Zaloguj się do konta

Tajemnice rzeki Ebel Abanga

Jak do dziś, jeszcze nigdy nie wędkowałem w wodach słodkich. Właśnie niedawno kolega podsunął mi pomysł wyjazdu nad rzekę i spróbowania połowienia ryb tropikalnych, ale nie w oceanie. Szczerze mówiąc, byłem sceptyczny jednak po opowieściach, co można złapać, trochę się zapaliłem. Ha, pytanie gdzie, ja mieszkam w okolicy samej wody morskiej lub bardzo małych rzeczek. Wybraliśmy z mapy: rzeka Abanga w wiosce Ebel Abanga, trochę daleko ok. 140 km od nas i to już po drugiej stronie równika;) ale na szczęście asfaltem, no z mnóstwem dziur ale zawsze :)

Wyjazd jak zwykle z samego rana, bo na dotarcie trzeba było liczyć minimum dwie godziny. Piękny poranek, usadowiliśmy się niedaleko mostu. Oczywiście grunt i spławik. Niedługo po rozstawieniu sprzętu znajomy ma branie, niestety milimetrowy przypon z żyłki nie wytrzymał. Jeden zero dla rybek. Zza chmur wyszło słońce, gorąco ale zapaleni dalej łowimy i w krótkim czasie trzy małe kilkunastocentymetrowe rybki, nawet jedna trochę większa. Południe, gorąco i wilgotno i zaległa cisza, nic… szybka decyzja: idziemy na kilka godzin do wioskowego baru. Lodowate piwerko… cóż więcej w upał? Potem mały obiad świeży sumik w lekko pikantnym sosie nyembwe z maniokiem, no i do tego raz jeszcze po butelce zmrożonego Regab’u. Minęła 15-sta. Wracamy na łowisko. Zarzucamy, czekamy. W wodzie było sporo różnego rodzaju przeszkód, więc mamy straty – zerwane zestawy. Aż ni z tego ni z owego mam branie.

Najpierw ryba lekko puknęła, więc myślę że jakiś kurdupelek obgryza moją piękną krewetkę, ale po chwili jest, sama zacięła i zaczęły się krótkie choć mocne odjazdy. Dokręcam hamulec i holuję z przerwami, w czasie odjazdów. I już gdy była tuż przy powierzchni, popajtała ogonem, poszła na skos w nurt i zestaw wystrzelił z wody, mało nie trafiając mnie w głowę. Patrzę a tu haczyk wygięty, prawie że wyprostowany. Hymm… albo on słaby albo ryba trochę ważyła ;) Nic to, dochodziła 17-sta więc powoli zwinęliśmy się i wróciliśmy do domów. Z jednej strony miło, coś w tych rzekach jest ale i ogromny niedosyt zwłaszcza z tych dwóch nieudanych brań ale pozostało pytanie: co to były za rybole? No i ja, mimo wszystko zadowolony, że chrzest bojowy w wodach słodkich mam za sobą:))

Opinie (2)

użytkownik

artkuł oceniam na dobry ale daje 5 [2012-02-22 09:36]

Kowal73

he he,,,no nie źle..hi hi dam piękne 4.Kolega czesciej do nas i na nasze wody wita. [2012-02-25 15:31]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej