Tuning przynęt czyli... poprawić fabrykę

/ 28 komentarzy / 10 zdjęć


Wszystko można poprawić---mawiał mój majster od nauki zawodu,był niekwestionowanym mistrzem w sieganiu po niekonwencjonalne pomysły gdy "życie "postawiało go czasem pod ścianą,kiedyś gdy przy zbijaniu mebli u klienta zabrakło mu trzech kołków powbijał ołówki w bok szafy i sklepał całość.
Jak się ma montaż mebli do wędkarstwa? ano ma....gdyż chodzi o "inne"podejście do tematu,do ruszenia głową i próbę wydostania  maksimum z pewnych rzeczy ---w tym wypadku przynęt spinningowych.
Przeciętny spinningista kupując czy to gumę,blachę,czy enty wobler dostaje od producenta powiedzmy 50 procent realnej wartości bojowej danego wabika,zabiera go nad wodę i w zasadzie przypadek sprawia że ten nasz wabik wchodzi w skład grupy killerów bądż legnie w oddzielnej przegrodzie tych "normalnych" z rzadka dających rybę.
Leży tak bidula x lat i czeka na swoją kolej,na swoją wodę i warunki,często kończy żywot i zostaje zgubiony czy też w desperackim rzucie zawisa na gałęzi...
U mnie jest inaczej za sprawą majstra,we wszystkim widzę potencjał,poprawiam fabrykę,przerabiam wszystko,staram się nadać rzeczy nowe życie czy podkręcić na maksa te umowne 50procent,taki overlocking,lift czy jak to nazwać,wiele z tych zabiegów jest banalnych,znanych,inne mniej .
W tym wpisie właśnie chciałbym przypomnieć o niektórych z nich,może komuś się przydadzą,może ktoś już zapomniał o nich,może jakiś młody adept dzięki nim wytarmosi rybę życia....
Tak więc jedziemy...na pierwszy strzał idą popularne gumy--kopyta,rippery i wszystkie te które nie bardzo chcą zamiatać ogonem .
Do poprawy ich pracy bierzemy jakąś sztywna rurkę,wkład od starego długopisu zenith,ułamaną antenę z radia,kawałek składowej wędki-cokolwiek byle średnicę miało odpowiednią,powiedzmy z 6mm .
Kładziemy wredne gumisko na czymś ,kolanie,ławce pontonu,ba nawet na dłoni i przyciskając naszą rurkę wycinamy otwory w nasadzie ogona,wpierw 2,3 i próba wody,nie działa dobrze? dobijamy jeszcze jeden albo zmieniamy miejsce i dziurkujemy na ogonie---patrz zdjęcia,gumom typu longinus czyli węziutkim pomaga zlanie nasady wrzatkiem w domu,sekundę,zmienia to gęstość silikonu niekiedy i ten staje się bardziej miękki.
Guma chodzi już jak burza,co zrobić aby ją dozbroić? to też proste,bierzemy agrafkę z kretlikiem,jakiś haczyk z drutu,nakładamy krętlik na hak,zsuwamy po kolanku na dół ,nasz drucikowy hak wbijamy od dołu gumy i wystawiamy w miejscu gdzie wychodzi hak od jiga,łapiemy nim agrafkę i wciagamy poprawiając ułożenie paluchami.
Z dołu teraz mamy agrafkę a do niej można przypiąć kotwicę i tarmosić esoxy,dozbrojka ta jest chyba najprostszą z możliwych a zarazem pewną bo spadów mamy mniej a gdy kotwica nam się znudzi to poprostu ją odpinamy.
Kolejny zabieg to uzyskanie "innej "pracy gumy,innej w sensie odmiennej od stosowanej przez konkurencję na hakach jigowych,my naszą zbroimy od dołu kotwicą na stelażu oczko---oczko (patrz wpis softem inaczej) a obciążenie dopinamy z przodu.
Różnica? kolosalna...tak zbrojona licha nawet guma zapier...la aż trzeszczy,lusterkuje jak szalona ,mi ten patent się sprawdza i niewiele zachodu trzeba aby sprawdzić go u was.
Wszędzie gryzie w oczy ocet,zapach silikonu,odpuszczmy więc ustrojstwu bierzmy się za obrotówki...:)
Tu już niestety mamy inny "level" gorszy i nie zawsze pomocny,bywa że jedyną receptą jest "przewinięcie" obrotówki na inny drut z innymi podzespołami lecz wpier parę pierdołów można wobec niej zastosować.
Tak więc zaczynamy---obrotówki których listki,skrzydełka "kleją" się do korpusu są zbyt głeboko bite---małe cążki i ściśnięcie z wyczuciem w połowie zmienia te proporcje---próba wody i do skutku,dodatkowo jej "start" mozna ciut przyspieszyć---cażkami leciutko podginamy w górę listek w miejscu gdzie jest strzemiączko--z wyczuciem jak diabli.
Listki które "szeroko" kręcą się ,za szeroko,wprawiają całość w wirowanie i skręcają linki,te "gasimy" delikatnie podginając boki skrzydełka do środka bądż na lini ---dziura od strzemiączka ---środek dołu łapiemy cążkami i delikatnie zginamu ku środkowi,pomocne też bywa podgięcie całości w miejscu strzemiączka---jak wyżej.
Moją zmorą były zawsze blachy typu Lusox...a konkretnie ich złośliwość w łapaniu skrzydła za przypon,da się to ciut zminimalizować plecionką którą owijamy drut stelaża z 3 mm od strzemiączka aż do oczka zaczepowego,nawój ten traktujemy paluchem i "superglutem" aby lepiej się trzymał.
Jeśli chodzi o obrotówki to tym którzy lubia się bawić ciut dłużej polecam przewiniecie błystki ,skrócenie korpusu o 1 cm ,a w miejscu gdzie powinna być kotwica o dodanie kretlika z agrafką---takie mocowanie kotwicy o niebo lepiej wpływa na pracę przynęty,daje mozliwość wymiany i roboty w trybie "combo" ---patrz softem inaczej.
Dodatkowo w temacie obrotówek zauważyłem pewną ciekawostkę---dodanie równomiernie chwosta sprawia że blacha bardziej się stabilizuje i mniej jest podatna na skręcanie linki.
Skoro jesteśmy w dziale żelaznym wspomnieć należy o wachadełkach,tu szału ni ma,toporne kawały pancerza jak z RUDEGO 102 ciężko poprawić,co najwyżej można pokusić się o uzyskanie "inności" w pracy tak więc;--blachy ostro kolebiace się wokół własnej osi---mors---łatwo gasi spory chwost,wymusza on inną pracę a ta często bywa strzałem w dyszkę na rozdeptanej wodzie i w miejscu gdzie przed chwilą suneło sto innych ,takich samych morsów.
Blacha klasyk,moja ulubiona,killer na esoxa---Kalewa,królowa jesiennych łowów....
Kilka lat temu natknałem się w sieci na patent,zastosowałem go,parokrotnie mnie zadziwił,otóż: potrzebne nam będą wiertarka i wierło "4" bądż "6" -tka,blachę trzymamy w uchwycie-imadle,kombinerkach czy czymś podobnym i na jednej stronie u jej dołu nawiercamy tuz przy krawędzi z dwa ,trzy otwory na wylot.Brak mi tu "na stanie " takowej więc selfie nie będzie i liczę na waszą wyobrażnię.
U dołu to dla mnie znaczy od dolnej  dziury gdzie oczko i kotwica do jej połowy wysokości,ten kawałek na" łoko" dzielimy sobie na równe odległości i robimy rzeczone dziury.
Co nam to daje? tak spreparowana blacha inaczej się wykłada,nierównomiernie,wielokrotnie po obłowieniu miejscówki normalną  kalewą,bez liftu,zakładałem tą wierconą i dawała ryby którym tamta nie podołała.
Woblery,tu podobnie jak wyżej,niewiele zdziałamy bez "poważnych" zabiegów ,kilka jednak mozna uczynić bez ingerencji zbytniej w konstrukcję---poprawa pracy,jeśli wobek się wykłada na jakąś stronę,przeginamy delikatnie oczko zaczepowe w drugą mańkę---
próba wody i do skutku.
Gdy chcemy zaostrzyć jego pracę---delikatnie oczko zaczepowe w dół podginamy,w stosunku do osi wabika i mocowania,gdy odwrotnie nam się marzy bo wobek za bardzo się"telepie" to "gasimy" gada przeginając oczko w górę---próba wody.
Jeśli mamy kilka takich samych modeli warto w moim mniemaniu o zróznicowanie ich pracy i modyfikację steru,często tak robię i bywa że cuda osiagam.
Przycięcie steru sprawi że wobek się uspokoi i pójdzie ciut płycej,agresji doda mu oczko w dół a praca na innej głębokości będzie,w wobkach typu minnow dobre "inności" w pracy daje przewężenie steru w miejscu wyjścia z ryjka,ja robię to zawsze nad wodą,na agrafce i sprawdzam po każdej próbie.
Stery przycinam zwykłą obcinaczką do paznokci,zwężam nożykiem do tapet,a po całej akcji jak już mi pasuje krawędzie z lekka papierkiem traktuję.
Opisane wyżej zabiegi są często tylko drobnymi detalami co mają wyszczególnić nasze przynety na tle konkurencyjnych,diabeł jednak tkwi w szczegółach,kto smaruje---ten jedzie.
Nie wszystko jest jak należy,brak wszystkich zdjęć,odwołuję się do wyobrażni,w razie W --moje pw
Warto czasami usiąść,poświęcić parę chwil a być może woda ożyje,tego wam wszystkim życzę.
Pozdrawiam.

Daniel Luxxxis Kruzicki

 


4.9
Oceń
(35 głosów)

 

Wedkuje.pl poleca

 

Tuning przynęt czyli... poprawić fabrykę - opinie i komentarze

luxxxisluxxxis
+3
To tylko garść czasami oklepanych pierdołów,może komuś się przyda. (2016-03-06 20:25)
ryukon1975ryukon1975
+4
Samodzielne działanie z dobrym skutkiem jest największym i jedynym potwierdzeniem zrozumienia rzeczy. Czy trzeba coś więcej? (2016-03-06 21:44)
luxxxisluxxxis
+1
Bywa że samo samodzielne działanie jest już dobrą "grą wstepną" i kręci ....Ja tak mam,wpierw na pontonie rozkładam pudła,wyjmuję killery,zestaw do tunningu,rozglądam się spokojnie,lustruję taflę,niespiesznie skręcam jakąś wariację czy wdrażam wnioski co przyszły rano do łba.Noszę z sobą szpulę drutu,trzy rodzaje cążków,obrotówki w elementach,klej,pióra,coś na stery....lubię kombinować . (2016-03-07 17:49)
barrakuda81barrakuda81
+1
Mam takiego cholernie starego effzetta nr 5. Dziś już takich nie robią... Malowany z pięć razy, nowa kotwica, chwost. Jak go urwę to sobie tego nie daruje bo to najskuteczniejsza błystka jaką kiedykolwiek miałem. Warto kombinować przy przynętach - to pierwszy krok do tego żeby robić je samodzielnie. Woblery, obrotówki to dobry poligon doświadczalny. Trzeba jeszcze tylko mieć wiedzę jak się do tego zabrać i po to powstał ten artykuł.*****. (2016-03-08 09:47)
JKarpJKarp
0
Kiedyś znalazłem same skrzydełko Lusoxa i zrobiłem z tego wirówkę. Ryby nawet w studni łowiłem na to... A jak urwałem to miałem normalnie doła przez tydzień... (2016-03-08 10:27)
JKarpJKarp
0
Piotrek hm... nie wywołuj wilka z lasu... (2016-03-08 10:28)
pakul1206pakul1206
0
Ten artykuł jest ciekawy, może czas wyciągnąć z pudeł wszystkie niełowne przynęty, wziąć kombinerki w łapy i pokombinować, popsuć się tego przecież nie da. *****. (2016-03-08 13:04)
luxxxisluxxxis
0
Tu się wyjątkowo Pakul zgadzamy...Mam multum dziwacznych przynęt które powstały z kilku innych,Lusox o karbowanej krawędzi jak suissex,lusox z dowieszką taki "inny "spinerbait,obrotówki połączone z wachadłówkami czy wobki co toną głową w dół.Grunt to zmienić styl myślenia i zacząć kombinować,mi to działa,popatrzcie choćby na te combo z s4p--kosi krokodyle aż gwizda. (2016-03-08 16:12)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Praca skrzydełka w wirówce, jest zależna nie tylko od jego kształtu ale tez od samego kowadełka na którym jest zamontowane i jakość pozostałych elementów. Co do riperów, prace ogonka można tez poprawić przez podgrzanie w gorącej wodzie, czy zapalniczką. Można też wtedy poprawiać przy okazji ustawienie samego kopytka. Przy riperach kluczową sprawą jest sposób zbrojenia. No i jeszcze kilka innych patencików poprawia ich pracę... (2016-03-08 19:05)
ZielanZielan
+4
Nie mam weny do takich zabawa :) Jestem bardziej skłony kupić jakąś nowość niż bawić się w reanimację trupów :) (2016-03-08 19:45)
kabankaban
+1
Ja uwielbiam takie "tworzenie" i być może kiedyś coś nakilkam co do swoich wersji tuningu "wszelakiego dobra" zalegającego w pudełkach :) (2016-03-08 20:46)
SithSith
0
Luxxxis, jak zwykle ***** też mam zamiar pobawić się moimi gumami. Widziałem kopyta udekorowane po bokach twisterami. Mam zamiar zrobić takiego cudaka we własnym zakresie i wypróbować. (2016-03-09 06:27)
luxxxisluxxxis
+2
Ja kiedyś fajnie połowiłem po tym jak przez kopyto relaksa 6 przeciągnąłem w poprzek krwistoczerwoną motkę wełny,tak jakby skrzydła czy coś...Na krzyżu gumy w połowie długości wybiłem rurką dziurę i przewlokłem wełnę ,tak z 10cm,po 5 z boku wystawało...Falowała pięknie wzdłuż gumy a jak ta stawała to rozczesana wełna pęczniała...Esoxy tłukły w cudaka aż pędzel z niego został.Innym razem sandały z Sumina miały mnie gdzieś,8godz bez pyknięcia...do morsa 3 przykleiłem na super gluta ,po wewnetrznej stronie,3 oczka ,takie co w środku latała czarna żrenica i grzechotała--grzechotka,sru tym do wody...Dostałem 2 zedy,ok 3kg i miarusa,niby nic ale ta dziwność wtedy je uleczyła.Mógłbym tak do nocy wymieniać....Są dni że tylko zaciekawieniem damy radę.... (2016-03-09 07:42)
droidgisdroidgis
+1
Frajda jaką się uzyskuję po złowieniu czegokolwiek na własny wymyślony patent jest przeogromna. Sam kiedyś "zmodyfikowałem" poppera uzbrojonego w 2 kotwice, na poppera z 1 hakiem ułożonym na "sztywno"(bez krętlika) z tyłu. Dało to możliwość wędkowania po wierzchu na wodzie tak zarośniętej, że każdy rzut kończył się "zielskiem". Efektem były bardzo efektywne brania na zasadzie "1 ugryzienia" niestety bez zacięcia ;) ale frajda nieziemska :D (2016-03-09 11:31)
marciin 2424marciin 2424
+2
Ten artykuł ma coś w sobie - mam tu na myśli nie tylko przynęty wędkarskie ,ale dziś jak nie kombinujesz to nawet w życiu codziennym ,czy zawodowym nic nie osiągniesz . Pomysłowość dziś rządzi światem ***** :) ! (2016-03-10 22:19)
zbynio 33zbynio 33
0
Lux Danielu. Ku..a aż miło poczytać i czegoś się dowiedzieć... Piona! (2016-03-15 10:33)
ogtwogtw
+1
Kilka razy próbowałem poprawić pracę blaszek, nigdy mi się nie udało, zawsze było gorzej niż na początku, co innego woblery, zawsze mi się udało poprawić na lepsze. Wyjątek stanowi własnoręcznie zrobiony wobler: zepsułem go całkowicie. (2016-04-03 16:55)
luxxxisluxxxis
+1
Po setnym zepsutym Lusoxie dochodzi się do pewnej wprawy....:) (2016-04-03 18:18)
chudymb2chudymb2
0
Dlatego jestem zdania że lepiej kupić przynętę hand made Polskich sprawdzonych rzemieślników każda testowana i pewna wiem ceny czasem powalają ale włożone w to serce i czas a to kosztuje (2017-02-28 23:31)
luxxxisluxxxis
0
Znowu powieszony??? Chudymb2--niekoniecznie...Bazowanie na "masówce"i "gotowcach" nie zawsze wodzie wystarcza.Myślisz że po co zmieniam kąt natarcia steru w nówka wobkach po 50zł? albo po co rozcinam meppsa który jeszcze nawet w wodzie nie był? :)--bo dorabiam je sobie do łowiska...i wierz mi na słowo-kto kombinuje ten jedzie. (2017-03-01 19:28)
Tomas81Tomas81
0
Widzę że kombinowanie jest w cenie ;-) I bardzo dobrze! Choć przyznaję że rzadko zdarza mi się usprawniać moje gumisie, ot czasem się coś podgotuje tudzież podetnie. Częściej niełowne softy zmieniają właściciela. Natomiast samo zbrojenie to oczywiście inna bajka i tu dużo myślę dobierając i umiejscawiając haki tak aby ryba nie spadała. Z tych przezentowanych patencików najbardziej spodobał mi się ten z agrafką i krętlikiem na Fishunterze. Tylko czy aby taka mała agrafka nie pizgnie przy większym jeziorowym zębaczu? Bo na Wisłę na bank bym jej nie założył, tam są inne ryby ;-) W każdym razie leci 5*. (2017-03-01 20:00)
pakul1206pakul1206
0
Takie coś można odśweiżyć przed sezonem, da trochę do myślenia, tym bardziej że autor jakieś tam wymiarowe pistolety łowi :))) (2017-03-01 21:08)
chudymb2chudymb2
0
LUXXXIS źle mnie zrozumiałeś chodziło mi o to że każda wachadłówka czy obrotówka czy to mepps dragon rublex itp z tego samego modelu ma taką samą pracę bo jest krępowana na tych samych matrycach a taki hand kuziorówka czy sławne obrotówki pana Lipca każda jest inna z tego modelu bo klepana ręcznie a tego nie skopiujesz ilość uderzeń kąt liczba zwoji Prosty przykład czy masówkę morsa gnoma kupisz z blachy 0,8 .1,2 ,nie bo takich nie produkują typowo i najczęściej blacha 2 mm (2017-03-01 23:29)
chudymb2chudymb2
0
A twój wpis ok negatywu nie wystawiłem więc nie określaj mnie o powieszeniu 🤔 (2017-03-02 01:13)
luxxxisluxxxis
0
Tomas--na takiej agrafce wyjeżdżały już piętnastki,esox to cienias.................................................Chudy---chodziło mi o ponowne "powieszenie" tego wpisu,oraz o to że nawet rękodzielnicy nie są w stanie "wstrzelić " się w wodę o której nawet nie wiedzą.Wtedy w ruch muszą iść cęgi ... (2017-03-02 11:17)
ogtwogtw
0
Kilka razy poprawiałem blachy i za każdym razem zepsułem. Co do woblerów, to za każdym razem poprawiam na lepsze, nawet jak wyglądają gorzej po poprawieniu, to są bardziej skuteczne.   (2017-05-10 18:16)
SlawekNiktSlawekNikt
0
Już to kiedyś przy jakiejś tam okazji pisałem: takich artykułów nigdy za dużo. (2017-05-10 20:47)
luxxxisluxxxis
0
Nooo,niekomercyjne,prosto z "dyńki" i o pierdołach które mogą czasem zaważyć na to czy zagada dziś twój kij czy też nie... (2017-05-15 18:16)

skomentuj ten artykuł

 




Aplikacja