Zaloguj się do konta

Walka z urzędami

Mieszkam w małej miejscowości Krypno Wielkie, 30 km na północ od Białegostoku i 8 km od Tykocina.Jak się łatwo domyślić ,mieszkam niedaleko jednej z największych rzek Polski – Narwi.Właśnie o tej rzece ,a raczej jej starorzeczach chciałbym napisać . Trudno mi będzie napisać ,to co chcę wyrazić i co czuję do pewnych urzędów ,w tym także do PZW ,ale postaram się w miarę treściwie i jasno napisać co się na mojej (że tak nazwę) rzece dzieje.

Narew na odcinku od miejscowości Rzędziany do wsi Strękowa Góra ,jest odcinkiem regulowanym .Postawiono na tym odcinku sześć jazów – 1-Rzędziany ,2-Babino ,3-Złotoria ,4-Góra ,5-Tykocin ,6-Strękowa Góra .Miały na celu ujarzmienie przyrody – regulacja poziomem wody w rzece .To ,że ten pomysł był niedorzeczny i głupi ,to każdy choć o drobinę myślący człowiek powinien wiedzieć i rozpisywanie się o tym nie ma najmniejszego sensu , gdyż fakt ten został już dokonany ..Nasze koło wędkarskie za pośrednictwem pana Leszka Kruszewskiego , byłego radnego ,podjęło próbę interwencji w Wojewódzkim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych w Białymstoku .Nic to jednak nie dalo .Owa instytucja ,która żyje jak wiadomo z naszych podatków ,ma za zadanie ochronę rzeki i jej florę i faunę ,a nie jej dewastację .Mówiąc krótko trzymać poziom wody (nie ważne czy to wiosna ,lato ,jesień ,czy zima) taki ,ażeby wilk był syty i owca cała .

Mianowicie mówię tu o rolnikach (jednemu ,przed jazem gdy woda jest spiętrzona – zalewa niby łąki, a drugiemu ,poniżej jazu – wody brakuje) i o wędkarzach ,większa woda = ryba .Wiosną , latem i wczesną jesienią ,gdy jaz jest zamknięty (gdy za wcześnie zamkną jaz wiosną ,bo i tak bywa ,ryba płynąca w górę rzeki szukając miejsc na tarło ,nie ma jak przepłynąć ,bo nie ma wbudowanych przepławek) można naprawdę połapać fajne rybki i mile spędzić czas ,ale już pózną jesienią i zimą jest tragedia ,okres posuchy dla łowiących w tych miejscach wędkarzy .Wszystkie jazy, oprócz pierwszego w Rzędzianach ,są otwarte .Przed jazem w Rzedzianach ,poziom wody jest w miarę wysoki ,no i co się z tym wiąże ,jest i ryba a w dole , że tak powiem – p u s t y n i a .Wraz z opadającym poziomem wody po otwarciu poniżej leżących jazów ,wszelakie stworzenie spływa razem z wodą w dół rzeki ,a gdzie ??? Oczywiście do Zalewu Zegrzyńskiego 200 km od mego miejsca zamieszkania .Ryba ma tam wyśmienite warunki do przezimowania ,odpowiednia głębokość wody .Raj dla wędkarzy.

W okresie póżno jesienno-zimowym , w miejscowościach gdzie wędkuję ,czyli Góra i Tykocin jest od 0,5 m do góra 1,5 m głębokości wody ,gdzie te 1,5 m głębokości ,jest na wszelakiego rodzaju zakrętach rzeki .Uciąg wody jest tam bardzo silny .Nie ma miejsc w których ryby mogły by się zatrzymać na zimowiska Ale nie o tym chciałem pisać. Jak już wspomniałem ,przy otwartych jazach jest bardzo niski poziom wody na rzece ,to zamknijcie na chwilę oczy ,skupcie się i wyobrażcie sobie ,co dzieje się na starorzeczach Narwi ,które są położone wyżej od koryta rzeki .TRAGEDIA .Opisze odcinek starorzecza ,który dobrze znam Góra – Tykocin.

Starorzecze zaczyna się w miejscowości Góra .W jazie zrobiony jest otwór ,który ma zasilać w wodę starorzecze .Wiosną przy dużej ( jak to bywa po roztopach) wodzie ,latem i wczesną jesienią ,gdy jaz jest zamkniety i nikt celowo lub na złość wędkarzom go nie opuszcza ,wszystko jest OK.Rybki mają wode ,mają czym oddychać i nic jej nie brakuje .Sielanka .Wszystko zmienia się gdy otworzą jaz póżną jesienią .Woda w rzece spada , a co za tym idzie na starorzeczu także .Płynace starorzecze staje się stawem ,tyle że bardzo płytkim .Stan taki utrzymuje się przez całą pózną jesień no i zimę,aż do wiosny .Zacząłem wedkować na tym starorzeczu jakieś 15 lat temu ,były tam jamki sięgające nawet 4 – 5 m głębokości .Teraz w lecie w najgłębszych miejscach jest ok. 1.2 m ,a zimą - to chyba każdy się może domyślić .Co roku od mniej więcej 6 – 7 lat z powodu braku wody (z winy leżących jazów) zima zbiera swoje żniwo .

Nie chcę tu pisać o rolnikach wykręcających z przepustów (bo starorzecze pospiętrzane jest dodatkowo małymi przepustami) śrub regulacyjnych ,żeby nikt nie mógł regulować przepływem wody .Rolnicy zamykają je do końca aby nawadniać swoje pola i łąki w lecie .Woda przez przepusty leci ciurkiem ,chyba że jest duży stan wody wtedy jest ok. Chcę pisać o Polskim Związku Wędkarskim ,że za mało walczy a może w ogóle nie walczy ,z urzędem w/w o to by wybudować przepławki przy jazach i pozamykać jazy na cały rok ,aby starorzecza zaczęły wracać do normalności i zaczęły tętnić życiem .Nie mówię tu tylko o rybach ale ptakach i zwierzynie .Za kilka lat w tych miejscach zostanie tylko trzcinowisko .Wyniosą się z tąd ptaki (wcześniej widywałem między innymi piękne bażanty) zwierzęta ,a ryby to będziemy oglądać chyba na zdjęciach.

Zarządca tych wód (nasze koło wędkarskie przy pomocy byłego radnego pana Leszka Kruszewskiego próbowało rozmawiać z WZM i UW w Białymstoku ale rozmowy nie przyniosły skutku ) twierdzi ,że nie można trzymać zamkniętego jazu przez cały rok ponieważ zimą lód lub płynąca kra mogła by uszkodzić urządzenia lub budowlę .GŁUPOTA GŁUPOTA i jeszcze raz GŁUPOTA .Na jazie w Rzędzianach ,który jest zamknięty przez cały rok , nie widać żadnych uszkodzeń ,które mogły by powstać podczas zimy .Nie jest specjalnie wzmacniany i niczym nie różni się od jazów z miejscowości Góra czy Tykocin.

Wiec nie wiem dlaczego ów instytucja robi wszystko ,aby w tych okolicach wyniszczyć i zdewastować przyrode .Przecież to jest nie daleko Narodowego Parku Narwiańskiego .Śniętych ryb co roku po zimie jest masa . Na dowód przesyłam kilka zdjęć .

Kończąc chciałbym tylko wspomnieć ,że piszecie dużo o kłusownictwie ,jakie to straszne i jak to przetrzebia rybostan .Kłusownicy tak jak i wszędzie czynią swój proceder i na tych wodach .Procent ryb złapanych w sieci ,żaki i na tak zwanego szarpaka nie jest aż tak przerażający .Większa głupotą jest M O R D O W A N I E ,powtórze M O R D O W A N I E żywych istot po przez zabranie im tak potrzebnego do życia tlenu zawartego w wodzie .Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych można tylko porównać do kłusowników tzw. „ elektryków „ bo po ich działaniach także nie przeżyje nic co znajduje się w wodzie.

Opinie (9)

jurek

Jestem całym sercem z Tobą  Wojtku , takie sprawy trzeba upubliczniać , gdyż panuje wszechobecna znieczulica władz i decydentów ------------- życzę Ci wytrwałości i spokoju ducha , bo sam wiem jaka jest , to ciężka praca z urzędami i nawet z prezesami Kół ( którzy myślą , że są nietykalni , ale do czasu ) ------- Takich ludzi , jak Ty potrzeba Nam tu , jak najwięcej ---------------- Pozdrawiam Cię serdecznie Wojtku -- Jurek Suchodolski . [2010-12-10 11:55]

dany21

Aż żal patrzeć na te piękne ryby, ile radości dałyby wędkarzowi który stoczyłby z nimi walkę na wędce. Może fakt ten trzeba by zgłosić do jakiejś organizacji ekologicznej. Oni potrafią uprzykrzyć się znieczulonym urzędasom. [2010-12-10 14:18]

kostekmar

No to już szczyt głupoty urzędasów. Aż żal serce ściska, takie piękne ryby szlak trafił, a raczej bezmózgowie urzędniczo-administracyjne. Pozamykać takich włodarzy. Pozdrawiam. [2010-12-10 15:12]

Lipan1

Witam,tak bezsilność w walce z urzędami potrafi doprowadzić do szewskiej pasji,zapewniam,że problem Narwi nie jest odosobniony,siedzi sobie taki urzędniczyna na wygodnym stołeczku i myśli co nie zawsze mu wychodzi na zdrowie i jest z pożytkiem dla innych co można jeszcze spierniczyć i wiele jest nietrafionych inwestycji na rzekach i zbiornikach,są one na tyle bezpieczne i bezkarne,że zawsze pomysłodawcy mogą się wytłumaczyć na przykład ujarzmieniem  rzek i zapobieganiem powodzi,a jak się to nie sprawdza to zawsze winę ponosi przyroda i nadmierne opady o ile chodzi o powodzie.Tak kolega Jurek w swoim komentarzu ma rację trzeb upubliczniać takie sytuacje i trzeba wiele cierpliwości w walce z urzędami,czasami przynosi to pożądany skutek,a czasami niestety ponosimy porażkę ważne jest jednak,aby nie poddawać się osobiście trzymam kciuki nie poddawajcie się walczcie,bo jest o co pozdrawiam i życzę powodzenia.    [2010-12-11 11:06]

bluehornet

Typowe bezmózgowie Urzędasów - Sodomia , Głodomoria i Makabria - nic dodać nic ująć !!! [2010-12-11 17:31]

andrzej1952

urzędasy w odróżnieniu od ryb NIE MAJĄ OKRESU OCHRONNEGO wymiaru też może więc dla dobra narodu i przyrody jeśli nie tępić bez pardonu TO PRZYNAJMNIE IGNOROWAĆ na zasadzie "a coto jest ÓŻONT ???" [2010-12-14 14:01]

Zbig28

To co przeczytałem oczywiście porusza. Nawet bardzo. Nie doczytałem się jednak zapowiadanej w tytule walki z urzędami. Krótka wzmianka, że były jakieś rozmowy w urzędach, w tym w UW, nie jest wyczerpująca.

Piszesz także, że PZW nic nie robi... Przecież na tym terenie to Wy jesteście PZW. To właśnie Wasze koło powinno skutecznie zadbać o wody, którymi jest gospodarzem.

Wiem, łatwo się pisze, łatwo radzi... Myślę jednak, że powinniście postarać się o dotarcie do jakiegoś lokalnego dziennikarza, który sprawę dostatecznie upubliczni. Zwróćcie się także o interwencję do władz okręgowych PZW. To przecież  ich obowiązkiem jest dbać o związkowe wody. Mają do tego odpowiedni aparat wykonawczy, status prawny i prawników. Nie dajcie się i walczcie z tą patologią.     

[2010-12-16 23:08]

jabol

Szanowny kolego "Zbig 28", pisząc o "walce z urzędami" nie miałem na myśli jednorazowej skargi czy też interwencji  w owym urzędzie. Napisałem tylko po krótce co się na tych wodach dzieje i jak do tego podchodzą różne urzędy między innymi także PZW Białystok. Napisałem także, że były  pan radny, któremu leży na sercu dobro tych wód ale i przyrody otaczającej te okolice interweniował w różnych urzędach (ja opisałem dwa, bo opisując wszystko nazbierała by się niezła lektura) były pisane pisma do ministerstwa ,prosił o pomoc w tej sprawie ekologów ,była też i telewizja .Profesorowie z Krakowa robili w tej sprawie różne ekspertyzy.Postraszył też WZM I UW pozwem sądowym w sprawie wyduszonych ryb ,bo dokumentacje były prowadzone przez wiele lat( wraz z kolegami zbieraliśmy materiały, robiliśmy zdjęcia) . To poskutkowało na jeden sezon. Zamknęli jazy na cały rok i jak myślisz co było........... wody było dużo i na starorzeczach i na rzece lecz co z tego jak na wiosnę kiedy ryba idzie w górę rzeki szukając miejsca na tarło, zatrzymywała się przy jazach nie mogąc dalej przepływać z powodu braku przepławek. Pod jazami była rzeż , kłusownicy mieli raj.Przedstawiciel BIAŁOSTOCKIEGO    PZW byl obecny na zebraniach koła ,gdzie były poruszane te tematy ,wysłuchał "zarzuty" co do działalności owej instytucji i co ? i tylko wysłuchał.W/w napisanym artykule po krótce wspomniałem także o temacie zarybiania przez PZW rzeki Narwi i jej starorzeczy ---to jest tragedia co Oni wyprawiają .Ale jak będę miał wolną  chwilę to może napiszę o tym na bloguAbstrachując juz od tematu wystarczy odrobinę dobrej woli pewny urzędów , troszeczkę kasy i można wybudować tych 6 przepławek na jazach( nie wiem czy wiesz co to jest jaz ) pozamykać je na cały rok  ,odbudować stare koryta rzeki ,chodż z tym to już trudniejszy temat i wszyscy są zadowolenipozdrawiam    [2010-12-17 19:20]

Zbig28

Dzięki za dodatkowe informacje. To bardziej naświetla problem i jego skalę. Pełni detrminacji rzeczywiście zrobiliście już chyba wszystko, co możliwe. Do tego wyręczacie nieudolnych działaczy PZW szczebla okręgowego. Szkoda dalej marnować czas na bicie głową w urzędniczy mur i żebranie w PZW o reakcje i pomoc.

Myślę, że pozostała jedna droga - złożenie doniesienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Obfita dokumentacja, która jest w Waszym posiadaniu powinna w tym pomóc.

Życzę powodzenia i wytrwałości ! 

[2010-12-18 09:55]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej