Szwedzki spinning - Do Szwecji z firmą PROS

/ 11 komentarzy / 30 zdjęć


WYCIECZKA DO SZWECJI Z FIRMĄ PROS
Witam serdecznie i zgodnie z obietnicą chciałbym napisać kilka słów o wycieczce którą wygrałem na naszym portalu w konkursie fotograficznym z firmą PROS. W tym miejscu oczywiście bardzo, ale to BARDZO WIELKIE PODZIĘKOWANIA dla firmy PROS za nagrodę która okazała się najlepszą przygodą mojego dotychczasowego wędkarskiego życia, przeżycie które na bardzo długie lata zostanie zapisane w pamięci jako wyjątkowe.
DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ I JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jest 06-09-2014 czyli dzień wyjazdu. Już świta, wreszcie przyszedł ten długo oczekiwany moment wyjazdu, telefon do kolegów z Krakowa do których dostałem przydział jako pasażer, są już w Częstochowie to jeszcze jakieś 100km. Toboły już spakowane czekają na korytarzu blokując swobodne przejście, jeszcze szybki rekonesans w sprzęcie… O.K. jestem gotów. Chłopaki już pod blokiem. JADĘ!!!!!
Szybkie zapoznanie, i już lecimy na Gdynię. Podróż mija błyskawicznie i jako pierwsi meldujemy się na portowym parkingu. Do 19-ej są już wszyscy uczestnicy wycieczki czyli 15 chłopa i 5 samochodów, bilety, prom i pierwsza integracja…
Z promu w Kalskrone zjeżdża już 15 kumpli znających się od lat )))). Jeszcze kila kilometrów i będziemy na miejscu (300z hakiem). Ale że w dobrym towarzystwie czas szybko mija w okolicach południa meldujemy się na miejscu w Grycie/Valdemarsviks. Toboły zdjęte, miejsca do spania już zaklepane więc co? Idziemy na ryby - prawdziwy szwedzki spinning!!! …. Nie, nie jeszcze nie czas nie w tej chwili, jeszcze najważniejszy gość tej imprezy… Sam we własnej osobie Pan Robert Taszarek guru polskiego spinningu, człowiek który o połowie tą metodą wie chyba wszystko, człowiek z którym każda spędzona chwila, każde zamienione słowo staje się wielką wędkarską wskazówką i choć ciągle powtarzał że nie jest już trenerem ale przewodnikiem to i tak chętnie udzielał odpowiedzi na postawione pytania. Ale o tym później.


Po zameldowaniu i formalnościach spotykamy się na pomoście portu do instruktażu na temat obsługi GPS-u oraz przydział łódek. Łódki z silnikami spalinowymi o mocy 15 KM .
No i poszły konie po betonie…. Obsada łodzi nr32 czyli Ja, Mirek i Andrzej, wpływamy w pierwszą zatokę i zaczynamy biczowanie i … nic i nic i nic. Coś chyba przereklamowana ta Szwecja. Po jakiejś godzinie jest pierwszy okoń na Jerka 7 duży… 25cm, i znów nic, cisza….
Nagle w naszą stronę płynie łódka a na niej sam ON, pan Robert
- Zbieram ludzi którzy łapią w miejscach co nie ma ryb (śmiech) chcecie połapać? To dawajcie za mną.
No to lecimy po piętnastu minutach jesteśmy na miejscu. Przesiadłem się do łódki Taszara na której był też jego syn Mateusz. Kilka słów o miejscu, technice i po kilku rzutach meldują się okonie na haku i nawet krótki szczupaczyna. Popołudnie szybko mija czas wracać. To dopiero początek. 


Poniedziałek.
Wstajemy wcześnie rano i lecimy. Na początek obieramy wg wskazówek zatokę blisko portu obrośniętą po brzegach trzciną. W drugim rzucie Andrzej ma branie i jest pierwszy szczupak (mały 55cm). Fota, woda i dalej. Następny jest u Mirka już większy 72cm, fota,woda… Czas na mnie, JEST!! bardzo silny, walczy dość mocno( są bardzo silne) jest na łódce 83cm, zaczyna się robić ciekawie, z tej zatoczki wyciągamy jeszcze kilka sztuk i przepływamy dalej. Następna zatoka owocuje już w same sześćdziesiątki i następna i następna… Czas spłynąć na obiadek. Szybkie jedzonko i znów jesteśmy na łódce i płyniemy w dalsze miejsca, są okonie 30+, są szczupaki 70+ podpływamy do ciekawie usytółowanej zatoczki, mętna woda i dużo krzaków w wodzie ale przecież gdzie patyki tam wyniki no i poprzeczka w górę mam sztukę, moja inazuma gnie się jak oszalała a kołowrotek wydaje cudowne dźwięki na mocno skręconym hamulcu.
- Ja p….. ale maciora widzieliście to?
Pokazała swoje oblicze kręcąc piruet nad wodą, potem już poszło gładko i całe 95cm przygotowane do sesji . Apetyt po pierwszym dniu był już wyostrzony na maksa, miałem pewność że pobiję swój życiowy rekord, w końcu to tylko/aż 2cm. Dzień zakończony wynikiem 25 szt. W sumie na łódkę ok. 50szt. Chłopaki się rozkręcali. Wieczorne relacje zdane, ‘’metrówka’’ nie padła ((. Ale to dopiero pierwszy pełny dzień na wodzie, nic straconego ))). Około 21-ej odwiedza nas pan Robert z Mateuszem, robi obchód. Zdajemy relację z dnia a on odpowiada na nasze pytania i udziela porad typu co, jak i gdzie. 


Wtorek
Pogoda od rana piękna, szczupakowa czyli mżawka i wiatr. Płyniemy. Na początek ‘’nasza zatoczka’’ która znów daje zabawę z ‘’dyżurniakami’’ (tak nazywaliśmy sztuki do 70cm). Do południa robimy jeszcze kilka miejscówek z podobnymi wynikami. Po obiedzie pływamy po nowych miejscach które dają nam więcej sporych okoni, i chyba jedną osiemdziesiątkę. Dzień kończę z wynikiem 31szt. W centymetrach bez rewelacji, ale za to ile radochy. Wieczorem znów wymiana i znów nie pada metrówka. Z relacji kolegów którzy są w Grycie kolejny raz, wynika że są fajne miejsca z drugiej strony portu czyli tzw. ‘’lewo-lewo’’ więc decyzja zapadła, jutro ‘’lewo-lewo’’
Środa
Od rana delikatny wietrzyk co pozwala na popłynięcie w zatoki z lewej strony. Tam większa część drogi odbywa się na bardziej otwartym morzu, po ok.30 min. jesteśmy na miejscu. Na początek wybieramy miejsca z trzcinowiskiem co daje nam kilka fajnych rybek w przedziale 70+. Podpływamy do ciekawego miejsca przy porcie, nie ma trzcin jest pionowa skała i rośliny w wodzie. Tu zaczyna się ciekawiej kilka piekielnie mocnych uderzeń, kilka spadów i mój rekord…. najmniejszy szczupak na łódce 20 cm na Jerka 10. Śmiechu co nie miara ale i takie rekordy padają. Na 70szt. zakończyłem liczenie swoich złowionych szczupaków. A do końca dnia jeszcze było ich sporo. Po południu zdecydowaliśmy że popłyniemy w miejsce gdzie w niedzielę zabrał nas Robert i zobaczymy tamtą okolicę. Na obiedzie niespodzianka. Jest pierwsza metrówka, a dokładnie 103cm złapana przez kolegę Marcina.
Padły jeszcze dwie 107 i 102cm. W sumie trzy szt. powyżej metra. Ja niestety nie pobiłem swojego rekordu ale nie żałuję bo ta wycieczka to i tak było naprawdę rewelacyjne przeżycie. Nie będę wam tu opisywał kolejnych dni bo wyglądały one podobnie więc nie chcę zanudzać . Tam trzeba być i to przeżyć. Mój największy szczupak w Szwecji to 95cm a okoń 39cm. Każdemu gorąco polecam taki wyjazd a sam też myślę już o takim wypadzie w przyszłym roku. Dokładnie w to samo miejsce i z tym samym przewodnikiem.
Jeszcze raz Dziękuję firmie PROS za ufundowanie takiej nagrody i portalowi wedkuje.pl za zorganizowanie konkursu. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam wszystkich życząc wam takiej nagrody.











 


5
Oceń
(30 głosów)

 

Szwedzki spinning - Do Szwecji z firmą PROS - opinie i komentarze

SVTSVT
0
Gratulacje. Najważniejsze że była dobra atmosfera i się dobrze bawiłeś. Dodatkowo iż zdrowie dopisało. (2014-10-01 09:12)
barrakuda81barrakuda81
0
Gratuluję udanej przygody i pięknych ryb!A jakie widoki...Coś absolutnie genialnego.Relacje z tej wyprawy powinni dać na pierwszą stronę bezapelacyjnie.Sama możliwość wędkowania z Mistrzem, facetem na którego filmach wędkarskich sprzed lat się wychowałem - Robertem Taszarkiem - to już musi być przeżycie!Ciekaw jestem tylko jaki wkład własny trzeba wnieść aby taką wyprawę odbyć bo jestem pewien że wygrana wygraną ale firma pros zapewne wszystkiego nie funduje więc trzeba się trzymać za kieszeń zapewne...Pozdrawiam i 5 zostawiam!*****. (2014-10-01 09:41)
Pawelski13Pawelski13
0
Gratki Paweł:) Super przygoda i piękne miejscówki. (2014-10-01 10:03)
krisbeerkrisbeer
0
Gratulacje, super przeżycie, piękne ryby i fantastyczna okolica, ***** pozdrawiam (2014-10-01 10:21)
paawel1paawel1
0
barrakuda81 Mnie osobiście cała wyprawa kosztowała w granicach 1000zł, a jak chłopaki liczyli swoje koszty to nie przekraczały 4000zł. Wiadomo że trzeba doliczyć to że zabierasz ze sobą jakieś jedzonko no i procenty w zależności co kto spożywa. Bo szwedzki browar nie nadaje się do spożycia 3,3%alk są to jakieś moczopędne napoje )) (2014-10-01 19:45)
robbanrobban
0
Fajna wyprawa i fajne rybki , gratki za udana wycieczkę. A , co do piwa , tak jest jak kupuje się w spożywczym sklepie. Tu kupisz max do 3,5 procenta. Trzeba było zaopatrzyć się w Systembolaget tam są wysoko procentowe trunki. Sa to sklepy pod kontrola państwa :))) Nie ma tu , tak dobrze jak w Polsce. :(( ,ze na każdym rogu monopolowy. A , po drugie to Szwedzi warzą kiepskie piwa. Na przyszłość polecam z Systemu Zlatopramen . Pozdrawiam ***** (2014-10-01 21:18)
aldentealdente
+1
Gratuluję udanej wyprawy! Sam jestem pod wrażeniem podobnej wycieczki na szwedzkie wody i powiem Ci, że jeszcze długo człowiek nie zazna wewnętrznego spokoju po powrocie do codzienności. Trzeba to przeżyć, by zrozumieć, o czym mowa... :-) (2014-10-02 08:47)
kamil11269kamil11269
0
Gratulacje :) I życzę więcej takich wypraw :) (2014-10-02 19:53)
troctroc
+1
Gratuluję udanej wyprawy- smutne jest to, że aby skutecznie połowić dużego drapieżnika coraz częściej trzeba wyjeżdżać poza nasz przepiękny kraj- smutne ale prawdziwe..... Pozdrawiam i ***** pozostawiam. (2014-10-07 06:30)
maryskamaryska
0
Gratulacje , super zdjęcia (2014-10-11 16:45)
mysluniomyslunio
0
Dobry wypad ! (2014-10-11 17:06)

skomentuj ten artykuł