Wakacje z Juniorem - jeziorowe spławikowanie

/ 6 komentarzy / 6 zdjęć


W poprzednim wpisie o wędkowaniu z juniorem napisałem krótko o rzecznej przepływance, doskonałej  metodzie dla początkujących. Tym razem chciałbym napisać parę słów na temat wakacyjnego łowienia w jeziorach. O ile przy rzekach sprawa dotyczyła w zasadzie tylko połowów z brzegu, to nad jeziorem dodatkowo pojawia się opcja wędkowania z łódki, czy też innego środka pływającego. 

Ale po kolei, zacznijmy od wędkowania z brzegu, a w zasadzie z wszelkiej maści pomostów. W tym przypadku tak jak i przy rzecznej przepływance możemy użyć tych samych zestawów. Oczywiście w momencie kiedy głębokość naszego łowiska jest prawie równa długości wędki lub ją przekracza, trzeba sięgnąć po zestaw uzbrojony w spławik przelotowy. No chyba, że będziemy łowić w toni, wtedy nie ma potrzeby przezbrajania zestawu.

Jeżeli jednak decydujemy się na spławik przelotowy, to jednocześnie możemy nieco odchudzić nasz sprzęt poprzez wybór krótszego wędziska, np. jakiegoś teleskopu o długości 2,4 -3,5m (taka długość będzie także wygodniejsza jeśli będziemy łowić z łodzi). W tych warunkach nie ma potrzeby stosowania dłuższego kija, a juniorowi będzie zdecydowanie łatwiej operować takim sprzętem.

Gdy już mamy dobrane wędzisko i kołowrotek, przychodzi pora na uzbrojenie zestawu. Montaż zaczynamy od założenia stopera, który będzie blokował nam spławik w górnym położeniu i jednocześnie pełnił rolę regulatora gruntu. W sprzedaży najczęściej spotyka się stopery sznurkowe lub gumowe. Zdecydowanie doradzam używanie tych sznurkowych, są wbrew pozorom bardzo łatwe w użyciu, dobrze trzymają się ustalonej pozycji, a co za tym idzie nie mają tendencji do przesuwania się. 

Przy zakupie takich stoperów należy zwrócić uwagę na ich rozmiar. Stopery oznaczone rozmiarem XL lub L nie będą się nadawały do cieńszych żyłek (zaciśnięty węzeł będzie zbyt luźny i stoper będzie się przesuwał, a nawet może się rozwiązać) z kolei mniejsze rozmiary (S lub M) na grubszych żyłkach zacisną się tak mocno, że praktycznie nie będzie możliwości ich przesuwania a co za tym idzie regulacji gruntu.

Drugi rodzaj stoperów, czyli stopery gumowe, pomimo swojej wygody w użytkowaniu, moim skromnym zdaniem, nie nadają się do stosowania jako blokada spławika. Przetestowałem różne rodzaje i wyroby kilkunastu firm i pomimo największych chęci i dokładnego stosowania się do zaleceń producentów, wszystkie stopery miały wspólną cechę – po pewnym czasie samoistnie zmieniały położenie na żyłce, co przy łowieniu na spławiki przelotowe całkowicie je dyskwalifikuje. Przyczyna tego jest bardzo prosta, stoper gumowy w przeciwieństwie do sznurkowego stawia bardzo duży opór na przelotkach i każdorazowe zwijanie i zarzucanie zestawu powoduje jego zbijanie z wcześniej ustalonej pozycji. W dodatku jeśli jeszcze holujemy jakąś zdobycz to zjawisko znacznie narasta. Co prawda można sobie zaznaczyć położenie stoperka na żyłce np. markerem i odpowiednio korygować jego położenie, ale z czasem gumowy stoperek się wyrobi i dojdzie do sytuacji, że mimo naszych poprawek, w trakcie zarzucania zmieni on swoje położenie.

Gdy mamy już zamontowany stoper, nakładamy na żyłkę koralik (zawsze są dołączone do sznurkowych stoperków), następnie nawlekamy spławik – ja nawlekam krętlik z agrafką, do którego potem przypinam spławik. Taki sposób montażu spławika, pozwala nam na zdemontowanie go po zakończeniu łowienia, co chroni spławik przed zniszczeniem podczas transportu wędek. 

Można oczywiście nie stosować krętlika, nie ma to jakiegoś specjalnego wpływu na łowienie. Jest to po prostu takie moje udogodnienie. Przy łowieniu z brzegu najlepiej stosować waglery, za to mniejsze spławiki przelotowe świetnie będą się nadawały do łowienia z łodzi, gdzie nie ma potrzeby dalekiego zarzucania zestawu – ryby zazwyczaj łowi się "z pod łódki".

Po spławiku montujemy na lince obciążenie przelotowe, bądź zaciskowe, przy czym zaciskowe tak jak w rzecznej przepływance powinno być skupione, co znacznie ograniczy nam plątanie zestawu. W przypadku używania ciężarków przelotowych od strony przyponu blokujemy je gumowym stoperem, który także będzie chronił węzeł od pętelki bądź krętlika, do których dołączymy przypon. 

Przypon dobieramy tak, aby był on nieco dłuższy od naszego spławika – to też częściowo zapobiega splątaniom całego zestawu. Oczywiście nie ma co przesadzać z długością – zbyt długi przypon też będzie się plątał. Starajmy się na przyponie nie montować żadnego obciążenia. To nie polepszy sygnalizacji brań (tak zwana śrucina sygnalizacyjna), a tylko zwiększy prawdopodobieństwo poplątania. 

W przeciwieństwie do rzeki w jeziorze ilość możliwych do złowienia gatunków znacznie nam wzrasta. Nasza latorośl może oprócz spotkanych wcześniej w rzece uklei, płotek, krąpików i małych podleszczaków złowić ładną wzdręgę, karasia, a nawet sporego lina. Dlatego też w jeziorowym zestawie proponuję zastosować znacznie grubsze żyłki niż w przypadku rzecznego łowienia. I tak jako linkę główną najlepiej zastosować żyłkę w rozmiarze 0,20 - 0,22mm a jeśli rybostan jest bogaty i złowienie większego okazu jest wysoce prawdopodobne, to nawet 0,25mm nie będzie przesadą. Przypony też stosujemy grubsze i mocniejsze, np. 0,18 - 0,22mm, oprócz oczywiście możliwości złapania sporej ryby, mocny przypon pozwoli nam na uwolnienie zestawu uwięzionego w roślinach, których w jeziorze będzie zapewne całkiem sporo.

Budowa zestawu do połowu z łodzi jest w zasadzie taka sama, różnica jest w długości zastosowanego  wędziska. O ile z brzegu łatwiej maluchowi będzie się łowiło nieco dłuższą wędką ( 3 - 3,5m), to na łódkę lepiej wyposażyć juniora w krótki kij (2,4 – 2,7m). 

Na koniec chciałbym napisać parę słów na temat bezpieczeństwa podczas wyprawy z juniorem nad jezioro. To, że młodzież ma zakładać kamizelkę ratunkową podczas łowienia z łodzi to jest chyba oczywiste. Ja bym także doradzał zastosowanie takich środków w czasie połowów z pomostów. Niektóre z nich pamiętają czasy wczesnego Gierka i ich stan zwykle pozostawia wiele do życzenia. A nawet jeśli są w dobrym stanie, to często są pozbawione jakichkolwiek barierek, a w takim przypadku o wypadek nie trudno, tym bardziej że zazwyczaj woda przy pomostach jest już dość głęboka, więc lepiej chyba dmuchać na zimne i cieszyć się spokojnym wypoczynkiem, czego wszystkim wędkarzom na koniec życzę.

 


5
Oceń
(20 głosów)

 

Wakacje z Juniorem - jeziorowe spławikowanie - opinie i komentarze

rysiek38rysiek38
+1
Dobry tekst z tym że mam małe dwa swoje ale .po pierwsze z mojego doświadczenia wynika że czym obciążenie bliżej haka tym ostrzejsze brania (choć może nieco rzadsze) i mniej zestaw ma tendencji do splątania bo po prostu ciężarek ciągnie resztę no i drugie i tu pewnie się naraże a mianowicie kapoki - owszem niezła rzecz i nieraz ratuje życię ale zmuszanie kogoś kto doskonale radzi sobie w wodzie do łażenia w chomącie do mnie nie trafia (2015-08-09 12:28)
DzikuDziku
+1
Rysiek38, co do rozłożenia obciążenia, to nie będę polemizował, być może Twoje rozwiązanie też się sprawdza. Będę nad wodą to sprawdzę Twój sposób. W wędkarstwie trzeba mieć otwartą głowę i nie zakładać nic z góry. Co do kapoków, to na myśli miałem te młodsze dzieci, nie młodzież w wieku gimnazjalnym i w tym przypadku chyba lepiej dmuchać na zimne. Myślę, że warto takim maluchom zakładać kapoki nie tylko przy okazji wędkowania, ale i rekreacyjnych wypraw nad wodę. W wielu pozornie niegroźnych sytuacjach kapok może uchronić przed tragedią... (2015-08-09 12:51)
rysiek38rysiek38
+1
Chodzilo mi o obligatoryjny nakaz kapoków dla wszystkich - niewiem ale to co mam za oknem i co nie pozwala wyjść z domu (choć wyjdę 37+) wzbudziło mój sprzeciw bo jak teraz ktoś chciałby mnie opakować styropianem to bym chyba zabił .Pozdro :-) P.S co do dzieciaków to jak najbardziej ale nie tych co np.trenują plywanie prawie wyczynowo (2015-08-09 15:16)
halski021halski021
+1
Zgadzam się z większością rad w tym artykule . Wychowałem trzy pokolenia młodych wędkarzy: braci , dzieci i wnuki . Najlepiej i najbezpieczniej nowicjuszy szkolić na stanowiskach brzegowych . Ponieważ mieszkam w miejscowości , gdzie są cztery jeziora nie było kłopotów ze znalezieniem bezpiecznych stanowisk . Jak młodzi adepci wędkarstwa oswoili się z wędkami i wodą przychodził czas na wędkowanie z pomostów i łodzi . Zawsze też mobilizowałem młodych , aby jak najszybciej nauczyli się pływać . Wszyscy moi wychowankowie są lepszymi wędkarzami , niż ja . (2015-08-09 15:39)
halski021halski021
0
Zgadzam się z większością rad w tym artykule . Wychowałem trzy pokolenia młodych wędkarzy: braci , dzieci i wnuki . Najlepiej i najbezpieczniej nowicjuszy szkolić na stanowiskach brzegowych . Ponieważ mieszkam w miejscowości , gdzie są cztery jeziora nie było kłopotów ze znalezieniem bezpiecznych stanowisk . Jak młodzi adepci wędkarstwa oswoili się z wędkami i wodą przychodził czas na wędkowanie z pomostów i łodzi . Zawsze też mobilizowałem młodych , aby jak najszybciej nauczyli się pływać . Wszyscy moi wychowankowie są lepszymi wędkarzami , niż ja . (2015-08-09 15:40)
ola_zrodelnaola_zrodelna
+1
Wędkarstwo spławikowe to dla mnie jeszcze czarna magia,ale za jakiś czas tak samo jak młodzież spróbuję swoich sił i w tym,oczywiście pamiętając o bezpieczeństwie nad wodą :) Dla bomba! Zostawiam ***** (2015-08-09 21:56)

skomentuj ten artykuł