Tropiąc rybę - zmagania z dolną Wisłą

/ 5 komentarzy / 3 zdjęć


Czym jest wędkarstwo? to możliwość bycia nad wodą i obcowania z dziką przyrodą,to zlepek krótkich ,ulotnych chwil do których wracamy pamięcią w te dni  w których to TAM nie możemy być ...
To odwieczna walka,próba oszukania sprytnego,coraz rzadszego przeciwnika pod szarą taflą wody,dla magicznego jazgotu hamulca kołowrotka pokonujemy góry,zasieki,nieprzebrane bagna,czy jesteśmy normalni? NIE, jesteśmy pasjonatami wędkarstwa ...
Z uporem maniaka stawiamy się raz za razem w swoich przetajnych miejscówkach i kusimy czym tylko się da ...
Wędkarstwo to też towarzysząca każdej wyprawie wspaniała "otoczka" kiedy to planujemy na sucho każdy szczegół eskapady ,kiedy mozolnie zbieramy najdrobniejsze nawet informacje z terenu gdzie planujemy swój desant,i kiedy zbieramy cięgi od losu w sytuacjach gdy życie nas zaskoczy.
Krótko mówiąc - wędkarstwo to nie tylko ryby ale też towarzyszące temu różnorakie przygody.

Dolna wisła

Dzień jak co dzień,standardowy-rano praca,potem obiad a z wieczora ,przed snem ,krótki wypad nad Wisełkę.
Tak też było i wczoraj,po krótkiej jeździe wyskakuję z kolegą nad tczewskim odcinkiem,spiny w garść i wioo bo słoneczko zachodzi.
Mija godzinka,potem druga,robimy po 2 główki ,zaliczmy pierwsze miarowe sandałki ... Jestem głodny - słyszę w słuchawce, spoko odpowiadam, idziemy do auta po kanapki. Auto stoi blisko wody,nie ma więc problemu bo nie odeszliśmy więcej jak 200m od niego. Po drodze układamy plan na następną godzinę łowów ,jest fajnie ...
Ni z gruchy ni z pietruchy koleś mówi - Ty, Lux, toć ja mam w plecaku słoik mrożonych uklejek, postawmy kije na grunt a my zjemy w tym czasie na spokojnie. Plan w dechę - kwituję, na szybko skręcone gruntówki ze spinów, na bocznym troku hand made,a co tam ... Kije muszą robić przecie ...

Gruntówki fiu do wody, kije dolnikami w kamulce i spacerkiem z 15 m do auta po kanapki,szanse brania na te zdechłe ryby w tym miejscu i o tej porze? całe pół promila ale co tam ... Kanapki wyjęte, trzaskamy drzwiami,obrót na pięcie,pik pik autoalarmem i już widzimy nasze kije.

Zostaje mi do nich całe 10m i ...moja Zetka powoli zagina się pałąk i w ułamku sekundy wystrzela w powietrze i znika w nurcie wisły wpizdu ... Szczena mi opadła,zapadła cisza,obaj palimy fajkę i w próbujemy okiełznać myślami sytuację sprzed kilku sekund ... Co to było? dzik,żubr,kur...wa łoś? tego nie dowiem się nigdy ale wiem jedno -pomimo straty nakręciło mnie BARDZIEJ :)

Co straciłem? flagowy ,ukochany kij -Zetkę 10-28cw i 275 dł z kręćkiem Fismaker Stealh i 200m plećki Mustada psia mać ... Dzięki uprzejmości f. Dragon leci już do mnie bliźniaczy zestaw, strata więc nie boli tak bardzo-plus bycia testerem marki .


Dolna Wisła raz jeszcze

Urlop z rodziną w Mikoszewie,czekałem na niego cały rok,całkiem przypadkiem Wisła niedaleko płynie ...
Ogłupiony palącym słońcem bałtyckiej plaży, obładowany dmuchańcami,parasolami, resztami wałówy i psem na smyczy wchodz ę z familią na domek i słyszę magiczne słowa żony-"Chcesz to jedż". Trzy błahe słowa a magię w sobie mają, magię i redbulla w zasadzie bo zmęczenie uchodzi w sekundę, ich dźwięk jeszcze nie do końca się rozszedł a ja już pędzę ze spinem w garści nad wodę . Słońce już zachodzi a mnie do pobliskiego Steblewa zostało jeszcze 20km.
Gdy dojeżdżam robi się szaro,na szybko pakuję sprzęt do pasa biodrowego,resztę upycham do wodoodpornego pojemnika w garść biorę dwa spiny i cichcem schodzę nad brzeg . Moja "prywatna " przerwana  i przetajna główka jak zawsze jest pusta,w kaloszkach po kamulcach zdobywam jej szczyt aby jak zawsze ciągać z niej przefajne sandacze .
Zapada ciemność. Kryjąc się za stertą kamieni podaję raz za razem wabiki na koniec jej warkocza gdzie kończy się niewielka rynna i klnę raz za razem bo nurt niesie różnorakie śmieci. Gałęzie,trawy,jakieś patyki ... O co tu chodzi? tu się nie da spinningować, no i ten szum ... Światło zapalonej latarki zmroziło mi krew w żyłach - Włocławek zrzucił wodę, trwa właśnie gwałtowny przybór, po moich "przechodnich" kamulcach śmiga już pół metra wody. Szybka ewakuacja a woda rośnie ... Przerzucam plecak,przerzucam kubeł  i ze spinami w garści skaczę do wody w miejscu gdzie 2 godziny wcześniej miałem do kolan zaledwie ... Tracę podbierak bo nie doleciał do brzegu, jedno pudło z gumami i ...ego gdy mokry jak szczur wchodząc do domku słyszę od żony " a ty k...wa co, nurkowałeś???"

Dolna Wisła ostatni już raz.

Znowu tropię nocne sandacze. Rzecz dzieje się pomiędzy mostami na krajówce 22 a Lisewskim,po stronie Lisewa.
Zmieniam po ciemnicy główkę, brnę w wysokich nieprzebranych łanach pokrzyw i zielska wszelakiego z duszą na ramieniu. Wszędzie pełno bzyczącego i pełzającego paskudztwa, wielgachne pająki wiszą z tego badziewia i chcą za wszelką cenę wleźć na mnie. Brnę tak po milimetrze z moją wczesną arachnofobią,rękoma w górze,i badam stopą każdy skrawek gruntu aby nie wpaść do bobrzej nory. Moja czołówka zaczyna wpierw dawać zamglone nędzne światełko a po chwili gaśnie na dobre. Ekstra myślę,stoję w istnej puszczy ,czort wie gdzie zejście do główki a pająki mnie zaraz zeżrą żywcem. Po ciemku widzę jakiś zarys "przestrzeni" w tych chaszczach-pewnie droga,przyspieszam kroku aby szybciej tam odetchnąć ,pokonuję ostatni metr i ...włażę w tym impecie na jakieś wielgachne wielkie bydlę z wielkimi płonącymi oczami. Serce natychmiast osiąga ze 300 uderzeń na minutę a ja salwuję się ucieczką w sprincie niczym Ben Johnson .... Zostawiam kij i w długą poprostu aby przeżyć. CO to było? Krowa, pieprzona, czarna krowa :) spała gadzina w tym zielsku z grupą koleżanek a ja na nią wlazłem :) Teraz to mnie śmieszy ale wtedy o mało co nie wykitowałem.


Pozdrawiam.
Daniel Luxxxis Kruzicki.

 


4.8
Oceń
(9 głosów)

 

Tropiąc rybę - zmagania z dolną Wisłą - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
+4
Gdzieś to już czytałem. :) Najważniejsze ciągle walczyć i nie poddawać się z byle powodu. Dlatego jutrzejszy dzień mam zamiar przywitać nad rzeką. Później niech się co chce dzieje albo i gorzej. (2019-09-20 18:57)
kabankaban
+5
No Lux twoje przygody i forma opisu są zaje...ste :) Ale żeby cokolwiek przeżyć trzeba tam, gdzieś być. Co do nurkowania to miałem kiedyś pod koniec lutego pomysł by w gumowych spodniobutach na siedząco zsunąć się troszkę z niewielkiej skarpy aby stanąć za drzewem i obłowić ciekawy dołek. Zjazd był oczywiście jak na torze saneczkarskim a ja wjechałem do metrowej wody. Sprawdziłem tylko na szybko czy wszystko mam i jeszcze nigdy tak szybko nie wracałem na piechtę do domu i jeszcze w zamieci . Oczywiście całkowity brak współczucia rodziny która ze mnie lała do wieczora:) (2019-09-21 08:57)
luxxxisluxxxis
+2
Ryukon--to złudzenie :) Dzięki Kaban . (2019-09-21 11:48)
luxxxisluxxxis
+4
Ps. wszystko real w 100proc,nawet ta zakichana krowa. Do łba by mi nie przyszło że krówsko śpi leżąc,wyobrażając sobie standardową "mudżkę" widzę poczciwe bydlęcie w biało czarne plamy. Te moje na które wlazłem to jakieś "szetlandy"-mixy,inna rasa,czarne jak batman psia mać. (2019-09-21 11:52)
SithSith
+1
Świetne, przepraszam Danielu, bo nie wypada się śmiać z cudzych nieszczęść, ale uśmiałem się serdecznie zwłaszcza z tych krówek. Doskonale napisane, ode mnie 6-ka (przykro, że jest tylko 5 * do kliknięcia). (2019-09-24 09:04)

skomentuj ten artykuł