Trociowe precjoza

/ 6 komentarzy / 7 zdjęć


Niebawem rozpocznie się kolejny sezon trociowy na rzekach Pomorza. Rzesze wędkarzy wyruszą w poszukiwaniu troci. Czekam również z niecierpliwością na 01 stycznia, po dokonanych już niezbędnych przeglądach kołowrotka, wędziska i żyłki. Oprócz przeglądu wspomnianego sprzętu, trzeba dokonać również przeglądu pudełek z przynętami. Bardzo trudno jest bowiem zmusić kelta (troć po tarle) do brania, tym bardziej, że wymęczone wędrówką, a później godami niechętnie pobierają pokarm, a instynkt pilnowania gniazda jest jeszcze na tyle silny, że może zaatakować przemykający nieopodal wabik. Nie bez znaczenia na początku sezonu ma kolorystyka naszych przynęt i sprawdzać się będą te jaskrawe, mające na celu doprowadzenie ryby do złości powodującej zaatakowanie przynęty. Wszyscy wiedzą jakim arsenałem dysponują sklepy wędkarskie, począwszy od seryjnych produkcji po wspaniałe rękodzieło rodzimych wędkarzy.

Moje pudełko zawiera w zasadzie tylko przynęty HAND MADE, ponieważ mają one to coś czego seryjnym brakuje, czyli „duszę”. Przedstawię tylko te, których używam najczęściej na początku sezonu. I tak rozpocznę od woblerów. Pierwsze z nich to „Janki”, wyrób Tomasza Janickiego z Gdyni, żmudnie strugane z lipowego drewna, oklejane tkaniną i kilkakrotnie lakierowane i ustawiane pod konkretną rzekę. 


Janki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kolejne to „Gabkory”, produkcja Marka Depty z Pruszcza Gdańskiego i podobnie jak wyżej mozolnie strugane lub odlewane z pianki, oklejane, lakierowane, niezmiernie dokładnie malowane i testowane.


Gabkor


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I na koniec „Siudaki”, woblery Tomasza Siudakiewicza z Wejherowa. 

Siudak

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Posiadam w pudełku oczywiście takie wyroby jak:

- Patyczaki;

- Górale;

- Wobi;

- Kobi;

- Foxy;

- Skawa.

Można wymieniać producentów bez końca, ale każdy powinien sam dobrać sobie to co najlepiej mu pasuje.

„Żelastwo” to kolejne przynęty mające miejsce w moim pudełku. Błystki wahadłowe i obrotowe. Podobnie jak w przypadku woblerów, wolę te wychodzące spod ręki znanych pomorskich rzemieślników. I tak są to „Wołki”, błystki wahadłowe Andrzeja Wołkowskiego z Białogardu, które nie tylko są skuteczne na Parsęcie, ale i na innych pomorskich rzekach. Zdobienia i kolorystyka nie odbiega od powszechnie znanych kanonów. Wykonane z 1,5mm lub 2mm blachy. Trudni się równiez wyrobem błystek obrotowych.

Wołek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kolejne to „Kaczmarki”, wahadłówki i obrotówki wykonane przez Adama Kaczmarka z Bojana. Może mniej finezyjnie wykończone, ale zapewniam, że równie skuteczne.

Kaczmarek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No i na koniec „Fredki”, obrotówki Fryderyka Ottona z Czarnego, miejsca gdzie tworzenie z pasją trociowych przynęt to chleb powszedni. Bardzo ładnie wykonane i w zależności od gustu zamawiających, pracujące wąsko lub szeroko. Zakończone oczywiście chwostem na kotwicy, również wedle uznania. Ostatnio zajął się klepaniem błystek wahadłowych.


Fredi

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pozostałe to oczywiście:

- Przychoćko;

- Primanki;

- ABC;

- Dzerwys.

Myślę, że przybliżyłem trochę młodym adeptom wędkarstwa kwestie przynęt trociowych. Niemniej jednak wybór należy zawsze do łowiącego. Nie bez znaczenia jest oczywiście nieodparta wiara w skuteczność danego wabika. Polamania!!!

 


4.8
Oceń
(36 głosów)

 

Trociowe precjoza - opinie i komentarze

pstrag222pstrag222
+2
Nigdy jeszcze nie byłem na trociach i raczej nigdy nie będę. Ale za ten artykuł pozostawiam ***** pzdr.pstrag222 (2012-12-27 14:30)
kamil11269kamil11269
+2
Przepiękne przynęty :) ***** (2012-12-27 16:05)
kabankaban
+2
Cóż jak dla mnie zmniejszyć gabaryty i świetne na pstrągi (w końcu to prawie ten sam gatunek), a kilka takich rarytasów szykuję na początek lutego. Pozdrawiam.
(2012-12-29 18:23)
ziutek 1ziutek 1
+2
jak widzę przynęty łowne ,na takie mam wyniki. 1.01 2013r.był bez kontaktu z rybą ,chociarz w mojej obecności koledzy po kju z wałcza wyjeli dwa kelty 62 cm i 77 cm.pozdrawiam. (2013-01-02 00:02)
esox61esox61
+2
Jak to się mówi: troć trzeba wychodzić :) Znajomość wody i odpowiednie dobranie przynęt to podstawa sukcesu. Jak narazie początek sezonu kiepski. Jedna 4godzinna wyprawa i więcej wędkarzy niż miejsc do obłowienia :) ale po niedzieli będzie lepiej :))) (2013-01-04 18:57)
JAQUJAQU
+2
Blach wahadłowych Kaczmarka używam na szczupaki, szczególnie cenię sobie Zbycha i Francuza rewelacja!!! Gabkory świetne do trolingu dla mnie po prostu bomba a jeśli chodzi o trotki to jakoś mi nie wychodzi byłem 4 razy ale... nie mój czas nie moja woda, JEDNO WYJŚCIE i nic. Artykuł WIELKI PIĄTAL!!! (2013-02-12 18:39)

skomentuj ten artykuł