Troszkę o sumie

/ 14 komentarzy / 12 zdjęć


Za a nawet przeciw

Portret

Tematem nowego felietonu ma być … sum europejski, czyli Sillurus glanis . Od razu muszę się przyznać, że moje doświadczenie w łowieniu sumów jest mikre i sprowadza się do kilkunastu wyjazdów za tą rybą nad Bug w okolicach wsi Uchańka oraz nad Wisłę z Maćkiem Jagiełłą i w Deltę Wołgi. Co prawda złowiłem kilka sumków na…pęczek rosówek oraz na gumy i trociowe woblery „Balskor” Józka Sendala, ale na pewno nie mogę w żadnej mierze nazwać się specjalistą w łowieniu tej ryby. 

Wyjątkową szkołą dla mnie nocne, letnie spinningowe łowy z Maćkiem Jagiełłą. Wtedy 15 - 20 lat temu mało kto spinningował nocą. Lecz to nie sumy były wtedy celem naszych wypraw. My na różnej wielkości woblery, w zależności od miesiąca łowiliśmy: klenie, jazie, brzany, sandacze i bolenie. Wąsacze były jedynie naszym marzeniem, a w zasadzie pożądanym „przyłowem”. Muszę się przyznać, że do złowienia suma przez kogoś z naszej ekipy podchodziłem, tak jakby było to coś wyjątkowego, ot taka wisienka na torcie nocnego, wiślanego wędkowania. Nie było też sumowych sztucznych przynęt poza dużymi błyskami wahadłowymi i gumami. Używaniem ich w lecie zasadzie brzydziliśmy się, ponieważ były one narzędziami w rękach rozpowszechnionych nad Wisłą szarpakowców… 

Natomiast Maciek Jagiełło zakochał się w sumach. Ich połów stał się dla niego celem samym w sobie. On wyszukiwał najlepsze łowiska, eksperymentował z przynętami. Kiedyś łowiliśmy nocą w okolicy nowego mostu w Wyszogrodzie. To tu to tam było słychać i w bladej poświacie księżyca widać było powierzchniowe ataki ryb, z których dla mnie nic nie wynikało. Zawołałem więc Maćka. Maciuś wszedł do wody. Rzucił raz, drugi, za trzecim rzutem usłyszałem świst hamulca maćkowego kołowrotka i po chwili: - Cholera, to znowu sum. Pierwsze były po prostu jasne małe woblery w typie „Rapala Oryginal”, które sumy atakowały chyba dość przypadkowo. Potem były dociążane pękate woblery „Big S” Shekspeare, a w zasadzie ich obdrapywane (celowo) z farby ich łotewskie podróbki. Następnie pękate „Rapale” z serii DT. Później płytkochodzące „Laiki” z Dorado i opisywane przeze mnie kilkukrotnie Salmiaki z serii „Boxer”... 

Z ówczesnych moich sumowych doświadczeń wynikało, że gdy wąsaty drapieżnik naprawdę ostro żeruje, to wystarczy mu pod pysk podać najlepiej podpowierzchniowy ostro pracujący wobler. Tak myślałem do niedawna... 

Dziś łowienie sumów stało się, podobnie jak karpiowanie, odrębną specjalnością wędkarską…, a że jak mówią „młodzi” w tej dziedzinie jestem neptkiem, to żadnych rad nie śmiem udzielać. Znam się jednak trochę na ekologii, więc mam propozycję - pogadajmy troszkę o gatunku i o jego roli w naszej przyrodzie. 

Jest się czym pochwalić

Mój stosunek do suma europejskiego (Silurus glanis) najlepiej obrazuje słynne zdanie naszego jedynego laureata Pokojowej Nagrody Nobla – Lecha Wałęsy „Jestem za a nawet przeciw”. Już się tłumaczę. Jestem za, bo: 

- Sum europejski jest wyjątkowo sprawnym i dorastającym do olbrzymich rozmiarów drapieżnikiem. Rośnie bardzo szybko. Jak szybko? Otóż w hodowlach (np. w Niemczech, Hiszpanii) już 10 miesięczne sumy mierzą przeciętnie około 60 cm!!! W dobrych warunkach w przeciągu niecałych 2 lat sumy mogą osiągnąć nawet metr długości. W warunkach naturalnych w większości wód w Polsce swój wymiar ochronny 70 cm osiąga już w drugim roku życia.

- Ma niewielkie wymagania tlenowe i jest dość odporny na zanieczyszczenia. 

- Daje się łowić dosłownie wszystkimi metodami wędkarskimi: od zasiadki gruntowo spławikowej z żywcem, martwą rybką, rosówkami, kulą jętkową, czy wręcz kulkami proteinowymi, po wszystkie metody spinningowe a nawet metodę muchową. Jako przeciwnik wędkarza jest rybą waleczną, niezwykle silną, żyjąc długo (do mniej więcej trzydziestu lat) dorasta do olbrzymich rozmiarów.

- Skoro sum rośnie bardzo szybko, to musi dużo jeść! Tę cechę wykorzystuje się chcąc poprawić… jakość wody w zanieczyszczonych, żyznych, ale „chorych” na silne zakwity fitoplanktonu, czyli planktonu roślinnego (głównie glonów, czyli alg i sinic) jeziorach i zbiornikach zaporowych. W takich zbiornikach zwykle jest niewiele drapieżników, natomiast ryb spokojnego żeru mamy w nadmiarze. I w tym tkwi jeden z problemów, bo drobne ryby karpiowate odżywiają się głównie zooplanktonem, czyli planktonem zwierzęcym. Plankton zwierzęcy zaś jest „odpowiedzialny” za trzymanie w ryzach (w odpowiedniej „zdrowej” ilości) planktonu roślinnego. 

Lekarstwem na chorobę zakwitów jest redukcja źródeł zanieczyszczeń. Po pierwsze - likwidacja zanieczyszczeń bytowych (oczyszczalnie ścieków), po drugie redukcja zanieczyszczeń rolniczych przez ograniczenie nawożenia w zlewni; a po trzecie - biomanipulacja polegająca na wprowadzeniu do zbiornika dużej ilości odpornych na chwilowe braki tlenowe drapieżników.

Tu właśnie bardzo przydaje się sum europejski, który szczególnie w młodym wieku, do osiągnięcia dojrzałości płciowej zjada ogromne ilości karpiowatych ryb spokojnego żeru. Dlatego właśnie ten gatunek jest tak przydatny w biomanipulacjach polepszających jakość wody w zdegradowanych jeziorach i zbiornikach zaporowych. Eliminując masowo ryby „sprawia”, że zooplankton w zbiorniku znów masowo się rozwija i zakwity zanikają. Takie biomanipulacje skutecznie przeprowadzono w Zalewie Zemborzyckim pod Lublinem i w „Siemianówce”. 

W szybkim tempie „przerabia” podłej jakości mięso krąpi, płoci, skarłowaciałych leszczy na tłuste białe pozbawione ości, zasobne w nienasycone kwasy tłuszczowe wyjątkowo smaczne mięso. Dlatego jestem za bytnością suma w naszych wodach.

Uważam jednak, że zarybienia tym gatunkiem nie mogą być prowadzone na „łapu capu”. Muszą podlegać ścisłej kontroli. Jest to bowiem gatunek bardzo inwazyjny, potrafiący w szybkim tempie zdominować ichtiofaunę całego zbiornika. Takie sytuacje są już znane w Polsce. Na przykład w kilku łowiskach komercyjnych w okolicy Szczecinka gdzie sum wybił inne gatunki ryb. W najlepszym polskim łowisku ryb łososiowatych – jeziorze Piaseczno w Orlu koło Kościerzyny sam widziałem skuteczny atak suma na trzy kilowego pstrąga tęczowego. Podobna sytuacja, jak informował mnie Maciej Brudziński – prezes Okręgu Częstochowskiego na Zbiorniku Poraj. Tam też sumy najpierw pomogły w poprawie jakości wód jeziora „likwidując” karłowacenie leszczy, krąpi, płoci i ich hybryd, ale teraz zabrały się za wyjadanie gatunków cennych wędkarsko: okoni, sandaczy, szczupaków, linów…

Wyjątkowej inwazyjności suma sprzyja kilka czynników biologicznych i… administracyjnych. Wśród biologicznych to: wysoka płodność i plenność gatunku. Długie pilnowanie gniazda tarłowego przez samca, stąd w najbardziej newralgicznym momencie ikra i larwy oraz mały narybek są niepodatne na wyżeranie przez innych drapieżców. 

kolejny stukilowy olbrzym

Wśród administracyjnych bardzo długi okres ochronny – od 1 listopada do 30 czerwca poza Odrą. Na Odrze od ujścia rzeki Warty do granicy z wodami morskimi od 1 marca do 31 maja. Wysokie punktowanie przez RZGW zarybień sumem oraz trudności w zmianach operatów wodno-prawnych. Po prostu po wygraniu przetargu gospodarz wody musi przez cały okres użytkowania np.10, 15 lub nie daj Bóg 30 lat wpuszczać do swojej wody deklarowaną ilość ryb. Jeśli w tym przypadku jest to duża nizinna rzeka (Wisła, Odra, Bug, Narew, Warta, Noteć), wielki zbiornik zaporowy (Jeziorsko, Żegrzyńki, Włocławek, Siemianówka, Turawa, Otmuchów, Głębinów czy podobne) duże głębokie naturalne jezioro (Mamry, Śniardwy, Wigry, Miedwie, Drawsko itp.) to - pół biedy. Tam duży drapieżnik jest pożądany. 

Natomiast jeśli chodzi o małe zbiorniki, którymi najczęściej gospodaruje PZW, to sum może być (i niestety często już jest) szkodnikiem wyjadającym łowione przez wędkarzy sandacze, okonie, szczupaki, liny, karasie. Dlatego nie dziwią mnie głosy zaniepokojonych wędkarzy na przykład wpuszczaniem suma do jezior w okolicy Szczecinka Wilkowa i Trzesiecka. Jeden z wędkarzy łowiących tam ryby pisze na portalu miasta Szczecinka: „ … w ciągu najbliższych 10 lat sum jak gatunek inwazyjny zdominuje jako drapieżnik zlewnię rzeki Gwdy . Oby nie dostał się na Parsętę. Moim zdaniem - wędkarsko jest to bardzo atrakcyjna ryba natomiast jeżeli chodzi o populacje rodzime to za kilka lat możemy zapomnieć o innych rybach takich jak szczupak, okoń sandacz. Później przyjdzie czas na białą rybę. Ponadto sum europejski, jak mi wiadomo w sprzyjających warunkach osiąga masę znacznie przekraczającą 5 kg i metr długości. Pomysł ten jest zły bowiem dojdzie do sytuacji takiej jak na kilku komercyjnych łowiskach gdzie sum wybił inne gatunki. Daleko od Szczecinka szukać nie trzeba. Zwracam uwagę że na tych łowiskach pozyskanie suma ma się kończyć jego zabiciem a nie wpuszczeniem do wody. Jest on tam szkodnikiem, z którym nie można sobie poradzić. Piszę tu o sumach 20-40 kg”. 

Obyśmy nie doczekali się sytuacji opisywanej we Francji:

„(…) Ogromne ławice suma europejskiego we francuskiej rzece Rodan zaobserwowali tamtejsi naukowcy. Po co te ryby się gromadzą stanowi wielką zagadkę – czytamy w wydaniu „PLoS ONE″ z kwietnia 2013 roku. Stadne życie w świecie przyrody nie jest niczym wyjątkowym. Prowadzą je bardzo różne zwierzęta – od maleńkich mrówek po ogromne słonie. Teraz zespół naukowców pod wodzą Stéphanie Bouletreau z Université Paul Sabatier w Tuluzie dopisał do listy towarzyskich stworzeń... suma europejskiego, największą rybę słodkowodną na naszym kontynencie. To dość nietypowe, bo w ławicach pływają zazwyczaj gatunki maleńkich rybek. Stada wąsatych olbrzymów nie poruszają się też w skoordynowany sposób, jak na porządną ławicę przystało – poszczególne osobniki pływają w różnych kierunkach, ale co jakiś czas kontaktują się z innymi towarzyszami podróży. Ławice sumów są jednak – w sumie – całkiem spore. Grupy żyjące w rzece Rodan, obserwowane od maja 2009 do lutego 2011 roku, liczyły od 15 do 44 osobników. Łącznie jedna grupa mogła ważyć aż 1132 kilogramy. Tzw. gęstość biomasy (czyli ilość materii zawartej w organizmach żywych przypadająca na jednostkę powierzchni) wynosiła więc nawet 40 kilogramów na metr kwadratowy. Tak duże zagęszczenie zwierząt nie pozostaje bez wpływu na lokalny ekosystem. Sumy wydalają z odchodami wyjątkowo duże ilości fosforu i azotu… Naukowcy nie wiedzą, dlaczego i po co sumy prowadzą gromadne życie – wykluczyli takie możliwości jak rozród, zdobywanie pokarmu i obrona przed wrogami.”

Dlatego bardzo pilną sprawą jest przeanalizowanie operatów pod względem racjonalizacji zarybień sumem i wprowadzeniem szybkiej możliwości zmian kwot zarybieniowych oraz skrócenie wyjątkowo długiego okresu ochronnego tej ryby. Przecież z tego co wiem populacja tej ryby w Odrze poniżej ujścia Warty ma się znakomicie mimo, że tamtejsze sumy są łowione 4 miesiące dłużej niż w pozostałych częściach kraju.


 


5
Oceń
(27 głosów)

 

Wedkuje.pl poleca

 

Troszkę o sumie - opinie i komentarze

KomanczKomancz
+3
Ciekawe i mądre spostrzeżenia. Najlepszym przykładem na inwazję suma jest chyba Ebro w Hiszpanii. Sumy z rzeki Bug to jest to. pozdrawiam znad Buga. 5* :) (2015-06-28 11:03)
BalamBalam
+5
Artykuł ciekawy i pełen wielu cennych informacji. Jednak jestem w pełni za tym aby pewne zbiorniki były zarybiane duża ilością wielkiego (mam tu na myśli sumy o wadzę 50kg i powyżej) suma. Dlaczego? Jako przykład podam zachowanie wędkarzy na jesień 2014r tuż po zarybieniu zbiorników Gryżyce 4 i 5 i miejscowości Żagań (a dokładnie na jej obrzeżach) karpiem. Tuż po zarybieniu, zbiorniki zostały zamknięte na 2 tygodnie. Czy to spowodowało że ludzie nie wędkowali w tym okresie - jasne że nie. Więc ryba nie miała jak rozejść się po danym zbiorniku. Gdzie była Straż Rybacka? Pewnie w domu ;) Po dwóch tygodniach, gdy zbiorniki zostały otwarte, nastąpiła wielka gehenna dla wpuszczonych karpi, z resztą nie tylko dla nich. Ludzie zachowywali się jak dzikusy wypuszczone na wolność. Nie patrzyli na nic, ani na wymiar, ani na ilości, kompletnie na nic. Pewnie zapytacie gdzie była Straż Rybacka - odpowiedź jest prosta - mieli to w dupie i zapewne siedzieli w domu. Teraz, co to ma wspólnego z kwestią zarybienia tak wielkim sumem. Ma to tyle wspólnego że takie wielkie osobniki w dość krótkim czasie doprowadzą do tego że w tych zbiornikach nie będzie żadnych ryb i może ta sytuacja doprowadzi do tego że ludzie zaczną szanować to co mają i będą wędkować z głową. (2015-06-28 12:00)
kogutw68kogutw68
+3
od kiedy karp to pożyteczna ryba? i karp i sum to po prostu szkodniki tyle że jeden niszczy rybostan i to strasznie wybrednie a drugi demoluje struktury zbiorników, sory dla mnie i jeden i drugi to tylko mięso (2015-06-28 21:53)
zlyyy31zlyyy31
+4
u nas na jezaiorze Okunie malym jeziorku ok 10 hektarowym zalwazylem ze po kilkuletnim zarybianiu sumem pomalu zaczyna brakowac ryb spokojnego zeru i zanik ptactwa wodnego dwa lata temu w samym miesiacu sierpniu zlowilem i wypuscilem okolo 10 szt sumow w granicy 40-60cm i jednego ktorego zabralem mial 85cm.Rok pozniej tez w sierpniu mialem ok 15 sumkow od 30-50cm wiec sumowi tam dobrze i sie rozmnaza w najlepsze nie wspominajac o rybie ktora sie spiela rozginajac kolko lacznikowe przy woblerze na oko ok 20kg mogla miec.Wiec zglaszam tu sie z wielka prozba do kola miejskiego w Trzciance i Nadnoteckiego zwiazku by nie nabijali juz wiecej operatow latwymi punktami za suma bo za niedlugo bedzie brak w tym jeziorze tych ryb z ktorych przez pewien okres to jezioro slynelo pieknych zlotych leszczy i nie rzadko przekraczajacych wage 3 kilo linow nier zapominajac o rzadkim lecz pieknym i grubym wegorzu!Pozdrawiam kolegow po kiju! (2015-06-28 21:58)
HusqvarnaHusqvarna
+4
No cóż, niestety problem ze szczytowymi drapieżnikami polega na tym, że są szczytowe. W ekosystemie wypaczonym przez połowy, zanieczyszczenia itp. taki sum ma dobrą okazję zostać sam i żywić się swoim potomstwem, podczas, gdy powinno być go najmniej, jako najwyżej stojącego w piramidzie troficznej. Ale coś sprawia, że nie ma co, oprócz suma, redukować pogłowia jego narybku... ciekawe co to? ;) (2015-06-29 02:58)
McDeimoMcDeimo
+1
Bardzo dobra publikacja na temat suma europejskiego, niestety pożądany sum przez wędkarzy został znienawidzony przez rybaków i niektórych wędkarzy poławiających wyłącznie białą rybę. Niewłaściwe zarybianie małych zbiorników sumem skutkuje zdziesiątkowaniem populacji leszcza, karpia, lina, itd. Teraz pozbywają się ich wszystkimi możliwymi środkami. (2015-06-29 22:49)
rysiek38rysiek38
+1
Bardzo fajnie napisane i z sensem ,ogólnie się zgadzam ale tak subiektywnie oczywiście trochę żałuje że w mojej okolicy z sumem kiepsko-łowie ok 40-lat i niemam ani jednego na końcie,taki rejon (jak ktoś już dopadnie jedną sztukę gdzieś w okolicy to temat na opwieści przez parę lat) P.S. Na wypady w miejsca gdzie sum jest trza kasy,czasu,zdrowia i tansportu a tegoo umnie tyle co suma w naszych stawach :-) ***** (2015-06-29 23:05)
cezary-maciagcezary-maciag
+1
warto wiedzieć (2015-06-30 15:49)
zocha383zocha383
+2
Gospodarki zarybieniowej nikt nie zmieni bo i po co, na jadnym jeziorze sum będzie rozmnażał sie szybciej na innych wolniej lub całkiem go zabraknie, więc najlepiej wydłużyć okres połowu i nakazać zabieranie ryb. Na Ebro jest zakaz wypuszczania złowionych ryb, a i tak są wypuszczane. (2015-07-04 20:22)
JampekJampek
+2
Jak jakiś minister (ponoć wybrany przez nas wyborców - również wędkarzy) nie wprowadzi w życie przepisu, który zniesie wymiar ochronny, okres ochronny i limit suma to niebawem będziemy mieli u nas Ebro1 (Wisła), Ebro2 (Odra), Ebro3 (Bug), Ebro4...itd a żywca do połowu tegoż suma będziemy sprowadzać z krajów ościennych. A puki co już mamy rękę w nocniku, trzeba tylko się opamiętać i wyjąć tą rękę. Też jestem za NO KILL ale nie do suma, bo to tak jakby pedofilowi po złapaniu przez policję dać parę klapsów a następnie zatrudnić go w szkole podstawowej lub przedszkolu jako nauczyciela wf. Kiedyś rozpruli brzuch sumowi, który miał 180 cm. W jego żołądku był karp i łyska i jeszcze się połakomił na leszczyka. Czemu o tym piszę, bo gdybym to ja zabił ptaka, który byłby pod ochroną albo nawet niekoniecznie to nie wiem czy wypłaciłbym się za wyrządzone szkody, a sum nieważne czy ptak jest pod ochroną czy nie, czy ryba którą zeżarł była wymiarowa jego to nie obchodzi bo sum ma duży łeb ale nie ma mózgu (podobnie jak wielu naszych możnowładców), który by jemu tego zabraniał, tylko my wędkarze możemy spowodować to czy dany osobnik zeżre jeszcze kilka kaczek i parędziesiąt kilo ryb. Jak patrzę na te filmiki i tych wędkarzy z jakim uśmiechem i radością wpuszczają złowione "okazy" do wody to się zastanawiam kto jest bardziej winny gwałtu, ten co dupczy czy ten co majtki ściąga? Ale po co ja to piszę? Wszak psy szczekają a karawana idzie dalej. A wy miłośnicy sumów dalej zabijajcie ptactwo wodne, mordujcie tony prawnie chronionych i niewymiarowych ryb bo to wasze sumy je pożerają i to Wy jesteście temu winni a mi marzy się przepis jaki obowiązuje we Włoszech albo zabierasz suma albo kopiesz mu grób i zakopujesz w ziemi ale nawet jak taki przepis wejdzie w życie to zawsze znajdzie się idiota, który ten przepis złamie. No i po co ja to piszę??? (2015-07-17 22:55)
ryukon1975ryukon1975
+2
Ciekawy gatunek i ma swój "osobisty" urok, z strony czysto wędkarskiej warto złowić przynajmniej kilka dla "spokoju ducha". :) (2015-08-13 17:00)
nikkonikko
+1
Bardzo dobry artykuł! Byłem w czerwcu na trzydniowym wypadzie na jeziorze złotnickim i mimo połowu różnymi metodami złowiłem tylko dwa sandacze, dwa sumy ( moje pierwsze w życiu sumy) no i trochę bezwartościowej drobnicy. Sprawiło mi to oczywiście wiele radości ale zacząłem się nad tym zastanawiać i stwierdziłem, że łatwiej złowić suma niż godziwych wymiarów rybę spokojnego żeru co jeszcze kilka lat temu było nie do przypuszczenia. Moim zdaniem powinno się zlikwidować okres ochronny na suma a wymiar ustalić na 30 cm jak np. w niektórych landach w niemczech bo za kilka lat będziemy łowić tylko sumy. (2017-01-20 20:54)
Romuald55Romuald55
+1
Na Złotnickim podobnie jak na żwirowni Rakowice prawie całe pogłowie leszcza i większość płoci zniszczył tasiemiec a nie sum.Podobnie ma się sprawa z płocią na zalewie Pilchowickim.Trzeba lat żeby pogłowie się odbudowało. (2017-01-20 22:41)
SmiercPieknychSaren89SmiercPieknychSaren89
+1
W ostatnich latach obserwuje się wzmożony synantropizm suma. Ułatwia mu to jego elastyczność względem środowiska, biologia, ale przede wszystkim pokarm którym się odżywia i łatwość jego zdobywania. Podany w artykule przykład rzeki Tarn jest doskonałym tego przykładem. Wprowadzony w te wody w latach 80 - tych dostosował swoje potrzeby pokarmowe do nowych warunków środowiskowych. Naukowcy uniwersytetu w Tuluzie w miejscowości Albi zarejestrowali jak ryby te aktywnie polują na gołębie. Pół roku badań zakończyło się wynikiem, w którym ustalono że 24% ataków z 54 które w tym okresie naliczyli naukowcy, kończyło się wciągnięciem ptaka do wody. Wysnuto hipotezę że z uwagi na braki ryb i innych organizmów będących pokarmem suma, drapieżniki te nauczyły się zdobywać nowy pokarm kierowane głodem. Zgodzę sie, że wprowadzanie suma do jezior, to po prostu działanie na szkodę tego ekosystemu. (2017-07-24 19:00)

skomentuj ten artykuł

 




Aplikacja