Uzależniony

/ 12 komentarzy / 5 zdjęć


Sezon zakończył się jak zwykle zbyt wcześnie… Wykombinowałem sobie łowienie do ostatniego dnia roku włącznie ale natura miała inne plany. Jedyną rzeczą , która jest w stanie powstrzymać mnie od wędkowania jest lód i to właśnie ten najgorszy z mojego punktu widzenia scenariusz dokonał się już w pierwszych dniach grudnia. Przyroda pogrywała sobie ze mną na zmianę zamrażając i uwalniając od lodu powierzchnię moich łowisk. Wisłę już pożegnałem. Jeśli taka będzie wola opatrzności zobaczymy się znowu wiosną. Ta nadzieja pozwoli mi przetrwać długie zimowe wieczory. Trudno jednak usiedzieć na miejscu gdy człowiek jest przyzwyczajony do częstej aktywności. Żeby tak wyrwać się gdzieś choć na chwilę… Stracić trochę kalorii ganiając z kijem w garści…

Cel jest zupełnie bez znaczenia. Tym razem nie chodzi o ryby. Byle wyjść! Byle tylko jeszcze ten jeden raz! Czasem tak jest, że człowiek potrzebuje kontaktu z naturą. Taka odskocznia daje mi okazję do refleksji. Mogę „odpłynąć „ myślami od rzeczywistości, odegnać demony…

Tak oto trafiłem nad małą i totalnie niepozorną rzeczkę. Gdybym był pstrągarzem i były tu pstrągi nie byłoby w tym nic szczególnego. Nic z tego… Leciutki zestawik z myślą o przedzimowym okonku daje choć iluzję możliwości spotkania z rybą. Sceneria nie tak piękna jak choćby w Bieszczadach jednak zimowa rzeczka wijąca się wśród lasu ma w sobie coś z magii…
Przepływa niespiesznie przecinając zadrzewione wzgórza. Pełna zakrętów niczym ludzkie życie. Nigdy nie wiadomo co czai się za każdym z nich… Płuca wypełnia zimne, rześkie powietrze. Z każdym wdechem czuję to miejsce coraz wyraźniej. Pojawia się „kosmiczna” synergia, pełna symbioza z otaczającym mnie światem. Eteryczna woń sosen nastraja mnie pozytywną energią , której tak potrzebuję szczególnie teraz gdy słońca jak na lekarstwo. Już się nie spinam… Umysł odpoczywa, ciało poddaje się – jestem w domu!

Tyle planów, codziennych spraw… To wszystko tu jest tak odległe. Teraz liczy się tylko ta chwila. Chcę się nią cieszyć. Mogę odlecieć nad brzeg mojej ukochanej Wisły…
Stoję na rozgrzanych letnim słońcem kamieniach opaski. Wartki nurt poniżej rozcinają w żerowym szale piękne , wiślane bolenie. Tylko odpiąć wobler! Tylko rzucić! Na chwilę robi mi się tak miło na duszy… W ułamku sekundy sceneria się zmienia. Późne popołudnie. Boczne koryto Wisły ograniczone starą opaską z rozrzuconymi kamieniami. Między nimi widać buszujące klenie. Ich rozmiar pobudza wyobraźnię.Srebrna obrotówka wystarczy by zapamiętać tę chwilę na długo - być może do końca życia…

Jest miło. Myśli schodzą na inne tory. To będzie sezon eksperymentów. Tyle się od rzeki nauczyłem w kończącym się roku – muszę iść za ciosem! Znowu zrobię wszystko „źle”, znowu celowo przetrącę kark stereotypom tylko po to by zdziałać coś po swojemu. Wisła pokazała mi że warto. Ma wciąż tyle do zaoferowania wszystkim, którzy chcą jej słuchać .

Kończę wyjazd „na zero” a mimo to jestem szczęśliwy. Byłem nad tą małą rzeczką tylko ciałem a dzięki niej moja dusza odbyła najpiękniejszą z podróży. Już niebawem, może w marcu, świat się zazieleni. Do tego świata powróci życie a wraz z nim zacznie się najpiękniejszy czas w kalendarzu ciepłolubnego wędkarza. Niby niezła puenta jednak prognozy pogody mówią o odwilży… Mam czekać tak długo…Czy zdołam się oprzeć pokusie? Raczej nie…Jutro zrobię to znowu! Potem choćby potop:-)!

 


5
Oceń
(16 głosów)

 

Uzależniony - opinie i komentarze

groniargroniar
+4
I tak trzymaj nic nam nie zastapi przebywania sam na sam z przyrodą (2018-12-28 14:19)
ryukon1975ryukon1975
+4
Ja przez lata już nauczyłem się że u mnie styczen i luty to loteria nie wedkowani. Jednak z drugiej strony patrząc na to co młodsi nazywają obecnie zimą nigdy nie wiadomo kiedy będzie można rozpocząć prawdziwe i świadome lowienie w przyszłym roku. Mam nadzieję że wcześniej jak się spodziewam. :) 5 ***** (2018-12-28 15:27)
kabankaban
+4
No cóż ja dziś z przyczyn rodzinnych odpadłem z wyjazdu, ale kumple zaliczyli po szczupaku w granicach siedemdziesiątki a nieznajomemu pomogli podebrac prawie metrówkę... . Jutro też jest dzień i juz mam mały plan aby zakończyć rok z jakąkolwiek rybą i bez znaczenia będzie gatunek bo nawet mały okonek sprawi radość. (2018-12-28 15:48)
SithSith
+4
"Cel jest zupełnie bez znaczenia. Tym razem nie chodzi o ryby. Byle wyjść! Byle tylko jeszcze ten jeden raz! Czasem tak jest, że człowiek potrzebuje kontaktu z naturą. Taka odskocznia daje mi okazję do refleksji. Mogę „odpłynąć „ myślami od rzeczywistości, odegnać demony…" Jakże doskonale Cię rozumiem. W okresie "międzysezonowym" jak nazywam czas zimowy, bardzo często bywamy z moją Partnerką nad wodą nawet bez sprzętu, aby tylko połazić, odetchnąć innym powietrzem, odciąć się do rzeczywistości i codzienności. ***** z + (2018-12-29 08:25)
Jakub WośJakub Woś
+2
Styczeń i luty to czas na wspomnienia, przemyślenia i plany. Choć tak jak Ty nad wodę też wyskoczę, ale na ryby się nie napalam. (2018-12-30 21:54)
SlawekNiktSlawekNikt
0
I dlatego właśnie jadę za kilkanaście minut na rybki :-) Piąteczka Piotrze. (2018-12-31 10:39)
Przemas83Przemas83
+1
Piotrze spróbuj pstrągowania, towar z pierwszej pułki. Jak nie odlecisz po pierwszej rybie , piękno natury zwróci koszty. Jak się wciągniesz to na maxa. (2018-12-31 13:14)
kabankaban
+2
No cóż... dwa wyjścia nad sprawdzone miejscówki niestety przy trąconej i podwyższonej wodzie spełzły na li tylko spacerze brzegiem rzeki. Ale było fajnie i za kilka dni zaś poszukam szczęścia :) (2018-12-31 14:47)
barrakuda81barrakuda81
+1
Śnieg stopniał, wody rozmarzły i nie mogłem się oprzeć...Okazało się że przyroda była dośc łaskawa. Szału nie było na paru ostatnich wyjazdach ale przynajmniej zera nie zaliczyłem. Jakieś niewielkie szczupaki, trochę okoni.Ważna każda chwila nad wodą. Sezon 2018 zakończyłem dosłownie z dwie godziny temu.Umarł król - niech żyje król! Czas myśleć już o następnym.Z tymi pstrągami to już za mną chodzi od jakiegoś czasu...Może temat przemyślę. Nigdy tych ryb nie łowiłem ale to własnie jest najlepsze w tym wszystkim - spróbować czegoś nowego.A rzeczkę pewnie jeszcze odwiedzę , niekoniecznie z wędką. Wystarczy czasem w takim miejscu poprostu posiedzieć:-) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, udanego wieczoru i przede wszystkim "grubego " sezonu 2019.Obyśmy w dobrym zdrowiu mogli się cieszyć naszymi łowiskami.Pozdrawiam. (2018-12-31 17:20)
SithSith
+1
Dziś w nocy spadł śnieg, temperatura -3'C, zapadam w sen zimowy... Oby do wiosny i zaczynam nową erę w moim życiu - pstrągi i bolenie. (2019-01-03 10:27)
barrakuda81barrakuda81
0
Najpiękniejszy czas w roku czyli wiosna i lato z boleniami...Ja również odpuszczam do wiosny. W Wiśle boleni nie brakuje, oczywiście nie wszędzie i nie zawsze ale jak się je już znajdzie można połowić.Ja mam to szczęście że wiem gdzie szukać:-) Odcinek rzeki na którym wędkuję raczej nie zawodzi co nie znaczy że jest łatwo. Fajne podchody z polowaniem. Jak są ryby to aż się chce łowić, eksperymentować z techniką prowadzenia, przynętami, sprzętem. Uwielbiam ganiać za rapą. Na pstrągi nieraz miałem ochotę gdzieś wyskoczyć ale nie ma w okolicy mojego miejsca zamieszkania tego typu wód a nie widzę sensu łowić dwa, trzy razy do roku. Może kiedyś...Ryba to ryba, rzeka to rzeka - pstrągów też bym się pewnie jakoś nauczył:-) Powodzenia w przyszłym sezonie. (2019-01-03 15:27)
kabankaban
+1
Gdybym mógł to po jutrze byłbym nad pstrągowym siurkiem ... . Przepis to przepis co do możliwości prawnego bycia tam gdzie chciałbym być w okolicznościach tak pięknej przyrody bo ostatnimi czasy ze śniegiem bywało krucho a ja czekam do lutego. Wiem, że wielu powie czy naklika o słabych kropkach na początku sezonu, ale tu jak dla mnie nie o to chodzi by złowić a mieć możliwość być tam i mieć szansę zobaczyć czerwone kropki na tle śniegu... kto tego normalnie mieć nie może lub mu się nie chce to mnie nie zrozumie... . I tyle w temacie :) (2019-01-03 19:49)

skomentuj ten artykuł