Test kulek proteinowych i karpie z wody PZW.

/ 2 zdjęć





Ostatnio opisałem jak samodzielnie zrobić kulki proteinowe. Założenie miałem  takie, że w kolejnym artykule zrelacjonuję też jak wyszedł test tych kulasów nad wodą. W pierwszym odruchu pomyślałem o lokalnym, małym i komercyjnym łowisku w mojej najbliższej okolicy. Ryb jest tam stosunkowo dużo (kiedyś z synem w ciągu kilku godzin złowiliśmy około czterdzieści karpików w przedziale od 1 do 5 kg), więc pomyślałem, że właśnie tam uwiarygodnię skuteczność tych moich specjałów. Wybrałem się tam na trzygodzinną zasiadkę, ale przyroda postanowiła mnie pokarać. Karpie miały tarło i zupełnie nie chciały współpracować z wędkarzami. Szuwarkowe delicje również ich od amorów nie odciągnęły.                                                Kolejne podejście wykonałem tydzień później, a jako testowe łowisko wybrałem tym razem wodę związkową.


Nad jeziorem zameldowałem się stosunkowo późno. Zanim rozłożyłem sprzęt, zarzuciłem zestawy i zanęciłem wybraną miejscówkę minęła dziewiętnasta. Nęciłem kukurydzą konserwową, młótem browarnianym oraz moimi kulasami. Jako przynęta posłużyła moja kulka, a w drugim przypadku podparłem ją owocowym pop-up. Kolega na jednym z zestawów również założył kulkę szprota&kokos wraz z drugą pływającą o owocowym smaku. Do czasu aż poszliśmy spać nic się nie wydarzyło. Oddaliśmy się wędkarskiej gawędzie i sączyliśmy piwko. Przed północą poszliśmy spać. Sygnał centralki obudził mnie lekko przed trzecią. Po krótkim holu na brzegu wylądował niewielki karpik. Nad ranem kolega dołowił jeszcze dwa, a ja tuż przed samym powrotem do domu notuję kolejne dwa brania. W odstępie zaledwie paru minut. Pierwszy karp zrobił odjazd i zaparkował w trzcinach. Miałem na szczęście założone spodniobuty, więc z podbierakiem pod pachą poszedłem po delikwenta. Po powrocie, jeszcze z rybą w podbieraku miałem odjazd na drugiej wędce. Szybko nagrałem złowioną rybę telefonem komórkowym i wypuściłem ją do wody. Podbiegłem do drugiej wędki i zaciąłem. Czułem, że jest to większa ryba od poprzednich. Po kilku minutach na macie wylądował piękny golas. Po krótkiej sesji ryba w dobrej kondycji wróciła do wody.


Wszystkie opisane tu ryby zobaczyć możecie na filmie do czego was oczywiście zachęcam. Niestety zaliczyłem też organizacyjną klapę, bo w momencie akcji z dwoma karpiami skończyła mi się pojemność na karcie SD. Szkoda, bo to było chyba najciekawsze kilka minut w moim dotychczasowym wędkarskim życiu.   Zachęcam Was też do samodzielnego robienia kulek. Nie jest to trudne, a  różnica w cenie jest całkiem spora. Poza tym nic tak nie cieszy jak karp złowiony na własnoręcznie zrobioną przynętę.


Połamania kija, Marcin.  


 

 


0
Oceń
(0 głosów)

 

Test kulek proteinowych i karpie z wody PZW. - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł