Zaloguj się do konta

W pogoni za wiosennym karpiem

Witam, wszystkich wędkarzy!!!
Po długiej mojej nieobecności na portalu postanowiłem coś skrobnąć. Napisałem kiedyś artykuł, który został bardzo ciepło przyjęty przez społeczność portalową, za co bardzo dziękuję, a był on o karpiach, łowionych w późnych jesiennych miesiącach. Zachęcony tym oddźwiękiem postanowiłem kontynuować opowieść o moich przygodach na zasiadkach karpiowych, tym razem wiosennych.
Po długiej zimie, przyszła jak to zwykle bywa, wiosna a z nią nowa nadzieje na wspaniałe wyprawy, owocne łowy i nowe rekordy. Kiedy dostałem cynk, że ruszyły się karpie na Odrze nic nie było mnie w stanie utrzymać w domowych pieleszach. Poszły w odstawkę tyczka, feedery i inne bajery – karp na Odrze – moje nie zrealizowane marzenie z zeszłego roku ożyło!!! W piątek robie wszystko, żeby skończyć prace jak najszybciej i pędzić na Odrę do moich kumpli i ukochanych kapiszonów ;). O 14 jestem już w trasie i w głowie układam schematy i sposoby jak przechytrzyć ładnego odrzańskiego „tłuścioszka”. Łowię na nowe wędziska, plecionki i zestawy końcowe. Do tego dostałem kulki, które pierwszy raz widziałem na oczy. Ufny w swoje umiejętności i ponoć dobre kulki jestem pełen nadziei. Niestety po dojechaniu na miejsce zaczął padać silny deszcz, odbierając chęci do dogłębnego sprawdzenia łowiska i analizy potrzebnej do zastosowania dobrej taktyki. Wybór na chybił trafił niezbyt się sprawdza, piątek, cała noc i sobota żadnego „strzału” za to deszcz je…e tak, że nie chce się wyjść z namiotu. W nocy z sobotę na niedzielę trochę się uspokoiło, zero wiatru i z nieba pada lekki „kapuśniaczek”. Pierwszy „wyjazd” mam o 2,30 i po pełnej emocji walce mam na macie 14,2kg pięknego pełnołuskiego dzikusa z Odry. Kulka Rubby Dubby 20mm z 16mm pop up’em okazała się strzałem w 10!!! Cały mokry wracam do namiotu, przebieram się i zasypiam w ciepłym śpiworze. Przeciągłe Piiiiiiiii….Piiiiiiiiiiiiiiiii!!! stawia mnie na równe nogi, pędzę do wędziska i zacinam! Kij gnie się w pałąk, to nie są przelewki mam niezłą torpedę na haku, oby wszystko wytrzymało…Po 40 minutach forsownego holu mam kolejnego dzikusa 16,7kg. Tym razem Odra była łaskawa i obdarowała mnie dwiema wspaniałymi rybami, choć pogoda dała mi w kość i to mocno, do tego pakowanie na mokro, ale było warto!!!
Następny weekend zapowiadają poprawę pogody, więc planuję zasiadkę na Mazurach z moim kolegą, który nauczył mnie w rok o karpiach więcej, niż ja sam dowiedziałem się przez całe życie. W piątek rano melduje się na naszej dzikiej mazurskiej miejscówce. Szybko rozkładamy obozowisko i wpływamy wybrać miejsca położenia zestawów. Ja typuję trzy dziury w wychodzących właśnie z wody grążelach, kolega z zamiłowania do ekstremalnych wrażeń, ustawia swoje zestawy w zwalonych przez bobry potężnych drzewach, cytując stare wędkarskie powiedzenie: ”gdzie patyki, tam wyniki”. Mój wybór pada na sprawdzone z wcześniejszej, odrzańskiej zasiadki, kulki: Rabby Dubby, Yellow Zombie i Bloody Chicken, do tego pelet i trochę ziaren. Kije Century Fat Boy Slim 3,5LBS 12’, które dały mi wiele frajdy podczas dwóch forsownych holi na Odrze, w połączeniu z kręciołkami Daiwa Infinity, na których mam plecionkę PowerPro 0,28. Parę minut po 16 mamy wszystko przygotowane, zestawy wywiezione namioty rozstawione, czas na grilla!!! Bajdurzymy do późnych godzin nocnych i rozchodzimy się po 1 do swoich namiotów. O 3,15 głośne wycie sygnalizatora stawia nas na nogi. W kilka sekund jestem przy wędkach i energicznie zacinam, przytrzymując drugą ręką szpulę kołowrotka. Czuję potężny opór i nagle beton – zero życia, zaparkował chyba w trzcinie albo w grążelach. Kumpel szybko przygotowuje łódkę, wrzucamy podbierak i płyniemy w stronę zaczepu. Po dopłynięciu staramy się jak najszybciej wyplątać strzałówkę z grążeli i wyprowadzić karpia na otwartą wodę. Piękny lustrzeń po zaciętej walce ląduje w podbieraku. Na macie wypinam i ważę karpia – 15kg niezła sztuka!!! Połakomił się na Bloody Chicken 20mm z Popkiem Hot Chilli 16mm. Po wszystkim zrobiło się wyraźnie jasno, więc postanowiliśmy popróbować łowić liny. Niestety nie było nam dane nacieszyć się linkami, gdyż sygnalizator rozdarł się donośnym Piiiiiiiiiiiii!!! odrywając nas od łowienia linów. Grzesiek tym razem jest szybszy i zacina moją wędką. Ja dobiegam po chwili, ale pozwalam mu dokończyć hol – ja już powalczyłem z karpiami w tym roku, a ten, jest jego pierwszą rybą – nie mam sumienia zabrać mu kija. Tym razem ja płynę łódką a kumpel rozkoszuje się holem. Na macie 11kg. Mamy zajefajne wspólne zdjęcie z pięknymi rybami w bajecznej scenerii. Jestem zakochany w mazurskich jeziorach, pejzażach, no i oczywiście w mazurskich karpiach.
Dostaje telefon z mazur: ”Marek, k…a, karpie na jeziorze… dostały amoku, biorą w płytkiej zatoce w końcu jeziora jak oszalałe, musisz przyjechać koniecznie, obłowisz się za cały rok.” No mnie nie trzeba tego dwa razy powtarzać. Biorę urlop, akurat wypada kolejny długi majowo-czerwcowy weekend, więc jest okazja go dobrze spożytkować ;) !!!
Dzwonie jeszcze do Kuby, który jest moim etatowym kolegą od wędkarskiej przygody i w poniedziałek jedziemy na dalekie mazury. Droga jest długa (ponad 400km) więc zmieniamy się w połowie, żeby drugi mógł odpocząć. Na miejscu spokojnie rozbijamy obozowisko. Przed nami tydzień wędkarskich wrażeń i przygód. Na spokojnie typujemy miejscówki, nęcimy grubym ziarnem, peletem, kruszonymi kulkami i oczywiście kulkami, na które łowimy. Niestety konieczne są dalekie wywózki(od 200 do nawet 370m). Jesteśmy przygotowani na wszystko, więc nie stwarza to zbytniego problemu. Byle nie było brań małych karpi, a co gorsza leszczy. Na zestawach lądują więc duże 24mm kule z 20mm pływakami. Tak duża przynęta podana na długim włosie powinna selektywnie ograniczyć brania leszczy i małych karpików. Pierwsza na macie melduje się 17, później kilka mniejszych w przedziale 9-11kg. Następnie 16,2kg. Kolejne kapiszony idą na matę. Tłusty lustrzeń i piękny bardzo waleczny pełnołuski karp, wyglądający jak karaś z wąsami w powiększeniu ;). W przedostatni dzień mamy dwa dublety, niemal w jednym czasie w miejscówkach oddalonych od siebie o dobre 500m.
W sobotę po 17 mam bardzo dynamiczne branie z miejsca, w którym przez cały tydzień nie wiele się działo, a ściślej mówiąc po prostu nic. Po zacięciu od razu widzę, że nie ma żartów, ryba jest potężna. Na szczęście wychodzi na otwarte jezioro. Po przeszło 20 minutach mam go już pod brzegiem, niestety odjeżdża w takim tempie, że szpula na kołowrotku zrobiła się ciepła!!! Wiem, że mam na końcu zestawu życiówkę. Nogi mam miękkie jak z waty, ręce zaczynają odczuwać zmęczenie, a walka toczy się dalej. Mija kolejne 20 minut i znów mam go tuż, tuż, niemal pod nogami. Widzę potężny, szeroki grzbiet ryby. Próbuję podebrać go stojąc po pas w wodzie. Tuż przed podbierakiem nagle się odwija i mocno odjeżdża – o dziwo prosto w brzeg i wbija się w pas trzcin. Beton, idę w jego stronę, po pas w wodzie, ubrany w spodniobuty. Wtem pod nogami czuję, że zapadam się grząski muł. W moment grzęznę po kolana i woda zaczyna wlewać mi się do „śpiochów”, jestem jak zamurowany, nie mogę ruszać nogami!!! Drę mordę: „K…A!!! KUBA!!! RATUJ MNIE!!!. Kuba błyskawicznie wchodzi do wody. Opieram się plecami o niego, a on bierze mnie pod pachy i wyciąga z mułu. Ja oczywiście dalej walczę z kapiszonem, który podczas całego zamieszania zwiał na środek zatoki. Walka dobiega końca, zarówno karp jak i ja jesteśmy skrajnie zmęczeni. Ten stary wyga skusił się na kulkę Yellow Zombie 24mm+pop up 20mm. Wypinam go delikatnie na macie i dezynfekuje rankę po haku. Ryba jest piękna, długa, kształtna, bez żadnej skazy. Waga pokazała 24,80kg-worek 1kg to daje 23,80!!! Przy długości 107cm. To mój rekord, wspaniały rekord. Odbieram gratulację, jeszcze zdjęcia i wypuszczam godnego przeciwnika do wody. Jestem cały spocony, mokry, ale jakże szczęśliwy…
Wędki sprawdziły się w 100% podobnie jak i zestawy końcowe.
Prawdziwym szokiem zaś okazała się skuteczność kulek, które stosowałem i to one wzbudzały moje największe obawy a okazały się super killerem!!!
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim sukcesów i dużo wędkarskich wrażeń.

Opinie (27)

użytkownik

Gratuluję pięknych karpixów :) 5***** [2013-06-03 21:46]

użytkownik

gratuluję ***** ;) [2013-06-03 22:20]

matexx

Gratulacje [2013-06-04 15:02]

FELIPE

Super opowiadanie, super rybki, gratulacje ****** [2013-06-04 17:59]

andrzej kolendowski

Gratuluje ryby i artykułu. [2013-06-05 09:38]

użytkownik

Ale karpie, o boże :) 5 ***** [2013-06-05 11:13]

korczenskis

PIEKNE!! GRATULUJE ***** [2013-06-05 11:52]

Arasmadera

Piekna taka bym chcial zlapac .Gratula [2013-06-05 12:16]

heroesxd

Piękna przygoda, piękne rybki i piękne zdjęcia.. Czegóż chcieć więcej?:) Podziwiam wytrwałość i umiejętności. [2013-06-05 15:01]

TakaJa24

Ryby konkretne i bylo by czego gratulowac jesli faktycznie byly zlowione na dzikiej wodzie ja natomiast mysle ze to zwykle lowisko komercyjne. woda z prostymi regularnymi brzegami nie przypomina naturalnego zbiornika. a i ta nieslychana mnogosc ogromnych karpi watpie czy gdzies uchowalo sie takie jezioro. no ale to tylko moje watpliwosci. jesli jest czego to gratuluje a jesli to komercyjne lowisko to nie ma sie nad czym zachwycac. [2013-06-05 15:46]

janusz750m

Ja myślę że żaden z tych karpi nie był złapany na odrze!chociaż trzeba było zrobic zdjęcie na tle tej Rzeki. [2013-06-05 17:29]

kuba-s

świetny artykuł, chciałoby się czytać i czytać 5*! pozdro [2013-06-05 17:48]

kuba-s

I zapraszam na wody w pobliżu mojego miasta, Konina. Podgrzewane przez elektrownie jeziora i kanały kryją niejeden okaz pięknego karpia czy amura. :) [2013-06-05 17:55]

JKarp

"Ja myślę że żaden z tych karpi nie był złapany na odrze!chociaż trzeba było zrobic zdjęcie na tle tej Rzeki. [2013-06-05 17:29]" Ja też tak myślę, tam bardziej, że Marek sam napisał, że " i w poniedziałek jedziemy na dalekie mazury. Droga jest długa (ponad 400km) więc zmieniamy się w połowie, żeby drugi mógł odpocząć..." :-))))) [2013-06-05 18:31]

lord232

na jego rod podzie były rozłożone aż trzy wędki i wszystkie zarzucone w wodzie to świadczy o łowisku komercyjnym [2013-06-05 19:24]

kamil11269

Gratuluję karpi! Powodzenia dalej i pozdrawiam. [2013-06-05 19:28]

użytkownik

Piękne karpie! Ja w tym roku na razie same maluchy :( Ale mam nadzieję, że to się zmieni:) Piątka i pozdrawiam! [2013-06-05 19:59]

maras74

W kwesti wyjaśnienia: tylko dwa karpie zostały złowione na Odrze. Pozostałe na mazurskich jeziorach. Łowimy nie na 3 tylko na 4 kije, bo jesteśmy we dwóch, niestety tym razem nie wziąłem buzz barów na 4 kije więc jeden stał z boku na zwykłej podpórce. Pzdr. Marek [2013-06-05 20:47]

Aadek

Gratuluje sztuki :) 5 [2013-06-05 22:15]

karateka994

Gratukuję. [2013-06-05 22:38]

dunster35

Pozazdrościć rybki ! daje ***** [2013-06-06 09:40]

lipa43

Piękne rybki ***** [2013-06-06 16:49]

michol

Marek roz...bałeś system. Gratulacje !!! [2013-06-06 21:48]

andrzej3023

gratulację bardzo ładne ryby zostawiam 5 [2013-06-06 22:54]

Robson86

masz strasznie długie ręce... [2013-06-09 10:16]

użytkownik

masz strasznie długie ręce... [2013-06-09 10:16] dokładnie silny chopok widać na siłke chodzi i 25 kg podrzuca leciutko ;-))) Ryby konkretne i bylo by czego gratulowac jesli faktycznie byly zlowione na dzikiej wodzie ja natomiast mysle ze to zwykle lowisko komercyjne. woda z prostymi regularnymi brzegami nie przypomina naturalnego zbiornika. a i ta nieslychana mnogosc ogromnych karpi watpie czy gdzies uchowalo sie takie jezioro. no ale to tylko moje watpliwosci. jesli jest czego to gratuluje a jesli to komercyjne lowisko to nie ma sie nad czym zachwycac. [2013-06-05 15:46] ;-))))))))))) mam takie same odczucia , każdy normlany wędkarz który łowi na dzikich wodach wie że to bajki [2013-06-10 09:39]

kolegaPiotr

no i przez takich spać nie mogę :) gdzie tu jechać co by takie "coś" złowić? Gratulacje [2013-06-10 13:24]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Wiosenne liny

Zanim zacząłem zapuszczać się z moimi wędkarskimi wyprawami nad rzeki…

Łowisko Rybaki

W ramach projektu Zestawienie Łowisk Komercyjnych w okolicy Trójmiasta od…