Uwaga na grunt pod nogami.

/ 4 komentarzy

Chciałbym przestrzec wszystkich wędkarzy, aby nie przytrafiła im się przygoda podobna do tej, którą sam przeżyłem dnia wczorajszego (tj. sobota 16 V 2009 r.). Szedłem sobie wschodnim brzegiem Pilicy w okolicach Spały. Było to miejsce, w którym jeszcze nie wędkowałem i sądząc po gęstych zaroślach i kompletnym braku ścieżek inni wędkarze także omijali ten odcinek brzegu. Dzisiaj już wiem dlaczego. Brzeg pozornie wyglądał normalnie. Bardzo ładna skarpa. Woda głęboka, rwący prąd, przy kępkach roślin tworzyły się małe zastoiska i prądy wsteczne... miejsce po prostu wymarzone do spinningowania, takiego jakie lubię. Przechodząc po skarpie musiałem się przedzierać przez zarośla w postaci traw pokrzyw i gęstych krzaków. Gdy w środku tych zarośli nad skarpą znalazłem trochę wolnego miejsca, postanowiłem się wyprostować i spojrzeć na wodę. Długo to nie trwało, gdyż w jednej chwili poczułem brak gruntu pod stopami i byłem przez pewną chwile w stanie swobodnego opadania... tak przez dobre półtora metra. Na szczęście zdążyłem odrzucić wędkę w bok i rozłożyć szeroko ręce. Torba, którą miałem ze sobą i znajdowała się za moimi plecami oraz rozłożenie rąk, pozwoliło mi się zaklinować w otworze wlotowym, który utworzyłem swoją sylwetką. Pomimo, że grunt miałem na wysokości ramion, to nogi ciągle dyndały mi w powietrzu i nie mogłem po bokach nigdzie nimi dosięgnąć ściany tej dziury. Jakoś podciągając się rękoma za gałęzie, pokrzywy i inne wspaniałości, zdołałem się wygramolić. Po wyjściu stwierdziłem, że cała ta skarpa składa się głowie z korzeni pod którymi woda w jakiś sposób wymyła ziemię i teraz wszystko jest zawieszone w powietrzu. Gdybym wpadł całkiem na dół, to chyba musiałbym się przekopać do koryta rzeki, aby wyjść. Chyba, że wcześniej coś by mnie pożarło :). Zdjęcie przedstawia dziurę, którą wleciałem. Zaznaczam, że wędka, która jest włożona sięga do połowy głębokości (nie miałem żadnego źródła światła, aby oświetlić dno jamy). Niestety nie miałem najmniejszej ochoty rozkładać w tamtym miejscy wędki, aby pokazać głębokość w całej okazałości. Tak więc radzę wszystkim wędkarzom zachować ostrożność w nowych, nieznanych i niepewnych miejscach. A w szczególności odradzam wybieranie się w takie miejsca nawet z symbolicznym 'piwkiem'.

 


4.5
Oceń
(25 głosów)

 

Uwaga na grunt pod nogami. - opinie i komentarze

Harry PotterHarry Potter
0
Bardzo dobry tekst. Przypominający o bezpieczeństwie nad wodą. Znam podobną historię. Otóż jeden z moich kolegów wybrał się samotnie na ryby. Idąc brzegiem jeziora napotkał strumyk więc nie myśląc zbyt długo przeskoczył go i zapadł się w błoto az po same "klejnoty". Bagno zaczęło go wciągać a że był sam to zrobiło się całkiem nieciekawie. Jednak nie stracił zimnej krwi położył się na plecy i wyczołgał z błota. Mówił mi potem że grunt po drugiej stronie wyglądał stabilnie, a była to warstwa darni na budyniu z błota. Pzdr (2009-05-18 06:08)
adleradler
0
Właśnie, Twoja przygoda prawie przypomina moją .Do dziś trudno mi uwieżyć jak z niej wyszedłem.Teraz zawsze pamiętam że bezpieczeństwo nad wodą nade wsystko. (2009-05-18 10:56)
slawomir66slawomir66
0
Potwierdzam występowanie takich zamaskowanych pułapek na brzegami Pilicy. Ty wpadłeś w podmytą jamę. Ja wpadłem w jamę zrobioną przez mieszkańców Pilicy i okolicznych starorzeczy tj. bobry. Również szedłem brzegiem wśród wysokich traw i odlot. Moja jama nie była tak wielka ale strachu się najadłem. Co "śmieszne" w pobliżu znalazłem jeszcze jedną, w której były ostro zakończone przez bobry patyki. Co by było z moimi nogami, gdybym wpadł do tej nory. Aż nie chcę myśleć. Rozglądajmy się nad brzegami bo licho nie śpi. Pozdrawiam. (2009-05-18 16:01)
u?ytkownik70140u?ytkownik70140
0
5 (2013-05-24 11:26)

skomentuj ten artykuł