Wędkarska wyprawa - Jedna ryba a trzech Kamratów

/ 2 komentarzy / 3 zdjęć


 W piątkowy wieczór zacząłem snuć plany co i jak na weekend czyli sobotnie popołudnie (niestety rano do roboty) no i w planie niedziela ale jak na razie jest piątek i kończy się jeden z dziesięciu a to poza żużlem i podróżami z chistorią w niedziele , jedyne programy które da się oglądać w "jedynie obiektywnej TVPiS"...:-)))
 W głowie zamęt bo jakby nie patrzeć sezon powoli się kończy (przynajmniej na pewne gatunki) a ja z możliwością jedynie tych kilku godzin co mogę poswięcić rybom w weekend  mam nie lada problem,a jeszcze warto by uderzyć w las na grzyby -jak to pogodzić ???
 więc późnym wieczorem przegląd i szykowanie sprzętu czyli:spinerek ,zestaw z kulką,gruntówka i splawikówka gotowe bo co ,jak i gdzie jeszcze nie ustalone tak że tzw. PZU :-) -Kilka telefonów do kumpli i zupełnie skrajne pomysły gdzie by uderzyć...
 Rano na szychte a ja już planuję na popoludniu Przemsze ale popołudniu niespodziewany telefon od ojca "mojego"ucznia i niespodziewana wizyta czyli z ryb nici ale poznałem za to tak na serio Wartościowych ludzi
czyli sobota na plus tymbardziej że wieczorem zająłem się jeszcze reanimacją
wędkarskiego "złomu" ... Po zmroku wypad po fajki (co by nie brakło) i spojżenie na niebo po drodze ,q..a pełnia,w domu spojrzenie na barometr i :-(
 Niedziela - kumple zawiedli ale Hindus stanął na wysokości zadania i co prawda dalszy wypadzik nie wypalił ale spotkaliśmy się na rzęsie ,mało tego to przyszedł z kolegą a właściwie przyjechał z Kamilem no i tak w trójkę zaczęlismy moczyć kije - oni gruntówki a ja gruncik i oczywiście kulka,kombinacja z przynętami - kazdy na co innego i nic (ktoś podobno przedtem złowił karpia)
 Zwinąłem kije i poeksperymentowalem ze spinem bo coś pogoniło pod brzegiem ale pół godzinki biczowania nie przynioslo efektu poza jednym odprowadzeniu stadka okoni wielkosci palca.
 Gruncik poleciał do wody (a ja pale faję) i kombinuje trzymając kijaszka z kulką ,jak to ustawić i na co zapodać by honor uratować.
 Postawilem na czerwonego i kawalek kuku,cos mnie tak naszło że troszkę żółtego może poskutkować no i poskutkowało po zmroku.
 Jak zwykle kulka uratowała honor i rybka na haku zawisła
P.S, Jedynym osobnikiem co brał tego dnia notorycznie to był Hindus na mój popcorn przeznaczony na grunt :-)
 Na koniec Kamil odwiózł nas do domu i powstał wstępny plan trzy dniowego wypadu i mimo tego że tylko jedna ryba w ten weekend to jednak "ZŁOWIŁEM" trzech kumpli i uważam go za w pełni udany


 

 


4.9
Oceń
(8 głosów)

 

Wędkarska wyprawa - Jedna ryba a trzech Kamratów - opinie i komentarze

kabankaban
0
Czasami ryby schodzą na drugi plan a spotkanie z kumplami nawet na bezrybiu jest fajne :) (2016-09-20 17:12)
rysiek38rysiek38
0
Dokladnie i to wlasnie w tym sporcie jest piekne ,warto nawet czasem "przymarznąć" byle w zgranej ekipie i powiem że nieraz są to niepowtarzalne wypady -bez rybne ale wartościowe ! (2016-09-21 16:56)

skomentuj ten artykuł