Zaloguj się do konta

Wędkarska podróż

Właśnie wróciłem z nocnych połowów z zbiornika Podedwórze,180km od domu. Razem z Mariuszem łowiliśmy liny. Zmęczony wszedłem do domu . Nie zdążyłem się jeszcze położyć ,gdy dostałem telefon od Andrzeja ,zaciekawionego jak połowy. Po krótkiej rozmowie stwierdza, żebym przyjechał do niego nad morze ,gdzie spędza urlop. Próbuję się wymigać ,mówię, że jestem zmęczony i raczej nie dam rady. Andrzej nie daje za wygraną, kusząc opowieścią, że na Jeziorze Żarnowieckim ludzie łowią ładne ponad metrowe szczupaki .

Taka wiadomość mnie ożywia ,ale zmęczenie jest spore, mówię ,że muszę się zastanowić, czy dam radę przejechać 400km bez snu . Andrzej namawia, twierdząc, że raz się żyje i zapowiada się fajna wyprawa i, że tam mogę spełnić swoje marzenie o metrowym szczupaku . Niczego więcej nie musi dodawać.

Krótka drzemka ,szybkie pakowanie i po 18 wyruszam w drogę. Mija w spokoju, a ja dalej się zastanawiam, czy spełnię swoje marzenie, czy uda mi się złowić wielkiego szczupaka . Dochodzę do wniosku, że nieważne czy złowię, czy nie, ale wyprawa z kumplem jest super sprawą lepszą niż siedzenie w gorącym mieście , Andrzej dzwoni i pyta się, czy wszystko ok. Czeka na mnie w Chałupach docieram na miejsce około 24,zmęczony ,ale zadowolony ,że spotkałem się z Andrzejem. Po krótkiej rozmowie idziemy spać .

Pobudka o 3 rano, wstajemy i wyruszamy nad Jezioro Żarnowieckie ,docieramy na miejsce zaspani, ale z nadzieją, że tam gdzieś jest ryba naszego życia ,przed nami ukazuje się wielkie, piękne jezioro . Na brzegu spotykamy się z naszym przewodnikiem, który zabiera nas na swoją
łódkę ,wypływamy na jezioro . Jego wielkość nas przeraża ,na co dzień łowimy na zbiornikach o wiele mniejszych i nie wiemy ,jak i gdzie tu można znaleźć szczupaka. Przewodnik pokazuje i doradza, jaką przynętą skusić szczupaka .Płyniemy i podziwiamy piękno przyrody, która nas
otacza. Widoki zapierają dech w piersiach. Dopływamy na miejsce, gdzie przewodnik mówi, że tu możemy mieć ładną rybę. Zaczynamy obławiać naszymi przynętami, łowimy a przewodnik opowiada ,jakie są tu ryby i jakie on złapał .Mamy coraz większą nadzieję na złowienie pięknej
sztuki. Czas ucieka a my nie mamy żadnych wyników ,pomału zaczynam wątpić w te opowieści o wielkich rybach .

Łowimy dalej, nagle Andrzej zacina i wędka ugina się w piękny łuk ,kołowrotek gra miłą melodię. Andrzej walczy z rybą, nadzieja i emocje wracają ,nie wiemy, co to ,ale na pewno jest duże. Ryba walczy, robi piękne odjazdy i po paru minutach słabnie ,pod lustrem wody ukazuje się piękny okaz ryby ,szczupak jest wielki . Sprawne podebranie ryby przez naszego przewodnika i ląduje ona na łodzi, robimy zdjęcia ,gratulujemy Andrzejowi, miarka wskazuje 96cm -prawie metr !

Nadzieja powraca . Może i ja złowię taką rybę. Mija druga godzina patrzenia w taflę wody ,słońce przypieka i nadzieja maleje. Zbliża się południe, nie wierzę ,że w południe mogę liczyć na branie ,ale przewodnik znowu podtrzymuje nas na duchu swoimi opowieściami ,że wiele razy łowił właśnie w południe .Andrzej zmienia woblera ,ja postanawiam założyć jego woblera ,który dał mu takie efekty, łowimy dalej .Po półgodzinie łowienia, czuję, że mam zaczep, chyba zaczep ,ale jakiś taki tępy, zacinam i nagle wędka ugina się w pałonk ,kołowrotek gra szaloną melodię ,wiem ,że na kiju mam wielką rybę ,patrzę, jak ryba wyciąga mi plecionkę, podkręcam hamulec, wiem, że nie miałem jeszcze takiej ryby , po paru minutach czuję, że ryba słabnie, podciągam ją bliżej łodzi.

Już ją prawie widzę i nagle potężny odjazd, rybazabiera parę metrów plecionki .Znowu podciągam ją pod powierzchnię i moim oczom ukazuje się wielki szczupak . Nie wierzę, że moje marzenie może się spełnić ,skupiam się, żeby nie popełnić błędu w holu ,kieruję szczytówkę nisko ,żeby ryba nie wyskoczyła. Jeszcze parę małych odjazdów i ryba zmęczona gotowa jest do podebrania . Przewodnik sprawnie podbiera szczupaka, w podbieraku widać, że jest zacięty na jeden grot .Przyjmuję gratulacje od mojego przyjaciela Andrzeja ,który twierdzi ,że marzenia
się spełniają tylko trzeba dać sobie szansę.Mierzymy szczupaka .Miarka wskazuje równo 100cm aż niewiarygodne, więcmierzymy jeszcze raz- równo 100cm .Szybka sesja zdjęciowa i ryba wraca
do wody .

Z nadzieją łowimy dalej , jesteśmy pełni wigoru i nawet 30stopniowy upał nam nie przeszkadza .Po godzinie przewodnik ma branie i zacina pięknego szczupaka ,walka i po paru minutach ryba ląduje w łodzi ,miarka wskazuje 85cm .Jesteśmy tak zachwyceni ,że łowimy i nawet nie czujemy zmęczenia .Znowu mija troszeczkę czasu i znowu nasz przewodnik łowi szczupaka 84cm .Patrzymy na siebie z Andrzejem i mówimy ,że to niemożliwe ,by jednego dnia można było złowić takie piękne szczupaki .Dochodzi godzina 16, postanawiamy spłynąć na brzeg ,ale z postanowieniem ,że jutro też przyjedziemy . Wracamy do hotelu .W drodze z Andrzejem dzielimy się spostrzeżeniami i snujemy plany, gdzie jutro będziemy łowić i na co .Wieczór mija szybko
na opowiadaniu żonie Andrzeja o naszych przeżyciach, słucha nas z zaciekawieniem , gratuluje nam sukcesów i razem z nami cieszy się, że udało nam się złowić takie ryby .Kładziemy się spać, bo rano o 2 wstajemy na ponowne łowy .

Budzik dzwoni ,zaspani ale z nadzieją szybko się szykujemy i jedziemy nad jezioro, gdzie marzenia się spełniają. Wypływamy, humory nam dopisują .Obławiamy miejscówki naszymi gumami i nic się nie dzieje .Po godzinie ja łowię małego szczupaka 48cm ,po 10minutach następnego ten jest już ładny 60cm. Zmieniam kolor gumy i od razu w pierwszym rzucie łowię szczupaka 52cm, z nadzieją łowimy ,koledzy nie maja żadnego brania, ale nie zrażeni tym faktem dzielnie łowią .Po półgodzinnej przerwie przewodnik łowi szczupaka 50cm i następnie podobnego .

Próbujemy dalej, ale nic się nie dzieje. Mijają kolejne godziny i nic . Przewodnik mówi ,że dzisiaj możemy niczego nie złowić, bo małe szczupaki są aktywne. Ale my łowimy dalej, jest upał ,siły coraz mniejsze, ale łowimy .Nagle Andrzej ma piękne uderzenie, zacina ,holuje ,ale po jakiś czasie ryba mocno szarpnęła i się odhaczyła .Łowimy dalej, ale nic się nie dzieje, nie poddajemy się, ale zmęczenie jest coraz większe .Patrzymy na zegarek jest 15, postanawiamy zakończyć nasze
łowy .Dzisiaj nie udało nam się złowić dużego szczupaka, ale nie można oczekiwać, że codziennie będzie się łowić wielkie szczupaki .Wracamy do brzegu w dobrym nastroju, przecież przez te dwa dni mieliśmy takie fajne przeżycia .Jedziemy do hotelu, tam ze zmęczeni padamy . Tak skończyła
się nasza przygoda na Jeziorze Żarnowieckim .

I tak dzięki namowie kolegi ,którego poznałem na forum wędkarskim i się zaprzyjaźniliśmy, spełniły się moje marzenia, że złowię metrowego szczupaka. Dzięki wędkarstwie poznałem fajnego kumpla, z którym można przeżyć ciekawe przygody i wspólnie spędzać czas .Dziękuję
Andrzeju za wspólną wyprawę.

Opinie (18)

Marbest

Marcinku super opowiadanko 5 gwaizdeczek

 

[2010-07-25 13:24]

blutu

U mnie piątka za treść i zdjęcia. Szkoda ,że nie ma panoramy jeziora.Pozdrawiam. [2010-07-26 10:32]

an2212

gratuluję.5*****w czerwcu też miałem piękny "zaczep",ale zrobiłem fatalny błąd-poluzowałem hamulec,no i się odczepił.pozdrawiam [2010-07-26 11:46]

pisaq

Jak czyta się takie rzeczy - bez urazy proste i jasne - to aż się chce nad wodę jechać :)Piękne ryby, gratuluję! I po co nam Szwecja? :) Szczerze zazdroszczę :)Spinning, w szczególności z łodzi wręcz wymaga obecności kolegi, bo w pojedynkę nie daje takiej satysfakcji. Te opowiadania "ale łupnął! patrz, ogon w gumce urwał! tam! tam na stoku! tam rzucaj! jest! siedzi! podaj chwytak! ooo! ten jest duży!" :DJutro cisnę na swoje "eldorado" ;) [2010-07-26 12:20]

kazikb

5.fajne opowiadanie bardzo ładne sztuki gratuluję [2010-07-26 12:38]

użytkownik

Świetnie napisane opowiadanie, rozbudzające wyobraźnię, wsparte ładnymi fotkami, wzmagające zazdrość u czytelników. Wpis zasłużenie na "5" - Właśnie takie artykuły powinny znajdować się na głównej! Wielkie gratulacje Kolego. (jestem w szoku - takie chwile pamięta się latami... Piękna przygoda) [2010-07-26 14:09]

kostekmar

Bardzo fajna przygoda. Ciekaw jestem kiedy to było? Chyba przed rokiem 2002-2003. Do czasu przejęcia jeziora przez "Rokitki" to tam było eldorado, potem trzy razy na dobę trałowanie sieciami i od czasu do czasu pomiędzy walenie prądem. Teraz gmina Gniewino przejęła jezioro, a o planach co do jego wykorzystania i opłatach za amatorski połów ryb można poczytać na stronie internetowej gminy. Pozdrawiam [2010-07-26 16:06]

galieni

nie napisałem kiedy to było .było to dwa tygodnie temu w tym roku lipiec jak były upały [2010-07-26 16:11]

maxi550

Na jakiego woblera łowiłeś? [2010-07-26 18:46]

lasica

piękne ryby [2010-07-26 20:23]

780528

Miło się czyta takie opowiadania ładna okolica dopisują ryby,za opowiadanko piątal i zdjęcia też super.Oby dalej dopisywały takie zębole [2010-07-26 21:59]

użytkownik

super wyprawa piekne powiadania gratuluje polowow pieknych okazow warto bylo jechac dla takich chwil daje piatala [2010-07-26 22:17]

Raptor1981

Taka metróweczka to nadal tylko moje marzenie. Mam nadzieję że i mi się w przyszłości uda złapać takiego szczupaka. Piękne opowiadanie, czasami zmęczenie daje o sobie znać ale chęć spotkania z rybą życia jest silniejsza. Pozdrawiam i życzę szczupaka takiego 115 cm metrówki ci nie życzę bo już masz na swoim koncie. [2010-07-27 09:17]

użytkownik

Aż miło poczytać opis takiej przygody! Gratuluję i opisu i łowionych ryb. Pozdrawiam i 5 zostawiam. [2010-07-27 19:15]

kaczmar1985

Super przygoda i super rybki Gratulacje i oczywiscie 5.   Mam nadzieje ze kiedys tez bede mial przyjemnosc polowic na tym z biorniku i moze kto wie i ja zlapie takaaaa sztuke :)  Jeszcze raz Gratulacje!!!!! [2010-07-29 18:57]

jaca23pol

SupeRRRRRRRRRRRRRRRRR daje *****5 pozdrawiam połamania :-) ale sztuka WoooooooW:-)) [2010-07-30 18:38]

andrew

Marcin pieknie to wszystko opisales. Dla takich chwil warto przejechac nawet kilkaset kilometrow. Do nastepnego razu! [2010-08-03 11:53]

Jaguar7

az chce sie czytac takie opowiadanie :) oczywiscie daje 5 zarowno za tresc jak i zdjecia.. pzdr :) [2010-08-07 14:14]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…

Nocny komar

Moja piąta wyprawa nocna, w której towarzyszyła mi żona. Dla niej to je…