Wakacyjna przygoda wędkarska


Wakacyjna przygoda

Kiedy miałem 12 lat czyli 5 lat temu wyjechałem na wakacje do mojego wuja, bardzo lubiłem z nim jeździć na rzekę Noteć w okolicach Nietuszkowa. Wuja zaproponował własny zbudowany pomostek, że by dojść do pomostku trzeba było przejść wysokie trzciny na 2,5 m o długości 70 m.
Ten dzień był bardzo gorący i parny termometr wskazywał 29 °C.
Wuja mówił że na tym łowisku dobrze brały na spławik karaś i okoń na czerwonego robaka z gruntu ładne leszczyki do 1,5 kg.
Rozpakowując cały sprzed na pomostek, szybko pogoniło coś na drugim brzegu ryby, wiec wuj szybko zaczął obrzucać drugi brzeg długimi rzutami, lecz nic się nie skusiło na dużą biało, czarne, kopyto, odpuścił sobie spiningowanie, przechodząc do wędki spławikowej.
Zaczęliśmy łowić, na żyłce przyponowej miałem założony haczyk 12 jako przynętę na początek założyłem 2 ziarenka pszenicy, po zarzuceniu spławika do wody zaczeły się bardzo, ładne brania, po zacinaniu wyciągałem płotkę a wuja z drugiej strony na czerwonego kopanego ładne karasie i płotki.
Po 3 godz mówiąc do mnie,
-Idziemy się trochę rozruszać (odpowiedziałem)
- ok
Wuja zabrał ze sobą spinning, gdy w końcu wyszliśmy z zarośli, można było porzucać na na szerokim odcinku rzeki.
Po kilku rzutach wuj poczuł średni opór, zacinając i podcholując rybę do brzegu okazało się ze to 30 cm okoń, z buziakiem wrócił do wody, oddalając się od wędek zrobiliśmy jeszcze kilka rzutów wyciągając jeszcze 3 okonki i wracających do swojego dalszego życia
Wracanie zajęło nam 15 min pod długiej drodze,
Wuja pozwolił mi porzucać na spinning z pomostku, ucieszyłem się.
Robiąc kilka pierwszych rzutów nic nie chciało uderzyć.
Po długim rzucie pod sam drugi brzeg rzeki nagle z mojego zdziwienia poczułem duży opur,
Krzyknąłem do wuja siedzi,
Wuja szybko podszedł do mnie i mówił co mam robić.
Po niecałych 20 min walki z rybą podholowałem ją do brzegu pomostka , wuja stojąc z podbierakiem nie mógł uwierzyć że to aż taki duży szczupak.
Po zmierzeniu i zważeniu okazało się to że szczupak warzył 5,57 kg a długość 92 cm.
Mineło bardzo wiele min zanim moje emocje opadły, to była moja najlepsza wyprawa z wujem i jej nie zapomnę. Szkoda że nie mogę pokazać zdjęcia, z moją rybą bardzo żałuje tego ze nie miałem przy sobie aparatu. Od tamtego czasu nie pokonałem swojego rekordu, mam nadzieje że to jeszcze mnie spotka.

 


3.2
Oceń
(9 głosów)

 

Wakacyjna przygoda wędkarska - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł