Ujście Kanału Żerańskiego do Wisły

/ 8 komentarzy / 8 zdjęć


Wiosna pełną gębą więc czas na wiosenne łowisko. Nie zawsze trzeba zasuwać kilkadziesiąt kilometrów aby fajnie połowić. Ciekawe wody można znaleźć właściwie pod samym domem. Jednym z takich wiosennych łowisk jest Ujście Kanału Żerańskiego do Wisły.

Zamknięty od strony Żerania śluzą kilkusetmetrowy akwen jest podzielony wysokim wałem ziemnym. Patrząc od strony Wisły, lewa część kanały jest dostępna dla wędkarzy tuż za rezydencją nieczynnego już zawodowo rybaka. Nie łatwo tu trafić. Za elektrociepłownią Żerań należy zjechać z ul. Modlińskiej w ul. Anastazego Kowalczyka (przy Mac Donaldzie). Na maleńkim rondzie skręcamy w lewo, a następnie znowu w lewo w ul. Konwaliową. Konwaliową cofamy się w stronę Modlińskiej skręcamy w prawo i jedziemy aż do skrętu w ul. Zarzecze. Ulicą Zarzecze jedziemy cały czas prosto aż do miejsca, w którym drogę przegrodzi nam szlaban. Tu możemy zostawić samochód. Kanał Żerański mamy już właściwie pod nosem. Do Wisły zostaje jeszcze kilkaset metrów na piechotę, co warto uwzględnić pakując niezbędne graty, które potem będziemy musieli zatachać nad wodę. Łowisko jest w tym miejscu najszersze, a miejsce do rozłożenia wędek znajdziemy schodząc z wysokiego brzegu na dół. Latem jest tu wody "żabie po oczy" natomiast wiosną gdy poziom Wisły jest wyższy, tętni tu wodne życie. Trą się stada wielkich leszczy oraz innego białorybu. Gdy miłosne ekscesy mają się ku końcowi, a wytarte osobniki zaczynają wracać na rzeczne rewiry ciężko tu o wolne miejsce. Niepodzielnie rządzą tu grunciaże i spławikowcy. Oprócz dużych leszczy na zestawach meldują się płocie, krąpie, karasie, liny, a nawet karpie. Kręcą się tu, ganiające za drobnicą, rapy. Jest sporo szczupaka i okonia, a w nocy spokojną wodę odwiedzają sandacze i sumy.

Szukając atrakcyjnego miejsca do wędkowania warto też po tej stronie zajrzeć nad wiślany brzeg. Kilkaset metrów za nieczynnym już kanałem burzowym, który okalają kamienne rafy znajdziemy ukryte wśród zarośniętych brzegów rozmyte wiślane główki. W głębokich zastoiskach łowione są regularnie wielkie leszcze, płocie, krąpie i często przekraczające kilogram karasie. Spinningiści również nie powinni się tu nudzić. W towarzyszących szczytom kamiennych główek bystrych warkoczach trafiają się sandacze i bolenie. W okolicach umocnień możemy liczyć na okonie, szczupaki i poważnych rozmiarów sumy. Dla amatorów drapieżników bardzo atrakcyjne jest samo ujście kanału. Jeśli akurat nie będzie zastawione lasem gruntówek warto obłowić krawędź stojącej i płynącej wody. Na dnie wiślanej rynny czają się sandacze i sumy, a towarzyszącą staremu kolektorowi rafę odwiedzają grube bolenie.

Patrząc od strony Wisły, po prawej stronie dzielącego kanał na dwie części wału, trafimy na okalającą ujście kanału i brzeg Wisły kamienistą opaskę. Rozmyte przez szybki nurt umocnienie ciągnie się aż za most Grota Roweckiego. Kamienisty brzeg możemy obłowić startując właśnie spod mostu. Kilkunastominutowy spacerek ze spinningiem w ręku może zaowocować pięknym boleniem. Najciekawszy i najgłębszy odcinek jest w pobliżu ujścia kanału. Napierający na umocnienie rzeczny nurt powyrywał z brzegu wielkie głazy i podmył wysokie brzegi tworząc atrakcyjne kryjówki dla wiślanych drapieżników. Przy odpowiednio wysokiej wodzie swoje stanowiska zajmą tu bolenie, grube klenie i sandacze. Głęboka rynna przecina ujście kanału i jest tak samo atrakcyjna dla spinningistów, jak i dla amatorów białej ryby. Z tej strony obszar, w którym kanał łączy się z Wisłą, rzadko bywa pusty, i aby zająć sobie atrakcyjne miejsce trzeba się zerwać bardzo wcześnie rano, albo znaleźć czas wolny w środku tygodnia. W tych okolicach, zaczynając od pierwszego maja, rozpocząłem sezon na bolenie. Raczej nie trafiał mi się dzień bez ryby. Łowisko jest proste, a stanowiska wiślanych rap łatwe do namierzenia. Jeżeli zdecydujecie się odwiedzić te ciekawe okolice wczesną wiosną, w obu przyujściowych odcinkach kanału Żerańskiego możecie liczyć na grube jazie. O tej porze roku warto też zwrócić uwagę na poczynania naszych "kolegów po kiju". W marcu i kwietniu przewijają się tu chordy spinningistów wyrywających z tarłowych gniazd sandacze. To niesamowite, że kłusownicy w żaden sposób nie kryją się ze swoim procederem i zostają całkiem bezkarni. Wezwany przez telefon patrol policji rzecznej dopływa tu motorówką w dosłownie kilka minut. Nie bójmy się reagować na objawy wędkarskiej patologi. Przyzwolenie na zabijanie tarlaków będzie nas w przyszłości kosztować o wiele więcej niż wykręcenie numeru 112.



Tekst ukazał się w miesięczniku Wiadomości Wędkarskie

 


4.9
Oceń
(34 głosów)

 

Ujście Kanału Żerańskiego do Wisły - opinie i komentarze

erykomerykom
0
Seba ja super łowisko jakim jest odra mam niemal pod samym nosem,wychodzę z domu i 200 metrów dalej płynie sobie niewinnie odra ;) (2014-03-25 08:10)
PawgasPawgas
0
Choć zdecydowanie bardziej wolę wędkowanie na łonie natury to taki urban fishing też ma swoje zalety. Sam mam nad Odrę w Szczecinie z 5 min autem więc zawsze można skoczyć w tygodniu na godzinkę. Byłem ostatnio w Warszawie w celach zawodowych ale udało mi się pójść na spacer nad Wisłę. Ciekawie wygląda również praski brzeg w okolicach Mostu Poniatowskiego. (2014-03-25 08:20)
TomekooTomekoo
0
Świetny opis łowiska , te rafy kamienne ahhh... Zazdroszczę Ci ja tej Wisełki ;-) Pozdrawiam (2014-03-25 15:02)
sebek818sebek818
0
Miejsce naprawde zajebiste polecam na jesien na szczupaka zaraz obok jest druga taka zatoczka i tez warta uwagi tam wlasnie zlowilem szczupaka ze zdjecia kazdy wypad tam na rybki konczyl sie pomyslnie (2014-03-26 01:24)
unixunix
0
Faktycznie miejscówka warta odwiedzania. Jeszcze tam nie dotarłem. Na Wiśle głównie ze spinningiem od Siekierkowskiego za Gdański po prawej stronie Wisły są miejscówki warte odwiedzania. Pozdrawiam (2014-03-26 18:30)
szjeeeszjeee
0
Artykuł fajny, nawet zachęcający do odwiedzenia tego miejsca...szkoda tylko że nieprawdziwy. Ryby tam brak (każdej). Woda śmierdzi, wokół syf, miejscówki od strony rybaka wcale nie są łatwo dostępne jak w opisie (krzaki). Stada grunciarzy? może kiedyś, w zeszłym roku dwa razy byłem z gruntówką, żadnego wędkarza. Złowienie drapieżnika graniczy tam z przypadkiem. Kiedyś owszem można było tam połowić ale to było z 10 lat temu. Ujście jest zaniedbane i z roku na rok coraz bardziej się wypłyca. Omijać miejscówkę szerokim łukiem, niedowiarków zapraszam nad wodę. (2014-03-26 21:22)
sebek818sebek818
0
Co ty wypisujesz ryba tam jest i to sporo. Najlepiej pojedzcie i sie przekonajcie. (2014-03-27 01:24)
szjeeeszjeee
0
Byłem nawet ostatnio. Tydzień temu... był to na pewno ostatni raz kiedy tam pojechałem. Okropne miejsce, paskudne, brudne, smierdzace, syfiaste, bezrybie. W takich miejscach jak to odechciewa się łowić. Nigdy więcej. (2014-04-10 20:23)

skomentuj ten artykuł