Trzydniowe podchody za szczupakiem

/ 2 komentarzy / 5 zdjęć



1.2.3.05.18r  W końcu każdy z nas doczekał się sezonu szczupakowego  Nadeszła majówka, większość  wędkarzy ruszyła za pierwszymi szczupakami bądź boleniami  w tym sezonie spinningowym. Ja również na majówkę zaplanowałem sobie przechytrzenie jakiegoś wymiarowego zielonego szczupaka . Pierwszy dzień a więc te największe buum czyli otwarcie sezonu zaplanowałem na łowisku Rydwan w miejscowości Guźnia. .
Na Rydwanie melduję się grubo po godzinie 16 , ludzi prawie na każdej miejscówce  więcej wędkujących niż ryb no ale popróbuję, może się uda. 

No to zaczynamy- wędka złożona na końcu zestawu ląduję 8 cm jerk .Pierwsza miejscówka- oddaję rzuty na płycizny tuż przy rosnącej tam trzcinie może jakiś szczupły będzie tam siedział. Obławiam dość długo to miejsce fajna zatoczka przy której z jednej strony powalone jest drzewo do wody a z drugiej płycizna i trzcinowisko , co z tego że miejsce fajne niestety żaden szczupak nie chce współpracować a więc zmieniam miejscówkę na następną obchodzę że 4 miejsca żeby znaleźć coś wolnego no i się udało ,rzucam dalej tym razem głębokie miejsca katuję ze 30 min bez skutku 

.Pogoda daję się we znaki- strasznie duszno jak by miało się na burzę ale po chmurach zbytnio nic nie widać nie ma co patrzeć na pogodę trzeba dalej próbować pomyślałem , i zmienić miejsce razem z przynętą. Na końcu zestawu wahadłówka w kolorze miedziowym miejscówka też znaleziona , tylko strasznie wysoka burta trzeba by zejść na dół mówię i tak zrobiłem  miejscóweczka  piękna spokojna woda  z brzegu płyciutko , a za chwilę półka i dołek głęboko w dół no to rzucamy kolejne 30 min w tym miejscu .
Kolejne miejsce nie daję mi ryby idziemy dalej mijam miejscowych wędkarzy myślę może by zaczerpnąć języka i podpytać jak tu z drapieżnikiem , a Panowie mówią że dziś to taki przemiał ludzi od rana że ta ryba pochowana jest  i słabo z braniami . 

Trzeba próbować kombinować i może się uda zmieniam tym razem na woblera łamanego firmy salmo i machamy dalej , prócz wodorostów z  wody nie wyjeżdża nic ale się tym nie zniechęcam wiem że przede mną 2 dni łowienia jeszcze , nawet jak dziś nic nie złowię to zawsze może 2 lub 3 coś siądzie .Dochodzę do cypelka oddaję jeden rzut ,drugi coś siedzi po chwili jednak wiem że to nie ryba a zaczep niestety teraz żeby tylko nie zerwać zestawu  trzeba kombinować  kilka pod szarpnięć , i udało się przynęta uratowana a ja  zyskuję nową przynętę którą wyłowiłem z podwodną gałęzią  żółto czarne kopyto relaxa dobre i to na bez rybiu .
Kilka ostatni miejsc obrzucanych ale bez żadnego szału beż żadnego kontaktu z rybą , ludzi cały czas dużo , no i w końcu dochodzę do miejscówki  gdzie mam największe nadzieję że coś wyjedzie z wody spokojna zatoczka z powalonymi drzewami , oddaję pierwszy rzut zwijam pomału i jest branie i to ładne praktycznie przy samym brzegu niestety ryby nie ma został tylko ślad po rybie w postaci dziur w gumie , przesuwam się kawałek dalej zmieniam na jaskrawego jerka oddaję ostatnie rzuty , niestety bez skutku , czas zwinąć kijaszek i w drogę do domu przede mną kolejne 2 dni próby złowienia wymiarowego majowego szczupaka .
Kolejny dzień zmagań 2 maja wybrałem się nad rzekę Bzurę , na odcinku Dachowa kładka Boryszew  zaczynam wędkować po godzinie 15 ludzi również dużo większość to wędkarze chodzący za szczupakiem , pomyślałem dziś też może być kiepsko ponieważ ryba już przepłoszona jest przez taką ilość wędkarzy ganiających brzegami za rybą . Nie ma co się poddawać trzeba próbować  zaczynam pierwsze rzuty i obrałem nieco inną taktykę skoro duże przynęty zawodzą zakładam małe przynęty , na sam początek srebrna blaszka mepss long w rozmiarze 1+ ,obławiam spokojne zatoczki  jedna za drugą rzut za rzutem nagle branie zacinam siedzi wyjmuję malutki pasiak zaatakował longa okonek wielkości 19 cm wraca do wody , kolejne rzuty nie przynoszą rezultatu żadnego czas zmienić miejsce i ruszyć dalej . Zmieniam  jeszcze przynętę na złotą obrotóweczkę w rozmiarze 1 od Pana Lipca oddaje rzuty w fajnym miejscu kolejna zatoczka dość głęboka porośnięta olchami na dnie mnóstwo korzeni  myślę może tu będzie stał jakiś drapieżnik  niestety znowu to nie to , po oddaniu kilkudziesięciu rzutów przechodzę dalej trafiając na kolejnego wędkarza , chwila rozmowy z wędkującym panem który na razie też na zero i lecę dalej .Kolejne miejsce no tu aż się prosi o szczupaka  spokojny dość głęboki dołek porośnięty liliami , do tego zwalone drzewo w wodzie no to rzucamy dalej na obrotówkę na wodzie widzę uciekającą drobnice to znak że gania tu drapieżnik oddaję kilka rzutów siedzi , po chwili odjazd w krzaki hamulec zagrał jest fajna rybka wynurza się ładny szczupak delikatnie zapięty ,parę dokręceń korbki i szczupak jest już podebrany uwalniamy go z blaszki szybkie zmierzenie zdjęcie na pamiątkę i do wody ,szczupak mierzył całe 65 cm całkiem fajny okaz i ważne że majowy co cieszy .
Zmieniam miejsce z nadzieją że nie był to ostatni szczupły dzisiejszego wypadu a wiem że dochodzę pomału do swoich dobrych miejsc a tam może być różnie , znajduje się na cypelku z rwącą wodą a przy brzegu spokojny dołek który obrzucam solidnie cały czas obrotówką złotą po kilku rzutach nic się nie dzieje , ale próbuję dalej kolejny rzut i wyjście fajnej rybki niestety nie trafiła w przynętę szkoda poprawiam kilka razy lecz bez żadnych zmian idę dalej .Zmiana przynęty na 10 cm wobka imitacja kiełbika  może na kiełbika coś siądzie ,no to rzucam skupiam się na obrzucaniu brzegów porośniętych trzciną poprzez środek rzeki i na koniec zatoczki po drugiej stronie rzeki puki co to słabiutko to wygląda zero kontaktu z rybą mijam tak kilka ładnych miejsc i nic ,spotykam kolejnego wędkarza ale on również na zero .Dochodzę do ujścia rzeki Pisi no a tu wiem że bywają fajne bolenie no to po próbuję a może jakiś zaatakuję rzucam tak bite 40 minut i nic czas by iść dalej zostało już kilka miejsc i koniec na dziś ale przed tym zmieniam z wobka z powrotem na mepssa longa  i oddaję rzuty ,skupiam się by obławiać jak najlepiej brzegi porośnięte trawą i udało się pobicie ryba powtórzyła zacinam siedzi z wody wyjeżdża kolejny pasiaczek tym razem 20 cm .Obłowiłem jeszcze kilka miejsc ale już bez najmniejszego skutku godzina 20:30 a więc pora się zbierać do domu tak więc 2 maja dał mi 2 okonki i szczupaka 65 cm więc nie jest źle zostaję jeszcze jeden dzień łowienia .
Ostatni dzień pogoni za szczupłym i kolejne nadzieje 3 maj wyruszam tym razem z rana, godzina 7 melduję się nad brzegiem rzeki Bzury tym razem inny odcinek Zakrzew . Idzie ze mną mój kolega on również za szczupakiem  może coś i dziś będzie współpracować , obieram taktykę z wczoraj czyli na początek mała blaszka obrotowa złota w rozmiarze 0 . Wędkarzy troszkę mniej jak wczoraj ale wszyscy próbują , rzucamy i my i pierwsze fajne miejscówki nie przynoszą nam efektów obrzucane solidnie bez żadnego kontaktu z rybą, a przecież widać dziś aktywność ryb i spławy .Idziemy dalej w kolejne miejsca które są naprawdę konkretne lecz nic nie chce z nich wyjechać oddajemy mnóstwo rzutów które kończą się  zerowym rezultatem , postanawiam zmienić przynętę z blaszki na wobka rapali może on coś poskutkuję agresywne zielone kolory może sprowokują jakiegoś drapieżnika którego widać że żeruje aż dziwne że nic nie chce uderzyć ehh . Z każdą godziną robi się coraz cieplej i duszniej pomyślałem pewnie dziś zrobi się jakaś burza oby nie za wcześnie , nie jak jesteśmy nad rzeką niech zostanie tak do końca naszych podchodów za szczupakiem , spoglądam na zegarek godzina 10 to pewnie niedługo kajakarze pochlapią nam wodę i przepłoszą rybę i tyle będzie z naszego łowienia .
 Zmiana miejsca i zmiana przynęty srebrna blaszka rozmiar 0 , rzucam nią pod drugi brzeg w niedużą zatoczkę raz drugi trzeci i w pewnym momencie ze środka pobicie zacinam coś siedzi , ale nie stawia dużych oporów podwijam do brzegu pasiaczek  ok 20 cm odhaczony i do wody niech płynie i rośnie  a my walczymy dalej . Doszliśmy do jednej z lepszych miejscówek  głęboki zakręt a co cieszy oko widać w tym miejscu aktywność kleni wychodzących do wpadających owadów do wody , a więc próbujemy rzucam pod drugi brzeg blaszką 0 i po wachlarzu ściągam do brzegu ale to nie daję rezultatów żadnych póki co, próbuję dalej za mocny rzut blaszką i niestety przynęta na drugim brzegu na gałęzi trzeba popróbować może się odhaczy ojj przydali by się teraz kajakarze myślimy to by nam pomogli niestety trzeba rwać i wiązać nowy zestaw , gdy wiąże nowy zestaw słyszymy szumy na wodzie płyną wspominani pierwsi kajakarze to już może być kiepsko z braniami ryba będzie przepłoszona no cóż , ale chociaż poproszę o pomoc zdjęcia blaszki z gałęzi z drugiego brzegu poproszeni kajakarze podpłynęli pod wspomniany brzeg spojrzeli i wywnioskowali że oni tam żadnej flaszki nie widzą hehe po prostu pani płynąca w kajaku źle mnie zrozumiała i szukała zamiast blaszki to flaszki  która miała nam rzekomo odpłynąć hehe, kurczę nie każdy wędkarz to od razu alkoholik no ale pomińmy tą kwestie. Pierwsi kajakarze za nami czyli wiadome że z rybą będzie jeszcze trudniej , zestaw przewiązany  idziemy dalej zostało jeszcze trochę miejsc  próbujemy dalej w tej prze chlapanej wodzie ,tym razem założyłem nie wielką wahadłówkę i próbuję oddaliśmy kilkanaście rzutów i znów płyną ci kajakarze, gdy nas zobaczyli to nie wiem  czy zrobili to specjalnie czy też nie ale chlapali tak na siłę wiosłami że nawet nie patrzyli na to , że ktoś wyszedł nad rzekę połowić tylko chlapali przy samej żyłce , czasami warto przemyśleć że rzeka nie jest tylko dla kajakarzy ale też  są na niej ludzie wędkujący .Po tak prze chlapanej wodzie zwijamy  wędki i kierujemy się w stronę wyjścia , 3 maja przyniósł nam 2 okonki bo kolega dołowił jeszcze jednego , a moje 3 dni pogoni za szczupakiem kończę z 2 okonkami i jednym 65 cm szczupakiem a więc nie było tak źle .

 


4.7
Oceń
(7 głosów)

 

Trzydniowe podchody za szczupakiem - opinie i komentarze

Pawelski13Pawelski13
+1
Fajny opis, gratuluję rybek! (2018-05-11 11:59)
bastin11bastin11
+1
Super napisane. (2018-05-15 18:46)

skomentuj ten artykuł