Taktyka nęcenia cz. 1 - wczesna wiosna

/ 5 komentarzy / 8 zdjęć


Ten krótki artykuł jest oparty tylko i wyłącznie na moim doświadczeniu. Nie jest w nim zawarta "książkowa wiedza", więc między taktyką nęcenia w tym artykule, a w opisach książkowych mogą występować różnice. Pewne jednak jest to, że taka taktyka sprawdza mi się na "moich" wodach od marca do cieplejszych dni roku, gdy temperatura powietrza w dzień wynosi 20*C, a w nocy co najmniej 10 - czyli do dni kiedy to już woda ma dość wysoką temperaturę.

Rozpocznijmy od tego czym i jak nęcić podczas właśnie takich, chłodno-ciepłych dni jakie przynosi nam kwiecień. Wiadomo jak wygląda pogoda w tym miesiącu - raz jest bardzo ciepło, innego dnia pada deszcz, czasami przejdzie burza. W nocy raz mamy prawie 10*C, a raz temperatura spada poniżej zera. Ten okres nie jest łatwy dla karpiarzy. Ryba w wodzie odczuwa zmiany pogody nad jej powierzchnią. Na szczęście możemy sobie z tym poradzić, wystarczy troszeczkę pomyśleć i wyciągać wnioski z każdej, wczesnowiosennej zasiadki. Musimy wziąć pod uwagę to, że niektóre przynęty pracują w chłodnej wodzie dłużej niż w cieplejszej, więc zanim uwolnią swoje aromaty minie więcej czasu, a czas teraz jest dla nas bardzo ważny. Zwracajmy uwagę na to, żeby nęcić teraz szybko pracującym w chłodnej wodzie pelletem. Ten ze zdjęcia obok rozpuszcza się w zimnej wodzie po około 5 minutach - sprawdzałem to sam u siebie w oczku wodnym. Po upływie tego czasu na dnie pozostaje lekko czerwonawy osad, wokół którego unosi się zapach ochotki. Oczywiście możemy również użyć zwykłego pelletu, a nawet kulek, z tym że proponuję je przepołowić lub nawet pokruszyć na mniejsze fragmenty. Taka czynność sprawia, że wyżej wymienione przynęty/zanęty pracują w wodzie szybciej, tym samym szybciej uwalniając swoje właściwości.

O tej porze roku staram się nie mieszać smaków przynęt, ze smakami zanęty. Jeżeli łowię na "śmierdziele" to również nęcę podobnymi zapachami. Może być to np. mieszanka kraba z halibutem. Jak dla mnie na chwilę obecną mieszanie typu owoc+"śmierdziel" lub słodkie+"śmierdziel" o tej porze roku nie wchodzi w grę. Tak zacznę łowić prawdopodobnie dopiero w maju. Owocowe kulki, jakie zabieram teraz nad wodę to głównie truskawka, która według moich obserwacji jest uniwersalnym smakiem na każdą porę roku! Inne owocowe przynęty jak na razie zostawiam w domu. Wyjątkiem są mieszanki owoców, np. Donald. Skupiam się teraz na łowieniu na "śmierdziuchy", dużo rzadziej na słodkie przynęty. Kukurydzy jak na razie w ogóle nie biorę nad wodę. Na nią już za niedługo przyjdzie czas, a wtedy będzie trafiać na haczyk, jak i do każdej mieszanki zanęty. Wczesną wiosną nęcę (jak widać na zdjęciu poniżej) mieszanką grubszego (16-18 mm) pelletu z drobnym (2-14 mm). Do tego dorzucam do porcji zanęty kilka kulek, które używam na włosie. Wszystko zalewam bardzo małą ilością boostera i zostawiam na chwilkę do przesiąknięcia.

Z moich obserwacji wynika, że lepiej sprawdza się teraz punktowe nęcenie. Do tego celu używam woreczków PVA. Wymieszaną wcześniej zanętę (pellet i kulki zalane boosterem) wsypuję do woreczków. Nie przesadzajmy zbytnio z ilością podawanego rybom pokarmu, ale też nie dawajmy go zbyt mało. Ja sam zawsze do siateczki wsypuję maksymalnie garść, a minimalnie 3/4 garści mieszanki opisywanej powyżej. Najważniejsze teraz jest to, żeby nasze przynęty i zanęta jak najszybciej uwalniały swoje aromaty, ponieważ aktywność ryb jeszcze sporo odbiega od tego co czeka nas w najbliższych miesiącach. Podsumowując ten punkt: starajmy nęcić się nie za dużo, ale też nie za mało oraz skupiajmy się na punktowym nęceniu, najlepiej w woreczkach rozpuszczalnych. Po prostu wybieramy naszym zdaniem jedno z najlepszych miejsc w naszej okolicy i zarzucamy lub wywozimy tam nasz zestaw z siateczką.

W miejscach, w których mam pewność że głębokość wody jest stosunkowo duża i mam możliwość wypłynięcia łódką to korzystam z tego przywileju. Napływam łódką na dane miejsce, a następnie spuszczam zestaw powoli (ale nie za wolno, bo przecież na haczyku mamy również woreczek rozpuszczalny!) w kierunku dna. Dane miejsce nęcę cały czas tym samym, nie zmieniając smaków i zawartości mieszanki. Jeżeli jadę nad wodę na dobę i na łowisku jestem wieczorem to zestaw, który położę na dnie przed nastaniem zmierzchu leży tam przez ponad 12 godzin, tak żeby przetrwać tam wieczór, noc i poranek. Idealnie będzie gdy jakaś podwodna siła zepsuje nam to i zacznie uciekać z haczykiem w pyszczku.

Inaczej ma się sprawa, gdy nęcimy w miejscach płytkich, gdzie karpie grupują się by ogrzać się w promieniach słońca. Nie podpłyniemy tam łódką i nie położymy zestawu zaraz pod nią, bo przecież spłoszymy ostrożne ryby. W kwietniu spłoszenie karpi z danej miejscówki może być równoznaczne z niepowodzeniem całej wyprawy. W takie płytkie miejsce musimy odpowiednio podać przynętę po to, żeby ryby nie nabrały podejrzeń i nie uciekły przestraszone w inne miejsce. Tak jak pisałem wyżej, łódka w takich miejscach odpada. Jeżeli mamy taką możliwość to zarzucamy nasz zestaw bezpośrednio z brzegu. Drugie rozwiązanie jest podobne do tego pierwszego, z tym że nasz rzut będziemy wykonywać z łódki, ustawieni w odległości około 20-30 metrów od potencjalnej miejscówki karpia. Po oddaniu rzutu i wylądowaniu przynęty w wodzie odpływamy w kierunku brzegu (oczywiście z włączonym wolnym biegiem lub otwartym kabłąkiem kołowrotka - myślę, że nie muszę o tym przypominać). Oczywiście również i teraz nęcimy za pomocą woreczków PVA. Staramy się nęcić punktowo. Sam, gdy zaobserwuję miejsce, gdzie karpie wygrzewają się (co jest na prawdę łatwo zauważyć, gdy pod powierzchnią wody widzimy sylwetkę karpia lub wielkie cielsko ryby; do tego spławy i wszelka aktywność ryb) w promieniach wiosennego słoneczka przed zarzuceniem zestawu wrzucam w ich okolicę kilka kulek. W tym momencie nie nęcę punktowo. Rozrzucam przynęty po niewielkim obszarze. Celem takiego działania, jest pokazanie rybom, że hałas wpadającego "czegoś" do wody nie musi być równoznaczny z zagrożeniem. Wrzucam zazwyczaj po dwie, trzy kulki co pięć minut przez okres pół godziny. Po tym czasie w wodzie ląduje woreczek z zanętą, przy której to znajduje się również haczyk z przynętą na włosie.

Dopalanie przynęt w okresie wczesnej wiosny jest również bardzo ważne. Chcemy przecież szybko sprowadzić rybę w miejsce, w którym leży nasz zestaw. Do tego ryby nie żerują jeszcze tak dobrze jak będą żerować za niedługo. Mocny zapach unoszący się w okolicach naszej przynęty, a do tego wyróżniający ją spośród zanęty leżącej na dnie będzie nam bardzo pomocny. Taki zabieg dopalania przynęty nie trwa długo, a czasami potrafi przynieść na prawdę dobre wyniki!

Już niedługo czeka nas lepszy okres łowienia. Z dnia na dzień jest coraz cieplej... chociaż teraz akurat (przynajmniej u mnie) od 5 dni pada bez przerwy... Pochmurne dni, brzydka pogoda, ale mimo to warto łowić! Próbujcie swoich sił już teraz, zdobyte doświadczenie zostanie Wam wynagrodzone teraz, wczesną wiosną, a jeżeli nie to na pewno już w maju, w cieplejszych okresach. Recepta na sukces jest tylko jedna - próbujcie, a nagroda prędzej czy później sama zassie Wasz haczyk!

Artykuł ze zdjęciami w tekście dostępny tutaj: http://wedkarstwopod.blogspot.com/2016/04/taktyka-necenia-cz-1-wczesna-wiosna.html


Pozdrawiam, dziękuje za przeczytanie artykułu i życzę samych sukcesów wczesną wiosną!
Kamil Skwara

 


4.9
Oceń
(15 głosów)

 

Taktyka nęcenia cz. 1 - wczesna wiosna - opinie i komentarze

browarbrowar
+1
WITAJ KOLEGO SPRÓBUJĘ ZASTOSOWAĆ TWOJĄ TAKTYKĘ Z KULKAMI PROTEINOWYMI NA PÓŁ DO ZANĘTY I ZOBACZĘ JAKIE EFEKTY BĘDĘ MIAŁ POZDRAWIAM CIEBIE KAMIL I POŁAMANIA KIJÓW ::::::::::::---------))))))))))) (2016-04-18 05:10)
JKarpJKarp
+1
Kamil z tym dopalaniem przynęt wiosną trzeba być bardzo ostrożnym. Po zimie w wodzie praktycznie nie ma nic co dawało by jakiś zapach. Nic nie podgniwa, nie ma żyjątek które po śmierci ulegają rozkładowi, nie ma liści i kawałków roślin. Pojawienie się w wodzie ostrego, wyraźnego zapachu może spowodować, że karpie zrobią się bardzo ostrożne i nęcenie dopalonym towarem przyniesie skutek odwrotny...... Jeśli wywozimy zestawy to zawsze na otwartym kabłąku ponieważ odwijanie żyłki z wolnego biegu doprowadzi do jej pokręcenia. .... Wszelkiego rodzaju pellety które używamy wczesną wiosną nie powinny być oleiste..... Jeśli chodzi o smaki kulek ja myślę, że nie smak jest ważny ale jej skład. Kulka ma w wodzie pracować a nie udawać kamień. (2016-04-18 12:46)
kamil11269kamil11269
0
W tym roku w przyrodzie jest wszystko przyspieszone mniej więcej o jakieś 2 tygodnie :) Myślę, że już właśnie końcem marca można było śmiało dopalać i dipować. Taka taktyka 29-30 marca przyniosła mi dobry rezultat: sum i karp + jedno niewykorzystane branie :) (2016-04-24 21:45)
JKarpJKarp
+1
No Kamil przyroda przyspieszyła aż mi dziś rano uszy zmarzły ;-) (2016-04-26 10:24)
kamil11269kamil11269
0
Teraz akurat zaskoczyła, a nie przyspieszyła :) (2016-04-27 17:23)

skomentuj ten artykuł