Tęsknota za jesienią

/ 13 komentarzy / 7 zdjęć


Tęsknota za jesienią

Już ani słowa o pogodzie!Wystarczy!Postaram się kontrolować na tyle by nie stać się zbyt "przykrym" w odbiorze.Nie sposób jednak znowu nie ponarzekać... Lipiec dał się chyba wszystkim we znaki, a zwłaszcza jego zwariowana ,tropikalna końcówka mająca więcej wspólnego z klimatem Ameryki Środkowej niż typową aurą dla centralnej Europy. Jesienne wędkowanie Niestety wszystko wskazuje na to ,że to nie koniec a dopiero przedsmak meteorologicznego piekła.Prognozy na najbliższe tygodnie niestety nie napawają optymizmem.Wiem - znowu marudzę...Z pewnością są osoby które kochają upały, tropik, leżaczek i "smażenie" się w promieniach słońca z nadzieją że czerniak złośliwy to bzdura a nie wyrok...Jestem jednak pewien, że ogromna większość nas ,wędkarzy jest tym zmęczona.Często słyszy się narzekania ,że ryba nie bierze, żeruje bardzo chimerycznie, woda w rzekach szaleje po częstych opadach a tłumy plażowiczów i temperatury skutecznie odbierają ochotę do wędkowania.

Defetyzm?Być może ale z przykrością stwierdzam że poddałem się tej ,jakże krytycznej ocenie sytuacji...Wisła utrzymująca wyższy niż zwykle o tej porze poziom mętnej wody odcięła mnie od miejscówek, ryba przestała współpracować ,komary doprowadzały do rozpaczy a w jeziorach nawet nocą trudno o branie...Właśnie!Tylko nocą!Przecież w dzień nie sposób wytrzymać tego upału - nie jestem masochistą...Ile bezrybnych nocek można zaliczyć? Napewno kilka - potem przychodzi opamiętanie i czas na refleksję.W końcu zmęczenie bierze górę.Czekając na ochłodzenie i "normalizację" sytuacji postanowiłem zrobić sobie przerwę w wędkowaniu - nie na długo mam nadzieję.Marzy mi się ewidentna rześkość jesiennego poranka, stawiający na nogi chłód gdzieś nad brzegiem ulubionego jeziora albo wiślanej opasce.Takiej sytuacji zawsze towarzyszy swoisty paradoks - mimo niskiej temperatury rozpala mnie gorączka łowcy bo wiem, że to już ten czas!One tam są, pływają ,polują - wystarczy tylko odpowiednio zaprezetować przynętę!Jesień to doprawdy najpiękniejsza z pór roku.

Zachwyca obfitością barw i róznorodnością ich odcieni,pozwala cieszyć się całodziennym wędkowaniem i daje realne szanse na przeżycie niezapomnianych wędkarskich emocji.To niewątpliwie czas okazów, bicia wędkarskich rekordów i pokonywania własnych słabości w starciu z naturą.Najważniejszą rzeczą jest jednak nieodparta wiara w sukces którą co roku wlewa we mnie nadejście jesieni.Wreszcie po wszystkich rozczarowaniach "letniej mizerii" każdy mój rzut, każde miejsce może obdarzyć pięknym braniem!Pogrążając się w takich rozmyślaniach przypominam sobie ostatnią wyprawę poprzedniego sezonu... Ubiegłoroczna jesień była idealna!Długa,stosunkowo ciepła i pozbawiona pogodowych szaleństw pozwoliła mi na spędzenie nad wodą wielu wspaniałych chwil.Już pierwsze wrześniowe ochłodzenie uaktywniło okonie ,które zafundowały mi na lekkim zestawie prawdziwy wulkan emocji!Ryby może nie powalały wielkością ale ilość brań jak na skromne "standardy" moich jeziorek była imponująca.To dla mnie zdecydowanie był sezon okonia.Tak bardzo lubię łowić te ryby, że niemal całą jesień poświęciłem właśnie im i ...nie żałuję!Ryby na ogół współpracowały.Wielkość ich była bardzo zróżnicowana: od agresywnych dwudziestaków po spasione czterdziestki oraz kilka sztuk nieco powyżej tej magicznej granicy.Rzecz jasna te największe to "wisienki na torcie" - było ich zdecydowanie najmniej ale podniosły mi poziom adrenaliny na całą długą zimę!


Był koniec grudnia.Ciepła jesień sprawiła, że powierzchnia jeziora nie pokryła się jeszcze lodem.Stanąłem nad wodą wciągając do płuc kolejny łyk zimnego już powietrza.Przyroda jakby zamarła.Wyraźnie można było zaobserwować zmiany jakie zaszły nad wodą w ciągu kilku ostatnich tygodni.Wszechobecna cisza, brak odgłosów maszyn rolniczych które jeszcze niedawno dobiegały z nadbrzeżnych pól,brak śpiewu ptaków z których większość dawno już odleciała w poszukiwaniu azylu przed zbliżającą się zimą oraz gładka jak lustro tafla jeziora nieporuszona jakimkolwiek podmuchem wiatru - oto obraz jaki zastałem.Zupełne przeciwieństwo wiosennego gwaru i "eksplozji życia"!Totalna przeciwwaga dla letniego zamieszania w przyrodzie.To co najbardziej dało się zauważyć to ... cisza!Pełen spokój - wszystko wokół wydawało się tak nierealne jakby ktoś zatrzymał czas...W takich warunkach naprawdę można się "zresetować"!


To że znalazłem się nad wodą było dla mnie samego sporym zaskoczeniem.Nie spodziewałem się ,że na parę dni przed "gwiazdką" uda mi się jeszcze choć raz zarzucić wędkę... a jednak!Z uwagi na krótki dzień nie miałem zbyt wiele czasu zwłaszcza,że było juz południe.Postanowiłem pospiningować "uniwersalnie" czyli zgodnie z zasadą "co się trafi".Zabrałem zatem lekką ,mozna by powiedzieć sandaczową wklejankę,uzbroiłem w średniej wielkości kołowrotek wraz z nieco grubszą plecionką, i do tego w kieszeni kamizelki wylądował zestaw gum, który "wyselekcjonowałem" zgodnie ze swoimi doświadczeniami znad tej wody.Gumeczki uzbrojone w stosunkowo lekkie, siedmio i ośmiogramowe główki powędrowały do wody.Grubsza nieco plecionka skutecznie spowalniała opad co w mojej ocenie o tej porze roku może być skuteczne bo "ołowiana" woda niesie już z głębin wyraźne tchnienie prawdziwego chłodu a to jak wiadomo zmiennocieplnym rybom aktywności nie przysparza...Nie liczyłem na wiele.Samo przebywanie tu jest wielkim bonusem, prawdziwą nagrodą i premią dla wędkarza.


Brak obecności konkurencji miał swoją wymowę - przecież to już prawie zima!Nie miałem wiele czasu więc postanowiłem obrzucać spokojnie dwa moim zdaniem najbardziej obiecujące miejsca.Powoli, bez pośpiechu - dokładnie tak jak teraz zachowują się pod wodą ryby.Delikatne prowadzenie rippera tuż nad dnem nie przyniosło rezultatu.Zaczęło się "żonglowanie" kolorami.Kierując się swoimi doświadczeniami postawiłem na "zgniłe" odcienie fioletu,brązu i zieleni rezygnując ze wszelkich jaskrawych barw.Zmieniając tempo prowadzenia delektowałem się unikatowym klimatem dosyć pogodnego,grudniowego popołudnia.Efektów nie było...
- To nic.. Swoje już stąd wyciągnąłem - pomyślałem bez jakiejkolwiek frustracji czy cienia rozczarowania.


Dzień powoli zbliżał się ku końcowi gdy stanąłem na jednym z pomostów dającym dostęp do interesującej mnie części jeziora.
Swoista gra świateł spowodowana niskim położeniem słońca nad horyzontem wprowadzała niesamowitą wręcz atmosferę.Było w tym coś z bajki - piękne, soczyste i nasycone kolory suchych przecież trzcin oraz resztek roślin wodnych i drzew mogły wprawić w osłupienie!
Po nieboskłonie przesuwała się powoli nasza dzienna gwiazda.Płynęła bardzo nisko niemal muskając korony drzew na drugim brzegu.Niczym hinduski bóg Sziwa mknący po niebie w swej ognistej wimanie słońce niespiesznie lecz nieubłaganie chyliło się za horyzont.Zrobiło się wyraźnie ciemniej...Cisza obecna wokół stała się jeszcze bardziej dosadna.Prawdziwa magia!
Nagle delikatna szczytóweczka mojej wędki zasygnalizowała zdecydowanym "spazmem" kontakt z czymś bardzo realnym!

Skwitowałem ów sygnał delikatnym zacięciem.Pulsujący ciężar wprawiał mnie w osłupienie.Pozornie martwa,ołowiana woda nagle ożyła a ryba na drugim końcu sprawiła, że natychmiast wróciłem ze swiata marzeń do cudownej wędkarskiej rzeczywistości!Spokojnie kontynuowałem hol choć wyjątkowo silna ryba wyraźnie nie dawała za wygraną.Ostre potrząsanie głową mojej zdobyczy stało się jej wizytówką.To Pan Okoń przedstawił się pięknie "telegrafując" do mnie krótkimi szarpnięciami.Widok grubego, pasiastego "wilka" tuż przy pomoście spowodował skok adrenaliny niczym uderzenie parowego młota!Porządne ugięcie wędki i krótki odjazd.Zaraz potem ryba kapituluje.Podbieram ją ostrożnie uważając na ostre kolce.Jest przepiękna!Gruba, wypełniona już z pewnością ikrą samica sporo waży!Szybki pomiar wskazuje 42 cm - niezły okaz!Biorąc pod uwagę potencjał wód w jakich łowię przyznam nieskromnie że to robi wrażenie.Szczęscie ,jak zawsze , towarzyszy mi w takiej sytuacji.Garbus mieni się całą gamą barw.W promieniach zachodzącego słońca jego płetwy brzuszne wręcz ociekają "krwistą" czerwienią.Kilka szybkich fotek i ryba wraca do wody.Przed nią długa zima a potem trudy tarła.Z pewnością ta piękna samiczka da początek wielu następnym pokoleniom tych niezwykłych ryb.


Następne rzuty wykonuję już tylko jedną przynętą - fioletowy średniej wielkości twister prowadzony ślamazarnie po dnie dał mi dziś rybę więc nie ma powodu aby nie zaufać tej przynęcie.
Gumka po długim rzucie powoli osiąga dno co sygnalizuje delikatna szczytówka.Jeszcze to widać choć jest już prawie ciemno.Zaczynam leniwie przesuwać twister tuż nad dnem i ...bach!Kopnięcie które poczułem niemal w barku.Siedzi!Tym razem opór jest jeszcze większy!Nie wiem co uwiesiło się na końcu zestawu - to tygrysy lubią najbardziej!Ryba chodzi raz w prawo ,raz w lewo i nie pozwala się podnieść.W końcu jednak wychodzi do wierzchu.Przez krótką chwilę widzę zielono-czarne pasy i... prawie klękam z wrażenia.Czuję że cały "chodzę" z emocji.
To okoń...Musi być naprawdę wieeelki - napewno życiówka!Garbus po krótkiej chwili daje się podholować do pomostu gdzie ląduje w moim drżącym uścisku.Ryba jest wspaniała, gruba.Z pewnością kolejna samica.Nie jest większa od poprzedniej ale zahaczyła się za pokrywę skrzelową.Widocznie nie trafiła "czysto" w przynętę i stąd ten nieprawdopodobny opór.Dała mi popalić!Przez chwilę byłem przekonany że trafiłem na legendę tego jeziora która mierzy dobrze ponad pół metra...Nie mam jednak prawa narzekać.Okoń wędruje do wody a ja już nie łowię.Już mi się nie chce.Zwyczajnie poczułem sie spełniony przypieczętowując tym mocnym akcentem udaną jesień 2013 roku.Wspaniałe uczucie.Siadam na pomoście i patrzę na wciąż nieruchomą taflę jeziora wdzięczny wodzie za tak miłe pożegnanie.To jest to!


Kilka dni później spadł śnieg i ścisnął lekki mróz."Moje" okonie mogły już spać spokojnie do następnego sezonu.Jeśli unikną mormyszek i podlodowych błystek zimowych wędkarzy to może się jeszcze spotkamy? Mam nadzieję bo uwielbiam te ryby.
Na samo wspomnienie tej sytuacji niesmiały uśmiech zagościł na mojej twarzy.Lubię wracać do takich chwil, przeglądać zdjęcia... Dziś opisując tę przygodę mam świadomość, że upał w końcu ustąpi i nadejdzie czas obfitości kiedy każda wyprawa może zaowocować czymś wspaniałym,niezapomnianym.Czekam na ten okres z wielką niecierpliwością, a najpiękniejsze jest to że on się zbliża z każdym dniem coraz bardziej.Czas pomyśleć o pierwszych przygotowaniach do jesieni, zaplanować wyprawy, uzupenić braki w przynętach i sprzęcie.Już niebawem być może eldorado zapuka do naszych drzwi!Trzeba tylko jeszcze trochę poczekac...

 


4.9
Oceń
(35 głosów)

 

Tęsknota za jesienią - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
0
Jesień czasem dużej ryby jest. Więc łowić wtedy na pewno warto. (2014-08-02 10:33)
ZielanZielan
0
Tęsknię bardzo za jesienią. Za tym chłodem a szczególnie ciszą i spokojem nad wodą. (2014-08-02 11:39)
ZanderHunterZanderHunter
0
Nic dodać nic ująć widać słowa wielkiego pasjonaty...wędkarza i przyrodnika!... czasami zaglądam na portal i jak czytam takie teksty tzw. "rodzynki" po prostu "chce się żyć"...:) ps.lipiec jest dla mnie martwym wędkarskim okresem szukam cienia...:) a patrząc na prognozy pogody ruszę chyba nie wcześniej jak po 15 sierpnia...wtedy powinny pojawić się już chłodniejsze noce oraz ulubione poranne mgiełki które mają swój niepowtarzalny urok...pózniej może być już tylko z górki...:) Pozdrawiam. (2014-08-02 12:07)
robbanrobban
0
Ja tez zaczynam tęsknić , przez te upały za jesienią i lekkim chłodnym powiewem wiatru. Pozdrawiam. (2014-08-02 13:27)
rysiek38rysiek38
0
Dwie czterdziestki w jeden wypad -- i ten klimat,naprawdę godne zakończenie sezonu. Dla mnie okon tez jest ryba nr jeden (kiedyś idioci uważali go za chwast)-dobrze że ma wymiar. P.S. Okoni złowiłem niesamowite ilosci i to sporych ale magicznej 40-tki nie przekroczyły :-) Pozdrawiam ! (2014-08-02 15:42)
marciin 2424marciin 2424
0
Piękne zakończenie sezonu :). Osobiście też lubię jesień , lecz do lata w zimie tak samo tęsknie :) Świetny wpis Pozdrawiam i ***** zostawiam :) (2014-08-02 18:05)
grisza-78grisza-78
0
Ja jesień kocham i jej nie cierpię. Kocham za okonie, nie cierpię za brak możliwości łowienia pstrągów. Zawsze jesienią, chociaż latam ze spinem nad jeziorami, czy zaporówkami, myślami jestem w styczniu, kiedy to zaczyna się dla mnie najpiękniejszy sezon pstrągowy. Każdy ma swoje ;) Pozdro!!!!!!!!!! (2014-08-02 20:04)
dominik12dominik12
0
Gratuluje okonia to był taki przed gwiazdkowy prezent :) (2014-08-02 20:17)
u?ytkownik183650u?ytkownik183650
0
Ryby rybami, ale jakie cudowne widoki! No dobra, i okonie też niczego sobie :) Ode mnie *****, pozdrawiam! (2014-08-03 17:10)
Jakub WośJakub Woś
0
Jeszcze lato :) ładne pasiaki (2014-08-04 10:56)
krzylkrzyl
0
Wielkie gratulacje, uśmiech zagościł na mojej twarzy czytając ***** połamania ;) (2014-08-05 14:48)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
0
Ładne okonki ; ) (2014-08-06 23:58)
TomekooTomekoo
0
Wpis super , jak to Andrzej napisał wędkarski rodzynek ... Jesteś w gronie kilku osób które jak piszą , tekst łykam z głodem . Pozdrawiam z wiadomą oceną . (2014-08-15 13:15)

skomentuj ten artykuł