Totalny spontan cz.1

/ 1 komentarzy / 2 zdjęć


Jest środa i mam wolne do poniedziałku (takiej promocji nie miałem już dawno) - teoretycznie bo z rana wizyta w urzędach z powodu ich burdelu w papierach czyli mam do poniedziałku udowodnić że nie jestem wielbłądem a czas na odpowiedż urzad daje sobie siedem dni roboczych a mi dano trzy na wyjaśnienie sprawy,ot taka ciekawostka jak linek na Zywca :-)

Ale teraz do rzeczy czyli cichowariactwa !!!

Wieczorem zacząłem snuć plany na te parę dni wolnego.

Pierwsza myśl to wczesno poranny wypad,ale gdzie ??? los zadecyduje czyli który autobus przyjedzie pierwszy i w którą stronę,sprzęt gotowy i czas spać,niestety albo stety dzwonek do drzwi a za nimi kolega z piwkiem.

Skończyło się na wypiciu po browarku i dyskusji na temat ostatnich wyborów ale tez ostatnio przeczytanych książek reasumując było nieżle po północy jak wyszedł, czyli zostały by mi trzy godzinki snu a do masochistów nie należę więc zdecydowałem już nic nie planować i ten weekend wziąść na totalny spontan i tym oto sposobem zagościłem wieczorem na małym Brysiu.

Stawik to naprawdę niewielki, całkowicie zarośnięty z jedyną przecinką na góra dwóch łowiących,okazało się że jestem tym trzecim ale mimo ciasnoty dało radę i białe z kuku w wodzie,mija godzina a ja zaliczam dwa niemrawe skubnięcia a sąsiedzi z dziesięć karasi w tym trzy złote .

Okazało się że metoda jest stara jak świat czyli skóreczka z bułki,towarzysze się zwinęli a ja zyskałem troszkę więcej wody,rewelacji nie było ale nudy też (kilka średniaczków karasi i krasna) natomiast to, co zauważyłem po całkowitym zmroku (dosłownie jakby woda się zagotowała)znów sprowokowała do planowania czyli już wiem że jestem tam w piątek ale dopiero wieczorem i tu przede wszystkim z kartofelkiem - tak też zrobiłem z tym ze zamiast łowić pozbyłem się dolnej części garderoby i zrobiłem troszkę porządku z zielskiem przed sobą licząc przy okazji na fakt że poruszony grunt zwabi ryby co też się stało,podsypałem garścią kuku i kartoflanej kosteczki...Czas na kijki -spławik ze świetlikiem i gruntówka ekstra delikatna,na pierwsze branie (kartofelek) nie czekałem długo i jest karaś- ZŁOTY

,troszkę zdziwiony bo po zmroku to raczej srebrzyste biorą -tak myślałem do wczoraj, mam branko na spławik i to bardzo ostre ,znów złociak lecz tym razem na kuku z białymi czyli poruszenie dna dało efekt i powiem że całkiem niezły bo zrezygnowałem z gruntówki na rzecz spławika z którym zabawy było co nie miara,jakby nie to że bawiąc się w "wodnego ogrodnika"wlazłem w butach (dla bezpieczeństwa)i coraz bardziej odczuwalny termiczny dyskomfort pewnie zostałbym do rana ale wygnało mnie przed północą.

Minusem było jedynie to że nie pojawił się ani jeden profesorek ale za to ilość brań i średnia wielkość ryb sprawiła że było warto poczuć jak "ciągnie od wody po kościach"

Teraz pisząc ten tekst myślę co z wieczorkiem no ale jak spontan to spontan PEŁNA LABA 

CDN...


 


5
Oceń
(15 głosów)

 

Totalny spontan cz.1 - opinie i komentarze

rysiek38rysiek38
0
23.30 dnia 07.06.15 właśnie wróciłem z wypadu i czas by był na epilog mojego SPONTANU ale odłożę to na jutro .nie było żle a nawet powiem że zaskakujaco więc na spokojnie opiszę ,teraz psuje mi humor perspektywa jutrzejszej wizyty w przynajmniej trzech urzędach :-) (2015-06-07 23:39)

skomentuj ten artykuł