Trolling - metoda niechciana cz II.

/ 29 komentarzy

Każda sposób wędkowania pociąga za sobą konieczność używania odpowiedniego sprzętu, nieraz naprawdę bardzo specyficznego , dedykowanego wyłącznie do danej metody, nie dającego zastosować się w innych odmianach wędkarskich. Tak samo jest z trollingiem. Kto z nas używałby licznika wysnutej żyłki do spławika? Po co łowiącemu na koszyk GPS z zapisaną trajektorią napływu. Wreszcie gdzie indziej moglibyśmy zastosować downrigger - czyli windę do ciężarków.

Jest jeszcze kilka innych drobiazgów takich jak klipsy czy uchwyty do wędek. Niektórzy z was już w tym momencie powiedzą , że za dużo w tym elektroniki, sprzętu, że to nie jest już wędkarstwo. Ale przecież karpiarze posługują się elektronicznymi sygnalizatorami brań, echosondy używają spinningiści i inni wędkarze. Dla uspokojenia nieznającym tematu powiem ,że nadal łowimy na wędki z kołowrotkiem i przynętą, a nie z wytwornicą prądu, czy z harpunem :) Ok. zacznijmy od echosondy , dlaczego jest tak ważna podczas trollowania. Na niewielkich akwenach dno zazwyczaj nie jest mocno zróżnicowane.

Pływając z przynętą na ekranie echosondy pojawiają się nieraz jakieś podwodne atrakcje w postaci nierówności dna , uskoki, górki, dołki, zatopione drzewa. I nie tylko trollingowcy wiedzą , że tam właśnie należy szukać ryb. mówimy tu o wodach o niewielkiej głębokości od 3 do kilku metrów. Przydatną funkcją echosondy jest pokazywanie przez nią ilości i wielkości występowania ryb. Duża ryba na monitorze nic nam nie powie , ale już większe skupisko niewielkich ryb powinno nas zainteresować i zachęcić do spróbowania napłynięcia na takie miejsce. Ideałem byłoby napływanie na krawędzi obszaru takiego nagromadzenia się drobnicy.

Jeśli jeszcze równolegle przepłyniemy blisko uskoku lub górki , to sukces jest bliski. GPS nie jest oczywiście niezbędny , ale z własnego doświadczenia wiem , że powtórne prawidłowe przepłynięcie nad obszarem wody, wcześniej zaplanowane zgodnie z założonymi danymi , nie jest wcale takie łatwe. A już w przypadku brania ryby w danym miejscu , nie powinniśmy odpuszczać , tylko nawet kilkakrotnie przepłynąć po takim samym kursie !!! Taką możliwość daje nam GPS z funkcją zapisywania szlaku. Wtedy posługując się pamięcią urządzenia , płyniemy jak po sznurku. Teraz powiem coś do tych którzy uważają trolling za sport dla leniwych.

Wędka w uchwycie nie włożona jest dla naszego komfortu. Zamocowanie wędziska służy temu, byśmy sprawnie i precyzyjnie mogli manewrować łodzią, a nie wędką (!) , czytając równolegle dane z echosondy i zapis GPS. Poruszamy się wtedy trochę jak pilot przy lądowaniu Airbusem, patrzący tylko na przyrządy. Na płytkich akwenach nie ma potrzeby używania windy do trollingu. Pamiętajmy jednak o tym, że bez windy musimy znacznie wydłużyć nasz hol. W tym przypadku wystarczy odpowiedni dobór przynęty, jeśli to jest wobler musimy wybrać taki, który dostosujemy do średniej głębokości łowiska, tak żeby nie uderzał nam o dno.

Podstawowym kryterium doboru jest oczywiście ster woblera i miejsce zapięcia agrafki . Rodzaj jego pływalności to już drugorzędna sprawa. Na wodzie 3-4 metry nie zastosujemy deeprunera, ponieważ jego duży ster i zamocowanie żyłki blisko korpusu powoduje zejście takiej przynęty dużo głębiej bo nawet do 6-7 metrów. Głębokość schodzenia przynęty możemy również regulować poprzez długość i prędkość holu. Standardem trollowania jest prędkość ok. 3,2 km/h . Jak możemy utrzymać taką stałą prędkość. Dysponując GPS-em możemy zrobić to bez problemu, ponieważ urządzenie pokazuje nam prędkość z jaką się przemieszczamy. Oczywiście występują odstępstwa od tej reguły i np. przy nawrocie , lub napływaniu po łuku, przynęta ma krótszą drogę do przebycia niż holująca ją łódź.

W związku z tym łódź płynie ze stałą prędkością , ale przynęta zwalnia. Jeśli chcemy utrzymać ją na stałej głębokości musimy nieznacznie przyśpieszyć. W przypadku woblera nie jest to takie konieczne jak przy zastosowaniu rippera lub innej przynęty z ołowianym ciężarkiem. Pamiętajmy że nasze główki to nie obciążenia pięciogramowe. Ale do przynęt jeszcze wrócimy. Dziś chciałem przekazać wam swoją wiedzę w zakresie wykorzystania echosondy i GPS-u. W następnym artykule opiszę jak trollować na głębszych łowiskach, szukając ryb toniowych. Oczywiście nie uważam się za eksperta , ale uznałem, iż moje 15 letnie doświadczenie może pomóc nie jednemu z początkujących wędkarzy w tej świetnej zabawie jaką jest trolling.

Trolling - metoda niechciana część I

 


3.3
Oceń
(97 głosów)

 

Trolling - metoda niechciana cz II. - opinie i komentarze

użytkownik10172użytkownik10172
0
Świetne foto (2009-07-25 08:02)
użytkownik1805użytkownik1805
0
Wszystko co miałem do powiedzenia w tym temacie to powiedziałem w części pierwszej! Pozdrawiam. (2009-07-25 09:02)
Jak6bJak6b
0
Mozna komentowac ale poco skoro fotka mówi sama za siebie . byłem na asnen i żeczywiscie prosili o zabieranie okoni ale to było kilka lat temu teraz już niejest tak pięknie w getno gard . (2009-07-25 09:02)
łysy wążłysy wąż
0
Ciekawy wpis i chociaż nie łowię tą metodą to chętnie poczytam i trzecią część. Za artykuł dałbym 5*, ale za zdjęcie 1*. Nie uwierzę w to, że zabraliście te wszystkie ryby ( w tym 11 kg pięknego szczupaka ) na kolację. Tu właśnie pojawia się przysłowiowy zamrażalnik. Jestem zwolennikiem zabierania ryb ( jeżeli już ) w takiej ilości, ile możemy ich zjeść bez mrożenia. Duże ryby, powinny wszystkie wracać do wody. Także nie obraź się kolego, ale ja daję trzy gwiazdki - pięć za wpis, ale jedną za zdjęcie. Pozdrawiam (2009-07-25 09:25)
Norbert StolarczykNorbert Stolarczyk
0
Panowie być może panuje tu odwieczna zasada "Koszty muszą się zwracać" jeden szczupak 11 kg to stanowczo zbyt mało. To tyle na ten temat, ponieważ mam podobne obawy co moi poprzednicy. Wracając do samego artykułu to poza małymi literówkami jest przejrzysty i ciekawie napisany za piątka z plusem. (2009-07-25 11:41)
janglazik1947janglazik1947
0
To fajna zabawa ,ale dla bogatych.Kiedyś próbowałem tej metody,nie powiem z całkiem niezłym skutkiem,ale niestety -tego to już nie rozumię-w okręgu bydgoskim jest ona zakazana?????Może ktoś mi to wyjaśnic-jeden związek,a warunki różne dla innych.Życzę powodzenia tym którzy mogą korzystac z tej metody. (2009-07-25 13:10)
areczek13areczek13
0
te szczupaki są poprostu zarąbiste a najlepszy jet oczywiście ten największy 11 kg normalnie szok pozdrawiam :::::::::)00000 (2009-07-25 15:32)
soplicasoplica
0
Panowie demagodzy, proponuję z ręką na sercu przyznać choćby przed samym sobą, czy przypadkiem nie zdarzyło się wam kiedyś zabrać ryb z łowiska , takich które w opinii innych zasługiwałyby na wypuszczenie. A może są tu sami kryształowi wędkarze i brzydzą się rybą. W wędkarstwie nie chodzi o to, by od czasu do czasu nie zabrać ryby, chodzi raczej o to, by robić to z umiarem. A ten połów, to zabrane po jednej rybie przez 4 członków wyprawy. Nie chcę pisać tu wyjaśnień w stylu ,że ryba by i tak nie przeżyła, bo z takim nastawieniem naraziłbym się tylko na uszczypliwości, zabrałem ją świadomie bo chciałem , jedyny raz w życiu. Ale zaręczam wam , że wypuściłem więcej ryb niż nie jeden wędkarz, praktycznie nie zabieram ryb wcale. Jestem jednym z założycieli KLUBU NARKA promującego wśród młodych wędkarzy uwalnianie ryb. zapraszam was na moją stronę www.rybawpaski.pl - tam przeczytacie więcej. pozdrawiam (2009-07-25 17:24)
łysy wążłysy wąż
0
Pisząc mój komentarz pod powyższym artykułem starałem się wyjaśnić, dlaczego wystawiam autorowi taką a nie inną ocenę. Nie chciałbym wywoływać kolejnej kłótni czy sprzeczki, na temat zabierania czy wypuszczania ryb. Myślę że podobne tematy są tu wałkowane już od dłuższego czasu i kolejna dyskusja nic nowego nie przyniesie. Zatem szanowny autorze - nie traktuj mojego wpisu jako atak na Ciebie. Nie będę postępował jak niektórzy "koledzy", co to wystawiają marną ocenę ( mimo iż artykuł jest ciekawy i dobry merytorycznie ) i się do tego nie przyznają. Uważam, że wystawiając trzy gwiazdki powinienem Ci się "wytłumaczyć", dlaczego tak robię. Mam nadzieję że podejdziesz do tego co napisałem ze zrozumieniem. Ja staram się być obiektywny - pierwszą, ciekawą zresztą część oceniłem na 5. Pozdrawiam i czekam na cz.III (2009-07-25 17:50)
soplicasoplica
0
WSZYSTKO JASNE , A TRZECIA CZĘŚĆ JUŻ JEST. ZAPRASZAM DO LEKTURY, POZDRAWIAM (2009-07-25 18:38)
PielniakPielniak
0
nie rozumie po co zabierać takie okazy? przecież mięso z takiej ryby jest niezbyt smaczne ale za to ikra/potomstwo bardzo mocne... jestem młodym wędkarzem i obserwując dzisiejsze wody jestem za wypuszczaniem wiekszosci złowionych ryb a szczególnie takich okazów (2009-07-26 12:03)
mintajmintaj
0
kłusowniki takiech ryb nie nalezy zabijac i zabierac powinny wrocic ŻYWE DO WODY!!! starzy ludzie i glupi malo ryb sie w rzyciu nalowili i jeszcze marnuja!! (2009-07-26 13:15)
gronczesgronczes
0
Gratuluje okazów ale dlaczego ryby nie wróciły do wody? dla innych (2009-07-26 15:34)
rayaraya
0
Witajcie, Nie rozumiem tego oburzenia, gdyż ten Pan nie łamie przepisów, wyciągając duże ryby i zabierając je ze sobą. Przyznajmy sobie szczerze ilu z nas nie chciałoby mieć takiego trofeum u siebie, zwłaszcza, że zdobyło się to własnymi siłami i zgodnie z prawem. Osobiście bym nie zatrzymał tak wielkiego okazu, ale nie potępiam tych co tak robią, gdyż jest to pewnego rodzaju selekcja naturalna. (2009-07-26 18:24)
StawarzStawarz
0
Ciekawy wpis fajnie się czyta!Duże ryby-można powiedzieć ładne, ale- ŁADNE TO ONE BYŁY JAK ŻYŁY!!taką ilością mięcha wykarmił by pluton wojska! (2009-07-26 19:25)
FanAtykFanAtyk
0
Artykuł jak najbardziej dobry ale fotka niestety kiepska i raczej prowokująca - wiadomo że po pokazaniu czegoś takiego wybuchnie dyskusja więc na przyszłość lepiej sobie darować. Pozdrawiam (2009-07-26 22:42)
bobartbobart
0
W zupełności popieram i jestem tego samego zdania co mój przedmówca "raya" Tacy to najgorsi - jak nikt nie widzi to ciągną do domu co się da i ile się da - nie ważne limity - ale pod publiczke to wypada napisać - "NO KILL" - of course (2009-07-26 23:24)
jasin38jasin38
0
Moim zdaniem jest to obciach i wstyd. Mieć forsę na wyjazd,fajnie połapać, a w podzięce  dla natury za okazy, które dała- ZABIĆ:(...To takie polskie dziadostwo.
(2010-07-21 17:38)
użytkownik37642użytkownik37642
0
UFF-Gdzie on by niebył złowiony to nie ulega wątpliwości,że jest na 5 (2010-10-16 14:25)
KamikKamik
0
Dla mnie troling to jagłubsza metoda wedkowania.
(2011-02-28 18:09)
markus76markus76
0
Pazerność nie zna granic!!!
(2011-08-04 19:29)
ekooloekoolo
0
Doskonały materiał szkoleniowy,jasny i czytelny.Jednak nie widzę siebie łowiącego tą metodą.Moja mała rada,unikaj umieszczania martwych ryb na zdjęciach.Unikniesz negatywnych komentarzy.Pozdrawiam:)))*****
(2011-09-23 11:46)
DraqDraq
0
Jaka rzeźnia ja pierdole, po co brac takiego duzego szczupaka jak ma niedobre mieso?
(2011-10-09 13:08)
strstr
0
Kolego, jako doświadczony i wyrośnięty okaz może też skończysz jak te rybki - najpierw na haku później na patelni. RZEŹ. Nie ma się czym chwalić, zdjęcia mówią same za siebie. (2012-02-24 14:59)
kapustakapusta
0
Mięsiarz po prostu (2012-03-10 15:39)
wirus7wirus7
0
Milczenie "owiec".pozdrawiam (2012-07-04 23:18)
kubeq123kubeq123
0
ładne bestie ***** (2012-10-09 16:25)
halski021halski021
0
Piszecie.że mięso z takich dużych ryb jest niesmaczne.Ciekawe skąd to wiecie,jeżeli wypuszczacie takie okazy:)A może nigdy takiej rybki nie zaliczyliście i szczęki wam latają z zazdrości? (2012-10-20 22:31)
z@melaz@mela
0
tekst dobrze napisany sama metoda jakos do mnie nie przemawia bo troche to jak zywcowanie ze w sumie samo się łowi heh tylkoe te szczupaki na pomoście to musiala byc spora ekspedycja jak po jednym na czlonka wyprawy no i teraz jak w roku zrobić by 20 takich wypraw razy kilka ekip ??? mamy polskie realia . (2012-11-05 13:52)

skomentuj ten artykuł