Te największe potwory z górskich wód

/ 24 komentarzy / 13 zdjęć


Dzisiejszy wpis poświęcę pstrągowi potokowemu, a dokładniej tym większym osobnikom, do których trudno jest się zbliżyć. Duży pstrąg to całkiem inna historia, niż jego o wiele mniejsi bracia. Potokowiec mający +35 cm wypracował już na pewno sposoby na omijanie wędkarskich przynęt - a jeśli nie to musimy umieć to wykorzystać.

Na początek przydałoby się cokolwiek dowiedzieć o bohaterze naszego wpisu. Pstrąg potokowy (łac. Salmo trutta) należy do rodziny ryb łososiowatych. Występuje głównie w wodach górskich, co nie oznacza, że jeżeli wybierzemy się nad nizinną rzeczkę to nasze szanse złowienia tej ryby są zerowe. Szanse mamy, ale dużo mniejsze niż na górskich docinkach. Rekord Polski wynosi 5,526 kg (77,5 cm). Taką rybę złowił w 1885 roku Pan Marek Miłek. Pstrąg jest rybą drapieżna. Odżywia się skorupiakami, larwami owadów jak i owadami oraz mniejszymi rybami. Tarło tej ryby rozpoczyna się we wrześniu. Na niektórych górskich rzeczkach jest on powszechnie występującym gatunkiem, a na niektórych niestety bardzo rzadko można go spotkać.

Ze swojego doświadczenia wiem, że pstrągowi pogoda zbytnio nie przeszkadza. Różnią się tylko metody łowienia tej ryby w poszczególnych porach roku - ale o tym niżej. Potokowiec może zmienić swój "styl życia" wraz ze zmianą pogody. W upalne dni potrafi polować nawet na 20-cm wodzie, jak i na trzymetrowych głębinach! Pstrąg kieruje się własnym instynktem, nie mogę tutaj podać konkretnej reguły i odpowiedzieć na pytanie typu, czy w słoneczny dzień szukać pstrąga w zacienionych miejscach czy bardziej w słońcu. Oczywiście ryby mają w sobie to coś, czym można porównać je do człowieka. Typowy Jan, gdy temperatura powietrza w każdy dzień przez dwa tygodnie waha się w granicach 35*C szuka każdego z możliwych sposobów do tego, żeby jakoś się ochłodzić. A np. taki Tomasz potrafi przez dwa tygodnie siedzieć bez przerwy w słońcu, ponieważ bardzo mu to odpowiada i lubi wygrzewać się w promieniach słońca - tak jest też z rybami. Kolor wody przy połowie pstrągów nie ma znaczenia. Łowiłem już duże kropkowańce w krystalicznie czystej wodzie, jak i w znacznie podniesionej, brudnej "kawie" (czytaj - wodzie) z takimi samymi efektami. Tutaj mogę podać tylko jedną wskazówkę - w brudnej wodzie starajmy się używać przynęty kolorów jaskrawych i jasnych (np. złoty, srebrny, żółty, zielony). Pstrąg jest wzrokowcem i przy polowaniu kieruje się głównie wzrokiem, a w brudnej i do tego podwyższonej wodzie zasięg jego wzroku zostaje znacznie ograniczony. Musimy pomóc mu dostrzec naszą przynętę. Przy wyższej i brudniejszej niż na co dzień wodzie, tak jak wcześniej wspomniałem ogranicza się pole widzenia potokowca co jest również plusem dla nas, bo ryba nie dostrzeże nas na brzegu i możemy śmiało wyjść z ukrycia.

Pstrąg potokowy lubi zasiedlać w miejsca, w których czuje się bezpiecznie - zresztą jak każde zwierze. Często możemy spotkać go w miejscach gdzie na dnie zalega drzewo, różnego typu gałęzie drzew lub po prostu korzenie rosnących na brzegu drzew znajdują się w wodzi (są to rewelacyjne miejsca, ponieważ zazwyczaj płynąca woda rzeźbi pod brzegiem różnego rodzaju dołki i wgłębienia, które od otwartej wody dzielą korzenie. Często pod brzegiem, gdy zdaje nam się, że nic tam nie ma, ryby mają wyrzeźbione potężne jamy, w których przesiadują niemalże całymi dniami). Godnymi polecenia miejscami są też wszelkie duże głazy leżące na dnie. Pstrąg zazwyczaj chowa się za nimi, tak aby nie musiał walczyć z prądem rzeki. W cieplejszych okresach pstrąga potokowego spotkamy ustawionego w nurcie - wtedy ustawia się głową pod nurt i czeka, aż coś ciekawego woda przyniesie mu pod sam pyszczek. Ciekawymi miejscami są również skarpy. Woda w takich miejscach zazwyczaj meandruje, a co za tym idzie żłobi bardzo różnorodne dno. Zazwyczaj w takich miejscach głębokość wody jest dość spora. Licznie występują "dziury" (niektóre są na prawdę głębokie). Przy powierzchni uciąg wody może być bardzo mocny, ale wraz ze wzrostem odległości od lustra wody słabnie. Czyli przy dnie ryby mogą w ogóle nie odczuwać nurtu (woda może być spokojna).

Duży pstrąg czasami sam potrafi pokazać nam, że zasiedla dane miejsce. Po pierwsze w takim miejscu liczebność małych rybek (które są jego pożywieniem) będzie bardzo ograniczona, lub wręcz nawet nie spotkamy żadnej mniejszej ryby. Tak samo w takich miejscach bardzo rzadko można spotkać małego pstrąga. Potokowce są kanibalami, a te najbardziej wyrośnięte często wolą mieć daną miejscówkę tylko na wyłączność. Zdarza się też tak, że w miejscu zasiedlanym przez grubego kropkowańca zaobserwujemy jeszcze kilka innych, podobnych wielkością. Na mojej małej rzecze w zeszłym sezonie znalazłem miejsce, gdzie z pod korzeni do owadów unoszących się na powierzchni potrafiło wypłynąć kilka pstrągów +40 cm na raz! Znalazłem też miejsce, które jest własnością jednego, na prawdę gigantycznego pstrąga (na 100% grubo ponad 45cm!) i do którego inna ryba nie może się dostać, a gdy to zrobi to zazwyczaj źle się to dla niej kończy... Czasami też pozostaje nam obserwacja powierzchni wody, na której bardzo dobrze widać każdy ruch pod powierzchnią jaki powoduje stojący akurat tam drapieżnik.

Wielkie kropki gdy nie są chętne do ataku na naszą przynętę to choćbyśmy nie wiem co robili to jej nie zaatakują! Wtedy właśnie musimy zacząć zmieniać przynęty i urozmaicać sposób ich prowadzenia. Duży, doświadczony już pstrąg ma ustalone pory, a nawet godziny i miejsca w których żeruje! Istnieje niestety taka szansa, że jeżeli spotkamy naszego bohatera w złym miejscu o złym czasie to w żaden sposób nie uda nam się go przechytrzyć... Choćbyśmy stawali na głowie... Doświadczone kropki wiedzą, że nawet jeżeli przepuszczą w danym momencie wyśmienity kąsek, który przepłynie im pod przysłowiowym nosem, to gdy udadzą się w miejsce, w którym zawsze żerują, uda im się najeść do syta. Jedyna rada tutaj jest taka: musimy odnaleźć miejsca, w których zawsze żerują oraz dopasować naszą przynętę w ten sposób, żeby jak najbardziej odzwierciedlała pokarm, który w tym miejscu jest naturalną stołówką naszych przyjaciół z górskich wód.

Jednym z podstawowych błędów jakie spotykam czasami nad wodą jest nieumiejętne podejście do ryby. Gdy podejdziemy za blisko lustra wody, lub za bardzo wychylimy się za krzak, drzewo... możemy spłoszyć rybę, która nawet przez kilka godzin po tym zdarzeniu potrafi nie wychodzić ze swojego ukrycia! Po pierwsze, gdy już namierzymy miejscówkę, w której naszym zdaniem mamy szansę na pstrąga, musimy znaleźć naturalnie występujący tam obiekt za który będziemy mogli się ukryć i wykonywać zza niego rzuty. Czasami nasze rzuty będą bardzo utrudnione przez wysoką trawę lub inne zawady - ale jeśli chcemy mieć wyniki to musimy próbować. Często właśnie takie działania zostają nagrodzone w postaci ładnego pstrąga. Dobrymi miejscami do schowania się są wysokie trawy, drzewa rosnące na brzegu, krzewy... Musimy po prostu nauczyć się wykorzystywać to co mamy dostępne nad wodą. Jeżeli nie ma możliwości ukrycia się za żadnym obiektem (bo są i takie miejsca) wtedy musimy jak najniżej zbliżyć się do powierzchni ziemi i starać się nie podchodzić za blisko lustra wody. Wędka jest przedłużeniem naszej ręki. Wystarczy, że sama końcówka szczytówki będzie nad wodą, a my zostaniemy w odległości dwóch metrów od powierzchni wody. Takie kucanie (niektórzy nawet potrafią położyć się na ziemi!) w pewnej odległości od wody skutecznie minimalizuje szansę dostrzeżenia nas przez uważne oko płochliwej ryby. Musimy również pamiętać o ubiorze. Przecież nie pójdziemy na ryby w jaskrawych ubraniach. W takim momencie możemy zapomnieć o jakichkolwiek braniach większych pstrągów, bo te z pewnością dostrzegą nas na brzegu...


A teraz podstawowe pytanie zadawane przez wielu z Was: jakiego koloru użyć przynętę i kiedy? Kieruję się zasadą, że gdy woda jest krystaliczna używam przynęt koloru naturalnego, srebrne i złote błystki też wchodzą tutaj w grę. Blaszka z czerwoną paletką jest idealna na każde warunki. Zauważyłem, ze na kolor czerwony potokowce rzucają się z dużo większym impetem niż na inne przynęty. Srebrzyste i złote przynęty, gdy poprowadzimy pod oświetloną przez słońce wodą w niewielkim stopniu (ale jednak!) odbijają światło co dodatkowo prowadzi do zainteresowania ryby naszą przynętą. W głębokich lub w zacienionych miejscach tak jak przy "kopniętej" (brudnej po deszczu) wodzie używam jaskrawych i jasnych kolorów, żeby ryby mogły je dostrzec (pisałem już o tym wyżej). Na płytkiej wodzie w bój idą kolory naturalne oraz ciemne. Do wody do 1,5 metra głębokości w bój posyłam wszelkiego typu woblery. Pracuję nimi przy dnie, jak i pod powierzchnią i w połowie głębokości wody. Błystek używać na głębszej wodzie (czasami też na płytkiej), gdzie wobler ma problemy z zejściem do ryb stojących przy dnie. Gumowe twistery i rippery to przynęty uniwersalne, stosowane przeze mnie na każdej głębokości wody. Dodatkowo w miejscach, gdzie wiem, że nie ma szans uniknięcia zaczepu w bój idą właśnie przynęty gumowe, ponieważ są dużo tańsze od np. woblerów i w razie, gdy jakaś przynęta pozostanie już na zawsze w wodzie to nie odczuję tego zbytnio w swojej kieszeni. Miałem już takie akcje, że gdy woda znacznie opadała (głównie za sprawą susz) chodziłem po rzece i ratowałem zostawione gdzieś kiedyś przynęty... Rok temu uratowałem woblera, który przeleżał w wodzie dwa lata, a teraz z powodzeniem kusi pstrągi!
Sposobów prowadzenia przynęt jest tyle ilu jest wędkarzy łowiących za pomocą spinningu. Jest to temat na całkiem inny artykuł ale teraz postaram się pokrótce opowiedzieć kilka rzeczy. U mnie na rzeczce działa głównie jednolite podciąganie cały czas z taką samą prędkością. Są oczywiście dni i okresy, w których zdecydowanie wolniej trzeba poprowadzić przynętę, a są dni kiedy ekspresowo ściągany wabik atakuje pstrąg! Można też prowadzić nasze cudeńka z przerwami (np. co dwa obroty korbką).

A co zrobić w sytuacji, gdy duży pstrąg odprowadza naszą przynętę, a nie chce jej zaatakować? Powodów może być kilka. Pstrąg może podejrzewać podstęp i dlatego ostrożnie płynie za przynętą. Czasami też po prostu stara się przegonić intruza ze swojego terenu. Kiedyś miałem taką sytuację, że gruby kropek atakował moją błystkę zamkniętym pyszczkiem. Kilka razy uderzył w przynętę, a gdy ta odpłynęła już kawałek od jego korzeni zatopionych pod wodą - zrezygnował. Dlaczego przeżyłem taką sytuację? Po prostu byłem w złym miejscu o złym czasie (pisałem o tym wyżej). Są jednak sposoby, którymi można spróbować przynajmniej skusić pstrąga to jednego, jedynego uderzenia. Podciągamy naszą przynętę urozmaicając jej ruchy. Dwa obroty korbki wolniej, jeden szybciej, lub podszarpujemy lekko szczytówką. W takim momencie, gdy pstrąg nie jest pewien co do naszej przynęty musimy kombinować ze sposobami prowadzenia i dość często zmieniać przynęty.

Dużej rybie przed podebraniem musimy dać się wyszaleć - w szczególności, gdy podbieramy ją ręką, a nie podbierakiem. Duży pstrąg potrafi wykładać się po powierzchni, udawać że już nie ma sił, a w momencie podbierania wbije nam hak w rękę, albo zerwie żyłkę. Kto chodź raz walczył z dużym potokowcem ten wie, jak silna potrafi być to ryba. Nawet walka z mniejszymi egzemplarzami potrafi być bardzo emocjonująca. Rybę podbieramy powoli i spokojnie (przy podbieraniu ręką musimy wyćwiczyć chwyt, który będzie bardzo pewny i nie da szans uciec rybie). Pamiętajmy o tym, że nie podnosimy ryby na wędce, ani na samej żyłce nad wodę. Po pierwsze (najważniejsze) jest to groźne dla ryby, po drugie może uszkodzić nasz sprzęt (w tym też zerwać żyłkę razem z przynętą i rybą). Po podebraniu pstrąga przygotujmy aparat i pstryknijmy mu kilka pamiątkowych zdjęć. Pamiętajmy również o tym, żeby nie kłaść ryby na piasku oraz na drobnych kamieniach! Uszkadza to śluz ryby, a ta może później po kilku dniach po prostu zdechnąć. Dbajmy o nią jak o samego siebie. Rybę najlepiej odkładać na trawę lub na jakiś większy i czysty (bez pisaku) głaz. Nie przytrzymujmy jej też za długo poza wodą. Gdy robimy zdjęcie i zawsze odkładamy naszą zdobycz na brzeg (bo np. zawsze robimy zdjęcie naszej zdobyczy leżącej na brzegu) - pomyślmy... Gdy mamy jakiś kawałek bardzo płytkiej wody przy brzegu to połóżmy tam właśnie rybę i pstryknijmy fotkę. Jest to dużo korzystniejsze dla ryby, bo ta nawet w niewielkim stopniu pozostaje w wodzie, a nie na suchym lądzie. Nie przytrzymujmy jej też zbyt długo poza wodą... I pamiętajmy: ryba lepiej wygląda w naturalnym środowisku, niż na patelni. Pstrąg jest rybą szlachetną, traktujmy go więc jak szlachtę i zwracajmy mu wolność!






Za niedługo kolejny artykuł o łowieniu pstrągów, a w nim postaram się opisać głownie: przynęty jakimi rozpocząć sezon pstrągowy, jakiego użyć sprzętu, jak prowadzić przynęty o tej porze roku. O tym już wkrótce! A na niedzielę planuję rozpoczęcie sezonu pstrągowego! :)

 


4.9
Oceń
(37 głosów)

 

Te największe potwory z górskich wód - opinie i komentarze

luxxxisluxxxis
+2
Fajne,znasz potoki,wiesz o czym piszesz.Czekam na cd odnośnie sprzętu,ciekawi mnie czy też jedziesz jak dwoje mistrzów na 16-nastkach? :) daję pięć,z urzędu,za bycie zarażonym kropkoidozą. (2016-02-07 19:59)
zbynio5ozbynio5o
+2
Popraw datę rekordu :) (2016-02-07 21:00)
SebekKrySebekKry
+2
Luxxxis ja jadę na 0,10 i mi się nie zrywają ;-) ....... ale na plećce oczywiście :) (2016-02-07 21:28)
rysiek38rysiek38
+3
nie ma wyjścia daję tylko piątala bo więcej się nie da ,mam nikłe szanse na kropka więc samo czytanie o nim już daje rodochę tym bardziej że tak fajnie opisany- zazdroszczę bliskości takiej wody :-) (2016-02-07 21:47)
barrakuda81barrakuda81
+2
To jest pasja!*****. (2016-02-07 21:51)
użytkownik55974użytkownik55974
+2
Obowiązkowy 5ntal (2016-02-08 09:29)
Jakub WośJakub Woś
+2
Po zerknięciu na zdjęcie główne miałem wrażenie że wpis będzie o śmieciach, strasznie to wygląda u Ciebie. Za wpis oczywiście 5 (2016-02-08 09:40)
kabankaban
+2
Tak Jakubie wygląda niestety zdecydowana większość podkarpackich rzeczułek. A wracając do wpisu to ja unikam czerwonego a kolor przynęty przy "kawie" nie ma żadnego znaczenia a "hałas" jaki tworzy. Pozdrawiam. (2016-02-08 10:09)
marciin 2424marciin 2424
+2
Piękne rybki Kamilu choć jestem też z Podkarpacia to jednak nie mam w swoich wodach tych wariatów ,lecz miałem z nimi kontakt we Francji i wiem ,że nie należą do ( leszczy ) :) Fajny tekst pozdrawiam i oczywiście ***** ! (2016-02-08 18:04)
rafal-idlerrafal-idler
0
5 za pasję i wyczerpujący artykuł. Za zdjęcia słabe 3 bo jeśli radzisz - cyt: " Gdy robimy zdjęcie i zawsze odkładamy naszą zdobycz na brzeg (bo np. zawsze robimy zdjęcie naszej zdobyczy leżącej na brzegu) - pomyślmy... Gdy mamy jakiś kawałek bardzo płytkiej wody przy brzegu to połóżmy tam właśnie rybę i pstryknijmy fotkę. Jest to dużo korzystniejsze dla ryby, bo ta nawet w niewielkim stopniu pozostaje w wodzie, a nie na suchym lądzie." - to dobrze było by się tego trzymać samemu. 5 na 9 zdjęć pstrągów będących ilustracją do tego artykułu przedstawia ryby leżące na kamienistym brzegu. (2016-02-08 20:17)
zbynio5ozbynio5o
0
Kamil,, Ty pisałeś ten tekst ? Te fotki są twojego autorstwa bo widnieje na nich Markomserwis.sklepna5 pl ? (2016-02-08 21:49)
marek-debickimarek-debicki
+1
Może Kamil jest w tym Klubie, czy też Stowarzyszeniu? Myślę , że spokojnie odpowie na pytanie Kolegi. (2016-02-09 21:21)
kamil11269kamil11269
0
@zbynio5o - jest tam też logo mojej strony :) A z tym sklepem wędkarskim współpracuję ;) (2016-02-10 16:29)
zbynio5ozbynio5o
0
Dyplomatyczna odpowiedż z której nie wynika nic. Mimo wszystko autorowi daje ***** :)) (2016-02-10 23:30)
SithSith
0
***** Żałuję, że obracam się w rejonach nizinnych, bezpstrągowych, chętnie skorzystałbym z doświadczenia Kamila, a tak pozostają mi okonie. W tym sezonie nastawiam się na jazie, klenie i bolenie, mam nadzieję, że uda mi się coś złowić. Jak dotąd mam na swoim koncie jednego samotnego bolenia, mizerną 43-kę i to daaawnooo, gdy bolenie królowały w J. Sulejowskim. (2016-02-11 07:08)
kamil11269kamil11269
0
@zbynio5o ale co ma wynikać? :) Prowadzę swoje strony ( http://wedkarstwopod.blogspot.com/ i https://www.facebook.com/WedkarstwoPodkarpacie?ref=hl ) i logo na zdjęciach pochodzi właśnie z nich. Sam robię zdjęcia i później wklejam na nie logo. A z markomserwisem rozpocząłem współpracę od początku tego roku i dlatego jego adres strony znajduje się pod logiem ;) (2016-02-11 15:06)
rysiek38rysiek38
0
Sith na nizinach wbrew pozorom też są niepozorne cieki gdzie można trafić na kropka byle by byla czysta i dobrze natleniona woda ,nie wiem jak u Ciebie ale u nas związek zarybia parę takich niepozornych rzeczek (2016-02-11 17:25)
kamil11269kamil11269
0
U mnie za bardzo nie ma takich rzeczek, czasami na nizinnej Jasiołce trafi się pstrąg. Ale to jest bardzo rzadka sytuacja :/ (2016-02-11 18:54)
florek13florek13
0
Sith wnioskuję po Sulejowie że mieszkasz w okolicach tej miejscowości... Całkiem niedaleko Sulejowa masz piękna pstrągową rzeczkę... Poza tym masz całkiem niedaleko do nas (Radom + Kielce) a tu już można pohasać za kropkami... Ja sam na pstrągi muszę dojeżdżać nawet po 100 km , najbliższa moja rzeczka ok 30 km - od Sulejowa 50-60 km Więc widzisz... , jak masz ochotę udzielę informacji, ale nie na forum. (2016-02-12 18:49)
mateusz-matysmateusz-matys
0
witam czy o tej porze roku ma znaczenie w połowie pstrąga co jest lepsze plecionka czy żyłka i jaka grubość łowie na rzece pasłęka właśnie w poniedziałek się wybieram i nie wiem co mam zastosować (2016-02-13 14:15)
TheBillTheBill
0
Ludzie śmiecący to potwory. Poza tym żadnych innych tu nie widzę (2016-02-13 19:16)
kamil11269kamil11269
0
@mateusz-matys - u mnie przez cały rok króluje żyłka 0,16mm :) (2016-02-14 12:02)
grisza-78grisza-78
0
Kamil - dobrze, że opuściłeś "ciemną stronę mocy", czyli łowienie na robale, czy jakieś tam zasiadki i polujesz teraz na króla naszych rzek. Pstrągowanie to piękne hobby, widzę, że od jakiegoś czasu wciągnęło cię to na maxa. Jedna rada - skończ z żyłką 0,16, bo na nią żadnego dużego pstrąga nie złowisz, jedynie zostawisz go z woblerem w pysku i skażesz na głodową śmierć. Od 0,20 w górę. Nie bój się grubszych żyłek, pstrągom to nie przeszkadza. Pozdrawiam. (2016-02-14 13:33)
ergie1ergie1
0
Trochę długowieczny ten rekord, skoro z 1885 roku !!! (2016-04-20 14:17)

skomentuj ten artykuł