Zaloguj się do konta

Tego nigdy nie zapomnę - wyprawa na karasie

Dnia 29 sierpnia 2011 roku wraz z kolegom Bartkiem wybraliśmy się na staw Na młynku. Mieliśmy połapać trochę karasi ale karpia też.
W stronę Rymanowa wybraliśmy się autobusem Zapłaciliśmy po 2 złote. Przy stawie po 10 złotych. Rozstawiliśmy się na moim szczęśliwym brzegu. Jak na każdą wyprawę miałem ze sobą grosik na szczęście, który pomógł mi wyciągnąć w Bartoszowie karpika na 51 cm. Na zestaw spławikowy był założony jeden biały robak. Na grunt jednak nietypowa kanapka z jednej kukurydzy, białego robaka i groszku. Zanęta TRAPER karp wanilia. Pierwsze branie było na spławik. Malutki karaś na zaledwie 10 cm. Po pewnym czasie popatrzyłem na gruntówkę. Sygnalizator unosił się i opadał. Trzeba było coś z tym zrobić. Podniosłem gwałtownie wędkę. Walki nie było. Normalnie zwijałem żyłkę. Był to karaś może 15 cm. Około godziny 16:30 na moim gruncie coś mocno uderzyło. Sygnalizator podciągną się pod kij i opadał. Zaciąłem. Słychać było dźwięk hamulca. Coś ładnie walczyło. Walka trwała około 5 minut, ponieważ zestaw był zarzucony około 80 metrów od brzegu i do tego ryba całkiem nieźle walczyła. Przy brzegu okazał się naszym oczom duży karaś. Miał około 40 cm. Trzydzieści parę miał na pewno. Ale niestety kolega podbierakiem nie wziął ryby tylko zahaczył o hak. Ryba poszarpała się i poszła.
Tego dnia złapaliśmy około 70 karasi. Wzięliśmy tylko 10 sztuk. Opłacało się jechać Na młynek. Zapraszam.

Opinie (1)

jurek

Moje gratulacje [2012-03-10 13:17]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…