Tym razem za wcześnie….

/ 7 komentarzy / 3 zdjęć


Nadchodzi długo oczekiwany Marzec. Czekałem na ten miesiąc z utęsknieniem odkąd jesienne wędkowanie dobiegło końca. Razem z Kwietniem to okres gdzie wyciągam swoją bolonkę i wyruszam nad rzekę w pogoni za głodnym białorybem. Później wędka wraca do pokrowca i tylko czasami ją wyjmuję, przeważnie gdy chcę połowić żywczyków. Jako że zima tego roku była wielce łaskawa razem z kumplami postanowiliśmy wyruszyć za płociami, jaziami czy leszczami wcześniej niż to z reguły bywało. Zwykle około 15-20 ryby były na braniach (warunkiem była wysoka woda). Jest 28 Lutego, ciepło jak na tą porę roku, lekko pochmurny dzień, we czwórkę meldujemy się w naszym starym miejscu. Z roku na rok coraz gorzej z dojazdem. Tym razem też nie było lekko. Miękka, rozmoczona gliniasta droga z wyjeżdżonymi przez ciągniki koleinami dała przez chwilę popalić, ale udało się i samochód stoi w bezpiecznym miejscu ( w drogę powrotną wyruszymy inną drogą, teraz było z górki). Do pierwszej miejscówki mamy jakieś 300m.Wędki w dłoń i idziemy w duchu mając nadzieję, że poziom wody będzie odpowiedni. Powoli naszym oczom ukazuje się nasza rzeczka i co najważniejsze woda jest wysoka a nawet bardzo wysoka. Jest nadzieja, teraz tylko pozostała kwestia czy rybki już są. Każdy zajmuje pozycję. Stoimy blisko siebie, na obszarze kilkudziesięciu metrów. Jeden z kolegów poszedł niżej na tzw. rozwidlenie. Umówiliśmy się, że jak ktokolwiek będzie miał jakiś kontakt z rybą bierze telefon i alarmuje. Pierwsze rzuty nie przynoszą efektu. Od ubiegłego roku dno po raz kolejny zmieniło swoje ukształtowanie i pierwsze zestawy zostają w wodzie. To normalne ale jak głosi stare wędkarskie powiedzenie „ gdzie patyki tam wyniki”. W tym przypadku jednak tak nie jest. Systematycznie obławiamy kawałek po kawałku zmieniając „grunt” jednak efektów nie widać. Może jeszcze za wcześnie? Mimo że zimy praktycznie nie było to rybki nie mają zamiaru przyspieszać? Postanawiamy, że jedziemy w dół rzeki – do lasu. Jak nie tu, to może tam już doszły. Nie raz bywało, że tam ryby już były a tutaj pustynia. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Przejechaliśmy kilka kilometrów w dół rzeki. Po raz kolejny ekwipunek w dłoń ( tutaj tylko wędka i jakaś torba, to nie to, co wyjazd na ciężko za białorybem – wędki, widełki, krzesełka, wiadra, zanęty itd.) . Jesteśmy nad brzegiem. Okazuje się, że w lesie łowienie nie będzie łatwe. Tam gdzie wcześniej byliśmy wysoka woda to wymóg, tutaj woda okazuje się za wysoka. Znaleźliśmy kilka miejscówek gdzie spławiczek można było sensownie posłać jednak większość dobrych miejsc była „zalana”. Przeszliśmy kilkaset metrów, jednak tak jak wcześniej bez efektów. Tata kolegi zaobserwował w jednym miejscu pojedyncze sztuki Jelcy, co w tym wypadku znaczy, że jest jeszcze trochę za wcześnie na połowy, o których myśleliśmy. Przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, aby móc poczuć piękną waleczną rybę z tej rzeki. P.S. Były jeszcze inne wypady, ale jak do tej pory bez większych efektów, woda bardzo opadła i niestety jedno z miejsc zostało wyeliminowane:( Może tym razem Kwiecień będzie łaskawy a woda jeszcze urośnie? Jako że efektów w postaci złowionych rybek nie było, pozwoliłem sobie umieścić fotki z lat ubiegłych. Pozdrawiam Paweł

 


5
Oceń
(10 głosów)

 

Tym razem za wcześnie…. - opinie i komentarze

LeoAmatorLeoAmator
0
Ale wypad zaliczyłeś i kontakt z przyrodą miałeś,to jest też ważne żeby nie gnuśnieć w domu tylko D... ruszyć.Mogłeś porobić fotki otaczającej Cię natury.Powodzenia. (2015-04-03 23:10)
Pawelski13Pawelski13
0
Na rybki na siłę nie trzeba mnie wypędzać, brak wolnego czasu jest problemem. Fakt mogłem takie zdjęcia zrobić i wrzucić. Pozdrawiam (2015-04-04 17:52)
rysiek38rysiek38
0
Niestety anomalie pogodowe w ostatnik latach skutecznie leczą z przewidywalności efektów i mimo sporego doświadczenia nic kupy się nie trzyma ale może tak jest ciekawiej :-) (2015-04-06 16:59)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
dawno już zaprzestałem, bawić się w mateologię. Przecież nic nie poradzę na to że wolne jest tego nie tego dna. Tak więc jadę posiedzieć nad wodą i rybek połowić kedy mam wole, a nie kiedy to rybka może dopisać. (2015-04-07 06:46)
krisbeerkrisbeer
0
,,Pierwsze koty za płoty'' jak mawiają starożytni rosjanie. Podczas pierwszego tegorocznego wypadu na rybę nawet się nie nastawiałem, pierwsza zaczepiła się dopiero podczas trzeciej wyprawy. Tak więc Wasz czas niebawem nadejdzie. pozdrawiam połamania (2015-04-07 08:41)
Pawelski13Pawelski13
0
Dla mnie też ważna jest przygoda, rybki są bardzo miłym dodatkiem. W tym akurat przypadku bardzo często jest tak że rybki pojawiają się w bardzo zbliżonym czasie praktycznie co roku. Nie było dla mnie żadną tragedią że nie połowiliśmy:) Pozdrawiam (2015-04-07 10:51)
kamil11269kamil11269
0
Przyjdą jeszcze lepsze dni :) Ważne, że spędziłeś czas nad wodą :) (2015-04-07 18:27)

skomentuj ten artykuł