Wędka na sandacze dla śpiochów

/ 23 komentarzy / 5 zdjęć


Dynamit w łapie to cecha tych wędkarzy, którzy z łowieniem sandaczy nie maja żadnych problemów. Jeśli masz dynamit w łapie i błyskawicznie zacinasz każdą anomalię podczas prowadzenia przynęty, każde drgnięcie plecionki i masz fantastyczny refleks, to odpuść sobie czytanie tego tekstu, ponieważ nie jest dedykowany Tobie. Jego treść wywoła prawdopodobnie tylko pobłażliwy uśmiech na Twojej twarzy. Ja nie mam dynamitu w łapie. Jakby tego było mało, przesypiałem część brań albo dekoncentrowałem się myśląc o niebieskich migdałach. Gdy z zamyślenia wyrwało mnie potężne sandaczowe huknięcie, często było już za późno. Łowię jednak sandacze, co więcej polowanie na te ryby z czasem przeszło u mnie w wręcz w obsesję. Wszystko bierze się z tego, że łowienie mętnookoch z powodu mojego flegmatycznego usposobienia jest dla mnie nie lada wyzwaniem. Strasznie lubię trudne wyzwania i z czasem sandacz stał się dla mnie jesiennym drapieżnikiem numer jeden. Nie będę ukrywał, że do łowienia sandaczy potrzebne jest bardzo dobre wędzisko - przedłużenie ręki, które przekaże nam najdelikatniejsze branie, stuknięcie, pstrykniecie lub podniesienie przynęty. Nie będę ukrywał, że dobre sandaczowe wędzisko kosztuje parę złotych i jest zazwyczaj dużym nadwyrężeniem domowego budżetu. Nie będę również ukrywał, że nawet jeśli wydacie te kilkaset złotych, to nie zawsze zakupicie wędkę, którą będzie Wam się dobrze łowić. Sprawa jest o tyle zawiła ile rodzajów sandaczowych wędzisk proponuje nam rynek wędkarski. Wędkarze mający dynamit w łapie mają tu najmniejszy problem. Prawdopodobnie poradzą sobie nawet jakby mieli łowić kijem od szczotki. Co jednak mają począć nieszczęśnicy mojego pokroju, mający zamulone usposobienie lub dopiero zaczynają sandaczową przygodę? Pamiętam, że kiedyś gdy uczyłem się łowić sandacze usłyszałem bardzo mądre słowa - zacinaj wszystko co odchodzi od normy podczas prowadzenia przynęty. Pamiętam, że łowiłem wtedy sandaczową wklejanką za 150zł i prawdopodobnie większość anomalii, które powinienem zacinać po prostu do mnie nie docierały. Na dodatek wędka była ciężka i zamiast zacinać natychmiast nawet wyraźne pukniecie, informowałem o tym siebie i mojego kolegę na łódce słowami - miałem pukniecie. Kolega najczęściej pytał się mnie - To czemu nie zaciąłeś? a ja mu na to - nie wiem. I tak to trwało jakiś czas, dopóki nie złamałem tej topornej pały. Był to prawdopodobnie najszczęśliwszy dzień w mojej "sandaczowej karierze". Na następny wypad nad zaporówkę, zabrałem ze sobą starą okoniówkę. 


W tym wypadku okoniowa zostaje tylko wędka. Używamy dużych sandaczowych gum, odpowiednich obciążeń, przyponów i plecionek. 

Nie miałem wtedy zapasowej wędki ani innego pomysłu, a łowić przecież było trzeba. Okoniówka nie była zbyt finezyjna. Ciężar wyrzutu był dość dziwny - bodajże od 3 do 20gram ale kijaszek był tani i okonie dało się na niego łowić. Miałem nadzieję, że sandacza od biedy też nią zatnę. Do wędeczki założyłem kołowrotek z plecionką 0.14 i tak wyruszyłem na przeciw sandaczom. Pamiętam, że pierwszą rybę złowiłem bodajże w drugim rzucie. Ryba puknęła bardzo delikatnie. Szczytówka zasygnalizowało to identycznie jak puknięcie okonia. Szczytówka przygięła się i w tej pozycji już została. Miałem kupę czasu na zacięcie, ponieważ ryba nie odbiła się od delikatnej szczytówki. Dało mi to około sekundy przewagi nad rybą. Pamiętam, że tamtego dnia złowiłem kilka niewielkich sandaczy. 

Dopatrzenie się delikatnych brań powinno przynieść pierwsze ryby.  Nawet niewielkie sandacze na początku sprawiają ogromną radość.

Paru nie udało mi się zaciąć, ponieważ witkowata praca wędziska nie pozwalała mi na wbicie haka w twardy pysk sandacza. Na dłuższą metę taka wędka nie jest najlepszym rozwiązaniem do łowienia tych ryb. Ma po prostu za mało mocy i da się nią łowić tylko w stojącej, ewentualnie w bardzo wolno płynącej wodzie. Jednak dzięki łowieniu okoniówką w mig nauczyłem odróżniać brania sandacza od innych bodźców, które przekazywała mi wędka. Z czasem zaopatrzyłem się w kijaszki, które rewelacyjnie przekazują mi to co dzieje się z przynętą. Na dodatek ważą tyle co nic. Dzięki temu pozwalają mi natychmiast zaciąć branie. Bywają dni w których sandacze biorą niezwykle delikatnie. Na takie okazje zazwyczaj mam przy sobie okoniowkę. Morał z tego taki, że jeśli nie masz dynamitu w ręce, jesteś totalnym flegmatykiem lub nie potrafisz wyodrębnić brań sandaczy podczas prowadzenia gumy, to może własnie nadszedł czas abyś zabrał nad wodę okoniowkę. Nie kupuj na tą okazję nowego sprzętu. Jest duża szansa, że złamiesz ją, bo będziesz używać sporych sandaczowych gum i za dużych obciążeń . Najlepiej wyciągnij jakąś stary egzemplarz z piwnicy. Jeśli nie masz, to poszukaj jakiejś taniochy w pobliskim sklepie wędkarskim. Najlepiej aby była jak na okoniówkę odrobinę za toporna. Przeznacz na nią nie więcej jak 150zł. Pewnie długo na nią nie połowisz. Pewnie przeklniesz ten pomysł gdy spadnie Ci duża, niedocięta ryba. Jest jednak również duża szansa, że sporo się przy okazji nauczysz.




 


4.8
Oceń
(47 głosów)

 

Wędka na sandacze dla śpiochów - opinie i komentarze

Zibi60Zibi60
0
Dobrych rad od Mistrzów nigdy za wiele, tylko czy adresaci to docenią ? 5* (2013-10-06 16:32)
ZanderHunterZanderHunter
0
...Z czasem każdy znajdzie dla siebie wędki, które spełnią indywidualne oczekiwania i potrzeby... ...Wiem też po sobie gdyż przez moje ręce przez ostatnie powiedzmy 10 lat przeszło 10 sandaczowych "patyków" co daje średnio 1 na rok...na chwilę obecną skończyłem na Batsonie HS1021F i jest OK...ale jak to mawiał James Bond "nigdy nie mów nigdy"...po za tym bardzo dobry materiał...:) Pozdrawiam. (2013-10-06 19:50)
użytkownik32263użytkownik32263
0
Tekst bardzo dobry, wręcz szkoleniowy. I nawet mi się go bardzo miło czytało choć mam ten dynamit w łapie;) Tylko, jak zauważył Zbyszek, czy dotrze on do adresatów? Oby tak. Pozdrawiam! (2013-10-06 21:55)
pluszowypluszowy
0
"Najlepiej wyciągnij jakąś stary egzemplarz z piwnicy. Jeśli nie masz, to poszukaj jakiejś taniochy w pobliskim sklepie wędkarskim. Najlepiej aby była jak na okoniówkę odrobinę za toporna. Przeznacz na nią nie więcej jak 150zł. Pewnie długo na nią nie połowisz. Pewnie przeklniesz ten pomysł gdy spadnie Ci duża, niedocięta ryba. Jest jednak również duża szansa, że sporo się przy okazji nauczysz." Intrygująca puenta - niestety albo stety nie sprawdzę jej już raczej na własnej skórze :) (2013-10-06 23:12)
marekzalewskimarekzalewski
0
Widac, ze pobyt w domu młodego ojca sluzy tj autorowi sluzy do tworzenia kolejnych tekstów i podnoszenia umiejętności pisarskich. Ja bardzo za te teksty dziekuje, bo wyjątkowo dobrze sie je czyta. Poza tym tez stanowia pewnego rodzaju leksykon wiedzy, a te autor posiada. Dzieki Panskiej poradzie odnosnie kolowrotka za rozsądne pieniądze do sandaczowej wędki na początku sezonu nabylem spro redarc, ktory wraz z wedka savagear bushwacker xlnt stworzyl doskonaly duet na polowania sandaczowe i zdal egzamin podczas holu 2 sumow 90 i 150 cm. Zatem pozdrawiam autora i prosze o więcej. A jak tam w roli swiezo upieczonego tatusia? ;) ja tez w tej roli nie mam juz tylu możliwości na wedkowanie. Ode mnie 5 (2013-10-06 23:19)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
To prawda, w spiningu liczy się refleks i precyzja. Ja miałem taką wędkę która umożliwiała mi szybką reakcję na nawet najdelikatniejsze branie. Sezon się nie skończył a wędka tkwi w punkcie reklamacji... A te co teraz używam wędzisko jest mało dynamiczne, i nie można wyczuć wszystkich brań... (2013-10-07 08:24)
użytkownik95904użytkownik95904
0
Wędkarskie rady które naprawdę warto zapamiętać, a ryby piękne. Pozdrawiam. (2013-10-07 10:36)
kamil11269kamil11269
0
Jak zwykle - piękne sandacze :) (2013-10-07 15:58)
SpawciuSpawciu
0
piekne rybki :) (2013-10-07 16:40)
użytkownik146431użytkownik146431
0
Na razie puki co nie łowie sandaczy,ale jeśli zacznę na pewno wrócę do tego artykułu.Leci 5 (2013-10-07 18:51)
marek-debickimarek-debicki
0
Każda podniesiona rybka sprawia ogromną radość, a co dopiero takie sandacze. Piękny przekaz tego, jak powinno się spinningować i co leży u podstawy sukcesu. Generalnie spinningowanie, to ciągłą obserwacja wody, wędziska i żyłki lub plecionki, to czasami niekonwencjonalne prowadzenie przynęty. To przecież często szukanie ryby w miejscach jak najbardziej nietypowych, mało uczęszczanych. To często wędkowanie na pograniczu maksymalnych parametrów i osiągach sprzętu. To niejednokrotnie wędkowaniu w deszczu chłodzie i mrozie, w przysłowiowych warunkach pogodowych, że psa by z domu nie wygonił. Wszystko ty poparte wiedzą, znajomością łowiska daje takie efekty, które przytacza Kolega w swoim pięknym i niezwykle pouczającym materiale. takie materiały czyta się wielokrotnie, starając się wyłuskać każde ważne i jeszcze ważniejsze słowo. Serdecznie gratuluję pięknej lekcji, pozdrawiam i *****pozostawiam. (2013-10-07 22:24)
rysiek38rysiek38
0
No i to jest to na co czekałem - kilka spraw do przemyslenia. Ja moge doradzać w sprawie okoni i szczupłych ale co do sandacza to jestem zielony-dzięki za ciekawy materiał (2013-10-08 01:47)
henry81henry81
0
Co myślicie o wędeczke na sandacza: Daiwa Exceler 270, 10-40g ? Może ona będzie się nadawać ? (2013-10-08 10:23)
damianwnukdamianwnuk
0
Dochodząc do tego najlepszego wędziska, każdy chyba ma na swoim koncie jakieś "półśrodki". Ja na swojej pierwszej w życiu spinningowej wyprawie sandaczowej używałem pożyczonego feedera z dodatkowo "wyszczuploną" przez kolegę szczytówką. Efekt to dwa złowione sandacze z trzech dostrzeżonych brań - tylko pierwsze mnie zaskoczyło;) Ale nie o tym chciałem pisać. Mam pytanie do autora - co jest z tym sandaczem z ostatniego zdjęcia? Czemu ma pysk dorsza ? (bo chyba do niego jest najbardziej podobny) (2013-10-08 23:00)
esox61esox61
0
Super porady :) właśnie od takich wędzisk należy zaczynać pierwsze kroki w "sandałach" :) no i to cięcie wszystkich anomalii.........bezcenne :) (2013-10-09 19:14)
Nieznam1973Nieznam1973
0
Witam kolegów,
święte słowa autora , 3 lata temu przeżywałem to samo, w końcu kolega pożyczył mi swój kij i pierwszy sandacz tego dnia, w tym roku byłem w pracowni FC, kij na sandacza na blanku Batsona pow.1000 zł.
(2013-10-10 15:08)
roman88roman88
0
ten fenwick z prawej to hmg? (2013-10-10 17:37)
kosta84kosta84
0
" Kolega najczęściej pytał się mnie - To czemu nie zaciąłeś? a ja mu na to - nie wiem." heh normalnie słowa wyciągnięte z mojego niedzielnego wyjazdu nad Zegrze! ja chyba też flegmatyk, pozdrawiam i piąteczka (2013-10-10 20:25)
PanciOxDPanciOxD
0
Bardzo Fajny artykuł :) ***** (2013-10-11 20:36)
borovik szlborovik szl
0
Dobrze mówisz kolego.

Mnie śmieszą dedykacje producentów dla wędek, w tym sandaczowych.

Mam ich kilka, także z pracowni ale najwięcej sandaczy jednego dnia wyjąłem (12szt) na zwykłą wklejankę.


(2013-10-18 18:36)
waldi05waldi05
0
Opis godny polecenia i przeczytania.Warto od czegoś zacząć przygodę z sandaczem a taka porada wiele pomoże w początkach drogi do sukcesu. (2013-10-25 15:09)
kopciukopciu
0
BARDZO DOBRE RADY ALE JAK NIE BIORĄ TO MOŻNA MIODEM SMAROWAĆ .UGANIAM SIĘ ZA SMOKAMI PONAD MIESIĄC I NIC NAWET PSTRYKA NIE MIAŁEM (2013-10-29 19:56)
kopciukopciu
0
BARDZO DOBRE RADY ALE JAK NIE BIORĄ TO MOŻNA MIODEM SMAROWAĆ .UGANIAM SIĘ ZA SMOKAMI PONAD MIESIĄC I NIC NAWET PSTRYKA NIE MIAŁEM (2013-10-29 20:02)

skomentuj ten artykuł