutko 45 cm. Obok siedzi wędkarz z dwoma gruntówkami, „I co szczupak?” pyta.
„A tak szczupak, nie miarowy, tylko 45 cm” odpowiadam.
„Jak to nie miarowy przecież wymiar to 45 cm!” odpowiada wędkarz.
Spokojnie wypuszczam krokodyla, szczupak odpływa. Podchodzę do stanowiska wędkarza i paluchem pokazuje na tablicę informacyjna PZW pod którą ów jegomość się rozłożył. Na tablicy jak byk pisze: „Wymiar ochronny szczupaka 55 cm….”

Opinie (51)

baloonstyle

Świetnie napisane. zgadzam się z tym co piszesz że jest zbyt duża ogólna presja ludzi zainteresowanych rybami ( rybacy, wędkarze, kłusownicy ) Co do ryb nie narzekam  na nie, jeżdżę tylko na Wisłę i tam można połapać poważną rybkę. Piąteczka to mało za ten wpis :)) Pozdrawiam serdecznie :)) [2011-01-31 09:42]

użytkownik

Wreszcie coś konkretnego i godnego uwagi, artykuł kolegi skłania do refleksji mam nadzieje że nie tylko mnie pozdrawiam i daje ***** za trzeźwe spojrzenie sprawę. [2011-01-31 10:34]

jarluk

***** [2011-01-31 10:39]

dyjes

Jeden z lepszych artykułów jaki czytałem na tym portalu...:) [2011-01-31 10:49]

Samotnik

Zgadzam sie z kolegą  baloonstyle piąteczka za ten wpis to o wiele za mało !!  Kolego  magnez  wielkie brawa ode mnie za ten  artykoł .  Powinien być powielany i na każdej tablicy  ogłoszeniowej   PZW i kół widniec . Moze  wtedy   część wedkarzy zrozumiela by   o co tak naprawde chodzi  oprocz   wycjągania  ryb z wody. Pozdrawiam. [2011-01-31 10:51]

użytkownik

Całkowicie się z Tobą zgadzam, w szczególności utkwiło mi:"Sprawa nr 2 Presja wędkarsko/ kłusowniczo/ rybacka. Zwalamy na innych kłusowników, rybaków, mięsiarzy. Sami własnej d…y nie widząc. Ilości osób zajmujących się łowieniem w naszych wodach są przerażające. Często trudno znaleźć miejscówkę. Nie jestem przeciwnikiem łowienia w końcu jestem czynnym wędkarzem. Jednak prawda jest przeciwko nam. Walimy tony zanęty nie wyjadanej przez ryby. Rozkładająca się zanęta przyczynia się do zakwitów wody, przez co np.: przyduch czy wymierania gatunków o niskiej tolerancji na brak tlenu."Naokoło każdy pisze jakie to wspaniałe zanęty produkują firmy X, Y czy Z, każdy minimum po 1-2 kg kupuje na 3-5 godzinną zasiadkę, pellet, kulki karpiowe, kilogramy kukurydzy...Czy  to jeszcze amatorski  ???  połów ryb ???Pozdrawiam [2011-01-31 10:56]

salmo

....krótko i konkretnie ! [2011-01-31 11:36]

mars28

Mało takich głosów ,mimo,że my wszyscy/prawie/o tym wiemy !Więc gratuluję 

Z jedną tezą nie moę się zgodzić.Zaludnienie w Polsce nie należy do najwyższych w Europie.Mieszkałem ponad rok w Niemczech.W tych ,jeszcze wtedy,zachodnich.Jeżdżąc bardzo dużo po tym kraju naoglądałem się rybnych rzek.Pstrągi,szczupaki,brzany...Zaludnienie w tym kraju przekracza pewnie o połowę nasze,a ryby są.Rzecz chyba w mentalności . Naszej,szwedzkiej,niemieckiej.

 

[2011-01-31 11:48]

zdrapek

Co do zakwitów i naszej "polskiej" bezmyślności to się zgadzam. Co do zarybiania karpiem to tutaj też większego sensu poza finansowym i dla spokoju PZW nie widzę. Sam karp jednak już na tyle się przystosował, że w naszych wodach rozmnaża się jeśli znajdzie dogodne warunki (jeden z takich zbiorników mam pod nosem - spory kawał wody). Naturalnie to są wyjątki, ale jednoznaczne powiedzenie nie rozmarza się nie są prawdą. Jeśli rybka ma wymiar ochronny np. 45cm to rybę o takiej długości bezwzględnie trzeba wypuścić. Dopiero powyżej tego wymiaru możemy decydować o jej dalszym losie, każdy według własnego uzania.Za poruszenie istotnego tematu ***** [2011-01-31 11:54]

Kamik

Niezły jesteś koleś:P Do naszego kraju trzeba się przyzwyczaić. W Szwecji cieszą się dopiero z metrowego szczupaka. A ja się ciesze jak w ogóle coś złowię:P I nie jest źle. ,, ...Ilości osób zajmujących się łowieniem w naszych wodach są przerażające.,, To teraz powiedz połowie Polskich wędkarzy żeby przestali łowić, albo jakieś losowanie. Sam byś nie zrezygnował. Trzeba się przyzwyczaić i żyć dalej. poz **** [2011-01-31 13:41]

użytkownik

Super, że Kolega poruszył problem idiotyczych zarybień karpiem. Przecież ta ryba czyni tylko spustoszenie w naszych zbiornikach, szczególnie jeziorach. Ale się ładuje tony tych rybek tylko po to aby wędkarze nie narzekali, że nie ma zarybień a karp najtańszy i ma duże przyrosty. Ale już nikt nie myśli o tym co ta ryba wyprawia z roślinnością podwodną, jaki ma duży wpływ na ekosystem i jak mocno przyczynia się do eutrofizacji. O tym się nie myśli bo najważniejszy jest efekt, a najlepiej natychmiastowy efekt. Pozdrawiam myślących i dbających o przyszłości naszej rodzimej przyrody! [2011-01-31 14:11]

broz4

Genialnie opisany artykuł ty kolego jesteś jakimś nauczycielem języka polskiego normalnie aż chce się czytać szkoda tylko bo miałem nadzieje że chociaż zdjęcia z takich wypraw zobacze. [2011-01-31 14:30]

mlotek2222

Super artykuł to co piszesz to szczera prawda daję piąteczkie.Jezeli się bendzie brało każdą rybę do domu to wkrutce nic nie zostanie .Pozdrawiam [2011-01-31 14:36]

użytkownik

dobrze i na temat prawda jest niestety bolesna , u nas jest masa mięsiarzy nie pszepuszcza nawet 10 cm płotce czy okonkowi , a o innych drawpieżnikach nie wspomne ***** [2011-01-31 15:01]

adler

Brawo , brawo . Niestety wielu z NAS się nie przyzna że to ich dotyczy , 

nic to po przeczytaniu tego artykułu zaboli nie jednego . Oby tylko pozytywnie . 

Gratuluję i podpisuję się ( piąteczkami ) pod  " NAGĄ PRAWDĄ O NAS SAMYCH " .

[2011-01-31 15:34]

drapierzca

masz rację i 5 :-) pozdrawiam [2011-01-31 15:36]

bonek18

Też mi się podoba artykuł.Szkoda że nie wszyscy to rozumieją tak jak to napisałeś.Ja to popieram w 100% i mam nadzieje że ten wpis poruszy wędkarzy"tych co lubią dużo ryb zabrać" [2011-01-31 16:00]

wąsaty

świetnie to ująłeś ADLER, a odemnie, autorowi  tego artykułu za poruszenie "niewygodnego" tematu daję  *****. [2011-01-31 16:03]

kiwaczek

Zgadzam sie z Kolegą niżej. [2011-01-31 17:29]

kaban

Poruszony został problem piramidy pokarmowej i szczytowych drapieżników z czym absolutnie się zgadzam.Narzekamy na eutrofizację naszych wód,ale garstka myśli skąd się to bierze.Dozwolona ilość drapieżników do wzięcia zgodnie z RAPR to paranoja.Nie piszę tego dlatego,że jestem spinningistą i takie właśnie łowię,a chciałbym żeby innych było mniej.Najważniejsza jest tzw. równowaga biologiczna,zdrowy ekosystem i dany biotop.Co łowisko wygląda to inaczej,z czym niestety nasze chore przepisy nie mają nic wspólnego. [2011-01-31 17:51]

Artur z Ketrzyna

Nie będę się wypowiadał na temat Karpia bo ładnie opisał to Tomas81.Ale z tym "Presja wędkarsko/ kłusowniczo/ raybcka." to powiedział bym tak odłów ryb przypada; rybacy 50-60%, kłusownicy 25-35%, wędkarze tylko 10-20% odławiają populacji ryb. Bo nawet ci wędkarze co nie przestrzegają wymiaru czy limitu albo łowią bez zezwolenia to też kłusownicy.Co do polityki naszego PZW to bezmyślne zarybienia wód  obcymi gatunkami, lub też tylko wybranych akwenów i zezwalanie by na wodach przeznaczonych do wędkowania odławiali rybę rybacy którzy nie przestrzegają wymiaru i limitu swoich odłowów jak kłusownicy. Tu jest setno spadku pogłowia ryb. Bo prawdziwy wędkarz nie zagrozi wodzie którą kocha... [2011-01-31 19:13]

an2212

Bardzo dobry artykuł, w pełni się zgadzam. Tak to już w Polsce jest i chyba jeszcze długo tak będzie , czego kolegom i sobie nie życzę. [2011-01-31 19:16]

Zielony80

Świetnie napisany artykuł 5

Czy wyciągniemy z niego wniąski? Oby tak, życzę tego wszystkim.

Pozdrawiam

[2011-01-31 19:27]

konik777

WITAM CO Z TEGO ZE WSZYSCY POPIERAMY ARTYKUŁ KOLEGI JAK PZW NIC Z TEGO SOBIE NIE ROBI ONI SĄ CZYŚCI PRZECIEŻ ZARYBIAJĄ ALE CZYM KARPIEM. CZEMU NIE ZAMKNĄ ZBIORNIKA NA JAKIŚ CZAS AZ TA RYBA SIĘ ROZEJDZIE TYLKO  OD RAZU BO BIERZE .TAK SAMO INNE GATUNKI RYB JAK NIE BĘDZIEMY ZARYBIAĆ TO TA RYBA KARŁOWACIEJE POWINNI ODŁAWIAĆ I  MIESZAĆ WTEDY BĘDZIE RYBA OCZYWIŚCIE POWINNA ZMIENIĆ SIĘ POLITYKA WĘDKARZA  NP CO Z TAKIEGO KARPIKA 30 cm ALE NIE WAŻNE BO TO RYBA I SIEDZĄ MIĘSIARZE AŻ SIĘ SKOŃCZY A POTEM PŁACZ NIE BIERZE BO CO MA BRAĆ. A ZASADA ZŁAP I WYPUŚĆ JAK BY TAK WSZYSCY ROBILI TO BYŁA BY TA RYBA WSZĘDZIE BYŁO BY O WIELE MNIEJ MIĘSIARZY PRZECIEŻ ŁOWIMY DLA PRZYJEMNOŚCI PODOBNO ? O KONTROLACH TO JUŻ NIE WSPOMNĘ ŁOWIĘ JUŻ PARĘ LAT A KONTROLOWANY BYŁEM TYLKO 5 RAZY.MOŻNA TU WYMIENIAĆ WIĘCEJ ALE MY WĘDKARZE WIEMY ZE PZW MA NAS W D...E TYLKO PŁAĆ I PŁACZ POZDRO [2011-01-31 19:28]

zorro

Bardzo wiele mądrych słów zostalo powiedzianych w tym artkule. Gratuluje Krzysztofie znajomości tematu, oraz trafnych spostrzezeń. Miło sie czyta rzeczy które nie są bezpośrednio powiązane z samym wędkarstwem - a tak nam wędkarzom - bliskie...

Szwecji nie będzie, masz rację, i to w 100%... nie będzie nawet holandii czy niemiec... dopuki będziemy biednym, gęsto zaludnionym krajem, gdzie wędkarstwo często mylone jest z rybactwem... smutne ale prawdzie...

Pozdrawiam Serdecznie

ps. życze samych szczupaków 55+ :) no kill:)

[2011-01-31 20:00]

Chomikus

Bardzo dobry artykuł w 100% się z tobą zgadzam ***** [2011-01-31 20:21]

Bugowy Lowca

co do punktu 1 i 2 nie masz pan racji.Obecnie jestem od pewnego czasu w holandii tu przypada więcej ludzi na metr2 niż w szwecji i w polsce razam.Tu wędkarze sypioł2 kg zanęty max plus nie ograniczona ilość robaków kukurydzy itp.To nikomu nie przeszkadza bo zbiorniki są systematycznie zarybiane jak i odławiane w celu ustalenia którym gatunkiem zarybiać,wędkarzy jest tu tyle samo co w polsce(tylko tu nikt białej ryby nie zabiera,w szwecji zresztą też mało kto zabiera ryby z łowiska jest to sport).Polacy są przyzwyczajeni do tego że co złapałem to zabiorę i to jest główny powód do tego że u nas nie będzie szwecji a nie pierd....e że woda że wczasowicze że to i tamto.Mój dziadek wędkował  przeszło 60 lat i mówi że skala kłusownictwa i tak nie jest taka duża jak w czasach prl,a wtedy w polsce i jesiotry były a teraz jest dużo sklepów wędkarskich a ryby albo, zrobiły się za sprytne albo po prostu ich już nie ma w takich ilościach jak 30 lat temu.Jestem za bogatszym zarybianiem zbiorników PZW i zatrudnianie większej ilości strażników wtedy na pewno nie trzeba by było jeżdzić na szczupaka do szwecji a na karpiowate do holandii!!!! [2011-01-31 20:46]

Irus369

Zgadzam się z przedmówcą. Artykuł na 3, ponieważ... jak na wstępie. [2011-01-31 20:57]

kostekmar

Zgodzę się z przedmówcami i tymi co są za i tymi co są przeciwko. Prawda i tak leży gdzieś po środku. Dojście do wspólnych, konstruktywnych wniosków jest trudne, a w szczególności w tak zacietrzewionym społeczeństwie. Nie umiemy się dogadać na dłuższą metę i tyle. [2011-01-31 21:37]

kostekmar

Zgodzę się z przedmówcami i tymi co są za i tymi co są przeciwko. Prawda i tak leży gdzieś po środku. Dojście do współnych, konstruktywnych wniosków jest trudne, a w szczególności w tak zacietrzewionym społeczeństwie. Nie umiemy się dogadać na dłuższą metę i tyle. [2011-01-31 21:37]

lucjan50

Szwecji nie bedzie bo nie zmienimy naszych narodowych przywar, mentalnosci ukształtowanej przez ostatnie wieki popapranej historii. Zabory, sanacja elit, i noc komunizmu wykształciła w nas okreslone postawy. Władza to oni a z "onymi trzeba walczyć. Prawo ustanawiają "oni" dlatego trzeba je omijać. To prawda że "oni" pochodzą od nas i wpełni sobie na takie reakcje "ludu" zapracowali. Do tego dodać jeszcze trzeba wychowanie Koscioła Katolickiego, które jakoś byc może przez swój barokowy charakter przez wieki w Katolikach nie wykształcił upodobania do skromnosci i pracowitosci a przede wszystkim poszanowania dla cudzej własności. Wystarczyo odwiedzić społeczności wychowane przez koscioły reformowane. Drogi bez dziór, proste chodniki, czysto i porządek, rower można zostawić na ulicy (szok). Teraz to sie na szczeście zmienia coby nie powiedzieć pod wpływem przynalezności do UŁ. Pewne standarty są na nas wymuszane, ale wiele przyzwyczajeń pozostaje.

Zmorą naszego "wedkarstwa" jest jego zbyt łatwa dostepność i pasywne modele spedzania wolnego czasu. Wynika to oczywiście z niskiej zamozności.

Można by tak jeszcze długo, ale po co?

Sa wśród nas "wedkarze", którzy spedzają nad wodą po 200 dni w roku. Zakładając że w 50% tego czasu ryba żeruje, ile ryb mozna wyjąc z wody?

Czytałem opracowanie doktoranta Olsztyńskiej uczelni dotyczace presji wedkarskiej na kilku mazurskich jeziorach. Autor powoływał sie na zebrane dane i podawłał przykłady "wedkarzy" wyławiajacych rocznie ok pół tony ryb.

Cóz więcej.        

[2011-01-31 21:54]

magnez

Dzięki za opinie, zarówno te na tak jak i nie zgadzające się w pełni z moimi tezami.Ważne, że temat ruszony, głowy też.Taki przyświecał mi cel pisząc ten skromny felietonik.Pozdrawiam:) [2011-01-31 22:54]

majsterek09

Brawo za świetny artykuł tylko zatanawia mnie jedno czy ktoś w tym kraju to zmieni?? odpowiedź jest prosta -NIE! To my ludzie wszystko niszczymy czasem nawet nie świadomie dla własnego dobra, zapotrzebowania oraz satysfakcji, nie każdy potrafi docenić i uszanować to co nas otacza, większość patrzy na to aby mieć super fure i się nią wozić tak samo jest z PZW, patrzą tylko jak nabrać od ludzi pieniędzy a w zamian wpuszczą "kilka karpi" Może powinniśmy zrobić rewolucje jak w Egipcie?? tylko my polacy mamy tak że potrafimy dużo gadać... [2011-02-01 08:37]

Rudi

A ja proponuję w każdym okręgu zrobić po 3, 4 zbiorniki z karpiem, niech chłopcy z różnych Carp Teamów łowią tam 10 razy na dzień te same choćby i 50 kilowe karpie, robią sobie zdjęcia i wypuszczają. Niech tam ładują tony kulek, peletu, zanęt, kukurydzy i co sobie tam zamarzą. Przy okazji mogą robić zawody kto ma szybszą łódkę do wywożenia zanęty i która ma większą ładowność. I tak na okrągło. Aha - niech im jeszcze wodę podgrzewają, żeby łapali cały rok (w niektórych zbiornikach nie trzeba). I tak w kółko. Prawie jak przy hodowli tucznika.A dla całej reszty (w tym mnie) wprowadzić czytelny i jasny Regulamin (bez corocznych wkładek z aktualizacjami) z sensownymi limitami i przepisami. I zarybiać zbiorniki naszymi rodzimymi gatunkami, bo co można uczynić wprowadzając obce widać chyba dokładnie na przykładzie sumika. Aha, do tego po zarybieniu zamykać zbiorniki na jakiś czas i wprowadzić limity wagowe wrzucanej zanęty (może teraz zbyt fantazjuję). Do tego najlepiej żeby była jak najbardziej naturalna. [2011-02-01 10:18]

Woa-VooDoo

Szwecja w polsce , śmieszne.Póki jest pokolenie ludzi , którzy biorą leszczyki i płoteczki po 15 cm i walą tego kilogramy to nic się zmieni. [2011-02-01 11:10]

seba32

Świetny artykuł za wpis piąteczka.Według mnie minie wiele lat  zanim coś zmieni o ile się zmieni ?.

[2011-02-01 19:59]

zdzich1

Witam!Czytając ten artykuł stwierdziłem że autorem jest młody wędkarz i autorami komentarzy również są młodzi lub bardzo młodzi ludzie.Ja nie mam nic do młodzieży ale pamiętam czasy kiedy była tak zwana gospodarka rabunkowa za komuny. Wędkarzy było wielokrotnie więcej niż obecnie.Wody były tak brudne że aż czarne.Strażników przyrody czy straży wodnej również znikoma ilość.A jednak ryb było bardzo dużo i wszyscy byli zadowoleni tak pod względem ilościowym jak i jakościowym.Jestem wędkarzem już ponad 40 lat.Urodziłem się i mieszkam na południu Polski w Zagłębiu Dąbrowskim i po mimo likwidacji wielu kopalń i hut które to były główną przyczyną degradacji środowiska jest coraz gorzej wręcz tragicznie jeśli chodzi o pogłowie ryb.Tak więc przyczyn zaniku ryb trzeba szukać gdzie indziej.Jeśli chodzi o mój region jedynym ratunkiem jest intensywne oraz planowe zarybianie rodzimymi gatunkami i zamykanie okresowe zbiorników.Natomiast jeśli chodzi n.p. o Warmie i Mazury to jak słyszałem od sąsiada który pochodzi z Mazur.Panoszą się tam mafie kłusowników którzy wyławiają wszystko jak leci,siecią czy prądem i nie ma na nich sposobu.Za artykuł i poruszony temak oczywiście 5-teczka.Pozdrawiam wszystkich wędkarzy i życzę sukcesów. [2011-02-02 16:41]

kitokno

W artykule jest napewno sporo prawdy i w większej części  można ją przypisać do wód stojących.Dlaczego jednak znikły ryby w wielu ciekach nie mogę pojąć, bo ani ilość łowiących ani zanieczyszczenia nie wzrosły a wręcz zmalały.Przykłady:1) Brda odcinek tzw.pstrągowy tuż przed Bydgoszczą- w latach 70-tych nie był pstrągowy pomimo górskiego charakteru rzeki.Łowiło tylu wędkarzy ,że trudno było spinnigiście znałeźć wolną przestrzeń między "grunciarzami".Ryb było naprawdę dużo a wybór gatunków niesamowity.Od grubej płoci przez świnki .brzanki ,brzany i klenie aż do dwuśrodowiskowych takich jak certa ,troć a nawet łosoś nie mówiąc o potężnych pstrągach potokowych i lipieniach.W tym czasie bardzo modne hodowle nutrii i fretek gęsto ulokowane były wzdłóż brzegów a ukryte i jawne ścieki prowadziły od nich prosto do wody.Z biegiem lat hodowle przestały być opłacalne ,przepisy i kontrole zmusiły do stosowania szamb bezodpływowych i stan wody bardzo się poprawił.Nadano w/w odcinkowi prawa wody górskiej ("psrągowej"),chyba jednak o 20 lat za późno.Nie było już ani śladu po świnkach,znikły jelce,kiełbie i brzanki,przestały się pokazywać stada cert na tarle,pozostało jedynie sporo klenia,trochę brzany i niedobitki pstrągów.Co najciekawsze już znacznie wcześniej zmniejszyła się liczba wędkujących na Brdzie a teraz w porównaniu z  opisywanym okresem  jest w granicach 30%.Co więc się stało z rybami skoro znacznie mniej łowiących  i ścieki mniej groźne a odcinek dostępny tylko dla spinningu i muchy.? [2011-02-03 17:10]

kitokno

 c.d.Drugim przykładem jest Wisła  w rejonie od Szczucina do Metanu( dalej nie znam) Jeszcze 15lat temu kiełbia nie uświadczyłeś,ale za to łowiło się grubego leszcza ,nizłą płoć a na spinning porządne sandacze.Czasem tylko łowienie przerwał najazd porządnego suma co rwał praktycznie każdą żyłkę do połowu innych ryb.Nie było też żadnych roślin wodnych.Doskonale pamiętam z jaką radością powitaliśmy pierwsze oznaki oczyszczania wody .Zjawiły się kiełbie i rośliny wodne.Byliśmy przekonani ,że przy takim stanie oczyszczania Wisły ryb będzie jeszcze więcej. Co się okazało znikły stada grubego leszcza,sandacza mimo wysiłków,nowszego sprzętu i doświadczenia można szukać ze świecą- pozostały niedobitki.Może ktoś powie ,że to presja wędkarzy i kłusoli- nie sądzę.W miejscach ,które odwiedzam od dawien dawna kłusowano na jeszcze większą skalę a wędkarzy raczej są podobne ilości.Rzeka oczyściła się co najmniej w 80% w porównaniu z tym śmierdzącym fenolem ciekiem ,który dawniej był bardzo rybny-dlaczego? [2011-02-03 17:31]

arekde

Brakuje nam bohaterów i tabliczek PZW...... [2011-02-03 21:12]

jozekgaluszka

Bardzo fajny artykuł, szczególnie ciekawe zakończenie dotyczące rozmowy z innym wędkarzem co do wymiaru złapanego szczupaka, ciekawe ilu z nas wędkarzy widząc łowiącego koło nas wędkarza który bierze wszystko jak leci zwróci mu uwagę żeby przestrzegał limitów i wymiarów ochronnych złowionych ryb. Sam osobiście wyznaję jedną zasadę jak mam ochotę na rybę to ją zabieram jak nie to z powrotem do wody a że mało kiedy mam ochotę na rybkę tak więc zdecydowana większość wraca do wody i doskonale znam to dziwne spojrzenie innych wędkarzy gdy wypuszcza się piękną pełnowymiarową rybę z powrotem do wody. [2011-02-04 08:27]

mikeus

"I żeby nie było sam święty nie jestem, fanatykiem C&R nie jestem."Nie trzeba być od razu fanatykiem, można być po prostu wyznawcą... Mnie osobiście stać na to, żeby wędkarstwo było dla mnie sportem, a nie sposobem na wyżywienie rodziny.Czytałem gdzieś o propozycji, aby wysokość rocznej składki wędkarskiej wzrosła wielokrotnie, co zapewniło by pieniądze na sprawniejszą ochronę wód, jednocześnie eliminując mięsiarzy, którym wykupienie pozwolenia nie będzie się po prostu opłacało. Nie wiem, czy jest to najlepszy pomysł, ale skoro PZW nie ma żadnego... [2011-02-04 12:21]

budki

bardzo dobry i pouczający artykuł,niestety mówiący całą prawdę o naszych zachowaniach przed i po wędkowaniu/oczywiście bywają wyjątki/ ale to co można zastać nad jeziorem przy pomostach woła o pomstę.....!!!!!!.Można,tylko prosić o refleksję wsystkich,którzy czytali twój artykuł i czekać na efekty w obronie jezior i przyrody.No cóż,tak tego Polaka skonstruowano,że widzi u kogoś pod lasem a u siebie pod nosem nie!!!!!!Gratulacje za artykuł!!!!! 5!!!! [2011-02-04 13:41]

kast

Jestem wędkarzem już ponad 40 lat.Byłem i łowiłem w Hiszpanii (4 lata),RFN(2 lata),USA(3 lata).Tam nie ma żadnego PZW,wykupuje się licencję,regulamin do ręki i się łowi!Tam nie ma też rybołóstwa  śródlądowego,PZW wyhodował sobie raka na własnej(wędkarskiej) dłoni!Ja wiem jedno-dopóki nie będziemy mieć swojego przedstawiciela w parlamencie,nic się w tej kwestii nie zmieni.Pewnie nie każdy z Kolegów wie,że miłościwie nam panujący prezes nazwiskiem Grabowski Eugeniusz jest byłym generałem sb,a tam trzeba było dobrze się zasłużyć,żeby tak  wysoko awansować.Więc czego można się spodziewać po tym gościu(?!),który przez wiele lat się ustawił na ciepłej posadce.Swego czasu do sejmu kandydował Jacek Kolendowicz,ale wędkarska brać go olała.Więc może spróbować jeszcze raz?!Najpierw rozmowa z samym zainteresowanym,a potem zbieranie podpisów,m.in. przez internet.Jeśli nie ruszymy naszych tyłków,jeszcze długo będziemy mieć bezrybne wody.Zobaczcie,co się dzieje w Egipcie-przez internet można wywołać rewolucję!A więc?!Wodom cześć! [2011-02-04 18:35]

bambusik

Coś w tym jest,delikatnie mówiąc.DO MIŁEGO [2011-02-06 19:59]

konradmaly

Gratuluję podjęcia tego tematu.Jestem zdania, że Szwecja jest w zasięgu ręki. Potrzeba wiele zmian nie tylko w PZW jako organizacji ale w nas samych wędkarzach. Sprawa 1 - nie da się powstrzymać postępu cywilizacji ale można zmniejszyć jej wpływ na środowisko lub znacznie spowolnić zgubny wpływ na środowisko. Działeczki, domki można i nawet trzeba skanalizować a następnie odsunąć je od linii brzegowej (prawo jest tylko kto egzekwuje!?). Tu jest niezbęna działaność PZW i nie tylko, naszymi sprzymirzeńcami są "zieloni" czy PZŁ. Jest nas ponad 700 tyś ludzi "zarażonych" pasją jest to potężna grupa nacisku na polityków tylko czy obecne PZW to rozumie. Patrząc na ostanie zmiany w przepisach, chyba mentalnie zostali w starym systemie.Bez grupy lobbystycznej i nowego spojrzenia na wędkarstwo - obecny zarzad PZW nie ma szans na wprowadzenie nowych form i metod zarządzania - temat woda można by doktorat z tego zrobić.Pytanie czy takie PZW jest nam do czegoś potrzebne? Odp. do zbierania składek!Sprawa 2 - na całym świecie jest tak, że najlepsze łowiska są dodatkowo płatne i czym lepsze łowisko tym droższe są licencje. Prywatne łowiska są rybne ponieważ tam wędkarz przyjeżdża po emocje i mięso i musi to otrzymać inaczej nie przyjedzie i interes padnie.Nasze łowiska czyli PZW też są rybne ale tam gdzie kontrola jest pernamentna. Ograniczone limity i podniesione wymiary ochronne. Jestem zwolennikiem wyznaczenia górnego wymiaru. Nie wiem po co wędkarzowi sum powyżej 10 kg? Do zjedzenia, przez ile dni bedzie go jadł? Niech ktoś mi wytłumaczy po co kumu zabrać do domu 10 leszczy po 1,5 kg każdy?Jak chce w słoiki niech kupi sobie w suremarkiecie one już są zabite. Cieszy mnie to że okręgi coraz częściej wprowdzają limity na okonie i podnoszą ich wymiar ochronny.Niestety na wodach PZW jest problem z egzekucją przepisów, myślę że każdy z nas poda wiele przykładów. Co zrobi PZW jesli nie radzi sobie z kłusownikami? Odp. zamknie akwen i wyrzuci wędkarzy a kłusownicy mają raj. Bierzmy przykład ze Szwedów, jak masz ochotę zjeść rybę to jedną możesz sobie na kolację zabrać reszta ryb wraca do wody i jest to zastrzeżone w regulaminie łowiska.Jak zarobić na wędkarzach? Odp. Pobrac składkę na zagospodarownie wód a następnie wydać rybaką pozwolenia na ich odłów przy użyciu sieci. Kto na tym zyskuje? Sami dajcie odpowiedź.Sprawa 3 - częściowo odpowiedziałem wcześniej ale chcę odnieść się do sparawy zarybień. Mamy ogromne doświadczenie w odtwarzaniu gatunku - Łosoć. Na powrót tej ryby do rzek państwo i PZW wydało ogromne pieniądze nie wspomnę zaangażowaniu i pasji ludzi. Kto na tym najlepiej wyszedł? Rybacy - we wrześniu wszystkie wejścia do nadmorskich rzek są obstawione labiryntem sieci, to co przejdzie ma szansę na rozród. Rybacy jak chcą na tych rybach zarabiać niech zbudą sobie baseny jak w Norwegii i niech chodują. Oczywiście jest to jeden z przykładów jak zarybiać i nie dać się okraść!Nie twierdzę, że rybacy są całym złem ale widzę nie logoczność postępowania Organów Rządu i PZW z jednej strony wkładamy pieniądze na odrodzenie rybostanu z drugiej pozwalamy na niekotrolowane i bardzo skuteczne połowy.EpilogDziś internet daje nam możliwość kontaktowania i organizacji w imię naszych interesów.Jednoczmy się wokół naszej pasji a zmiany wymusimu i będzie Szwecja!Pozdrawiam,Konrad Maly [2011-02-07 15:15]

Zl1512

 Jestem jeszcze niedoświadczonym wędkarzem,ale to co piszesz o wsypywanej zanęcie,  już zdążyłem zauważyć, często wędkarze mają olbrzymie wiadra pełne zanęty ,której jeżeli nawet nie wykorzystają w czasie wędkowanie, to resztę wrzucają do wody i w porach suchych zanęta często oblepia przybrzeżne rośliny, na których pięknie rośnie pleśń ,a dno tak zasłane kwaśniejącą zanętą, że zapach można wyczuć parę metrów od stanowiska.

 Ja  kupuję jedno kilgramowe worki gotowej zanęty i jakoś na parę godzin zasiadki mi to wystarcza,może nie mam oszałamiających wyników ,ale to raczej z mojego braku doświadczenia,a nie z braku zanęty,wiele razy wędkowałem zupełnie bez zanęty i rezultaty były czsami lepsze niż z zanętą.

 I jeszcze jedno,zdziwiło mnie to ,że wielu wędkarzy,nawet tych z dużym stażem, ma małe pojęcie o biologii i rozmnażaniu naszych rodzimych gatunków ryb i dlatego często rozumieją  wymiary ochronne jako wymysł tych ,którzy im zazdroszczą złowionej ryby.Ja raczej staram się jak najwięcej dowiedzieć o rybie, którą staram się złowić,wielu ryb jeszcze nie potrafię odrużnić, ale jeżeli nie znam i nie mam się kogo zapytać, to robię zdjęcie i wypuszczam, a w domu sprawdzam w książkach, co to za ryba i czy nie jest pod ochroną.Uważam,że jak każde hobby, wędkarstwo powinno być uzupełniane gruntowną wiedzą ,wtedy będzie mniej nieporozumień.     

[2011-02-08 10:09]

piotrek0402681

5 -tka z plusem za artykuł. Ja bym wprowadził opłaty dodatkowe za wędkowanie w ramach opłat pzw i łowiska vip gdzie można by było zabtac 1 rybę lub był by zakaz zabierania ryb ,stawiania sieci i wszelkie przejawy kusownictwa były by karane jak złodziejstwo z karą adekwatną do czynu.Każdy by chciał coś złowic  np.10 karpia  lub inną rybkę,wiedząc że jutro syn jego dorastaący nie będzie pytał jak wygłąda sandacz lub szczupak w 2020 roku z wymiarem ochronnym 60 cm. pozdrawiam brać wędkarską kol. ze Szczecina [2011-02-08 21:04]

listonosz

Witam serdecznie i od razu powiem wprost, pomysłodawcę tego artykułu popieram i  jednocześnie to co opisujesz w nim.Może trzeba będzie w jakiś mądry sposób ale jednocześnie stanowczy pokazać władzom PZW że działania takie mają skutek odwrotny, w końcu nie mało płacimy za nasze hobby,mamy własny pomysł jak temu zapobiec. Moim zdaniem nasza większość wędkarzy jezdzi na ryby a nie po ryby. Skoro ich plany zawodzą to czas na to żeby posłuchać naszych wyobrażeń i pomysłów w końcu to my  opłacamy składki, mamy tu chyba większy wkład na to czy ryba zostanie zakupiona do zarybiania zbiorników czy to że nasze składki są marnowane i wyrzucone w błoto.Zastanówmy się bo naprawdę jest warto.       [2011-02-10 00:16]

tymin

I jak zwykle, wszyscy przytakują a nad wodą robią to co zawsze.   [2011-02-14 14:36]

BlueFisherman

5 [2013-05-12 16:00]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Smoczyca

Smoczyca, czyli jak stać się bohaterem własnych marzeń.Z zamiarem opisa…