Zaloguj się do konta

Wędkarski biznes

Łowiska komercyjne to przyszłość. Komercyjne, czyli takie, w których wędkarz pokrywa rzeczywiste koszty związane z wędkowaniem i zabieranymi rybami i mam tu na myśli nie tylko moje łowisko, ale wszystkie wody dostępne dla wędkarzy. Właściciel takiego łowiska (bez względu na to, czy to jest prywatna osoba czy organizacja) nie pozwoli sobie na straty i dlatego takie łowiska dobrze funkcjonują. W PZW obecnie można płacić 200 PLN rocznie, a zabierać teoretycznie ryby za 200 PLN codziennie (przynajmniej przez połowę roku, uwzględniając zapisy RAPR), jak to może dobrze funkcjonować?

W ostatnich dniach byłem na Mazurach w poszukiwaniu dużych karpi, które mógłbym kupić i przewieźć na moje łowisko. W kilku rozmowach, które przeprowadziłem z kierownictwem gospodarstwa rybackiego, powstaje ciekawy obraz mazurskich jezior. Jeziora są wyeksploatowane do granic bezpiecznych ekosystemowo, a część już zapewne dawno tę granicę przekroczyła. Jeziora toczy plaga kłusownictwa, miejscowi traktują je jak spiżarnię bez dna, z której wszyscy biorą, ale prawie nikt nic nie wkłada, bo zarybienie w stosunku do faktycznej eksploatacji jest zwykle marginesem potrzeb. Jeśli nie ma możliwości znacząco zwiększyć kierunkowe zarybienie, należy ograniczyć drastycznie eksploatację. A tutaj, jak w którymś jeziorze pokaże się ryba, to natychmiast pojawia się tam kilkunastu kłusowników i kilkuset wędkarzy (o podobnym nastawieniu), w myśl zasady: ryzyko (dla kłusowników) lub licencja (dla wędkarzy) musi się zwrócić. Ta licencja jest coraz droższa, oto przykład:

Gospodarstwo Rybackie Iława
Sezon wędkowania z łodzi od 01.05 do 30.11.2011 r.
Z lodu w czasie występowania pokrywy lodowej
- opłata całoroczna - 550 zł
- opłata za 1 dzień - 50 zł
- opłata za 7 dni - 140 zł
- opłata za 14 dni - 190 zł
- opłata za 1 miesiąc - 260 zł

Gospodarstwo Rybackie Olsztyn
- opłata roczna z lądu i łodzi - 210 zł
- opłata "S" - SENIOR - 170 zł
- opłata MŁODZIEŻOWA - 80 zł
- 1-dniowa - 4 zł
- 3-dniowa - 5 zł
- 7-dniowa - 65 zł
- miesięczna - 110 zł
- składka trollingowa roczna - 70 zł

Gospodarstwo Rybackie Ostróda
Jeziora licencyjne cały sezon 3 dni 14 dni 1 dzień
Dwie wędki z brzegu 210 zł 65 zł 130 zł 35 zł
Dwie wędki z brzegu i łodzi lub spinning 350 z 85 zł 160 zł 45 zł

Jedno jezioro ogólnie udostępnione cały sezon 3 dni 14 dni 1 dzień
Dwie wędki z brzegu 120 zł - - -
Dwie wędki z brzegu i łodzi lub spinning z łodzi 150 zł - - -

Wszystkie jeziora udostępnione cały sezon 3 dni 14 dni 1 dzień
Dwie wędki z brzegu 150 zł 45 zł 110 zł 20 zł
Dwie wędki z brzegu i łodzi lub spining 240 zł 65 zł 130 zł 30 zł

Jezioro specjalne - Szeląg Mały cały sezon 3 dni 14 dni 1 dzień
w okresie od 1.06.2009 do 31.09.2009 z brzegu 200 zł 65 zł 130 zł 35 zł
w okresie od 1.07.2009 do 31.08.2009 z brzegu i łodzi + spinning 400zł 85 zł 160 zł 45 zł

Zezwolenie zimowe (cały sezon)
- jedno jezioro - 70 zł
- wszystkie jeziora - 110 zł
- zezwolenie jednodniowe "P" sprzedane nad wodą - 100 zł



To wszystko są opłaty dla wędkarzy, którzy już zazwyczaj zapłacili po 100-400 zł składki za członkostwo w PZW, choć oczywiście można nie być członkiem PZW, a posiadać kartę wędkarską i tylko na jeziorach Gospodarstw Rybackich łowić ryby (częste zjawisko na terenach mazurskich).

Dlaczego jeziora są puste? Przeważnie nie opłaca się inwestować w wodę, nad którą nie ma się pełnej kontroli .W jednym z tych gospodarstw pracuje dwóch strażników. Mają do kontroli kilka tysięcy hektarów wody w kilkudziesięciu jeziorach. Pensja takiego strażnika to ok. 1800 zł miesięcznie + ZUS + urlopy + ubranie służbowe i inne świadczenia socjalne, samochód +paliwo do niego itd. To kosztuje ok. 90 000 zł rocznie, przeciętna cena 1 kg ryby sprzedawanej przez to gospodarstwo to ok. 7,6 zł za kg. 90 000 podzielone przez 7,6 zł daje wynik 11842 kg ryb na pensje dla samych strażników. W gospodarstwie jest zatrudnionych 46 osób, więc możecie sami sobie policzyć, ile trzeba byłoby odłowić i sprzedać ryb, żeby zarobić na pensję wszystkich pracowników. Jak długo da się prowadzić taką gospodarkę? Już obecnie znaczącą część dochodów gospodarstw tzw. „jeziorowych” stanowią te z wylęgarni ryb, hodowli stawowych, łowisk specjalnych, przetwórstwa, usług transportowych itp.
Jeśli nic się nie zmieni, a nie widać żadnych jaskółek w tej materii - będziemy mogli się na bardzo długo pożegnać z atrakcyjnym łowieniem ryb na mazurskich jeziorach, a rybacy z odłowami sieciowymi przynoszącymi zysk, pozwalający gospodarstwu utrzymać się tak, jak przed laty.

Teraz przytoczę kilka sprostowań, które otrzymałem od mojego znajomego, pracującego w PZW. Ponieważ kolega jest od 30 lat zawodowo związany z wodą „organicznie” i po prostu bardzo dużo wie na temat tego, co się dzieje w naszych wodach. Przytoczę tu kilka jego sprostowań, które wpłynęły w części na zmianę mojej wcześniejszej wypowiedzi.

* * *

1. Gospodarstwa rybackie (jeziorowe) już dawno „jeziorowymi” są tylko z nazwy. Tych kilkudziesięciu pracowników PGRyb to tylko w części pracownicy jeziorowi. Każde gospodarstwo mazurskie ma również pokaźną powierzchnię stawów, obiekty pstrągowe, jesiotrowe, wylęgarnie i podchowalnie ryb. Jeśli myślisz, ze wszyscy żyją z poławianych ryb jeziorowych to jesteś w DUŻYM BŁĘDZIE (tłumaczy Cię to jednak, że mieszkasz pod Błędowem!!!). Zanik rybostanów jezior to w ogromnej części degradacja wód (ścieki w różnej formie z turystyką wędkarską włącznie ). Przez całe wieki łowiło się z jezior nieporównywalnie więcej sieciami i … ryb nie brakowało (sam jeszcze pamiętam te czasy, bo na jeziorach zaczynałem drogę zawodową). Niskie przychody z połowów sieciowych sprawiają, że taka forma eksploatacji nie jest opłacalna i na większość jezior sprzedaje się licencje wędkarskie. Zarybienia prowadzone są normalnie – zgodnie z operatami pod nadzorem urzędników z RZGW lub z ARSP – eksterminację ryb na wielu jeziorach prowadzą wyłącznie wędkarze, kormorany i wydry. Jak to wygląda pod względem eksploatacji wody w skali całego kraju?

2. Kormoranów w Polsce gnieździ się prawie 29000 par w 55 koloniach. 1/3 w Kątach Rybackich. Jest to głównie podgatunek Sinensis, a na wybrzeżu nielicznie Carbo.
Wg Tkaczuka i in. (IRS Olsztyn) liczebność kormorana w Polsce rośnie. 29 tys. par (kormorany gniazdujące) to ok. 50% populacji. Kolejne 50% to kolonie niegniazdujące – b. trudne do policzenia, migrujące. Łącznie szacuje się, że liczebność kormorana w Polsce w 2010 r. wynosi 87000 szt.
Zapotrzebowanie na pokarm:
- dzienna dawka pokarmowa: 390-690g ryb, średnio do dalszych szacunków przyjęto 400g;
- w Polsce kormorany przebywają od wczesnej wiosny do później jesieni (ok. 200 dni), niektóre zostają na zimę. Kormoran niegniazdujący (0,4kg/dzień x 200 dni) zjada więc w ciągu sezonu 80 kg ryb;
- para kormoranów z młodymi (2,2 pisklęcia) – 285,6 kg/sezon

W 2009 r. w tylko w pn.-wsch. Polsce kormorany zjadły ok. 2140 t ryb. W 2010 r. populacja kormoranów gniazdujących w naszym kraju (29 tys. par z młodymi) pochłonęła 8280 ton ryb. Ptaki niegniazdujące (młode ptaki zanim osiągną wiek rozrodczy w wieku 2 lat, tworzą kolonie, a ich miejsce stadnego przesiadywania to tzw. noclegownie) zjadły 2320 t ryb. Łącznie w 2010 r. kormorany w Polsce zjadły ok. 10600 t ryb (i to są bardzo ostrożne rachunki).

3. Wydra to temat, który dotyka również bezpośrednio i łowisko Oleśnikowa Dolina. Można przypuszczać, że proces odbudowy liczebności i areału gatunku będzie trwał dalej nie tylko w Polsce, ale również w Europie. Ocenia się, że zasięg wydry obejmuje cały kraj, szacunkowa liczebność to około 10000-15000 osobników. Czy wiecie ile ryb zjada wydra? Około 500 kg w ciągu jednego roku uzupełniając menu jajami i pisklętami ptaków wodnych, płazami z rzadka gryzoniami (zwykle piżmaki, karczowniki, młode bobry). Jeśli przyjmiemy, że wydr jest w kraju tylko 12500 sztuk x 500 kg = 6250 ton ryb w ciągu roku. Ograniczanie jej liczebności dotyczy wyłącznie „obrębów hodowlanych” i jest bardzo trudne (legalnie tylko nocne polowanie z bronią palną).

4. Wędkarze. Pytanie następujące: ile ryb łowią wędkarze, tu powołam się na badania z 2006 r. Odłowy zarejestrowane w wybranych zbiornikach użytkowanych przez okręgi katowicki i częstochowski, świadczą aż nadto wyraźnie o znacznym stopniu wykorzystania możliwości produkcyjnych tych zbiorników, o czym decydują wysokie odłowy ogólne (od około 14 do ponad 23 ton), a jeszcze bardziej uzyskane wydajności, mieszczące się w granicach od około 34 kg/ha (zbiornik Przeczyce) do ponad 150 kg/ha (zbiornik Paprocany). Trzeba tu koniecznie dodać, że w rzeczywistości osiągnięte odłowy i wydajności były jeszcze większe, jako że w okręgu katowickim wypełnione rejestry połowów zwróciło 60,8% członków tego okręgu, zaś w częstochowskim 44,8% członków. Nawet jednak biorąc pod uwagę tylko wielkości zarejestrowanych odłowów, trzeba zwrócić uwagę, że były one od 3 do 15 razy wyższe niż ogólnopolska wydajność odłowów rybackich z 270 tys. ha jezior, która w 2006 roku wyniosła jedynie 10,42 kg/ha (Wołos i in. 2007a). Według statystyk wędkarze w skali kraju odławiają około 40 000 ton ryb.

5. Kłusownicy. Tu niestety musimy zgadywać, według niektórych źródeł połowy i odłowy kłusownicze to ok. 15 do 20% tego co odławiają wędkarze, czyli ok. 6000 do 8000 ton w skali roku.

Suma wychodzi bardzo duża: kormorany 10600 ton + wydry 6250 ton + wędkarze 40 000 ton +kłusownicy ok. 7000 ton + rybacy ok. 10 000 ton. Razem wszyscy odławiamy z naszych jezior i rzek 73850 ton ryb. A to jeszcze nie wszyscy lubiący lub nielubiący ryb! Z innych rybojadów pominęliśmy czaple, perkozy, tracze, zimorodki (te ostatnie możemy pominąć za ich urok!), norki amerykańskie, wszelkich trucicieli wód wywołujących lokalne śnięcia rybostanu (w skali kraju to znaczący tonaż).Jeśli chodzi o zanieczyszczanie środowiska, to przytoczę jeden przykład. Jeden z moich znajomych pracujących w gospodarce wodnej policzył , ile zgodnie z pozwoleniami wodno-prawnymi zrzucanych jest ścieków (po oczyszczeniu) do niedużej rzeczki i wyszło na to że do rzeczki trafia więcej oczyszczonych ścieków niż ta rzeczka niesie wody. Czyli rzeczka nie niesie wody tylko oczyszczone ścieki.

Jeśli komuś wydaje się, że potrafiłby lepiej gospodarować na tysiącach ha wód (obecnie w użytkowaniu PZW) to niech przejmie wodę w drodze konkursu i … pokaże co potrafi. Do konkursów mogli przystępować wszyscy (warunki wstępne dotyczyły też wszystkich oferentów i PZW nie było świętą krową). I przystępowali (vide zb. Koronowski, odcinek Górnej Wisły, wody w łomżyńskim, wiele jezior). O wędkarskim El dorado jakoś do tej chwili nie słyszałem.

Piszący tak napastliwie o funkcjonowaniu PZW nie mają pojęcia o gospodarce finansowej i uwarunkowaniach w tej organizacji. Na „moich terenach” nigdy nie dzierżawiono wód do celów połowów rybackich. Niekiedy jest to jednak konieczne, bo PZW zwykle nie posiada własnych brygad rybackich. Bez odłowów sieciowych w zaporówkach byłaby po 30 latach tylko płoteczka, leszczyk i krąp z ligulozą. Przy ekspansji tych gatunków, wędki to można sobie tylko w d… wetknąć, choćby i 10 na raz!

Jestem ostatnim, który broniłby PZW, jeśli widziałbym realną alternatywę dla utrzymania w innej formie naszych wód państwowych w dostępności dla wędkarzy. To raczej nie PZW, ale mentalność wędkarzy, członków tegoż PZW należy zmieniać, tzn. mentalność Polaka po ponad 100 latach zaborów, 5 latach okupacji hitlerowskiej, 50 latach okupacji komunistycznej i tym co mamy teraz… . Obrzydły mi już te ciągłe „polskie rewolucje”, z przekonania jestem ewolucjonistą. Ale jak zmieniać wszechobecną biedę, a to ta w dużej części kształtuje świadomość wędkarzy?

W argumentach adwersarze przegrają, ale w inwektywach są zwykle lepsi… Nie mam też tak dużo wolnego czasu na „polemiki”, bo w końcu czas – to zamiennik pieniądza, a tych też niezbyt wiele mam żyjąc z tego co chyba potrafię robić (albo i nie – skoro się na tym specjalnie nie dorobiłem ani w PGRyb, ani w hodowlach ryb, a już z pewnością nie w PZW).

Kończąc moje podsumowanie uważam, że to my wędkarze korzystamy z naszych wód w największym stopniu i w związku z tym na nas leży największa odpowiedzialność za stan wód i ich rybostan. Ponieważ jest nas ponad 600 tys. mamy ogromne możliwości na to, żeby kształtować świadomość tego jaki wpływ wywieramy na środowisko. Kto jeśli nie my, ma naciskać na ustawodawców, żeby zmienić prawo co do ochrony kormorana i wydry, które razem zjadają mniej więcej tyle samo ryb, co odławiają rybacy i co tracimy przez kłusownictwo. Czy ochrona dwóch gatunków ma oznaczać eksterminację kilku/kilkunastu gatunków ryb?

Drodzy koleżanki i koledzy jeśli chcemy, żeby nasze dzieci i wnuki mogły łowić ryby musimy zacząć zmiany od siebie. Nie przechodźmy obojętnie obok zrzutu ścieków do rzeki czy jeziora, nie odwracajmy głowy widząc jak nasz kolega wędkarz zabiera z łowiska kilkanaście albo kilkadziesiąt kilogramów ryb. Nie udawajmy, że nie widzimy tego, że właściciel jachtu za 100 tys. zł wylewa do jeziora zawartość swojej chemicznej toalety, bo mu się nie chce opróżnić zawartości w przystani. Jeśli nie zaczniemy działać teraz, za kilkanaście lat będziemy mogli połowić rybki tylko na komercyjnych łowiskach.

Najświeższy dodatek ,Ministerstwo ochrony środowiska planuje objąć ścisłą ochroną wydrę ,więc ja nie będę mógł się bronić przed zjadaniem przez wydry moich rybek , a państwo będzie chronić wydrę która będzie karmić się moimi rybami .
_________________
Pozdrawiam Jacek.

Opinie (45)

ekciak

bardzo pouczający i bogaty w treść wpis :D 5***** [2013-03-22 13:30]

JKarp

No i już wiemy dlaczego w wodach PZW nie ma ryb - winni są wędkarze, kormorany, kłusownicy i wydry. A brygady PZW na Zalewie Zegrzyńskim to pracują charytatywnie.... Odnośnie tego gospodarowania - kłania się przysłowie " MIERZ SIŁY NA ZAMIARY " . Nie chodzi o to, żeby na siłę dzierżawić prawie wszystkie wody ale o to, żeby ilość zamienić w jakość. O " Racjonalnej gospodarce rybackiej " PZW nie wspomnę bo już wiele słów o tym powiedziano. I jeszcze jedno - te sprostowania znajomego do czego się odnoszą ? [2013-03-22 13:37]

użytkownik

Ja się tylko zastanawiam skąd te statystyki? Kłusownicy pochłaniają 6 razy mniej ryb niż wędkarze? Ciekawe gdzie jest tak dobrze:). Poza tym to jak byś rozwiązał problem rzek w kontekście wód Komercyjnych? Może znajdzie się ktoś kto kupi Wisłę i o nią zadba? Prywatyzacja w NFZ - tak, ale wody nigdy. Lada moment j sterczeli byśmy wszyscy jeden obok drugiego na betonowym brzegu łowiąc karpie. Generalnie w prywatyzacji widzę wiele dobrych aspektów. Masz też rację pisząc że każda woda która ma właściciela będzie w jakimś stopniu zadbana. Boję się jednak że to może doprowadzić do stworzenia łowisk tylko karpiowych, bo to się opłaca. Ryba szybko rośnie, nieźle walczy i jest wielu chcących ją łowić, prosta w utrzymaniu. Jednym słowem interes kwitnie. A gdzie nasze dziewicze krajobrazy? Gdzie różnorodność gatunków ryb? Gdzie gatunki mało atrakcyjne wędkarsko? Myślisz, że ktoś w prywatnym jeziorze będzie trzymał ukleje? Myślisz że w prywatnych wodach znajdzie się miejsce dla jazgarza? piskorza? kiełbia? Nie sadzę. Doprowadzi to do tego że wszędzie będzie karp. [2013-03-22 13:37]

użytkownik

Zgodziłbym się na prywatyzację ale tylko wtedy gdyby społeczeństwo patrzyło na świat długofalowo a nie w kontekście szybkiego biznesu. Sorry ale w Polsce edukacja stoi na miernym poziomie i wolę żeby nasze wody nie miały właścicieli niż mieli by nimi być biznesmeni.. [2013-03-22 13:42]

wirefree

Problem lezy raczej w tym ze jestesmy biednym krajem i kazdy chce sie szybko wzbogacic. Czesto tez wlasciciel bierze lichwiarski kredyt i nie ma zmiluj kasiore trzeba oddac a jak to zrobic ? Gospodarka rabunkowa to jest przyczyna braku ryb i napewno nie robia tego kormorany ani wedkarze amatorzy. Czesto ktos podaje przyklad UK albo szwecja tylko ze tam nikt nie łowi ryb slodkowodnych zeby je jesc bo oni jedza ryby morskie a te w slodkich wodach trzymaja bo moga i maja za co. problemem jaki pojawil sie ostatnio to ta armia robotnikow najemnych ktora odlawia ryby z ich imperialnego stawu. [2013-03-22 14:02]

stahu89

Prosta sprawa PZW zamiast napychać kieszenie to ograniczyć liczbe kieronictwa, zastępców itd w PZW i za te pieniądze zarybianie jezior, rzek. Musimy w końcu jakos zaradzić bo mentalność ludzi sie nie zmieni więc trzeba oddawać naturze ryby aby powróciła do normy [2013-03-22 14:07]

użytkownik

Ja się jeszcze zastanawiam jak to jest, że ryb w naszych wodach już nie ma a kormorany się plenią z roku na rok? Niedługo 90% wszystkich ptaków będą stanowić kormorany, tylko co de biedaki będą jeść jak ryb już nie ma? Nie wierzcie w te statystyki o kormoranach. To jest takie mydlenie oczu ludziom i zwalanie winy na kormorany. Problem to byle jaka gospodarka zarybieniowa oraz brak kontroli antykłusowniczych. No i nie sposób nie wspomnieć o przestępczej grabieży rybackiej. W Skandynawii ryb tyle że wyłażą na brzegi a te głupie kormorany siedzą nad naszymi pustymi wodami:):):) [2013-03-22 14:10]

marek-debicki

Czy nie było by lepszym wyjściem przejęcie wód przez SAMORZĄDY MIAST I GMIN, którym problematyka jest bliska poczynając od ochrony środowiska, poprzez rekreację i inne szczytne cele, a przy okazji pozyskanie dotacji funduszy unijnych. Nasze podwórka, łatwiej wybierać i łatwiej rozliczać. Powiązać to wszystko z RZGW, które zarządza mieniem skarbu państwa. Wówczas związek może sobie być jak najbardziej sportowy, a my zajmiemy się rekreacją w ramach gmin, powiatów. Zdaję sobie sprawę, że zaraz padnie pytanie? gmina bogatsza, biedniejsza, w porządku. Jednak najwyższy czas przerwać ten marazm i chociaż małymi kroczkami ruszyć do przodu i jeszcze raz do przodu. Kompetencje w zarządzaniu wodami i zarazem pełna odpowiedzialność za ich stan. Natomiast co prywatne, niech będzie prywatne. Zajmijmy się tym, na co jeszcze mamy wpływ. NAPIERAJMY DO PRZODU! [2013-03-22 14:17]

ryukon1975

Dla mnie jedna wielka ściema. Winne kormorany,winne wydry tylko nie ludzie którzy wepchali się na stołki dla pensji. Strażnicy drogo kosztują? Przecież PZW nie zatrudnia ani jednego więc w czym problem.:) Jedno jest pewne wodami da się dobrze zarządzać tylko te dobrze zarządzane nie należą jakimś dziwnym trafem do PZW. [2013-03-22 14:25]

RBR

PRG w Iławie - wcześniej Zespół Rybacki Iława. Mieszkam w Iławie ponad 20 lat... mój ojciec od ponad 50 a dziadek od ponad 80.... Mam porównanie... Dziadek łapał na leszczynowy kij leszcze po 60 cm... Ojciec na bambusa 50 cm... a mi na wędki za kilkaset zł latając z sonarem i sportowymi zanętami zostają leszczyki po 15 cm... Od 1949 PRG Iława dzierżawi jeziora... i od samego początku było źle.. Mój dziadek pamięta jak zarybiali rok w rok, tata wspomina, że kilkadziesiąt razy widział młode szczupaki czy węgorze, a ja mogę się pochwalić, że próbując się dowiedzieć kiedy było ostatnie zarybienie jezioraka zostałem wyproszone przez ochronę... TAK WYGLĄDA TEMAT... Nie ptactwo, nie wędkarze lecz GŁUPOTA LUDZKA DZIERŻAWCÓW ZABIJA FAUNĘ I FLORĘ JEZIOR MAZURSKICH! [2013-03-22 15:00]

jurzur3

kurna jakoś za komuny było więcej ryby zacząłem łowić na początku lat 90 nie było takich zanęt ,żyłek ani wędek a łapało się dużo łatwiej i więcej.Wędkarzy było chyba nawet więcej niż teraz zatrucie wód na pewno większe .Może sami właścicele wód doprowadzili do takiego stanu jak jest dziś [2013-03-22 15:18]

owczarki

obojętnie kto będzie gospodarzem to i tak nic sie nie zmieni dopóki nie zmienią prawa i mętalności ludzi aby dbali o środowisko.W tej chwili to prywaciarze bardziej dbają o swoje ziemie niż to co na nich jest . [2013-03-22 15:25]

Filipo480

Super!!! Bardzo pouczający wpis ode mnie*****:D [2013-03-22 15:39]

mariuszkalota

Tylko ludzie są winni i nikt więcej!!! [2013-03-22 16:09]

spizu

Zgodze sie z tobą!ale zauważ że to łowiska komercyjne wykupują ryby wyławiane z żek sieciami i na tym zarabiają. [2013-03-22 16:54]

FELIPE

Jak w każdym biznesie, są potrzebni ludzie z "głową na karku", menadżerowie, którzy znają się na zarządzaniu a nie leśne dziadki siedzący na stołkach za "zasługi", nie umiejący dobrze pisać i czytać, a co dopiero mający pojęcie o prowadzeniu biznesu. Wody PZW to ogromny kapitał i w dobrym rękach powinny przynosić zyski !!! Nie ma co zwalać na kormorany, wydry ... chyba w skandynawskiej faunie amatorów rybek jest więcej niż u Nas. [2013-03-22 17:44]

pawel75

Otóż to, jeśli nie zmieni się mentalność "gospodarzy" łowisk komercyjnych czy bardziej tych przejętych w dzierżawę to po prostu za niedługi czas każde z tych łowisk okupować będzie koluch i ukleja. Wybić co się da i po skończonej umowie oddać w ręce PZW, niech zarybia na nowo.... [2013-03-22 17:50]

kuba7128

Mnie osobiście oprucz kłusolii najbardziej denerwują kormorany, które wyjadają najlepsze ryby np. węgorze a mimo ,że w Polsce ich populacja nie jest taka mała a z każdym rokiem ich przybywa to sąp od ochroną. [2013-03-22 17:58]

FELIPE

Wędkarze ? Wędkarze są siłą tego związku, to oni napędzają tą machinę płacąc składki. Oczywiście można mówić o etyce wielu wędkarzy ale będę powtarzał dla mnie w PZW nie ma profesjonalnego zarządzania. To tyle w temacie [2013-03-22 18:08]

JAARRY

Dużo jest prawdy w tym artykule. Zgadzam się z opinią, ze PZW jest źle zarządzane. Prawdziwy wydaje się być fakt chorobliwej ochrony jednego gatunku kosztem innych lub człowieka (też gatunek). Ta sama sytuacja miała miejsce z autostradami, lotniskami itp. Jak chcemy sobie poprawić, to się zaraz znajdą ekolodzy, którzy wynajdą, że na drodze do wygody stoi wyjątkowa i oczywiście zagrożona larwa gówniaka pospolitego lub gniazda obesrułek rudych. Tak też jest z rzeczoną wydrą kormoranem... [2013-03-22 18:25]

johnkelly

Więc odłowy rybackie się nie opłacają, ale są prowadzone - pro publico bono? Gatunki zwierząt kiedyś występujące liczniej teraz stają się przyczynkiem rybnej apokalipsy? Degradacja wód ściekami i wędkarzami - więc jakim cudem jakość wód na Mazurach i Warmii się poprawia? Wędkarze są jak ścieki? Urocze porównanie. Wszyscy winni - tylko nie rybacy... Jaja a nie sprostowanie. [2013-03-22 18:56]

użytkownik

Te statystyki jakoś w ogóle do mnie nie docierają. Skąd one pochodzą?! W cuda nie wierzę że kłusownicy wyławiają tylko 1/5 tego co wędkarze. Poza tym nauczony doświadczeniem wiem że gdzie RYBAK TAM RYB BRAK. Brygady trzepią wszystko co popadnie a to co jest oficjalnie w rejestrach to ściema. Sorki ale trzeba całkowicie zakazać rybactwa śródlądowego, zwiększyć ochronę wód poprzez rozbudowę PSR lub najem firm ochroniarskich a wtedy ryby będą. I karać trucicieli a wędkarze będą mogli nawet jeszcze więcej zabierać. I nie zrzucaj winy na kormorany, wydry i wędkarzy odpowiedzialności za brak ryb bo to bzdura. Ja nikomu związanemu z PZW i rybakami nie uwierzę. Generalnie artykuł "zasługuje" na 1. [2013-03-22 19:02]

użytkownik

Artykuł ciekawy, choć nie zgodzę się z postawionymi tezami. Podam przykład - Kompania Mazurska Pasym. Mieszkałem w Pasymiu do 94r. Ryb "za komuny" było w bród, a zapewniam, że kłusownictwo przy obecnym było nieporówywalnie większe. I co się stało? Sprywatyzowano wody, czego skutkiem dziś jest całkowite wytrzebienie stad talaków większości gatunków. Wprost mówią o tym byli pracownicy. Rabowano ryby dokąd tylko było można. Ile wlazło! Na odbudowę rybostanu trzeba pewnie kilkunastu lat. I ta smutna historia powtarza się niestety w większości wód. Nie zwalajmy więc na wędkarzy i kormorany, bo i jedni i drudzy nie nachapią się na pustyni mazurskich jezior. [2013-03-22 19:21]

mESIEK

Dobry i ciekawy art.Oczywiście +++++ [2013-03-22 19:39]

Lin1992

Najbardziej śmieszy mnie obwinianie kormoranów lub wydry o bezrybie. Człowiek jest jak zwykle niewinny. To wychodzi na to że w całej Polsce mamy od kilku czy nawet kilkunastu lat stale rosnącą plagę kormoranów i wydr - w co śmie wątpić. Za wpis 5. [2013-03-22 19:50]

oxym

Żeby daleko nie szukać wystarczy spojrzeć w statystyki. To co podają nam na zebraniach sprawozdawczych ile ryb jakiego gatunku zostało pozyskanych w odłowach kontrolnych. To jest dla mnie śmieszne! Zarządy, straż, policja tworzą kliki - "ręka rękę...". Jak ktoś zaczyna "za głośno" protestować to się mu odkręca koła przed gmachem sądu... (sprawa w Pułtusku). Bez nas wędkarzy i naszych pieniędzy PZW nie miał by racji bytu. Jeśli zaś chodzi o sprostowanie kolegi: po 30-tu latach pracy w i dla PZW ten człowiek sam wierzy w to, co mówi i będzie tego bronił. Zły to ptak, co własne gniazdo kala. Jaka jest prawda, trzeba sobie samemu odpowiedzieć! Pozdrawiam! [2013-03-22 19:57]

johnkelly

Lin1992 + dokładnie. Ryby w polskich wodach są tylko dzięki PZW. Jak nie było PZW to wszystkie ryby zostały wymordowane przez kormorany, wydry, kłusoli oraz na równi ścieki z wędkarzami. Ale bohu broń stan wód to nie wina rybaków stawiających sieci na tarliskach i szlakach migracji ryb. [2013-03-22 20:16]

zaru

każdy ma troszkę racji. ale nigdy sie tak naprawdę nie zastanawiałem nad ilościami zjedzonej ryby przez ptaki czy wydry. I niech te statystyki bedą zakłamane to i tak są to ogromne ilości. wiadomo ze rybacy swoje też robia . a PZW? tu kazdy swoje wie, dziwne tylko że od 20 lat żądzi ten sam człowiek. szkoda gadać.pozdrawiam i życzę taaaakieeeeeeeej ryby ! [2013-03-22 20:52]

stanek1

z wisly i odry nie ma takiej mozliwosci wylapania ryb... [2013-03-22 20:55]

SEB102

PZW TO TYLKO WYZYSKIWACZE I NIC PO ZA TYM POD PZW NIE MA RYBY TYLKO PORTFEL I TO OD DAWNA ŁOWIE PRAWIE 20 LAT RYBY I PRZED PZW BYŁA RYBA TERAZ TYLKO PUSTA WODA W OKOLICY NOWEGO MIAST LUBAWSKIEGO  [2013-03-22 22:17]

SEB102

PZW TO TYLKO POLITYKA I WYZYSKIWACZE POD PZW JUZ NIE MA RYBY TYLKO PIENIĄDZE ŁOWIE RYBY 20 LAT DLA PRZYJEMNOSCI I PRZED PZW BYŁA RYBA A TERAZ JEST TYLKO WODA I PIENIĄDZE NIZ PO ZA TYM W OKOLICACH NOWEGO MIASTA LUBAWSKIEGO [2013-03-22 22:21]

luzy

Panowie PZW to tylko organizacja pobierająca opłatę za wędkowanie. Organizacją która nic nie robi w zakresie ochrony wód . Prawie całe kwoty składek są przeznaczone na administracje poboru opłat i nic więcej. [2013-03-23 00:01]

camelot

Nie chce mi się, już więcej pisać na temat rządów PZW i tej całej śmiesznej gospodarki, bo na ten temat nagadałem się już chyba zbyt wiele tu na naszym portalu. ....Podam tylko pewien przykład, który być może komuś da do myślenia ? Mianowicie : - Mieszkam i wędkuję od lat w Anglii. Tutaj też mamy kormorany i wydry ! Może nawet więcej niż w Polsce ? Nigdy nie widziałem żadnego zarybiania ! A ryby są ! Ciekawe jak to się dzieje ? Nie zarybia się - a ryb ciągle więcej ? W zeszłym sezonie polowałem na leszcze. Przez całe lato aż do późnej jesieni nie udało mi się złowić leszcza który by miał mniej niż pół metra ! Owszem , zarybia się ! - Ale sporadycznie ! Czuwa nad tym Agencja Ochrony środowiska. I najczęściej i najczęściej polega to na wpuszczaniu narybku do małych strumyków które wcześniej zostały poddane zabiegowi renaturyzacji. Dodam tylko , że nie ma tu takiej organizacji jak PZW. A wszelka gospodarka rybacka na wodach śródlądowych jest zabroniona ! Aaaaa.... i jeszcze jedno ! Angielscy wędkarze musieli sobie odpowiedzieć na pytanie : - Którą przyjemność cenią sobie bardziej ? - Przyjemność ze zabijania i jedzenia złowionych przez siebie ryb ? Czy przyjemność z samego wędkowania gdy kij się gnie i żyłka jęczy w przelotkach pod ciężarem walczącej ryby ? Spróbujmy i my, zadać sobie samym kilka pytań i odpowiedzieć na nie ! Nie ma nic za darmo ! Ryby potrafią same zadbać o swój stan liczebny bez naszej pomocy i pieniędzy ! Wystarczy im tylko na to pozwolić ! Moja roczna licencja na wędkowanie w całej Anglii kosztuje 27 funtów - wartość ok czterech paczek papierosów ! ...... Pozdrawiam serdecznie wszystkich trzeźwo myślących ........... i tych drugich też ! [2013-03-23 01:23]

użytkownik

Jak czytam te wpisy o panaceum na wszystko czyli o złotym środku jakim jest prywatyzacja dochodzę do wniosku. Ostatnie 20 lat niektórych niczego nie nauczyło. Pamiętajcie pazerność tkzw. ,, przedsiębiorców " nie zna granic. I problem ten nie dotyczy tylko wędkarstwa. Na tym zgniłym zachodzie majątków ludzie się latami dorabiali a u nas w dalszym ciągu funkcjonuje motto pewnej partii Bo pierwszy milion trzeba ukraść. I to by było na tyle. [2013-03-23 06:53]

johnkelly

A w których komentarzach jest nawoływanie do prywatyzacji? Nie masz przypadkiem poczucia, że taka dzika prywatyzacja nastąpiła właśnie w ciągu ostatnich nastu lat? [2013-03-23 10:24]

janglazik1947

Będziemy chronić wydry , kormorany i jeszcze kłusowników ( bo ich czyny to mała szkodliwość społeczna) . W dodatku za tę ochronę czekają nas słone opłaty, a może ustawodawcy wyciągną z własnej kieszeni pieniążki na te ich niedorzeczne pomysły ?? [2013-03-23 11:04]

wozny

myslalem ze po wczorajszym meczu 1:3 z Ukraina...nic bardziej mnie nie przygnebi, ale niestety taki jest obraz....tej naszej "rybiej" patologi... [2013-03-23 11:15]

Artur z Ketrzyna

Kolega podjął fajny temat, ale sporo tu nieścisłości i nie rzetelnych danych. Pisze o łowiskach na Mazurach, a za przykład bierze wędkarzy z południa Polski (którzy maja większą kulturę i poszanowanie dla łowisk). Na mazurach wędkuje przynajmniej 30-50% wędkarzy bez zezwoleń. Ci co maja zezwolenia w ok 60% ładują do siatki wszystko co wpadnie jak i ryby nie wymiarowe (np.;30 cm szczupaczki) Najgorszym co może być podanie że przyrost rybostanu wynosi tylko 34kg na 1 ha wody. Bzdura jakiej mało, 340-nawet do 1000kg, w zależności od stanu populacji i typu łowiska. Kłusownictwo i walka z nimi. Tak jak kolega opisał kilku strażników PSR (4-6 na tysiące hektarów wód, a jeszcze jak od siebie oddalonych). Do tego wędkarze którzy kryją swoich kolegów kłusoli (z rożnych przyczyn). Ponieważ jest tu duże bezrobocie to taki delikwent nie uiszcza przysądzonej kary która powinna być wykorzystana do odbudowy rybostanu. Pomijając zanieczyszczenia, na które wędkarze często nie reagują, Bo nie widzą... Gro tych zanieczyszczeń to opryski terenów przylegających do wód powierzchniowych, co jest nie zgodne z prawem. Teraz ze strony jak to kolega dobrze ujął członków PZW. Podejście do tego tylko w taki sposób. Opłacić i łowić, opłacić jako członek, bo taniej. Zarybienia często można zastąpić czynem, w postaci stawiania krześlisk - sztucznych tarlisk. Ale członkowie stronią od tego minimalnego wysiłku, gdyż nauczeni za komuny "Czy się stoi czy się leży to wypłata się należy (opłaciłem więc łowię (opłaciłem składki nie zezwolenie to i zobowiązałem się do czegoś!)) No i że jak nie jego to można okradać. Co do kormoranów, też błędnie kolega sugeruje że on jest tak wielkim szkodnikiem. Bo on w sposób naturalny selektywuje populacje ryb. Wyławia zazwyczaj te których jest najwięcej w łowisku. Kolega opisał że gospodarowanie wodno rybackie jest kosztowne. Ale nie wspomniał że każde gospodarstwo rybackie, mogło starać się o dofinansowanie z UNI w wysokości 500 zł za 1 gat. ryby na 1 ha wody (czyli łowisko 60 ha mogło otrzymać rocznie do 90 tyś zł za utrzymanie tylko 15 gatunków ryb rodzimych). Jeśli tylko zobowiązał się do utrzymywania naturalnych gatunków ryb. Nie wspomnę o innych dofinansowaniach państwowych... Racjonalna gospodarka ryb. Co to znaczy? Na pewno nie to że w miejsce wyłowionych ryb rodzimych wpuszcza się obce gatunki które negatywnie wpływają na ekosystem! Dopóki wędkarze w kołach nie zaczną korzystać ze swoich praw i świadomie uczestniczyć w życiu PZW, (a nie być tam tylko dla oszczędności) do tond nie będzie tam dobrze. Bo świadomość kolegów po kiju co do tego co to jest PZW, jakie mają obowiązki i prawa, ile mogą osiągnąć minimalnym wysiłkiem i ile od nich zależy. Jest naprawdę zatrważająca. ;-(... Może sam kiedy się przemogę i coś podobnego napiszę jak kolega. Z tą różnica że podam przykłady co i jak, jakie mamy prawa i co możemy jako członkowie PZW... (Dużo pisałem o tym na forum, jak też podjąłem inne kroki) [2013-03-23 13:28]

waldi05

Zaczyna mnie to już wszystko drażnić i nawet chba nie mam ochoty tym się zajmować.Za wpis oczywiście wielka "5". [2013-03-23 16:57]

kuba-s

ciekawy wpis, zostawiam 5* [2013-03-25 00:44]

max2015

Wszyscy dziabiecie gębami na komunę a tak zw. PZW - czyli twór znienawidzonej przez was komuny - nadal ISTNIEJE. PREZESIK, SKARBIK, PROTOKOLANT INNE TEGO TYPU TWORY BIORĄ KASE OD Was ZA NIC, ZA GóWNO, które I TAK MUSZĄ Z RACJI SWOICH FUNKCJI WYKONYWAĆ. Dokładnie jak nasi wspaniali PIŁKARZE i ich KOLEDZY ze Związku Piłki Nożnej !!! Banda nieudaczników i złodziei !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! [2013-03-25 11:15]

użytkownik

Za komuną nie przepadałem ani nie tęsknię ale pamiętam czasy 73 rok początki mojego moczenia kija jak opłacałem wody nizinne i łapałem w całym kraju.W 83 dokładnie 10 lat pożniej bylem nad Warchałami. Ryb było do przysłowiowego wyrzygu do krąpia albo leszcza poniżej 1 kg podbieraka się nie brało.I wraz z tkzw. prywatyzacją ta ryba też z Mazur gdzieś zniknęła. Napiszę złośliwie może te ryby to komunistki były i z komuną odpłynęły czy cóś ? Ps. Pozdrowienia dla marschala [2013-03-25 20:53]

borsuk 6x9

w mordę jeża artykuł robi wrażenie. a ja mam czasem wyrzuty że w ciągu roku zjem z 5 kg ryb które wytargam. co do kormoranów to sam widzialem nad wartą w okolicach tamy z 50 kormoranów a jeśli chodzi o wydry to nieraz i nie dwa słyszałem jaki pogrom zrobiły w prywatnych stawach. [2013-03-25 21:08]

wadek

Bardzo ciekawy wpis. Dziwie się trochę kolegom ,którzy nie zgadzają się że kormoran to najzwyczajniej już plaga(obok bobra czy wydry). Ja jestem zmuszony do ponownej zmiany wód na których łowię. Kilkanaście lat temu wygnał mnie z Jeziorska, teraz Wisła w okolicach Płocka(w górę rzeki) stała się mekką tego zarłocznego ptaka. Może ktoś wie z jakich przyczyn tak nagle w różnych rejonach kraju pojawia się taka niezliczona liczba tych ptaków. Wim że to ptak i ma skrzydła może więc sobie fruwać gdzie chce ale nie powinno mu się stwarzać chronionych prawem warunków do osiedlania się w takich ilościach. Bardzo chętnie widziałbym jakieś narodowe ruszenie przeciwko tym ptakom a w zasadzie ludziom , którzy są za to odpowiedzialni.

[2013-03-26 13:49]

BlueFisherman

***** [2013-05-08 16:42]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Smoczyca

Smoczyca, czyli jak stać się bohaterem własnych marzeń.Z zamiarem opisa…