W końcu znów karta i potwór z brysia

/ 4 komentarzy / 3 zdjęć


 Jest piątkowe popołudnie i ledwo żyję z powodu roboty (temperaturka) ale coś mnie trzyma przy zyciu a tym jest szansa na  opłacenie składki po półtorarocznej przerwie.
 Wiekszość w kieszeni teraz reszta zależy od szefa ale jak to mawiają nadzieja umiera ostatnia no i nie zawiodłem się.
 Nie dość że kasy troszkę więcej niż się spodziewalem to sympatyczna wiadomość że sobota wolna.
 Jest około siedemnastej a ja umówiony ze skarbniczką za godzinkę więc zaliczam spacerkiem po drodze park -  nota bene miejsce moich korzeni a dokładniej miejsce narodzin Ojca gdzie jest też stawik, (sekcja) i patrzę w wodę gdzie szóstego sierpnia 1980 pierwszy raz ląduje mój spławik :-)
 Pół godzinki na wspomnienia i w drogę by za godzinkę z bananem na gębie i kartą w "kapsi" wracam do domu a tam totalnie olewam obiadek i pierwsze co to kompletuje sprzęt na sobotni wypad...
 Wszystko pięknie poza jednym małym  ale, bo z rana w sobotę jak przewidywałem  i planowalem wypad myślałem że rozerwie mi Łeb ,przypuszczam że to efekt przegrzania z dnia poprzedniego więc nic na siłę czyli na silę staram się zasnać i liczyć na popołudnie.
 Popołudniu łeb wraca do zdrowia ale niestety kasztany za oknem tracą na wadzę wprost wzorcowo łamane przez wiatr,co prawda to tylko cieńsze gałązki
ale kulka przy takim wietrze odpada .
 Wkurzony do granic z wypisanym już rejestrem i sprzęcikiem w plecaczku oddaje się pracą porządkowym z nadzieją na niedzielę....
 Niedzielny poranek na który liczyłem,niestety pogoda nadal pod psem wieć jedynym ratunkiem jest radyjko i wierzę w zwierze D.Sumińskiej-może w południe ale nadal beznadzieja czyli zaliczam żużel.
 Po szesnastej jest w miarę ok.i jadę...
 Na BRYSIU jestem przed siedemnastą i podwójna niespodzianka bo nie tylko moje ulubione miejsce wolne to jeszcze spotkanie z kolegą po latach.
 pierwsza wiadomość to to ż nic od dłuższego czasu nie bierze więc pytam z uśmiechem czy ma trzy złote (patrzę na wodę)on zdziwiony a po co - odpowiedź a na piwo bo zanim je przyniesiesz to będę mial rybkę.
 Był to oczywiście żart ale fakt faktem że po minucie miałem krasną na kulkę a w trzy godziny razem 67sztuk  i kilka pasiaków ale nie to jest ciekawostką bo znów dało znać o sobie coś co obserwuje tam od kilku lat(tylko czerwiec-lipiec)  a mianowicie rybka co mniej więcej zawsze z tego samego miejsca płynie pod wyspę by mniej więcej wracając z powrotem za godzinkę robi taki młyn że fala dochodzi pod brzeg,kiedyś przeciałem tor potwora ciężkim wachadłem i szlag,,przymurowanie i dobre pół godzinki jedynie pulsowanie po czym odpuszczenie i holuję szczupaczka bez łusek-
co wy na to - średnio o tej porze roku rybka ta uaktywnia się dwa do trzech raz dziennie w bezwietrzne dni - co to jest niemam pojęcia.
 Ale jedno co mam to w końcu znow kartę :-)))))))))
P.S.w tym roku to zjawisko jest wybitnie widowiskowe przez niski stan wody

 


4.7
Oceń
(11 głosów)

 

W końcu znów karta i potwór z brysia - opinie i komentarze

rysiek38rysiek38
+2
Na fotce w miarę widać zafalowanie wody a "rybeczka"ujawniła się mniej więcej pod lampą na przeciwległym brzegu,zanim walnołem fotkę to falka pokonala już kilkadziesiąt metrów tak że TO COŚ jest moim tegorocznym celem (2016-06-27 23:45)
krisbeerkrisbeer
+1
Rysiek, przyjdzie w końcu pora na Twojego ,,potwora'' :) - wczesniej czy później wyciągniesz skubańca :)))) Widziałem jak takie fale tołpygi robiły. Skoro masz gdzie wędkować to po cholerę sponsorować związek? pozdrawiam (2016-07-02 10:46)
rysiek38rysiek38
+2
Tołpygę też brałem pod uwagę ale ta regularność i ewidentny atak na ryby mi nie pasuje - wszak tołpyga to nie drapieżca no i do tego ten szczupaczek pozbawiony łusek i co dziwne zwłaszcza z jednej strony (2016-07-02 15:41)
rysiek38rysiek38
+2
Byłem tam znow dzisiaj o czym będzie kolejny wpis i po raz kolejny to coś się ujawniło z tym że tylko raz i tym razem jego rundka była krótsza ale atak bardziej efektowny ale godzina identycznie (2016-07-03 23:43)

skomentuj ten artykuł