Zaloguj się do konta

To był 1995 rok


Wróciłem na portal...

Czy to z nudy, bo już powinienem o tej porze łowić spod lodu, czy z chęci przypomnienia się, czy też z innej przyczyny...
Wracam do wspomnień sprzed lat. Może to raczej z powodu tej bezczynności. Zero śniegu , o lodzie nie wspomnę. Straszna pustka. Więc wspominam...


Zima zawitała do nas bardzo wcześnie i niespodziewanie tego roku. Rysio i Zbycho wypłynęli łódką na szczupaka 11 listopada i wrócili po 2 godzinach zmarznięci na kość. Mróz chwycił naszą mieścinę potężnym uściskiem i trzymał aż do Świąt Wielkanocnych. Czyli koniec sezonu spinningowego. I co dalej ? Nie przesiedzimy przecież jesiennej depresji przy kuflu piwa...

Spotykam sąsiada z osiedla. Mówi, że był na polnym stawie. Lód już możliwy i śmiało można wejść. Ale mamy dopiero 30 listopada ! Jest niedziela. Trochę skacowani po Andrzejkach, ale w ramach „dojścia do siebie” jedziemy na lód. Rysio, Maniek, jego zięć Jurek, Zbyszek i ja. 2 km asfaltem . Szosa dobra, odśnieżona. To droga do Granicy Państwa Z asfaltu skręcamy w drogę prowadzącą do PGR-u Łojdy.

W zasadzie byłego PGR-u. Zostały tylko chałupki byłych pracowników. Pola przejął nowy dzierżawca,Maszyny sprzedała agencja. Pozostał tylko staw . W zasadzie niczyj, bo nikt go już nie zarybiał ani nie pilnował. Ta droga nie była odśnieżana i tutaj czuć zimę pod letnimi oponami ( kto wtedy słyszał o zimówkach... ). Nosi nas po całej drodze. Na szczęście to tylko kilometr. Minęliśmy ostatnią chałupkę. Do jeziorka z 500 m po wschodzącej oziminie. Ale jest grzązko i nie uśmiecha mi się brnąć w buciorach oblepionych gliną. Decyduję się jechać do samego jeziorka. Moja Dacia ma przedni napęd no i mam 4 pchaczy jakbym się gdzieś zakopał. Udało się dojechać bez przygód.Lód jest czarny, ale nie jest za gruby. Wchodzimy niepewnie, ale po chwili łydki przestają nam drżeć.
Mam co roku to samo; niepewność i drżenie łydek, kiedy wchodzę po raz pierwszy na nieznany mi lód.. Idziemy za Zbyszkiem, tam , gdzie wczoraj połowił niezłe okonie. Łowimy na blaszki, bo ochotka wtedy była dla nas abstrakcją. Wyniki takie sobie. Kilka patelniaków, jeden może ze 25 cm. Na 5 chłopa to żaden sukces. Postanawiam iść pod pływającą wyspę. Co roku przesuwa się po stawie. Tutaj jest najgłębiej, z 5 metrów. Zakładam błystkę cacuszko, wykonaną przez kolegę. Ma ruchomą kotwiczkę z chwościkiem, co wtedy było rzadkością dostępną od święta w sklepie wędkarskim. Ale mamy dostęp do ruskich błystek i mormyszek. I to za śmieszne pieniądze. Za trzecim poderwaniem błystki od dna czuję zatrzymanie. Czyżbym zaczepił o jakiś korzeń ? Ale zaczep ożywa. Po chwili luz...Nie ma błystki i nie ma ryby. Bolesne jest wtedy pytanie co to była za ryba ? Koledzy pocieszają mnie. Jestem wkurzony, bo na inną blaszkę nie mam nawet puknięcia. Idę na inną część stawu, gdzie nikt jeszcze nie łowił.
Lód tutaj jest czysty i nikt mu nie zadał jeszcze ran siekierą bądź pierzchnią. To głębsza część stawu. Tutaj jest ze 4 metry. Mam ruskie blaszki i ruską wędkę. Denerwuje mnie ona, bo żyłka wchodzi pod szpulę wmontowanego na stałe kołowrotka. Toporne sprzęcicho. Ale innego wtedy nie było...Wpuszczam te ruskie blaszki. W zasadzie to nie mam pojęcia, ani wyobrażenia jak one pracują w wodzie , ani czy ja łowię tak jak należy. Dużo przeczytałem informacji o połowach spod lodu, ale gdzie teoria a gdzie praktyka. Mam kilka blaszek takich samych. A jedną owinąłem czerwoną włóczką. Zwykła ołowianka, trochę zagięta z jednym wtopionym haczykiem. Przetestowałem kilkanaście i nic. I wtedy założyłem tę blaszkę z czerwoną włóczką...Opuściłem ją i kilka razy pukam w dno. Tak radzili fachowcy w WW i WP. Podrywam i opuszczam. I nic. I coś mnie nagle naszło...
Po poderwaniu blaszki zatrzymuję ją nad dnem. Wiem, że się kręci i połyskuje to srebrem to ołowianą śniedzią. Delikatnie nią poruszam...I atak ! Aż poczułem to w ramieniu. Coś niebywałego ! Obudziłem się od razu. Kręcę tym kiepskim kołowrotkiem, ale on nie oddaje żyłki. Mam 0,16 mm, więc może wytrzyma. Dobrze, że to tylko 4 metry. Ryba szaleje. Ucieka w bok. Nawet ją widzę przez przezroczystą taflę lodu. Jest pod otworem. Wołam chłopaków , bo jej nie wyjmę przez taki mały otwór. Pierwszy biegnie zięć Mariana z pierzchnią a zanim reszta... Powiększa otwór, ale jak mi przetnie żyłkę ???
Lód zaczął niebezpiecznie trzeszczeć. Rysiek mówi, że to sandacz. Ale jakim cudem tu sandacz, jak nikt go tutaj nie wpuszczał...Jednak nie wypiął się. Mam go na lodzie. Nikt z nas nie widział jeszcze takiego okonia. Coś niebywałego, że w takim małym, polnym stawie taka bestia urosła...Miałem dawno temu fotkę tego garbusa z innymi patelniakami, ale musiałem wgrywać na nowo Windowsa i straciłem wszystkie dane. Wyglądał jak czołg na parkingu w FSM w Bielsku Białej.
Ta zima trzymała nas na lodzie aż do Świąt Wielkanocnych. Co się wtedy działo....Ale to może opowiem przy innej okazji...

Opinie (17)

spokojny

Wim coś o takich okazach, piękny garbus i to jeszcze z pod lodu. Gratulacje :) [2012-01-05 17:47]

użytkownik

Różne zdjęcia widziałem na tym portalu a to walczy z nimi o miano najbardziej odrażającego na portalu. Dwa trupy . W ręku okoń trup a na ścianie szczupak trup. Ledwo rozumiem spreparowany łeb ale cała ryba na scianie - obrzydlistwo. [2012-01-05 23:45]

Zander51

Miałem nie polemizować z kimś, kto ma problemy ze wzrokiem i nie rozumie kilku spraw, ale jednak odpiszę...Otóż akcja tego filmu rozgrywa się 16 lat temu. Przypomnę , że wtedy nie było telefonów z aparatami cyfrowymi i samych cyfrówek także ( dziwne, prawda ? ), ba nawet zwykłego aparatu trzeba było szukać po sąsiadach. Tym razem udało mi się i zdjęcie zrobione zostało w domu z konieczności. Że nie jestem zwolennikiem zdjęć robionych w takim otoczeniu świadczyć mogą późniejsze zdjęcia. Ale takie były czasy. Ja jak każdy wędkarz chciałem uwiecznić niebywałą zdobycz, pokazać ją znajomym a przede wszystkim synowi jak dorośnie.Metrowy szczupak nie wisi na ścianie , tylko stoi na podstawce na szafie. Niewielu ludzi miało takie trofeum. Dzisiaj wypuszczam metrowe szczupaki, ale wtedy byłem młody i głupi a przede wszystkim pazerny na sławę i uznanie innych jak większość wędkarzy. Jestem tylko człowiekiem... [2012-01-06 12:26]

użytkownik

Nie pisałem nic o Tobie. Tylko o zdjęciu które mi się nie podoba i uważam że nie powinno być dla niego miejsca na portalu dla miłośników wędkarstwa i przyrody.Dlaczego atakujesz mnie personalnie? moje oczy to mój problem. Widze że nic się nie zmieniłeś jednak od tego 1995 [2012-01-06 13:24]

Zibi88

Na żadnym innym forum nie spotkałem tylu trolli co tutaj :/ Na forum o samochodach nikt nie mówi "o boże!!! taka pogoda a ty nie masz garażu, takim ludziom nie powinni sprzedawać samochodów" Na forum o perkusji "ale masz brudne blachy, powinieneś grac na garnkach" itd.To nie jest forum miłośników przyrody, tylko forum wędkarskie. Jeśli nie godzisz się na to, że ryby się zabija i zjada lub robi z nich trofea, to cierp w milczeniu, albo zmień forum na jakiś green peace. Są jakieś zasady wędkowania regulaminy itd. I jeśli ktoś się do nich stosuje, to jak dla mnie może sobie wieszać te rybki na choince jako ozdoby, jeśli ma na to ochotę. Czy mi sie to podoba czy nie, to już inna sprawa. Nie bronię tutaj poglądów swoich czy kogokolwiek innego, bronię zdrowego racjonalnego myślenia. I kończąc zwrócę uwagę na fakt, który zapewne zniszczy Ci dzieciństwo: Jezus też był mięsiarzem ;) [2012-01-06 14:38]

JOPEK1971

Sandaczyku,widze ze wszedles na wyzsy poziom wtajemniczenia,trzeba sie odlowic by spojzec na to z innej strony,Ty jak widz, ten etap masz za soba,pozdrwiam.  [2012-01-06 22:15]

Anachid

Co do zdjęcia to się dziwię że ktoś je krytykuje! To były ine czasy, inne realia. A do wspomnień warto wracać. [2012-01-09 19:45]

Robert55

Dlaczego nie krytykować? To, że wówczas wszystkie fotki były robione w domu na tle mebli to fakt. Ale faktem jest też to, że dziś mamy tego skutki. Róbmy tak dalej to będziemy żaby łowić, bo najwazniejsza jest miła atmosfera. [2012-01-10 16:13]

tomalek21

Śnieg ,lód,to skąd ta glina, nie powinna zamarznąć?

[2012-01-10 17:57]

użytkownik

Mi też się zdjęcie nie podoba. Faktycznie wtedy byly inne czasy bo wtedy były ryby a teraz dzieki takiemu zachowaniu te ryby wiszą na ścianach. [2012-01-10 18:39]

lofilofi

Inne czasy, inne realia... tia... Brak, sprzętu na rynku, rozpadające się,  jak postkomunistyczne kołchozy, kołowrotki i wędki... Pamiętam dobrze 1995 rok - sprzętu do wyboru do koloru i to o niebo lepszego jakościowo od dzisiejszego w relatywnie podobnych cenach - Daiwa, nieobecny już na polskim rynku Silstar, doskonały ABU, Browning - i nikt nie widzial napisów "made in ChRLD czy China" - było made in Japan, w ostateczności Korea. Taki zapamiętałem rok 1995...  [2012-01-10 22:45]

Zander51

No tak, warszawiak...:) Ja mieszkam przy ruskiej granicy... [2012-01-11 15:38]

mateusz91

ryb nie ma bo słabo zarybiają a wędkaży jest dużo trzeba tylko przestrzegac regulaminu często wypuszczanie ryb konczy się dla nich smierciom  ryby z uszkodzonym pyskiemw wyniku wielokrotnego zacinania nie raz widziałem martwe durze i m ałe [2012-01-11 19:07]

salmo76

co wy chcecie od kolesia zlowil pieknego garbusa chcial go wziasc to wziol wtedy nikt w polsce niewiedzial co to C&R i do dzisiejszego dnia wiele sie nie znienilo a CI co krytykuja tego kolesia to ciekawe co robili w tamtych czasach o ile chdzili na ryby a nie do przeczkola [2012-01-22 21:49]

jogi80

Zdjęcie z epoki, ma swój urok. Też straciłem fajne zdjęcia przez remont Windowsa, przesiadłem się na niezawodnego i darmowego linuksa i już się o to nie boję. Pozdrawiam [2012-01-23 11:59]

użytkownik

Nie rozumiem sensu dyskutowania z kimś kto ma jedyny argument "bo ja bym nie zrobił takiego zdjęcia", "bo ja bym nie umieszczał trupa na ścianie". A gdyby rybka została zjedzona a Kolega Zander51 miałby na ścianie "tylko" odlew gipsowy ryby? Tak czasami też się robi trofeum. Ale również się je preparuje, każdy ma wybór, to jego wolna wola - mamy demokrację. [2012-02-10 20:08]

Iras1975

Zapewniam wszystkich, że są wśród nas wędkarze którzy nie robią takich zdjęć... nie mają z czym i to jest cała tajemnica nokillowania ;) Kupi taki sprzęt, super przynęty i po kilku wypadach na ryby odpuszcza twierdząc, że inni ryby mu zjedli.:) Szkoda nawet takim coś pisać bo i tak nie pojmą... [2012-03-02 22:43]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej