W basenie ... kija moczenie!

/ 3 komentarzy / 8 zdjęć


      Wielka rzeka prawdopodobnie większości z nas kojarzy się z ogromem wód, mocnym uciągiem ,rynnami ,przykosami ,główkami i …wielkimi rybami. Słusznie! To wszystko prawda. Każdy kto na codzień wędkuje choćby w Wiśle dobrze zna to środowisko. Rzeka żyje, zmienia się , bywa nieprzewidywalna. Aby skutecznie tu łowić trzeba nauczyć się czytać w niej jak w otwartej księdze. Wielu wędkarzy szuka „grubej wody” i to bez względu na preferowaną metodę połowu. Jest to w gruncie rzeczy założenie słuszne przez większość sezonu bo to właśnie w głębokich rynnach, dołach za przykosami co roku pada wiele pięknych okazów. Są jednak w ekosystemie wielkiej rzeki środowiska zupełnie odmienne od stereotypowego wyobrażenia o niej samej. Miejsca przez wielu pomijane, pogardzane… Nie wzbudzają zaufania starych wiślaków bo woda tu bardziej przypomina duży staw czy nawet niewielkie jezioro. Tymi  jakże niedocenianymi łowiskami są tzw. „baseny”. Są to rozległe, geometrycznie wycięte fragmenty rzeki oddzielone od głównego nurtu kamiennymi opaskami. Te sztuczne struktury hamują zapędy wezbranych wód, odsuwają główny nurt by zapobiec erozji brzegu. Imponujące są ilości kamieni jakie musiano tu przewieźć i ułożyć! Tak samo wyglądają baseny, które wcale nie są małymi kałużami. Każdego roku kamienne tamy atakowane są przez nurt a Wisła to kapryśna rzeka i wahania poziomu są na porządku dziennym. Lata  mijają a natura robi swoje… Kamienie są porozrzucane , tworzą się wlewy. Wewnątrz basenów wezbrana rzeka żłobi głębokie rynny , dno bywa niezwykle urozmaicone, nierzadko pełne zaczepów , głazów górek i naniesionych drzew. Robi się ciekawie…?

Znam baseny w których Wisła wyżłobiła doły po osiem, dziewięć metrów. Pełno tam gwałtownych spadów dna, żwiru , kamieni które jak magnes przyciągają drobnicę i drapieżniki. Krótko mówiąc na dnie są cuda których tak szaleńczo poszukujemy w wodach stojących. Wszystko to w pigułce oferują rzeczne ,zalane „poldery”. Mamy też fragmenty mulistego dna i nawet roślinności zanurzonej typowej raczej dla wód stojących. Słowem totalny „mix”  wodnych środowisk!

Lubię tu zaglądać głównie u schyłku lata i jesienią oczywiście o ile woda pozwoli bo z tym bywa różnie… Latem wolę uganiać się po nurtowych strefach bo na niżówce , którą na ogół wtedy tu mamy życie w basenach jakby zamiera by odrodzić się z solidnym przytupem w czasie babiego lata. Możemy tu liczyć dosłownie na wszystko to co pływa w rzece. W „dobrym” basenie znajdziemy przede wszystkim okonie , szczupaki , bolenie ale także sumy , sandacze czy klenie. O białorybie nawet nie wspominam… Wystarczy jedynie nadmienić że po przejściu dużej wody są to znakomite łowiska leszczy a nawet …karasi. U progu jesieni uwielbiam tu polować na okonie. Pasiaków są olbrzymie ilości! Jeśli na stojących wodach niewiele jeszcze się dzieje to tu niemal na pewno można wyłowić się do bólu rąk. Większości wędkarzy rzeczne okonie będą się kojarzyć z maluchami po 15-20 cm – nic bardziej mylnego. Pokutuje taki mit że duże garbusy zamieszkują wyłącznie jeziora i zaporówki  oraz wody przymorskie a tymczasem jest to oczywista nieprawda. Trudno trafić na duże osobniki ale w okresie od połowy września do końca października są one łatwiejsze do namierzenia a baseny to bardzo dobre ich łowiska. Obfitość pokarmu i kryjówek sprawia że te ryby mają tu znakomite warunki do wzrostu ale też silną konkurencję… Można się pobawić ze sztukami po 25-30 cm a jeśli szczęście dopisze może dorwiemy jednego z tych które w żerowym szale rozbijają powierzchnię wody a często są to piękne garby! Potencjał Wisły jest pod tym względem duży i niedoceniany. Rzeka strzeże swych tajemnic ale ten temat jest dla mnie celem numer jeden na najbliższy sezon. W basenach znaleźć mogą coś dla siebie także amatorzy szczupaków. O ile w wodach stojących na których wędkuję mimo zarybień ten gatunek ( mam na myśli ryby dojrzałe, wymiarowe ) jest na skraju wyginięcia to tu można liczyć na ładne sztuki a takich 60 – 70 cm jest całkiem sporo. Często trafiają się choćby w przyłowie. To już jedne z ostatnich miejsc gdzie można liczyć na normalne szczupaki…

Wczesną jesienią lubię brodzić w płytszych fragmentach tych akwenów. To przyjemne i efektywne rozwiązanie. Daje możliwość spenetrowania płycizn gdzie grupują się małe ryby i oczywiście drapieżniki. Wraz ze spadkiem temperatury wody szukam ryb coraz głębiej i nie pamiętam żeby tego typu łowisko nie obdarzyło mnie rybami.

Jestem przekonany że warto odwiedzać wiślane baseny. To wdzięczne i niezwykle różnorodne łowiska. Warto przyjrzeć im się bliżej bo potrafią obdarzyć fajnymi rybami. Mają też inną zaletę – dla początkujących wędkarzy będą znakomitym poligonem wstępnym do rozpoczęcia przygody z Wielka Rzeką. Jednak nawet stary wyga nie będzie się tu nudził. Wisła oferuje nam te sztucznie stworzone miejsca w dużej obfitości choć nie na każdym odcinku. Nie wszystkie będą sobie równe i rybne ale kiedy już odnajdziemy te swoje, te właściwe to będziemy tu chętnie wracać i  to z wypiekami na twarzy!
 

 


5
Oceń
(12 głosów)

 

W basenie ... kija moczenie! - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
+3
Rzeka jest łowiskiem trudnym, złożonym i zmiennym, Niewątpliwie ten fakt sprawia że łatwiej tam zachować się większym okazom. Oczywiście im rzeka większa tym lepiej pod tym wzgledem. Róznorodność miejscówek czy odcinków i ta jej zmienność sprawia że ta rzeka jak by się nie nazywała nigdy się wędkrzowi nie znudzi. (2018-01-18 19:53)
Jakub WośJakub Woś
+1
U nas te baseny nazywamy klatkami. Kiedy woda się do nich wlewa to idealne miejsce na klenie jazie i bolenie. Jak woda opada i zostają odcięte stają się idealne na okonia i szczupaka. Były piękne klatki/baseny w mojej okolicy. Głębokie na 7m. Nawet grunciarze mieli za czym posiedzieć bo były w nich ładne leszcze. Niestety po powodzi ktoś wpadł na pomysł, że trzeba pogłębić w tym miejscu Wisłę i cały piach wsypali do klatek. Rynna, którą wykopali została zasypana w ciągu jednego roku a klatki niegdyś pełne ryb to teraz piaszczyste wydmy. (2018-01-18 20:04)
kabankaban
+4
Wisła  w Grudziądzu na Mistrzostwach Poski mnie powaliła... . Między poprzerywanymi klatkami zmieniłem system łowienia na swój i łowiełm klenie i okonie. Bolenie na łachach doprowdzały mnie do szału bo niby rzut i powinien być, a nie umiałem dopasować się do tego łowiska. No cóż u siebie znam prawie każdy kamień... . (2018-01-19 16:41)

skomentuj ten artykuł