Test Kołowrotka Daiwa Megaforce 1500 A - subiektywnie.

/ 14 komentarzy / 7 zdjęć


W marcu 2014 roku zostałem lauretatem konkursu "cechy kołowrotka idealnego", dziś chciałbym podzielić się z Wami opinią na temat kołowrotka -  DAIWA Megaforce 1500 A (główna nagroda w konkursie).  Dlaczego dopiero dzisiaj - poniekąd z lenistwa, niemniej jednak w tym przypadku wyjdzie to na plus, dwa sezony z kołowrotkiem dadzą (tak myślę) bardziej miarodajną recenzję. Nie będę zagłębiać się w dane techniczne bo to każdy przy odrobinie dobrej woli znajdzie w przeglądarce. Niemniej jednak przytoczę kilka cech: masa - 270 gram / 5 łożysk / nawój 67 cm / hamulec max 2 kg. A teraz trochę ode mnie: design bardzo przyzwoity, kolorystyka srebrno - garfitowa z dodatkiem niebieskiego akcentu na szpuli - to naprawdę dobrze wygląda. Kołowrotek bardzo przypadł do gustu mojej żonie, niewątpliwie może to być argument przetargowy - wtajemniczeni będą wiedzieli o czym piszę;)  Kołowrotek bardzo przyzwoicie wykonany, wszystkie elementy dobrze spasowane - tak było w momencie gdy wyjąłem go z pudełka i tak jest dzisiaj co świadczy o tym, że inżynierowie Daiwy jak i monterzy wiedzą co robią (kołowrotek made in Vietnam). Megaforce-a  podpiętego miałem / mam  do szczupakówki 2,70 / 10-40  - wielu powie, że to lekka przesada ( i pewnie będzie miało rację), ale ja nie miałem wielkiego wyboru więc tym uzasadniam to połączenie. Rozmiar 1500 to raczej filigranowy kołowrotek więc poddany takim obciążeniom mógł różnie się sprawować (woblery do 20 gram / gumy od 2 do 4 cali / główki 5 - 10 gram). Używałem zarówno plecionek jaki i żyłek - zero bałwanków skręcania żyłki, bardzo ładnie i równo nawijał linkę, kabłąk jak i rolka prowadząca dobrze wykoanane, w trakcie sezonu jedynie delikatnie dokręciłem śrubę mocującą rolkę. Hamulec na przestrzeni dwóch sezonów też spisywał się dobrze, nie było żadnych objawów śwadczących o przepracowaniu mechanizmów, w prawdzie nie był poddany ekstermalnym obciązeniom, ale zaliczył kilka odjazdów (ryby z którymi przyszło mu walczyc to głównie esoxy w przedziale od 50 do 60 cm). Dodam, że łowie na akwenie o średniej głębokości 1.5 m ze sporą ilością zaczepów. Czy poleciłbym ten kołowrotek...? Tak, z czystym sumienie stwierdzam, że to dobry sprzęt i  w tym przedziale cenowym +/- 200 zł to naprawdę fajna propozycja. Z moją szczupakówką i rybostanem jaki jest na moim łowisku świetnie sobie radził. Dodam, że kołowrotek posiada dwie szpule - obie aluminiowe. Pojemność jaką deklaruje producent to około 90 m żyłki 0.25 mm i faktycznie tyle wchodzi.

Podsumowując:
jest to dobry kołowrotek, bez widocznych wad, estetycznie wykonany i dobrze zmontowany - polecam !

 


4.6
Oceń
(18 głosów)

 

Test Kołowrotka Daiwa Megaforce 1500 A - subiektywnie. - opinie i komentarze

barrakuda81barrakuda81
+1
Zdjęcie nr 3 - petarda! Ogólnie fajne ujęcia. Co do kołowrotka to przez dłuższy czas miałeś okazję lepiej się z nim zapoznać i to jest plus. Ze zdjęć wnioskuję że nawój nie jest jakiś perfekcyjny chyba ale być może to kwestia dość grubej linki a młynek w końcu mały. Do 200 zł niełatwo wybrać przyzwoity kołowrotek. Większość "tchnie" tandetną chińszczyzną, plastikiem, obleśnymi detalami i beznadziejnym nawojem. Daiwa to jednak Daiwa, nawet tani segment jednak musi jakis poziom trzymać a przynajmniej powinien. *****. (2016-05-02 09:15)
nocnytramwajnocnytramwaj
0
Zdjęcia robiła żona:) Faktycznie przy żyłce 0.25 i tak małej szpuli nawój nie jest idealny, znacznie lepiej to wygląda przy 0.20, a przy miękkich plecionkach jest już przyzwoicie. Dzięki za komentarz, pozdrawiam. (2016-05-02 19:48)
SithSith
-1
Nie mam "nabożeństwa" do DAIWY, to wynik zawodu jakiego doznałem na początku mojego spinningowania, ale ten kołowrotek wygląda faktycznie na solidną budżetówkę. Za wpis ***** (2016-05-04 10:33)
Adi777Adi777
0
Jak się ma ten kołowrotek do DAIWY Laguna? Za wpis piąteczka :) (2016-05-05 00:06)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
0
Kołowrotek posiadałem. Jak za tą kasę wart uwagi. Jednak kołowrotki w tym przedziale cenowym przy intensywnym użytkowaniu to niestety tak zwane "sezonówki". (2016-05-05 01:06)
SithSith
-1
Steryd93 napisał, cyt.: "Jednak kołowrotki w tym przedziale cenowym przy intensywnym użytkowaniu to niestety tak zwane "sezonówki"." i z tym się zgadzam, ale jeśli ktoś wędkuje przeciętnie raz w tygodniu, nawet 6-10 godzin, nawet nie wyłączając okresu zimowego na ciepłych kanałach elektrowni, to jest raptem 520-1040 godzin w roku i wówczas taki kołowrotek spokojnie wytrzyma nie jeden sezon. Ważne, żeby o niego dbać, czyścić i smarować. (2016-05-05 07:47)
kleniu25kleniu25
+1
Ważne, to świadomie dobierać rozmiar kołowrotka do metody i przynęt jakimi bedziemy wędkować. Dzisiejsze papierowe pokolenie, byle jak najmniejszy i najlżejszy sprzęt, a późńiej, że to g...wno i nic nie warte. Do wszystkiego trzeba podchodzić z głową. Nagroda czy prezent, ale jeśli będzie katowany w zaczepach i trudniejszych łowiskach to szybko autor zacznie narzekać, że daiwa sie do niczego nie daje. Nie bronie tej firmy, a krytykuje autora. Ten rozmiar, to raczej na okonie, a nie świadomie na szczupaka. (2016-05-05 09:03)
nocnytramwajnocnytramwaj
0
Adi777 - niestety nie miałem w dłoniach Laguny. Mam dwie Daiwy Legalis w rozmiarze 4000 (do feedera) i spisują się wyśmienicie. Pozdrawiam (2016-05-05 14:19)
nocnytramwajnocnytramwaj
0
wybaczcie ale muszę...! kleniu25 - czy przeczytałeś mój wpis uważnie? Zacytuje Cię: "Do wszystkiego trzeba podchodzić z głową. Nagroda czy prezent, ale jeśli będzie katowany w zaczepach i trudniejszych łowiskach to szybko autor zacznie narzekać, że daiwa sie do niczego nie daje." Podsumowując Twój komentarz: aktualnie mam trzy kołowrotki Daiwy - stanowi to połowę mojego arsenału, to właśnie "katowanie" Megaforce-a utwierdziło mnie w przekonaniu, że to naprawdę DOBRE kołowrotki. Możesz mnie krytykować, masz do tego prawo, ale proszę nie baw się w psychoanalityka i nie myśl za autora / za mnie. Pozdrawiam i połamania :) (2016-05-05 14:48)
barrakuda81barrakuda81
0
Kiedyś uważałem że porządny kołowrotek spinningowy na przynajmniej parę sezonów intensywnego użytkowania to tylko Shimano. Do tej pory tak uważam :-) ale Daiwa zdecydowanie nie ustępuje japońskiemu potentatowi. W zasadzie obie firmy to legenda wędkarstwa... Ktoś pewnie do tego grona dołożyłby Abu Garcia ale tu się nie wypowiem bo zbyt mało miałem do czynienia z produktami tej firmy. Wszystko zależy od klasy/ceny kołowrotka. Bardzo dobre młynki w przystępnej cenie robi/importuje Dragon, Ryobi, Spro ale jeśli mówimy o naprawdę komfortowym i bezawaryjnym kołowrotku to dla mnie Shimano i Daiwa zawsze będą na pierwszym miejscu ze wskazaniem na to pierwsze ale chyba tylko z sentymentu. (2016-05-05 18:38)
kabankaban
0
Mnie opis wystarczy i nie będę doszukiwał się jakiś niuansów co do młynka w tej cenie. "Łowisz codziennie kupuj droższe" i tyle co mam do naklikania :) (2016-05-05 18:41)
ryukon1975ryukon1975
0
Bardzo fajny krótki jednak całkowicie rzeczowy opis kołowrotka. Dokładnie jak napisał wyżej Grześ nie ma się co więcej rozpisywać na temat kołowrotka z nizin cenowych danej firmy. Każdy wie ile można po nim oczekiwać, ważniejsze jest dobre podejście praktyczne do niego - "Rozmiar 1500 to raczej filigranowy kołowrotek więc poddany takim obciążeniom mógł różnie się sprawować (woblery do 20 gram / gumy od 2 do 4 cali / główki 5 - 10 gram).". 5 ***** (2016-05-08 08:37)
grisza-78grisza-78
+1
Rzeczowo i na temat. Pozdrawiam. (2016-08-04 12:22)
w6i6e6w6i6e6
0
Z niezbyt drogich młynków naprawdę mocarne kręcioły robi PENN. (2016-08-04 12:34)

skomentuj ten artykuł